Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Ferma strusi J. McGywera

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8 ... 15  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 15]

1 Ferma strusi J. McGywera on Czw 02 Kwi 2015, 12:57

First topic message reminder :

W skład gospodarstwa wchodzi dom mieszkalny, mieszczący trzy pokoje, kuchnię i łazienkę oraz jeden budynek gospodarczy. 

Kiedyś uprawiano tu czosnek i cebule, przez kilka lat – jabłka. Pięć hektarów ziemi. Oprócz stodoły oraz budynku gospodarczego znajduje się tu też szopa oraz niewielka szklarnia.
Duży budynek gospodarczy będzie przeznaczony na skład jajek i całego badziewia potrzebnego do hodowli ptasiorów. Stodoła musi być przystosowana dla strusi. Reszta terenu będzie przeznaczona na wybieg dla zwierząt.



Zakupione przez J. Kovalsky'ego dnia 11.09.2013



Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sob 13 Cze 2015, 19:14, w całości zmieniany 2 razy

Zobacz profil autora

26 Re: Ferma strusi J. McGywera on Czw 21 Maj 2015, 23:51

Złapana za nadgarstek, najpierw zgłupiała i popatrzyła na Joolsa tępo, ale zaraz na jej twarz wypłynęła złość. Dziewczyna się szarpnęła, wiedząc jednak, że jest to bezcelowy wysiłek.
Zacisnęła zęby i spojrzała w stronę martwego faceta, a potem rozglądnęła się po  ulicy, na której stali. Spojrzała na Joolsa i kolejny raz szarpnęła ręką, próbując się uwolnić od uchwytu.
- Dobra!
Odpowiedziała, nie mając innego wyboru. Przez intrygę autorki zupełny przypadek, Reynolds został wpakowany w morderstwo, a Kate nie miała pojęcia, że to nie było jego pierwsze, bo z tego żył. Popchnęła swego koleżkę i samym spojrzeniem ponagliła do roboty.



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

27 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 00:06

No cóż. Jools był większy gabarytowo, więc było z tym ciężej. Dopiero po jej zapewnieniu, a przynajmniej tak to przyjął, rozluźnił uścisk, więc wyszarpnięcie się przyszło jej znacznie łatwiej.
- Możesz mi przy okazji opowiedzieć, co to kurwa była za sytuacja, że twój były, kolega, ktokolwiek kto leży tutaj martwy, celował do ciebie z broni - zmienił temat, uznając, że rozmowa będzie nieco weselsza. Najwidoczniej nie zrobił sobie nic z tego, że go popchnęła.
Rozejrzał się.
- Wolisz bawić się w kopanie w stodole, szopie czy gospodarczym? - zaproponowałby, żeby nawet w ziemi zakopać, ale pewnie o tym nie pomyślał i szybko by z tego zrezygnował.
Spojrzał na Kate, pochylając się po chwili nad ciałem.



Jools, karta

Zobacz profil autora

28 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 00:15

Zabrała rękę i przycisnęła ją do piersi, nakrywając nadgarstek drugą dłonią. Obrażonym spojrzeniem obdarzyła Joolsa i zgarnęła plecak prędko, narzucając go na plecy.
- Nie ważne.
Odpowiedziała, nie zamierzając tkwić teraz nad ciałem i opowiadać historię swego życia. Podeszła do trupa byłego faceta i stanęła nad nim, spoglądając na martwą teraz twarz. Jeszcze chwilę temu była pełna złości, a teraz wyglądała tak łagodnie. Kate zawiesiła się na moment i powoli przeniosła spojrzenie na towarzysza.
- Wybierz sobie.
Burknęła i odwróciła się w stronę samochodu.
- Trzeba go przeparkować..



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

29 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 00:25

- ...no to może kiedy indziej się dowiem - powiedział i się zastanowił.
- Mam to liczyć jako trzecią randkę? - spytał. - Zabójczą? - dodał zaraz, by się jakoś rozweselili. Z nerwów mu chyba na żartowanie przyszło, a to nie było zbyt dobre.
Jools kawałek przeciągnął ciało, by odnaleźć klucze do samochodu.
- Otwórz bagażnik, bo dobrze będzie to sprawnie ogarnąć - polecił, naciągając rękawy i zaraz koszulkę czy bluzę umarlaka, aby ją zaciągnąć na głowę, by nie poplamić bagażnika auta. - Podjedziemy pod szopę. Tam zazwyczaj mają jakiś stary sprzęt i śmieci, mimo że na sprzedać. Wiesz, dodatkowe belki i te inne - dodał, choć nie miał pewności.



Jools, karta

Zobacz profil autora

30 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 00:36

Zerknęła na Joolsa, raczej swą miną wskazując, że nie ma ochoty na żarty nad trupem swego byłego. Z krzywą miną cofnęła się o dwa kroki, przed Reynoldsem ciągnącym martwego mężczyznę.
Żwir zaskrzypiał pod jej butami, gdy na pięcie odwracała się, chcąc wykonać polecenie Joolsa. Szybkimi krokami ruszyła na miejsce kierowcy i pochyliła się nad fotelem, by otworzyć bagażnik.
- Co..? Nie wiem! Weź go... mmm wpakuj czy coś w końcu!
Nie chciała tyle gadać i ze złości zacisnęła dłonie na bokach ronda kapelusza, materiał zaraz zginając w dół, za dłońmi, które przesunęły się na policzki. Kapelusz szybko się wyprostował, a Kate rzuciła spłoszone spojrzenie za siebie, na drogę.



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

31 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 00:42

Bardzo szybko zrozumiał jej spojrzenie i zamilkł.
- Dotykałaś coś gołymi rękoma? - spytał, sapiąc cicho nad ciałem, które wciągnął do bagażnika. Cofnął się w miejsce, gdzie stali, by skopać żwir, aby ślady krwi nie były zauważalne. Kamień też jakoś obrócił. Byle nic nie było widać, powtórzył w myślach.
- Jak dotykałaś to wytrzyj wszystko, co dotykałaś i potem użyj koszulki czy czegoś, by nie dotykać bezpośrednio, żebyśmy nie mieli przekichane. Mówię ci, NCIS, CSI każdemu się przyda, wiedziałem o tym od zawsze - zapewnił, zamykając bagażnik, a broń, którą zgarnął z ziemi wziął ze sobą.
- Jedź pod szopę - polecił.



Jools, karta

Zobacz profil autora

32 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 00:54

- Co?
Jej oczy znowu się powiększyły, bo w czasie pośpiechu i stresu związanego z trupem leżącym obok, zapomniała o takich szczegółach jak odciski palców. Zaklęła pod nosem na samą siebie i opadła na fotel, machnąwszy ręką, jakby chciała odegnać natrętną muchę. Może Joolsa.
Naciągnęła koszulkę i wytarła co dotknęła, następnie przez materiał odpalając samochód i łapiąc za kierownicę.
Pojedzie. Pojedzie. W siną dal! Jakże kusiło! Kate spojrzała na koniec ulicy, ale nie zamierzając wozić trupa, podjechała pod szopę, co trochę jej zajęło, zważywszy na sposób jazdy. Na koszulkę.
- Chyba samochodu tu nie zostawimy?
Rzuciła pytaniem, gdy tylko wypadła z samochodu i stanęła przed Joolsem.a



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

33 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 01:02

- No... to, nie?
Jools przyglądał się Kate bacznie i uważnie. Z jakimś dziwnym lękiem i poczuciem adrenaliny, która sprawiała, że czuł się inaczej. Może to było to? Tęsknota za czymś, co człowiek robił, co nie było dobre, ale jakąś dziwną satysfakcję mu przynosiło? Dziwna sprawa. Zwłaszcza, że na co dzień to Reynolds nie wydawał się agresywnym człowiekiem!
- Nie - powiedział, gdy się zatrzymali. Broń spoczywała na jego kolanach, a kierowca się zawahał. - Wysiadaj. Musimy tam razem ogarnąć - napomknął. - Wtedy... ty pojedziesz tym autem i gdzieś je zostawisz, a ja swoim - dodał, wysiadając z samochodu i kierując się do bagażnika.



Jools, karta

Zobacz profil autora

34 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 01:20

Wysiadła, nie rozstając się nawet na chwilę ze swym plecakiem. Jedynym dobytkiem, całym złem, które doprowadziło do śmierci byłego faceta. Kate zamknęła na moment oczy i pokręciła głową, by następnie się rozejrzeć. 
Także w stronę drogi, gdzie jeszcze pół godziny temu spokojnie paliła sobie papierosa. Przypominając sobie o nim, sięgnęła do kieszeni spodni, które jednak były puste, więc Kate na nowo zanurkowała w samochodzie i z półki zgarnęła w połowie wypełnioną paczkę.
- Gnój powinien gnić na słońcu.
Pewnie mówiła o trupie, gdy odpaliła papierosa i zgarnęła jakieś stare rękawice robocze, a następnie poszła znaleźć łopatę. Albo uciec.



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

35 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 01:25

- Tak. Wyjechać z trupem na środek, rzucić gdzieś daleko od drogi, by go kojoty wpierdoliły czy inne ptaszyska - powiedział Jools. - No, fajnie. Szkoda tylko, że jest to południe, biały dzień o takiej pogodzie i zaraz będzie walić - jęknął. Ciało wyciągnął i przeniósł do szopy, którą trzeba było otworzyć.
Tam wrzucił umarlaka i rozejrzał się za Dawton, samemu chcąc znaleźć coś, by nie zostawić odcisków. Pewnie też trafił na jakieś rękawiczki i zamiast łopaty to pewnie na grabie, a te mu dużo nie dały.
Gdy kobieta była gdzieś dalej, Reynolds kopnął porządniej w szczękę byłego kobiety, a przynajmniej w głowę, by złamać mu żuchwę. Ot, w razie czego.
- Kate? - zawołał, wyglądając zza drzwi szopy i odsunął jakieś bibeloty, które do tych budynków były potrzebne i zapomniane, aby zacząć chować cielsko.



Jools, karta

Zobacz profil autora

36 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 10:52

- No jestem.
Odezwała się z drugiej strony, niż w tą w którą Jools spoglądał w jej poszukiwaniu. A mogła uciec! Mogła! Nie chciała być jednak ścigana przez kolejnego faceta! Bo jeśli tak spokojnie podchodził do zabicia jej byłego, to... Kate spojrzała na Joolsa podejrzliwie.
Już bez papierosa, bo odnalezienie łopaty trochę jej zajęło.
Pokazała ją mężczyźnie i rozejrzała się po szopie.
- Nie robi się tego głuchą nocą, po środku lasu?



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

37 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 11:49

Ledwo spokojnie do tego podchodził. Może nie szarżował jak antylopy w Dolinie by zabić Mufasę (przy czym pewnie na samą myśl Jools by się zapłakał, bo jednak Simba). Wdech, wydech, nie szaleć, nie wariować. Pewnie w kółko tę wersję powtarzał.
- To dobrze.
Wdech, wydech.
Spojrzał na Kate. Zwątpił, zacieśnił usta w wąską linię.
Wdech, wydech.
- Czy masz ochotę czekać do północy ze mną i tym trupem, który zaraz zacznie jebać, bo taki gorąc? - spytał. - Nie? Też tak sądziłem, a lepiej się chyba tutaj pozbyć niż jakbyśmy mieli szaleć tu i tam, prawda? - spojrzał na Kate i jeśli nie miała innego pomysłu to Jools pewnie wziął się za podkopywanie dołków.
Wdech, wydech.



Jools, karta

Zobacz profil autora

38 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 13:00

Spojrzała na mężczyznę marszcząc czoło. Nie podobały jej się odzywki Joolsa, ale Dawton potrafiła zacisnąć zęby i się nie odezwać. Wygrzebała kolejny papieros i zapaliła.
- Mam nadzieję, że nie jesteś z tych, którzy pozbywają sie też świadków.
Rzuciła, wpatrując się w mężczyznę. Wyglądało jakby oboje byli udupieni przez jednego kretyna, który przypomniał sobie o kasie.



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

39 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 13:16

Odzywki Joolsa były odreagowaniem. Na to, co kiedyś zdawało się być normą, a teraz po prostu wróciło. Człowiek nieco inaczej do tego podchodził i - być może - to była kwestia czasu, zanim znowu poczuje się swobodnie. Można by to potraktować jak jazdę na rowerze, choć jest to przykład iście karkołomny.
Spojrzał na Kate i pokręcił głową.
- Nie, o ile dany świadek nie ma zamiaru mnie wciągnąć we większe bagno - powiedział po chwili, ale zaraz się uśmiechnął.
- Jakoś... jakoś to będzie - pokiwał głową, jakby chciał samego siebie zapewnić. A może grał i udawał, że jest zmartwiony?
Kopał dalej.



Jools, karta

Zobacz profil autora

40 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 16:47

Spogladala na Joolsa poddenerwowana, chociaz gdzie w oczach pojawilo sie to samo spojrzenie, jakim raczyla go przy poprzednich spotkaniach. Kate jednak potrzebowala o wiele wiecej czasu, by zaczac zartowac jak jej towarzysz.
- Jeden swir ganiajacy za mna mi wystarczy.
Odpowiedziala, chociaz niekoniecznie mowila prawde. Moze lubila jak ktos za nia ganial? Moze probowala wyrolowac kazdego, kto stanal na jej drodze. Mozna gdybac!
- Jakos to bedzie?
Prychnela i wziela sie do pomocy, by szybciej skonczyli.



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

41 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 16:52

- Jeden świr? - powtórzył, nieco zmachany, bo machanie łopatą tu i tam, przerzucanie tego i owego no to człowieka mogło zmęczyć. Zasapał się nieco i wsparł się o trzon łopaty. - Aha - powiedział, nieco czerwony na twarzy i z powrotem wrócił do machania w tę i nazad.
- O co ty masz do mnie pretensje, co? To nie mój problem był i mogłem równie dobrze pójść - powiedział, krzywiąc się w niezadowoleniu, ale zamilkł i dalej kopał. Aż uznali, że wystarczy i mogli wciągnąć zwłoki do dołu, by zająć się zakopywaniem.



Jools, karta

Zobacz profil autora

42 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 17:07

Ruszala sie wolniej i kopala slabiej niz Jools, ale cos tam jej dzialanie moglo wspomoc Joolsa. Kate, slyszac pytanie, wbila lopate w ziemie i wlepila oczy w drewniany trzonek. Zacisnela zeby na chwile, ale w koncu uraczyla mezczyzne odpowiedzia.
- Nie mam pretensji. Pewnie gdyby nie Ty sama teraz gryzlabym ziemie. Ale mam dziekowac? Tak sie okazuje wdziecznosc nad trupem? Nie wiem, pierwszy raz nad jakims stoje. Kurwa.. Dziekuje ze go zajebales.
Nawijala podczas kopania, a gdy dol byl wystarczajacy, spojrzala na Joolsa.
- Ten szmal byl moj - Oczywiscie, ze nie byl, ale co tam.



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

43 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 17:12

To na pewno mu pomagała kopiąc. To, że miała mniej siły czy coś - nic dziwnego, była kobietą i nie przypominała Auguste, która pewnie za tę dwójkę wykopałaby szybciej nieoznakowany grób na gospodarstwie.
Jools nie wiedział czy ma się lepiej czuć, czy gorzej. Pewnie po prostu wolałby to mieć za sobą. Oglądanie CSI się przydaje, podobnie jak praca alternatywna sprzed paru lat.
- Dobra, spoko - mruknął i pewnie jak Dawton się zatrzymała to i on, wbijając w niewielką górkę łopatę.
- Wydaje mi się, że jakby był twój to by się tak nie upominał. Przynajmniej część mogłaby być twoja, no ale... nie moja sprawa. Niby - wzruszył ramionami.
Autorka wzdycha nad tym, jak romantycznie musieli wyglądać. Może świetliki gdzieś popierniczają?



Jools, karta

Zobacz profil autora

44 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 17:35

Swietliki i mrowki wspinajace sie po nodze Joolsa. Moze tym razem on sie bedzie rozbieral?
- Moja.
Powtorzyla uparcie i zabrala sie za zakopywanie bylego faceta. Skrzywila sie gdy ziemia zaczela pochlaniac glowe mezczyzny, ktory pewnie nie spodziewal sie, ze tak nagle zejdzie z tego swiata. Kate pomyslala o broni, ktora mial Jools, co jej sie nie podobalo. Cale szczescie, ze nie wiedzial o tej, ktora miala ona.
- Chyba jej nie bedziesz chcial?
Spojrzala na Joolsa, wstrzymujac zasypywanie.



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

45 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 17:39

Jools się pokręcił i podskoczył ze dwa razy w miejscu, coby robactwo z niego zlazło.
Sapnął raz jeszcze. Wdech, wydech.
- A chociaż warta tego była? - to znaczy - ile tej kasy było, że tak Kate się wzbraniała.
Trochę ciała już było zasypane. Piach zakrywał głowę, tors, teraz powoli przesłaniał nogi nieżyjącego mężczyzny Kate. Jools przystopował, kiedy zadała pytanie. Musiał zastanowić się, o co jej chodzi.
- Nie - powiedział zgodnie z prawdą. - Trzeba się jej pozbyć, więc to załatwię jakoś. Chyba że ty chcesz - spojrzał na Dawton. Kolejny romantyczny moment.
Łopatę wbił w górę, przechylając się nieco ku Kate.
- Boisz się, że będę chciał cię sprzątnąć, Katie-Kate? - spytał.



Jools, karta

Zobacz profil autora

46 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 17:47

Kasy juz nie bylo wiele, dlatego dziewczyna tak chetnie wszystko wyciagala od innych. Na przyklad od Joolsa, ktory dowiedziawszy sie, ze Dawton nie jest taka biedna za jaka uchodzic chciala, moglby sie upomniec o zwrot.
Kate rozwazala kazdy scenariusz, nie chcac kolejny raz sie podejsc, ale gdy padlo ostatnie pytanie, Wloczega zastygla. Marne zarty!
- Nie.
Sklamala, bo jednak jaki lek pozostawal. Kompletnie nie znala Joolsa i ten teraz wiedzial o niej wiecej niz ona o nim.



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

47 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 17:50

Ebenezer Reynolds, bo przecież tak nazywał się Jools, przyglądał się bacznie Kate, jakby chciał dostrzec cokolwiek na piegowatej twarzy kobiety.
- To dobrze.
Wrócił do zakopywania, co szło znacznie sprawniej.
- Bo nie mam zamiaru - dodał z uśmieszkiem, zerkając znad trupa na Dawton i zgarniał już piasek do dołu, który zanikał. Wystarczyło teraz odpowiednio ukopać, wyklepać i zasłonić.
- Boże, kurwa, obowiązkowo prysznic - westchnął do siebie z jękiem. Musi się wymoczyć!



Jools, karta

Zobacz profil autora

48 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 18:15

Odetchnela z ulga, slyszac odpowiedz. Gdyby tylko Jools zechcial ja nastraszyc, bardzo latwo mogloby mu sie to udac. Cale szczescie, ze wolal dziewczynie oszczedzic dodatkowego stresu. Kate sie zmachala, ale w koncu trup zostal zakopany. Podeptala jeszcze w kilku miejscach i wrzucila lopate w jakis kat. Gdy Jools myslal o prysznicu, Kate o miekkim lozku. Moze dzis sie szarpnie na hotel?
- Spadam.. woz gdzies odstawic.
Ta randka miala pozostawic niesmak.



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

49 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 22 Maj 2015, 18:21

Wystarczająco zestrachana była w tym momencie. Dodatkowy stres mógłby być dla niej niewygodny, jak i dla samego Joolsa, który nieco piachu wysypał z oddali, aby nie było widać, że tam było ruszone jakkolwiek. Potem, w tamto miejsce, przestawili to, co wcześniej stało.
Łopatę wytarł z odcisków, które mogły się znaleźć i odrzucił gdzieś na bok, wychodząc powoli i zacierając ślady.
- Czekaj - powiedział, wyciągając telefon. - Weź spisz numer. Jak pozbędziesz się auta to daj znać - mruknął. - Zostaw je gdzieś na uboczu, pustej drodze, by sobie ktoś wziął lub zezłomował czy coś. - I czyść z odcisków - dodał, samemu pewnie coś tam grzebiąc przy aucie tego faceta. - Albo nie wiem, załatw sobie lewe blachy i możesz cieszyć się nowym samochodem - zaproponował, rozkładając ręce.
Już chciał iść, ale się cofnął.
- Mam nadzieję, że czwarta randka będzie... spokojniejsza - uśmiechnął się i skierował do swojej Impali, by odjechać.
Pewnie wziął kamienia, którym zabił, aby się pozbyć gdzieś indziej. Taki bzdurny pomysł mu wpadł do głowy.

/zt



Jools, karta

Zobacz profil autora

50 Re: Ferma strusi J. McGywera on Sob 13 Cze 2015, 19:48

10.09.13 popołudniu.

Leszek wysiadł z samochodu i puścił Szalika, który zaczął biegać po terenie i węszyć. Ptactwo pasło się na wybiegu a on wnosił kartony do domu. Własny kawał ziemi, biznes i zwierzaki. Czego chcieć więcej od życia. Czuł sie jak nowy człowiek.
Wypakował swoje graty i poszedł na obchód terenu. Musiał sie zastanowić jak najlepiej wykorzystać tą małą szklarnię. Czy lepiej sadzić pomidory czy dynie? A może ostre papryczki? Mógłby potem rozszerzyć działalność o produkcję super ostrych sosów, które przepalają odbyt? Zbiłby fortunę.
Zadowolony z siebie i swojej nowoodkrytej żyłki biznesowo-gospodarczej usiadł na barierce i oddał sie opierdalaniu i obserwowaniu strusi i Szalika.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 15]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8 ... 15  Next

Similar topics

-

» Ferma strusi J. McGywera

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach