Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Opuszczona kopalnia miedzi

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 9]

1 Opuszczona kopalnia miedzi on Pon 19 Maj 2014, 16:21

First topic message reminder :

Chodzą pogłoski, że tu straszy. Cóż, czy faktycznie, ciężko powiedzieć, ale jedno jest pewne - raczej nie jest to miejsce, w które chciałoby się zapuszczać po zmroku.
Teren kopalni znajduje się na środku pustyni i prowadzi do niego jedno z rozwidleń głównej drogi między Old Whiskey, a górami Dragoon. Skały są tu wydrążone niczym progi prowadzące coraz głębiej w dół. Pełno tu budynków o dziwnej konstrukcji, wyciągów, wieżyczek i rdzewiejących maszyn.
Pod tym wszystkim, wiele, wiele stóp pod ziemią, prowadzą korytarze. Niektóre tak szerokie i wysokie, że spokojnie pomieściłyby wozy wielkości tira, inne wąskie, ledwo na paru ludzi. W niektórych korytarzach zamontowane jest oświetlenie, ale czy wciąż działa? W niektórych jest wilgotno i całkiem ciemno. W większych korytarzach widać szyny i inne stalowe konstrukcje do wyciągania i wywożenia na powierzchnię materiału.

Zobacz profil autora

26 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Sob 11 Paź 2014, 20:21

Skittles pomógł wywlec rannego Duszka z auta, po czym ułożył go na ziemi.
- Apteczka. - rzucił, po czym uklęknął i przyłożył palce do szyi chłopaka, by upewnić się, że tę apteczkę, to sobie z Naiche mogą ewentualnie w dupę wsadzić.
- Ja pierdolę. - mruknął, chowając na chwilę twarz w dłoniach. Był bezdomny, klęczał nad trupem swojego kumpla i miał ochotę rozpłakać się jak dziewczynka. Rozpłakał się więc cichutko, ocierając raz po raz swoje łezki.
- Mogliśmy się bardziej przyłożyć, żeby ta stara purchawa się wcześniej zjarała jak kurwa... Kamil Bednarek. - warknął wściekły.



Zobacz profil autora

27 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Sob 11 Paź 2014, 23:06

Naiche w panice przeszukiwał bagażnik. Wreszcie znalazł apteczkę, lecz jak sie okazało - na próżno. 
Stanął nad Skittlesem i ciałem kumpla,z  tą nieszczęsną apteczką w ręce. Był w  tak wielkim szoku, że nie bł w stanie nawet zapłakać.
- Ja... ja...
Tak, Skittles miał rację - powinni zjarać Mayerową wtedy, gdy mieli okazję. 
- Pierdolona hitlerowa!

Zobacz profil autora

28 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Nie 12 Paź 2014, 12:17

- Co my z nim teraz zrobimy? - skinął brodą w kierunku trupka. Za chwilę znowu schował twarz w dłoniach.
- Skoro Mayerowa się na mnie machnęła, to myślisz że... - zastanowił się, czując jak ściska go niepewność. Zaraz potem machnął na to dłonią. Nawet jeśli wiedziała już kto stoi za podpaleniem jej domostwa, to i tak zapewne już wita się w tym momencie z Lucyferem u bram piekieł.



Zobacz profil autora

29 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Nie 12 Paź 2014, 12:58

Spojrzał na swojego kumpla, po czym odwrócił wzrok.
- Ja... porozmawiam z jego matką. Powiem, że był w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie. Bo... trochę chyba tak było.
Na myśl o Mayerewej z godłem Ku Klux Klanu na obwisłej piersi, aż mi się niedobrze zrobiło.
- To oczywiste, ze to ona. Kwestia czasu aż policja sama się zorientuje.

Zobacz profil autora

30 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Nie 12 Paź 2014, 13:27

Skittles zaczął miętolić w ustach przekleństwa, przypominając trochę tym samym pana Pesci w Kevinie samym w domu.
Pokiwał głową, słysząc słowa Naiche, po czym ze zbolałą miną wpatrywał się w zwłoki.
- Od zawsze był taki trochę... nieruchawy. - wspomniał z westchnieniem kolegę, ocierając z policzka kolejną, niewidzialną łzę.
- Kurwa, nie wiem co teraz robić. Czuję się naguśki jak Jezusek w stajence.



Zobacz profil autora

31 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Nie 12 Paź 2014, 15:57

Naiche wzruszył ramionami. Wrócił do samochodu i usiadł na miejscu kierowcy; zaczął szukać czegoś w skrytce. Wyciągnął z niej colta.
- Możesz sobie na przykład w łeb strzelić. - Mruknął, oglądając broń.

Zobacz profil autora

32 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Nie 12 Paź 2014, 16:18

Skittles zacisnął usta. Zmroził Naczosa wzrokiem. Z całego serca żałował, że nie jest jakąś Królową Śniegu, albo chociaż Arktosem z Tabalugi. Podniósł się z ziemi, znów miętoląc w usta przekleństwa.
- Zaraz mnie kurwa szlag trafi! - warczał pod nosem. Podszedł do Naczosa i strzelił mu przez łeb, że aż mu ten colt z dłoni wypadł.



Zobacz profil autora

33 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Nie 12 Paź 2014, 16:35

Gdy tyllko otrząsnął się z tego uderzenia. niezdarnie chwycił colta, odbezpieczył i wycelował w Skittlesa.
- Jeszcze raz tak zrobisz a nie ręczę za siebie. Ja ci dupę ratuję, a ty na mnie naskakujesz?
Dłoń mu nawet nie drgnęła.
- Więc lepiej się opamiętaj, dobra? 
Opuścił broń.
- Bo jeszcze skończy się tak, ze ktoś sfajczy ci chatę z dzieckiem, a nie tylko stację z telewizorem. Ilu ich było? Tych białasów? Mówili coś? Miał ktoś jeszcze przyjechać?

Zobacz profil autora

34 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Nie 12 Paź 2014, 16:52

Nieco go zamurowało, kiedy Naiche w niego wycelował. Jasne, czasem nie potrafili się dogadać, jednak nigdy do tej pory nie mieszali do tego broni.
- No strzelaj, głupia wagino, no na co czekasz! - machnął zamaszyście rękoma, brzmiąc trochę jak awanturująca się przekupa.
Naiche mówiąc o jego dziecku, trafił w najczulszy punkt Skittlesa, który zacisnął w tym momencie zęby oraz pięści.
- Tak, zapowiedzieli się z wizytą. Miała być jedynie kawa i ciastka, a wyszło kurwa barbecue party. Ja jebie, Naiche! - mruknął, chwytając się za skronie i dostając wylewu.



Zobacz profil autora

35 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Nie 12 Paź 2014, 17:03

- Co, kurw,a pytam! - Krzyknął. - Pytam, bo może coś, ha zauważyłeś. Chociaż raz! Raz w życiu może cos zauważyłeś!
Wysiadł za samochodu i skierował się do Skittlesa i pchnął go nieco.
- Może raz byś zauważył... coś, cokolwiek! Bo nie dałeś rady przejrzeć na oczy jak dziadek cie ostrzegał. Jak c mówił, że masz mieć w dupie Buendiów. Żebyś dał se spokój z nimi! Ale nie, nie, nie! I co? Co teraz tego masz? Nawet, kurwa, własnego dzieciaka musisz od siebie z dala trzymać! No kurwa, fantastycznie!
Odsunął się o krok.

Zobacz profil autora

36 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Nie 12 Paź 2014, 17:14

Nie zareagował, kiedy Naiche go pchnął. Zapewne chłopak nawet w połowie nie zdawał sobie sprawy jak dawno Skittles wpakował się ramiona kartelu.
- Kiedy Jacob mnie ostrzegał, byłem już od dawna po uszy w tym gównie! Miałem, kurwa trzynaście lat! - krzyczał. Mieli pewność, że nikt ich tu nie podsłuchuje, także Skittles pozwalał sobie na upuszczenie emocji.
- Nie byłem nawet pełnoletni, a już miałem na sobie ten ich jebany tatuaż! - nabrał mocno powietrza nosem, po czym kontynuował, już nieco spokojniej.
- Widzę wiele rzeczy, Naiche. Bardzo wiele. Ale jest już trochę za późno. - wzruszył ramionami.



Zobacz profil autora

37 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Nie 12 Paź 2014, 19:25

- Kurwa, trzynaście lat! Ty wiesz co ja wtedy robiłem, jak tyle miałem? Oceny w dzienniku podrabiałem a nie koką handlowałem!
Znowu stanął przed Skittlesem i pchnął go, jakby prowokując do czegokolwiek.
- Wspaniale, ze widzisz i, kurwa, nic nie robisz. Je się z takim podejściem.

Zobacz profil autora

38 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Nie 12 Paź 2014, 19:42

- A co mam kurwa zrobić, co?! - tym razem odepchnął od siebie Naczosa.
- Jasne, mógłbym rzucić tę robotę w cholerę i zająć się filatelistyką chociażby. - prychnął, po czym nagle się zerwał, z teatralnym tonem - Ach nie! Wtedy bym już z pewnością nie żył, na chuj mi więc znaczki! - znowu go popchnął.
- Jeśli myślisz, że jestem zadowolony z obrotu spraw, to się grubo mylisz. Ledwo potrafię przypomnieć sobie twarz mojego syna... - urwał nagle, po czym po chwili znów zapytał - Co mam twoim zdaniem zrobić?



Zobacz profil autora

39 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Nie 12 Paź 2014, 21:10

Widać było, ze Naiche bije się z myślami; ze zastanawia się, co powiedzieć, co zrobić.
Kręcił się w kółko, otwierał, zamykał usta, jąkał się. 
Pustka w głowie.
Wreszcie po prostu podszedł do Skittlesa i się przytulił. Jak prawdziwy mężczyzna.

Zobacz profil autora

40 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Pon 13 Paź 2014, 12:32

Skittles przycisnął młodego do serca, głaskając go po włosach z czułością. Najwidoczniej potrzebna była im ta kłótnia. Nie rozwiała zapewne ich wszystkich wątpliwości i obaw, ale przynajmniej nieco rozładowała atmosferę między krewnymi.
- Kocham cię, stary. - Mruknął Skittles, klepiąc lekko Naczosa po plecach - Jedźmy już do domu. - to miało znaczyć: do domu Nachosa. No cóż, mi kasa es su kasa, młody powinien przypomnieć sobie to powiedzonko.

Zobacz profil autora

41 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Pon 13 Paź 2014, 22:41

- Ja ciebie też, chujku. Znaczy, wujku.
Musiał mieć ostatnie słowo. Poklepał Skittlesa po plecach, otarł łzy i kiwnął głową.
- Ta.. domu.
Wiedział, ze teraz będzie musiał dzielić dach nad głową z wujem. Ale... jakoś mu chyba to nie przeszkadzało. Może czuł się to mu winny?
Spakowali się do pontiaca, razem z martwym przyjacielem, i odjechali. Wpierw na spotkanie z zrozpaczoną matką...

/zt

Zobacz profil autora

42 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Wto 21 Paź 2014, 20:17

/ 04.03.2013, koło 19:00

Do starej kopalni zajechał stary, czarny Pontiac. Gdy Naiche zaparkował go za głównym budynkiem administracji, wyszedł z auta i wzrokiem odszukał jednego ze swoich kumpli, który był ubrany w uniform duszków – kominiarka, ciemne ciuchy i rękawice.
Widząc Naiche, pomachał do niego i wskazał czerwoną, sportową torbę.
- Wszystko jest? - Zapytał Tobias.
- Si. Strój, rękawice, identyfikator. Tylko musisz sobie zdjęcie przykleić.
- To nie będzie problem.
Wręczył Duszkowi zwinięte banknoty.
- Masz być pod telefonem.

Wreszcie odebrał torbę i ruszył do samochodu, nie odwracając się już za siebie.

- > ??

Zobacz profil autora

43 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Czw 06 Lis 2014, 11:48

Przyczepa Maro --->

Maro okazał się nie być zbyt rozmowny, także podróż przebiegła im w milczeniu. Jeśli Consuela wcześniej miała tremę, to w tym momencie ją już skręcało ze strachu. Sprzątanie brzmiało dość jednoznacznie, kiedy to mieli dilera w bagażniku i zatrzymali się opustoszałym miejscu, takim jak kopalnia.
Było już ciemno jak w dupie u Skittlesa, a to wcale nie zachęcało do wysiadania z samochodu. Mimo wszystko pewnie opuścili pojazd, a Consuela zaczęła dreptać w miejscu, tak jak miała w zwyczaju, kiedy się stresowała.
- No i co teraz? Zostawimy go tutaj? - zapytała dość naiwnie, mając jednak nadzieję, że na tym się skończy.



Zobacz profil autora

44 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Czw 06 Lis 2014, 11:53

Wysiadłem z wozu w milczeniu otworzyłem bagażnik i wytargałem zmęczonego już Pana Cwela, swoje przeszedł przez te kilka dni no i poruchał przed śmiercią. Złapałem go za wszarz i zacząłem ciągnąć w stronę jednego z szybów.
- No chodź! - rzuciłem półszeptem do Consueli. Gdy zniknęliśmy w jednym z wejść zatrzymałem się.
Przycisnąłem pana cwela tak by klęknął.
- Na kolana cwelu - burknąłem, potem podszedłem do Ramirez wyciągając broń odbezpieczyłem i wcisnąłem jej w dłoń Ramirez.
- W tył głowy - mruknąłem stajać obok, nie patrzyłem na nią a na cwela który klęczał tyłem do nas. Był zakneblowany, miał związane dłonie i zasłonięte oczy.



Zobacz profil autora

45 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Czw 06 Lis 2014, 12:03

Szła, dwa kroki za Maro, patrząc na ledwo żyjącego już Pana Cwela, który próbował ostatkiem sił utrudnić Salinasowi zadanie dotargania go do jednego z szybów. Dotarło do niej, że go tu po prostu od tak nie zostawią, kiedy mężczyzna wyciągnął broń. Consuela w tym momencie przeżegnała się naprędce, po czym podniosła dłonie do twarzy, gdyż nie chciała na to patrzeć.
Całkiem jednak zbladła, kiedy broń znalazła się w jej rękach.
- Maro, nie. Nie, nie... kurwa. Nie. - mruknęła, odsuwając się kilka kroków w tył, trzymając broń w ten sposób, jakby to była brudna skarpeta.
- Nie dam rady tego zrobić. To trochę inaczej wyglądało na filmach. - mówiła w lekkiej panice, kręcąc głową.



Zobacz profil autora

46 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Czw 06 Lis 2014, 12:11

Spojrzałem na przerażoną dziewczynę, kurwa wiedziałem że będzie problem, wiedziałem że nie będzie tak łatwo, po co Baker kazał jej jechać, tylko problem. Do tej pory było już by po zabiegu. Podszedłem do dziewczyny chwyciłem ją za ramię i pociągnąłem w kierunku cwela.
- Nie mamy całego wieczoru - mruknąłem.
- To nie moja decyzja, no już! - wycedziłem przez zęby. Strzelaj kurwa Ramirez, myślałem w duchu, a zaraz potem, zabierz jej broń idioto. Zrób to sam.



Zobacz profil autora

47 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Czw 06 Lis 2014, 12:24

Chyba zaczęło do niej docierać, że pchanie się do gangu wiązało się z dużo bardziej przykrymi zadaniami, niż to sobie wyobrażała. Podfandzolenie złotych kubotenów i postrzyżyny Autumn wyglądały przy tym jak nędzny pikuś.
Consuela wciąż kręciła głową, czując jak to zadanie ją przerasta. Z drugiej strony wiedziała, że nie może nawalić, bo cały jej plan z dostaniem się do Świętych weźmie w łeb.
Chwilę jeszcze biła się sama ze sobą, zapewne mocno igrając z cierpliwością Salinasa, aż w końcu jej palce znalazły się na spuście. Podeszła trochę bliżej, gdyż jej dłonie drżały tak, jakby wpadły właśnie w rezonans i miały zacząć odbierać fale radiowe.
Starała się uciec myślami gdzieś indziej. Może nawet zaczęła nucić pod nosem jakąś wesołą pioseneczkę, żeby dodać sobie odwagi. Pomogło jej dopiero wyobrażenie przed sobą głupiego ryja Skittlesa.
Pif! Paf! - trochę jej to zajęło, ale wywiązała się z zadania. Wiedziała już, że widok rozwalonego łba Pana Cwela będzie jej się śnił po nocach do końca życia. W sporym oszołomieniu, oddała broń Salinasowi, wpatrując się z niemałym przerażeniem w dzieło, którego dokonała.



Zobacz profil autora

48 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Czw 06 Lis 2014, 12:33

Nic nie mówiłem, nie pomagałem, czekałem. Gdy po kopalni rozniósł się huk spojrzałem na osuwające się ciało Cwela, w duchu się nawet uśmiechnąłem.
Zabrałem broń zabezpieczyłem i schowałem za pasek. Upewniłem się że Cwel już nie dycha, nie miał czym nie miał pół twarzy.
- Idziemy - rzuciłem biorąc za rękę Ramirez i ciągnąc ją do samochodu. Nie było po co tu stać i rozmyślać nad żywotem a raczej jego brakiem cwela.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy z powrotem do mojej przyczepy. Tak samo w milczeniu i ciszy, wiedziałem że dla niej nie będzie to łatwe. Myślę że tym pociągnięciem za spust załatwiał sobie miano Świętej.

ZT x 2 ---> Przyczepa Maro



Zobacz profil autora

49 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Pią 14 Lis 2014, 21:32

/ motel Rosie

Ron, Skittles i sam zainteresowany - czyli Koksiu - zatrzymali się w sporym dystansie od kopalni, gdzieś na środku pustyni. Skittles załatwił im obstawę - wraz z nimi było trzech meksykańców. Wizyta Hai Wu okazała się być głównie zaopatrzeniem, bo zaraz każdy z nich dostał broń, tj. po karabinie maszynowym i kamizelce kuloodpornej. Szef trzymał się z tyłu, a ich wysłał do przodu na zwiady. Mieli zajść i zobaczyć jak sytuacja się ma.
Koksiu zmarszczył brwi i spojrzał na Rona.
-E, to jaki jest plan, mózgu?-mruknął do niego, idąc przy jego boku.



Zobacz profil autora

50 Re: Opuszczona kopalnia miedzi on Pią 14 Lis 2014, 21:57

Dojechali na miejsce, a Brody czuł, że znów będzie po uszy w bagnie lub innym syfie, który będzie mógł dodać do swojego przestępczego CV, zaraz obok hakowania i zabójstwa kobiet. Jeszcze w aucie, założył bluzę, którą znalazł podczas sprzątania jakiś pokoi. Była fajna, odrobinę mroczna, jak jeszcze oczów nie było widać nocą. Przypominała mu pamiętną, papierową torbę, której przestraszyła się Regina oraz tamta parka - budziła lęk zmieszany z dziwactwem.
Bez gadania odebrał kamizelkę oraz broń, choć nie spodziewał się, że będzie kiedyś zmuszony do noszenia gnata - ludzie bardziej go widzieli za biurkiem albo jakiś mniej bojowych sytuacjach. Idąc tak z Koksem oraz innymi karkami, psychicznie przygotowywał się do zabicia, bo chyba nie dawali tej broni bez powodu. Wmawiał sobie, że jeśli kogoś zabije, to tylko w formię samoobrony.
-Ty idziesz ze mną do przodu, z kolei trzej amigos pilnują tyłów oraz Skittlesa. Strzelamy tylko jak będzie to potrzebne - na razie to tyle... mięśniaku-dodał na koniec jako ironia do ksywki "mózgu". Nie był jakimś specem bojowym, ale znał się na tym odrobinę.



Ostatnio zmieniony przez Ron Brody dnia Sob 15 Lis 2014, 09:37, w całości zmieniany 1 raz



Winyle
Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 9]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach