Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Ferma strusi J. McGywera

Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 13 z 15]

1 Ferma strusi J. McGywera on Czw 02 Kwi 2015, 12:57

First topic message reminder :

W skład gospodarstwa wchodzi dom mieszkalny, mieszczący trzy pokoje, kuchnię i łazienkę oraz jeden budynek gospodarczy. 

Kiedyś uprawiano tu czosnek i cebule, przez kilka lat – jabłka. Pięć hektarów ziemi. Oprócz stodoły oraz budynku gospodarczego znajduje się tu też szopa oraz niewielka szklarnia.
Duży budynek gospodarczy będzie przeznaczony na skład jajek i całego badziewia potrzebnego do hodowli ptasiorów. Stodoła musi być przystosowana dla strusi. Reszta terenu będzie przeznaczona na wybieg dla zwierząt.



Zakupione przez J. Kovalsky'ego dnia 11.09.2013



Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sob 13 Cze 2015, 19:14, w całości zmieniany 2 razy

Zobacz profil autora

301 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 10 Lip 2015, 21:13

- Nie mam pojęcia. Kobiecie się albo w głowie albo w dupie poprzewracało - napił się Piccolo ze smakiem.
- Z jednej strony zachowuje się jakbyśmy byli na serio parą - zrobił zadziwioną minę -  i to nawet nie publicznie, a z drugiej strony sprowadza tutaj tą jej rudą dziewczynę. Serio, jak jeszcze raz zobacze tutaj ten wielki brzuch to każę dołożyć się do rachunków.
Gwizdnął na Szalika, żeby też dołączył do towarzystwa a nie był taki indywidualista.
- A co w twoim życiu?



Zobacz profil autora

302 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 10 Lip 2015, 21:49

Wysłuchiwała żalów Leszka, może nawet trochę go rozumiejąc. Nawet wyglądała na w miarę zainteresowaną tymi jego problemami.
- Cóż. Jeśli jest to wciąż warte tej kasy, którą dostałeś... - wzruszyła ramionami po chwili. - To trzeba w tym tkwić.
Rozejrzała się po ogrodzie, jakby zastanawiając nad tym, czy mężczyzna poza strusiami lubi też poplenić grządki. Bo zapewne nie pamiętała lub nie wiedziała, że Foxxy znalazła nowe hobby.
- U mnie? Hm... - uwielbiała paplać o sobie, ale jakoś ciężko jej było teraz znaleźć odpowiedni temat od czego zacząć. - Zaczęłam specjalizację w przychodni u chirurga plastycznego. Myślę, że będę w tym dobra. Wiesz, czasem warto pomagać ludziom jeśli chcą być tacy ładni.
Odrzuciła jasne włosy.
- Siostra do mnie przyjechała. Pewnie ją widziałeś! Była na kursie samoobrony ze mną. Niby mam duży dom, ale ona jest dosłownie wszędzie! - roześmiała się.



Zobacz profil autora

303 Re: Ferma strusi J. McGywera on Sob 11 Lip 2015, 13:39

- Nie. Wziąłem stanowczo za mało. Ale cóż. Wytrzymam.
Podniósł brew.
- Plastyczna? A ja myślałem że zostaniesz jakmś przydatnym lekarzem. No ale cóż, nie każdy rodzi się z cyckami jak Betty, a takim tez trzeba pomagaś - zerknął na piersi Cath.
- No widziałem drugą Mariotównę. Powinnyście obie nosić pieski w torebkach... ale takich od Tucciego a nie fastfoodowych, bo to by było jak jakieś kitajskie Kardamony - zaśmiał się ze swojego żartu.



Zobacz profil autora

304 Re: Ferma strusi J. McGywera on Sob 11 Lip 2015, 21:23

Zmarszczyła brwi.
- Każdy lekarz jest przydatny. To jedynie dalszy staż. - odpowiedziała, trochę urażona takim stwierdzeniem. - Kulkę z dupy wyciągnę.
Wywróciła oczami. Na szczęście nie widząc tej małej obczajki Leszka.
- Zresztą chirurg plastyczny to nie tylko cycki i tyłek. Ale też poprawianie wrodzonych wad genetycznych, plastyka po wypadkach, po poparzeniach. - gestykulowała żywo rękami, prawie wylewając szampana przy tym. Jednak już po chwili wypiła szklankę do końca.
- Pieski w torebkach? Serio? Mariotówna? - wpierw chciała się znów oburzyć, ale mimowolnie na jej twarzy wypełzł uśmiech i po prostu się roześmiała.
- I mieć wnętrze auta całe w różowym puszku?! Wybacz, ale to nie my!
Śmiała się dalej.



Zobacz profil autora

305 Re: Ferma strusi J. McGywera on Sob 11 Lip 2015, 22:55

- Ta, poza cyckami i tyłkiem to jeszcze upiększacie genitalia - pociągnął Piccolo - wiesz, powinni tego zabronić. Naogląda się biedny facet porno, a potem jak znajdzie jakąć laskę to widzi zamiast rumianej różyczki jakiś zarośnięty krzew z wielkimi warami. Traumy można się dorobić!
Zaśmiał sie też, a co.
- Nie no trochę tak. Różowy samochód i te sprawy.
- Jak twoje dziecko, tak w ogóle.



Zobacz profil autora

306 Re: Ferma strusi J. McGywera on Sob 11 Lip 2015, 23:33

Wzdrygnęła się aż na tę rozmowę o genitaliach i dupach i cyckach. O nie, była stanowczo zbyt trzeźwa na takie tematy. Dlatego odchrząknęła po wybuchu śmiechu.
- Nie lubię różowego! - wyznała wielgachną tajemnicę. A potem westchnęła. - W porządku. Rośnie i w ogóle...
Odpowiedziała jednak zdawkowo.
Spojrzała po chwili na zegarek. No nie.
- Hmm... - mruknęła zamyślona, a potem spojrzała na Lesia. - To ja będę się zbierać.



Zobacz profil autora

307 Re: Ferma strusi J. McGywera on Sob 11 Lip 2015, 23:41

Napił się soczku musującego i patrzył jak Cath podnosi swoje siedzenie.
- E. A gdzie moja kasa? - wyszczerzył się - Nie żebym żydził ale kasa musi się zgadzać.



Zobacz profil autora

308 Re: Ferma strusi J. McGywera on Sob 11 Lip 2015, 23:42

Zamrugała oczami, a potem oddała pięknie wszystkie pieniążki Leszkowi, dała buziaka, pokrzyczała na Szczypiorka, by w końcu ogarnął się i wsiadł z nią do auta i w sumie pojechała. Hoho.

zt



Zobacz profil autora

309 Re: Ferma strusi J. McGywera on Nie 12 Lip 2015, 00:06

Jak kasa juz się zgadzała to Leszek przyjął pocałunek na policzek, pomachał Cath na pożegnanie i wrócił do strusi, znaczy raptorów.

/zt



Zobacz profil autora

310 Re: Ferma strusi J. McGywera on Nie 12 Lip 2015, 13:10

/08.10.13 

Leszek wpuścił budowlańców na teren swojej fermy i tak rozpoczęły się prace nad rozbudową salonu. Leszek miał wielkie plany. Ładny kominek z drewnianą ramą, nowy parkiet i miejsce na duży telewizor na którym będzie mógł grac na swoim Wii.
Szalik obwąchał każdego kolesia z osobna na przywitanie a potem robił za majstra pilnując jak się posuwa robota.

Leszek natomiast poszedł zebrać jajka i pozbierać co ładniejsze pióra swoich raptorów.

/zt



Zobacz profil autora

311 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 13 Lip 2015, 19:51

/09.10.13 koło 4/5 rano

W końcu zajechali na fermę. Leszek nie mógł się doczekać aż wyjdzie z samochodu, bo zwierzak z tyłu zaczynał go już wkurwiać swoimi odgłosami. I tym, że ruszał jego siedzenie.
Szalik już podbiegał na przód fermy kiedy usłyszał zbliżający się samochód.
- Cholera. - powiedział do siebie i wyszedł z samochodu szybko zamykając za sobą drzwi co by Szalik czasem nie zaobaczył przerośniętego kota.



Zobacz profil autora

312 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 13 Lip 2015, 19:55

Obaj byli pewnie ucieszeni tym, że tak "szybko" dojechali do Old Whiskey, by móc odpocząć od swojego towarzystwa.
Jools zatrzymał się, ale nie wysiadł. Opuścił szybę samochodową i wyjrzał przez nią.
- Jak się zastanowisz czy chcesz auto na tę parę dni i zdecydujesz, kiedy ma dokładnie być zabawa to daj znać - poinformował, czekając na odpowiedź. Nie było co tu siedzieć, kiedy ten był wkurwiony. Umiar swoje robił.



Jools, karta

Zobacz profil autora

313 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 13 Lip 2015, 20:05

- Mhm. Dobranoc - powiedział przez ramię i odprowadził psa do domu. Miał zamiar się wkurzać przez noc i następny dzień a potem pewnie zadzwonić po kumpla na grilla. Nie powie, że w ramach pojednania, bo faceci o uczuciach nie gadają.

/zt



Zobacz profil autora

314 Re: Ferma strusi J. McGywera on Wto 14 Lip 2015, 13:48

/10.10.13

Leszek wstał rano ogarnąć strusie i robotników w salonie. Trochę też pomógł, bo cholera, jak trzeba coś zrobić porządnie, to trzeba to zrobić samemu. A jego przygotowanie do bycia złotą rączką też nie przeszkadzało. Salon był już gotowy, pozostało tylko wykończenie, wyczyszczenie i umeblowanie na nowo, ale to już nie dzisiaj.
Pojawił się też na jego posesji nowy, lśniący pick-up. John od razu zakochał się w chevrolecie, a ten tak mu zmiękczył serce, że myśliwy z miejsca wybaczył Smithowi za wczorajsze morderstwo. Jego starego pick-upa oczywiście.
Resztę dnia spędził na fermie, po południu strugając w drewnie breloczki na imprezę. Ważne, żeby się jego działalność dobrze kojarzyła aby więcej ludzi korzystało z jego jaj. Znaczy jego strusi hehe.
Podłubał czaszki raptorów, sylwetki strusi i palmy pogwizdując pod nosem.

/zt



Zobacz profil autora

315 Re: Ferma strusi J. McGywera on Czw 16 Lip 2015, 15:47

/ 12.10.2013 r., początek, popołudnie

Jools mógł być wkurwiony na Leszka za te jego głupie zachowanie, ale Joolsowi to przechodziło. Parę dni milczenia, a potem mężczyzna odpuszczał sobie sam, uznając, że są lepsze rzeczy do roboty niż obrażanie się, kiedy wszyscy są źli. No, chyba że zawinił to inna sytuacja!
Nie zmieniało to faktu, że po wczorajszym, rodzinnym spotkaniu Eb wydawał się roztargniony szczególnie.
Tak czy siak - zajechał na farmę kumpla. Z trzech powodów. Zobaczyć jego auto (bo przecież o tym słyszał, a "na dniach" minęło), ogarnąć jak się prezentują przygotowania do raptorezy i spytać, co tam u niego! W międzyczasie, w drodze na obrzeża, otrzymał wiadomość od Foxxy, że Autumn urodziła i się zastanawiał, co takiego można kupić dziecku!
No i się zatrzymał przed domem Kowalskiego (nadal nie mógł przyzwyczaić się do zmiany nazwiska).



Jools, karta

Zobacz profil autora

316 Re: Ferma strusi J. McGywera on Czw 16 Lip 2015, 15:56

/też wtedy

A Leszek jak zwykle siedział na fermie, bo nic innego do roboty nie miał. Najwyraźniej był potrzebny tylko gdy trzeba było kogoś komu można jeszcze bardziej uprzykrzyć życie. Nowa fura była pocieszeniem, ale czuł się trochę jak jakaś baba ze znęcającym się nad nią chłopem. Najpierw dać w pysk a potem przekupić drogimi prezentami. Jedna dobra rzecz, to to że jego małżonka się dzisiaj nie kręciła na fermie.
Westchnął.
Siedział doglądając strusi na wybiegu i strugając kanciastą rzeźbę raptora w bloku drewna. Dwie takie się postawi przy wejściu i będzie git. Oby tylko drugi nie wyglądał tak bardzo jak kura...



Zobacz profil autora

317 Re: Ferma strusi J. McGywera on Czw 16 Lip 2015, 16:27

Chwilę to trwało, zanim Julek znalazł Leszka i wyczaił go za blokiem drewna. Podszedł jednak od razu gdy znalazł kumpla, żeby się z nim przywitać.
- Na spokojnie działasz, huh? - zagaił, jakby chwilowo - niczym dziewica na pierwszej randce - nie wiedział, o czym rozmawiać. Niezręczna sytuacje, których było wiele w życiu, a człowiek nadal potrafił mieć z tym problemy!



Jools, karta

Zobacz profil autora

318 Re: Ferma strusi J. McGywera on Czw 16 Lip 2015, 16:38

Leszek prawie się zaciął dłutem jak go Jools zaszedł tak od tylca. Nie żeby to był pierwszy raz... w końcu mieli ze sobą długą przeszłość. hoho
- Matko, weź nie bądź taki ninja - powiedział a po chwili przypomniał sobie, że był na kolegę zły. Ale już mu przeszło więc nie wiedział co ze sobą teraz zrobić.
- No hej, i weż mnie od dziewic nie wyzywaj. - podrapał się po szyi - Dobrze wiedzieć że cię ten twój kotek nie pożarł. Nie dawałeś znaku życia to prawie pomyślałem o tym żeby się zacząć martwić.



Zobacz profil autora

319 Re: Ferma strusi J. McGywera on Czw 16 Lip 2015, 16:41

- Ninja? - parsknął. - Za gruby jestem, na ogół, gdybyś się nie bawił w Gepetto to na pewno byś mnie usłyszał - zażartował, patrząc na rzeźbę raptora, której nie oceniał, bo czekał na efekt końcowy. - Będziesz chciał to potem malować? - spytał, opierając dłoń o bok bloku.
- Byłem zajęty, a ty zły, więc lepiej było się nie odzywać, a kot... a kot mi podpierdolił miejsce, a to niby takie młode to-to, a skubany skacze wyżej niż ja - skrzywił się. - Ale miło, że zaczynałeś się martwić!



Jools, karta

Zobacz profil autora

320 Re: Ferma strusi J. McGywera on Czw 16 Lip 2015, 16:57

- No. Będzie jak Blu z Jura parku. - poklepał rzeźbę po kanciastym, krzywym łbie - A co, chcesz pomóc?
Odłożył dłuto i gwizdnął na Szalika, który coś wpierdalał na polu mając nadzieję, że to nie strusie gówno.
- Zastanawiałem się czy się zacząć martwić. - poprawił - No ale dobrze, cieszę się, że nic ci nie ubyło. Ipmreaz prwnie za jakieś dwa tygodnie. Tak myślę, ale jeszcze nie mam daty.



Zobacz profil autora

321 Re: Ferma strusi J. McGywera on Czw 16 Lip 2015, 17:02

- Ooo to cudownie - uśmiechnął się. - Jasne, mogę pomóc - powiedział ochoczo. - Szybciej ci to pójdzie, nie? - rzucił, choć nie był pewien czy zaraz z tą pomocą nie będzie żałować!
- Dobre i to - stwierdził Jools, kiedy go Leszek poprawił. Co prawda, nieco mu to poszło w uczucie względem kumpla, ale lepsze to niż nic! - Jak za dwa tygodnie to wyrobisz? I co jeszcze masz zamiar zrobić? - zapytał, rozglądając się po fermie.



Jools, karta

Zobacz profil autora

322 Re: Ferma strusi J. McGywera on Czw 16 Lip 2015, 17:35

- W sumie mam już większość dupereli gotowych. Wyrżnę jeszcze kilka palm z desek i tyle. Reszta tu już tylko żarła i takie tam. Powstanie tu regularny Raptor World... z drewna. - powiedział wyraźnie z siebie zadowolony.
- Jak chcesz pomóc to weź tu machnij Deltę lakierem - wskazał na gotowego drewnianego raptora co stał sobie koło szopy.



Zobacz profil autora

323 Re: Ferma strusi J. McGywera on Czw 16 Lip 2015, 17:50

- Regularny? - spytał Jools, unosząc brwi. - Masz zamiar co jakiś czas robić taką tematyczną imprezę o dinozaurach, raptorach, znaczy się? - dorzucił po chwili, aby Leszek nie miał problemu z odgadnięciem tego, o co chodzi Reynoldsowi.
Kiwnął krótko, kierując się w stronę szopy, aby machnąć lakierem. Oczywiście, nie byle jak, bo trzeba było się postarać!
- A jak tam auto, już dostałeś od Smitha?



Jools, karta

Zobacz profil autora

324 Re: Ferma strusi J. McGywera on Czw 16 Lip 2015, 18:32

- No, czemu nie? O ile mi się to ostatecznie opłaci - bo jak wiemy, nić nie ma za darmo na tym świecie.
- Ładne cacko. Stoi przed domem - wskazał Joolsowi kierunek.
- Aż się boję wyjechać nim do lasu.



Zobacz profil autora

325 Re: Ferma strusi J. McGywera on Czw 16 Lip 2015, 18:59

- No tak, tak. Po prostu się zastanawiałem, nie? - wzruszył ramionami. Będzie musiał sobie odpuścić urodziny w wersji Jura Parku! Ach, a pewnie już się cieszył, co nie znaczy, że na co innego nie miałby pomysłu.
No, a Jools - jako duże dziecko, które uwielbia samochody - pognał we wskazanym kierunku, by pewnie John mógł usłyszeć, jak Reynolds zachłysnął się powietrzem zachwytu, przyglądając się samochodowi tak uważnie, jakby każde załamanie na karoserii chciał zapamiętać.
- I czego beczałeś - mruknął pod nosem, co wątpliwym było, by przyjaciel usłyszał. - No, mnie też by żal było, ale nie powinien tak stać, nie? - spytał, a za chwilę usłyszał dźwięk nadchodzącej wiadomości, którą przeczytał.
- A-a do miasta nie boisz się jechać, nie? - spojrzał na kumpla. - Smith coś chce. Znaczy, jego żona.



Jools, karta

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 13 z 15]

Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15  Next

Similar topics

-

» Ferma strusi J. McGywera

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach