Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Opuszczony plac budowy

Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10 ... 20  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 20]

1 Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 11:37

Opuszczony plac budowy przy Dawn Road to miejsce wykupione przez Wright CO. Jednak lata temu zaprzestano tu budowy kolejnego biurowca, przenosząc całą inwestycję do zachodniej dzielnicy miasta.
Wysoki na 30 pięter, szkielet wieżowca został okalany murami aż do 10 kondygnacji. Fundamenty są całkowicie skończone, ściany postawione są na trzech pierwszych piętrach. Na samym placu pozostały jeszcze budki używane jako schowki, oraz kilka kontenerów z gruzem i śmieciami.

Pustostan jednak nie został nikomu sprzedany i wciąż monitoruje go ochrona firmy Wright. Lec mało kto się przyjmuje tutaj ćpunami czy pijakami, którzy zrobili sobie z tego miejsca centrum dowodzenia. Ochrona za flaszkę czy działkę pozwoli ci tutaj „pobujać się” ze swoimi kumplami. Jedynie nie znoszą dzieciaków z deskami i farbami, którzy malują po murach – tych gonią jakby byli przestępcami roku!

Zobacz profil autora

2 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 12:10

FIGHT CLUB - 26.08.2013, 22:00

Opuszcozny plac budowy w North Side, Appaloosa City. Zbliża się 22:00. Kilku ludzi Buendia rozmawia z ochroną, która w końcu podnosi szlaban i wpuszcza ich na zamknięty teren. Po kilku chwilach na plac wjeżdża kilka ciemnych samochodów. Słabe światło latarni odbija sie od ich błyszczącego lakieru i przyciemnianych szyb. 
Wreszcie, między skurzonymi, szarymi ścianami nieskończonego żelbetonowego molocha - pojawia się sama śmietanka towarzyska. Hai Wu sporymi rokami ominęła dziury w betonowej posadce i skierowała się ku białym sofom rozłożonym wokół prowizorycznego ringu. Co by nie mówić o Buendiach - chyba uwielbiają udawać, ze mają styl i klasę. Tuż przed meczem przygotowali tu prowizoryczne loże VIP-owskie, zaopatrzyli się w drogi alkohol a wszystko oświetlały reflektory rodem z najlepszego studia fotograficznego. A mogli to zrobić dzięki swojej hojności wobec ochroni tego obiekty - bo kto nie przyjmie zapłaty w kilkunastu gramach czystek kokainy?
Swoje miejsca zajęli potem kolejno Pan i Pani Smith, która dziś zdawała się wyglądać jak gwiazda filmowa. W białym, drogim futrze, czerwonych szpilach i czarnej sukience wybrać by się mogła na czerwony dywan. Zamiast tego wybrała oglądanie amatorskiego meczu bokserskiego i lejącej się krwi. 
Już nie mogła się doczekać!
Towarzystwo Państwa Smith też zdawało się być podekscytowane. Można było to określić jako "Mixed girls party" - dziewczyny o wszelakich odcieniach skóry, w kusych sukienkach, z butelkami drogiego alkoholu patrzyły na rozgrzewających się Latynoskich "bokserów", którzy powoli tracili rozum widząc parę półnagich cycków. Dziewczyny Świętych będą miały liczną konkurencję...


WYJAŚNIENIE ZASAD RZUTÓW KOSTKĄ W MECZU BOKSERSKIM:

GRACZE DOBIERAJĄ SIĘ W PARY (sami lub przez MG) - tylko jedna para może okładać się na ringu, nie więcej. Po skończonym meczu można dobrać się w kolejną. Każdy gracz może brać udział w tylu sparingach na ile ma ochotę (albo siłę).

Obaj zawodnicy rzucają po jednej kostką. 
Podstawiacie pod wzór:
(Refleks+siła+ewentualna umiejętność) + k6*5

Ten, kto ma większy wynik, zadaje cios w wybraną część ciała przeciwnika. Oboje piszecie wynik mnożnika w swoim poście.
Kolejność może wyglądać następująco:

Postać A, pisze posta, ze zaczyna walkę + wynik
Postać B, pisze posta, ze zaczyna walkę + wynik
Postać A - jeśli wygrała to pisze, ze zadaje cios (przeciwnik ma sznase go uniknąć). Jeśli przegrała, to może rzucać kostki na refleks i kondycję i jeśli wynik będzie wyższy niż mnożnik od postaci B (rzucony siłę i refleks) to unikasz ciosu.
Postać B - jeśli wygrała to pisze, ze zadaje cios (może się okazać że przeciwnik ciosu uniknie). Jeśli przegrała, to może rzucać kostki na refleks i kondycję i jeśli wynik będzie wyższy niż mnożnik od postaci A (rzucony siłę i refleks) to unikasz ciosu. Jeśli nie - masz cios.

Po pierwszej kolekcie zawodnicy czekają na kolejnego posta MG z instrukcjami!
MG może przerwać mecz jeśli uzna to za stosowne, może dodać ŚLEPY LOS lub inaczej rozpisać kostki (na inne cechy),

Zobacz profil autora

3 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 12:10

/26.08.2013/wieczór/początek/

Gruby uwielbiał tego typu imprezy. Nic tak człowieka w końcu nie relaksowało, jak przyglądanie się, jak jego koledzy spuszczają sobie nawzajem wpierdol. No cóż, tym razem jednak sytuacja wyglądała trochę inaczej. Wśród nich byli ludzie od Smitha i Skittlesa. Nie napawało go to jakimś szczególnym zadowoleniem, jednak dzięki temu walka zapowiadała się jeszcze bardziej interesująco. Był wręcz pewny, że tym razem jego chłopcy z gangu, z dużą większa radością będą dzisiejszego wieczora obijać gęby. Nie swoje nawzajem, ale właśnie gęby Buendiów. Rozglądał się po towarzystwie, z kuflem piwa w łapie, dobierając w swojej głowie najakuratniejszych do siebie przeciwników.
Po plecach przechodziły mu aż dreszcze podekscytowania. Tak, różnie się dzisiejsza noc mogła potoczyć, jednak chyba by umarł, gdyby nie skorzystał z okazji bezkarnego obicia pysków brudasów z kartelu.



Zobacz profil autora

4 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 12:10

/26.08.2013/wieczór/z domu Harry'ego/

Consuela nie szczędziła na prędkości, popisując się tym samym przed Harrym, który siedział za nią i zapewne powoli żegnał się z życiem. Na szczęście - dotarli na miejsce w jednym kawałku.
Dziewczyna zaparkowała nieopodal placu budowy, po czym kiwnęła na Brighta, by ten szedł za nią. W końcu znaleźli się pośród skupiska ludzi. Motocyklistów, gangsterów, dilerów. W powietrzu unosił się pot, alkohol i testosteron. Być może po drodze ktoś prawnika szarpnął, czy wyśmiał jego stylowy kardiganik, który był dzisiaj jego przepustką do srogiego wpierdolu.
W każdym razie dziewczyna oglądała się co chwila za siebie, upewniając się, że mężczyzna jeszcze nie zemdlał.
- Zapomniałam ci powiedzieć o czymś jeszcze - powiedziała, kierując się do rozstawionych beczek z alkoholem, zza których trunki serwowały Gigi i spółka - Są tu też ludzie z kartelu. Miej lepiej oczy naokoło głowy. I nie daj się namówić na bójkę, tygrysie. - poradziła mu i pewnie przywitała się z dziewczynami, częstując po chwili Harry'ego jakimś mocnym alkoholem.



Zobacz profil autora

5 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 12:29

/ 26.08.13

Zatrzymali się przy placu i po jakiejś minucie Harry rozerwał ściśle splecione ze strachu dłonie i wypuścił Consuelę z morderczego uścisku, który zapewne przeszkadzał jej oddychać po drodze do Appaloosa.
- Diabeł z Arizony... za co... - wymamrotał do siebie.
Poszedł gdzie go zaprowadziła Consuela i zatrzymał się niepewnie robiąc wielkie oczy. Dziewczyna nie czekała więc zebrał się w sobie, wyprostował i wszedł pomiędzy lwy.
Harry może i usłyszał kilka kolorowych słów skierowanych w swoją stronę, jednak nie czuł potrzeby udowadniania nikomu, że ma żonę i nie, jego dupa nie jest do "przeorania".
Zadziwiająco dobrze się trzymał w wylęgarni marginesu, przyjmując swoją zdecydowaną postawę i neutralny, uprzejmy wyraz twarzy rodem z sali sądowej. Miał już do czynienia z podobnymi ludźmi. Wewnętrznie srał pod siebie ale nic nie dał po sobie poznać. Z resztą co za różnica, gangsterzy czy zasciekły prokurator z kijem w dupie? Poradzisz sobie, Bright.
Pochylił się do Consueli, położył jej dłoń na ramieniu i powiedział jej do ucha z uśmiechem.
- Jeżeli wyję z tego cało, przywiążę cię do kaloryfera i będę puszczał ci "Mam ten koc" dwadzieścia cztery godziny na dobę. Żaden sąd mnie nie skarze.
Przyjął jakiś moonszajn czy inny szit od dziewczyny ubranej w jakąś anty-spódniczkę i wyciągnał szluga na uspokojenie nerwów.
Zerknął na ring to na Consuelę.
- Nie mów, że się będziesz bić? Złamiesz sobie kark wchodząc na ring.



Ostatnio zmieniony przez Harry Bright dnia Pon 18 Maj 2015, 12:37, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora

6 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 12:36

/26.08.13/ wieczór

Eva przyjechała na plac powiewając chorągiewką przyczepioną do rowerka dzieciaka z sąsiedztwa. Serio, siły wyższe muszą jej jak najszybciej potwierdzić zakup tego rypanego motoru...
Obejrzała dziki tłum przed nią i jakichś burżujów na pedalskich kanapach.
Od razu podeszła do lasek świętych koło których stała Consuela z jakimś fagasem w zdziadziałym sweterku.
- Ja pierdole, Ramirez. Ja wiem, że Maro cię rzucił, ale to - wskazała na nauczyciela geografii - jest smutne. Poproś Willa, może cię przeleci - zaśmiała się, wzięła moonszajn i poszła się rozgrzać koło ringu.



Evangelia Auguste

Zobacz profil autora

7 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 12:46

Consuela poczuła zapewne ulgę, że jakimś cudem udało jej się zaciągnąć Brighta w to miejsce. Doskonale wiedziała, że sprawa Świętych wymagać będzie ze strony prawnika solidnej dawki czystej bajery, by ich wyciągnąć z kłopotów, dlatego też uznała, że stopniowe wciąganie mężczyzny w ich świat pomoże mu lepiej zrozumieć ich funkcjonowanie i zamknie mu ewentualną drogę na wycofanie się z tego. W sumie już teraz dziewczyna doprowadziła Harry'ego do sytuacji bez wyjścia.
- No, chyba że nie wyjdziesz z tego cało. - dziewczyna uniosła wysoko brew, po czym szklankę w geście toastu i wlała sobie trunek do gardła, mocno się krzywiąc. - Wyluzuj, będziesz się dobrze bawił. - oznajmiła.
- Stawiam trzy stówy, że dziadek będzie dziś leżał na dechach! - zakrzyknął ktoś, wskazując paluchem na Harry'ego, po czym rozległ się wokół głośny rechot.
- Widzisz? - wzruszyła ramionami z przesłodzonym uśmieszkiem. Potem w pobliżu pojawiła się Eva.
- To JA rzuciłam Maro. - poprawiła ją, po czym dodała - Poza tym lubię The Walking Dead, ale bez przesady. - oznajmiła, jakoś nie potrafiąc sobie nawet wyobrazić tego, co wyobraziła sobie przed chwilą Eva. Nawet co do Willa jej wyobraźnia nie potrafiła sięgnąć tak daleko.



Zobacz profil autora

8 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 12:51

/ 26.08.2013, koło 22:00 

Stał przy kanapie, na której rozgościły się jaśnie panie, właścicielki tego grajdołu, który przed nimi prężył muskuły. Debbie Lynn wraz z Hai Wu oceniały możliwości fizyczne kolejnych żołnierzy Buendia i spoglądały niechętnie na zawodników świętych. Sam Smith skupił się raczej na odpalaniu papierosa, co nie szło mu za dobrze. Wściekły rzucił gdzieś zapalniczką i kazał się poratować zapałkami. 
Spojrzał na swój zegarek, a po chwili zaczął wzrokiem szukać Skittlesa. Oczywiście, spóźni się, menda jedna. A on specjalnie dla niego użył nowej wody kolońskiej. 
Poluzował krawat pod szyją - tak, bo się dziś Smith wystroił jak na studniówkę.



Zobacz profil autora

9 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 13:02

/26.08.2013/wieczór/

Przyjechał i on - Sue Baker. No, nie sam. Przywiózł go pick upem jeden z członków klubu. Sprawny czy nie, prezydent Świętych z Arizony musiał się tu stawić. Oczywiście, Gruby Jim był na miejscu, ale to był pokaz sił, tak? I na pewno nikt z klubu, a najmniej Baker, nie chciałby, by szumowiny z kartelu szeptały o jego kiepskim stanie, czy co gorsza, zwolnieniu pozycji.
Wsparty o jedną (musiał pokazać, że nie jest pipą, chociaż ledwo szedł) kulę przemierzał plac, witając się gromko z motocyklistami. Zbliżył się także do kanapy, którą obsadziły kobiety kartelu. Przywitał się ze Smithem, kobietom posyłając jedynie zdawkowe pozdrowienie.
A potem poszedł zająć miejsce po przeciwnej stronie, gdzie miał wspaniały widok na ring i już się cieszył na dochody.



Zobacz profil autora

10 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 13:04

- Znowu. Nie pocieszasz. - westchnął i odsunął się od dziewczyny.
Spojrzał krytycznie po rechoczącej grupie. Czuł się jak nowe mięso w pierdlu.
- Tak się składa, że lubie leżeć na twardym, bo inaczej boli mnie krzyż. - powiedział cicho, żeby tylko Consuela go usłyszała. No i komentarz o dziadku musiała przebić tym żartem o zombi. Świetnie.
Szturchnał ją pięścią w ramię niezadowolony. Ta dzisiejsza młodzież!
- Może mnie wprowadzisz kto jest kim i kto tu się liczy? - kiwnął nieznacznie w stronę "Vipów" - Nie jestem stąd - pociągnął papierosa i zapił alkoholem.



Zobacz profil autora

11 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 13:18

/ 26.08.2013, po 22:00 / 

Nie trzeba było opisywać z jakim obrzydzeniem pani Smith spojrzała na Sue Bakera. Śmierdzący, kaleki pajac o wadze słonia. Wzdrygnęła się i szybko przeniosła wzrok na Hai Wu, która też towarzystwem Świętego nie była uradowana. Przynajmniej były we dwie i mogły dać upust swojemu obrzydzeniu, na głos komentując przepocone pachy motocyklisty. 
Wciągnęła swoje puzderko, które zapewne było więcej warte niż życie niejednego członka kartelu - po czym poprawiła makijaż, dzieląc się z prawniczką radami, jak dobrze umalować usta, by nie zjeść całej szminki podczas jednego posiedzenia. 
Zdawało się jej to na razie ciekawsze niż rozmowy z mniej ważnymi ludźmi naokoło. 
- Och, niech już się okładają - westchnęła znudzona.

Zobacz profil autora

12 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 13:26

Kiedy Bright wspomniał o bolącym krzyżu i leżeniu na twardym, Consuela zaniemówiła. Spojrzała na niego jak na kosmitę i strzeliła sobie fejspalma. Najwidoczniej prawnik nie miał zamiaru nawet udawać, że tu pasuje. Ciężko będzie zrobić z niego Świętego. Bardzo ciężko.
Syknęła, kiedy oberwała w ramię, spoglądając z wyrzutem na Brighta, jednak zaraz potem, kiedy zażyczył sobie wprowadzenia go w ten świat, dziewczyna ochoczo zajęła się opowiadaniem mu co i jak.
- Tam, ten o kulach, to Sue Baker. Szef naszego gangu. To on dostał kulkę wtedy, w Małym Jonie. Pomagając mi - wskazała ręką na siebie - pomagasz też jemu. - potem rozejrzała się uważniej, dostrzegając w tłumie Grubego.
- To Jim Benton. Mówią na niego Gruby. Przejął obowiązku Bakera i pilnuje u nas porządku w ostatnim czasie. Lepiej z nim nie zadzierać. A to... - wskazała na Pana Smitha - Anthony Smith. Członek Buendia Familia. Zajmuje się rozprowadzaniem prochów na terenie AC. Jest tu dzisiaj pełno jego ludzi. Lepiej pilnuj portfela. - poleciła mu i obcięła go spojrzeniem z góry w dół - i swojej dupy. Niby Święci prowadzą z nimi koalicję, ale tak na dobrą sprawę to wszystko to fikcja. Wszystko się może dzisiaj zdarzyć. - tutaj pewnie też go nie pocieszyła. Musiał mu wystarczyć jedynie jej pokrzepiająco-złośliwy uśmieszek.
- A to Hai Wu. Podobno prawnik kartelu. Wygląda na zimną sucz i z tego co mówią, wyciągała już tych brudasów z najgorszych bagien... - powiedziała z nutką obrzydzenia w głosie - To ktoś taki, kim ty będziesz dla nas. - dodała, już nieco beztroskim tonem i poklepała bladego już pewnie Harry'ego po ramieniu.



Zobacz profil autora

13 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 13:34

Consuela powinna była przyjąć to jako komplement, bo Harry nie czuł potrzeby udawania przy niej kogoś innego. Albo po prostu nie miał najmniejszego zamiaru dopasowywać się do zgrai przepoconych, zarośniętych fagów... znaczy harlejowców.
Słuchał uważnie nie komentując. Hai Wu mu się nie podobała. Słyszał już o jej kancelarii od Santosa i wiedział że to twardy przeciwnik. Zatrzymał się chwilę dłużej na Bakerze, z którym też będzie musiał porozmawiać, ale może nie teraz.
Zamknął oczy powstrzymując się przed ponownym strzeleniem Consueli klapsa, gdy powiedziała o napiętej sytuacji, która może w każdej chwili wybuchnąć.
- Co ja tu robię... ty pewnie nawet nie będziesz miała problemów z zaśnięciem jak będziesz miała mnie na sumieniu. - pokręcił głową.
- Tak, wiem czym się zajmuje prawnik. - powiedział złośliwie. Wskazał na Hai Wu Palcem po chwili ciszy - Ale nie liczcie, że założę takie szpilki - rzucił swój pierwszy DAD DŻOŁK wieczoru i łyknął cokolwiek miał w szklance.

Zobacz profil autora

14 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 13:37

/26.08.13 po 22:00

Pojawił się i drugi polaczek, przemykając niezauważenie pod ścianą niczym rasowy szczur portowy. Karabin, przezornie zostawił w domu, żeby nie było chryi...znowu.
Poszedł do kolorowych dziewczyn ze swoim popisowym uśmiechem licząc, że coś wyżebrze.



Zobacz profil autora

15 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 13:45

/ Przyczepa Lokiego 26.08 późny wieczór.

Loki przybył na miejsce skuszony pogłoskami o nielegalnych walkach. Jego zdziweniu nie było końca gdyż nie spodziewał się że zobaczy kogokolwiek. Jednakże ruszając w głąb placu napotykał coraz to nowe twarze. Serce waliło mu teraz nieco mocniej, sam nie był pewny czy z podniecienia czy ze strachu. Pełno było tutaj różnorakich przestępców, a Loki nie miał tutaj nikogo znajomego. Kosa pod żebra i nikt by nawet go nie szukał. Jednak warto było spróbować nawiązać kontakt, być może ktoś potrafiłby mu pomóc w prowadzeniu handlu zabytkowymi rzeczami i ich podróbkami. Oczywiście jeśli ktoś z nich się orientuje, że da się na tym nieźle zarobić. Loki mimo, że prawie srałze strachu o własne życie ruszył dalej przed siebie, rozglądając się za przyjazną twarzą do rozmów lub interesów.



Zobacz profil autora

16 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 13:52

- O to możesz być spokojny. Nie mogę spać odkąd otrzymałam kurtkę. - oznajmiła, wzruszając ramionami. Jeśli miałaby być bardziej skrupulatna, to dużo wcześniej przestała spać spokojnie. No ale nie miała zamiaru dzielić się teraz z Brightem takimi wynurzeniami.
Chwilę jej zajęło zatrybienie, że Harry własnie zażartował. Z lekkim opóźnieniem, ale zawsze, odchyliła głowę i zaśmiała się głośno, ocierając udawane łzy ze śmiechu, w kącikach oczu.
- Dobry żart. - przyznała, kiwając głową. W końcu Harry był tak zagubiony i przerażony, że mimowolnie Consuela traktowała go trochę jak dziecko i najwidoczniej czuła potrzebę chwalenia go za byle co.
Atmosfera wokół robiła się coraz gorętsza, gdyż ludzi wciąż przybywało. Z roznoszących się wokół rozmów można było wywnioskować, że już niedługo się zacznie. Consuelę przeszedł dreszcz podekscytowania.
- Niedługo start. Jeśli zmienisz zdanie i będziesz chciał się sprawdzić, to daj znać. Znajdę ci kogoś. - zafalowała brewkami, nie wierząc mimo wszystko w to, że Harry zechce dołączyć do zabawy. No, chyba, że się nabzdryngoli.
Zamówiła dla nich obu po kolejnej, dużej porcji moonshine'a.



Zobacz profil autora

17 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 13:57

/ 26.08.2013, po 22:00

Hai Wu siedziała znudzona na kanapie i słuchała gadania Pani Smith. Wolała jednak to, niż skupianie się na mordach Świętych. Jak mus to mus, przyszła tu, ale nie miała zamiaru się integrować. Od tego był Smith i Skittles. Ona sączyła drinka i robiła kwaśne miny. 
Gdy "ring" zapełniał się kolejnymi osobami, Hai nachyliła się do pani Smith i szepnęł:
- Chyba trzeba zacząć...

Zobacz profil autora

18 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 13:59

/26.08.2013, ok 22

Autumn była wybitnie niezadowolona. Zaparkowała gdzieś z wierzchu i wysiadła z samochodu. W domu znalazła coś, co miało dekolt i zakrywało brzuch (a nie było o to łatwo), na nogach miała płaskie buty i jakieś spodnie. Wcale jej się to nie podobało, usłyszałą o FC pewnie od Foxxy czy Cath, ale nie zamierzała się pojawiać. A Smith nie odpisał na smsa, co też ją wkurwiło. Potem się zastanowiła czy mają tu cokolwiek do picia co nie zawiera w sobie alkoholu. Pewnie nie, świetnie, bo ona tez nie pomyślała, w samochodzie miała butelkę wody, ale przeciez nie bedzie biegać z butelką. Popatrzyła po tych wszystkich kanapach i mało się nie roześmiała. A paparazzi gdzie? Przeszła gdzieś bokiem i stanęła z dala od wszystkich. Przeciez nie podejdzie ani do jednej ani do drugiej grupki, tak? Cudowna sytuacja, wręcz wymarzona, nocami jej się sniła.




Zobacz profil autora

19 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 14:03

/ 26.08.2013 r., 22:10

Zajechał także najprzystojniejszy i najbardziej reprezentatywny członek Świętych (skromność jak diabli), który nie poruszał się jednak motocyklem, a zajechał Hondą i to nie samemu! W towarzystwie Liluye, którą postanowił zgarnąć po drodze, wcześniej umawiając się z Indianką. Po to, by w razie czego ogarnęła, jak i to, aby mogła zapamiętać niektóre twarze kartelu, bo to się przyda.
Zatrzymał gdzieś w oddali samochód, ale też nie na tyle daleko, by iść spory kawałek. Zaparkował tak, aby swobodnie móc wyjechać i wysiadł z samochodu, zerkając jeszcze przez ramię na tylne siedzenie.
- To wygląda jak wstęp do farsy Appaloosa City Shore, ja pierdolę - mruknął do Liluye i westchnął, próbując odnaleźć znajome twarze, przy czym odpalił papierosa. Pokręcił głową na widok tych strojów Smithów i kanap.
Zauważył też Autumn, do której skinął swobodnie.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

20 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 14:04

W końcu - wreszcie zacznie się prawdziwa impreza. Smithowa wcisnęła swój kolorowy kieliszek w łapy męża i sama wyszła na środek ringu. Stąpała jak po wybiegu, w głowie mając słowa - "zawsze chodź jakby mieli ci robić zdjęcia". Podstawowe przykazania Woka, który był najlepszym stylistą po tej stronie Atlantyku. No, i może w Australii i Oceanii. 
Rozejrzała się po zebranych z kwaśnym, kpiącym uśmieszkiem. Oczywiście, że ich wszystkich oceniała. Oczywiście, że o wszystkich myślała źle! W swojej głowie już widziała, jak Anthony zbiera porozrzucane, skórzane kurtki świętych, a ona szyje sobie z nich nowy płaszcz. 
Klasnęła w dłonie, by zwrócić na siebie uwagę.
- Hola i dobry wieczór! Zacznijmy tę niesławną zabawę, moi mili~! Zrzućcie z siebie te obrzydliwe, przepocone koszule, od których robi mi się już niedobrze. Pięści w górę, mordy wystawić. Tchórzy tu nie chcemy... - spojrzała po Świętych.
- Pokażecie, na co was stać, misie pysie?
Wycelowała palcem w Leszka i Lokiego.
- Wy - zawyrokowała - jak wam tam? Nie ważne i tak zapomnę. Ruszać tyłeczki, ZACZYNAMY PIERWSZY MECZ!

PIERWSZY MECZ - LESZEK VS LOKI

Obaj zawodnicy rzucają po jednej kostką. 
Podstawiacie pod wzór:
(Refleks+siła+ewentualna umiejętność) + k6*5

Ten, kto ma większy wynik, zadaje cios w wybraną część ciała przeciwnika. Oboje piszecie wynik mnożnika w swoim poście.
Kolejność może wyglądać następująco:

Postać A, pisze posta, ze zaczyna walkę + wynik
Postać B, pisze posta, ze zaczyna walkę + wynik
Postać A - jeśli wygrała to pisze, ze zadaje cios (przeciwnik ma sznase go uniknąć). Jeśli przegrała, to może rzucać kostki na refleks i kondycję i jeśli wynik będzie wyższy niż mnożnik od postaci B (rzucony siłę i refleks) to unikasz ciosu.
Postać B - jeśli wygrała to pisze, ze zadaje cios (może się okazać że przeciwnik ciosu uniknie). Jeśli przegrała, to może rzucać kostki na refleks i kondycję i jeśli wynik będzie wyższy niż mnożnik od postaci A (rzucony siłę i refleks) to unikasz ciosu. Jeśli nie - masz cios.

Po pierwszej kolekcie zawodnicy czekają na kolejnego posta MG z instrukcjami!
MG może przerwać mecz jeśli uzna to za stosowne, może dodać ŚLEPY LOS lub inaczej rozpisać kostki (na inne cechy),

Zobacz profil autora

21 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 14:05

Harry popatrzył na nią zdezorientowany gdy ta wybuchnęła śmiechem. Uniósł jedną brew i parsknął śmiechem.
- Jesteś spektakularnie beznadziejnym kłamcą, widzę czemu desperacko potrzebujesz prawnika.
Śmieszne dziecko z tej Ramirezoówny. Trochę się dziwił, że gangi motocyklowe dają członkostwo zaraz po skończeniu gimbazy...
- O to się nie martw. będę w tej kwestii raczej uparty. - uniósł szklankę księżycówki w toaście i przyglądał się ludziom wokół. Może i pomysł Consueli z "rozeznaniem" miał jakieś w miarę sensowne, jakkolwiek stanowczo nieortodoksyjne podstawy.
- Z niecierpliwością czekam na twój popis.



Zobacz profil autora

22 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 14:12

65

Impreza się zaczęła i na środek wyszedł jakiś biały stóg siana.
Leszek rozejrzał się w lewo, w prawo po czym zajarzył i wstazał na siebie.
- Że ja? - ale się odpowiedzi nie doczekał bo białe futro już zeszło z ringu. No to pięknie, będzie miał chrzest i to na inaugurację walk. Ojeju.
Wszedł na ring w uszach słysząc szum krwi i uderzenia swojego serca. No to sie bedzie działo.



Zobacz profil autora

23 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 14:17

67
Serce lokiego zaczęło napieprzać jak oszalałe. Nie śmiał się sprzeciwić ani ośmieszyć już na samym początku więc ruszyłna środek ringu.



Ostatnio zmieniony przez Loki Hugaz dnia Pon 18 Maj 2015, 14:20, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora

24 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 14:17

/ 26.08.2013 r., 22:10

Lil wzięła ze sobą torebkę, robiąc za zaplecze medyczne, bo oczyma wyobraźni widziała te rozbite brwi i rozkwaszone nosy i co tam jeszcze. Bo przecież bić się nie zamierzała, ot na pewno. Wysiadła z samochodu i poszła za Williamem.
- Jak.. tani teledysk, albo jakiś program rozrywkowy przy którym siedzi banda tłustych facetów z piwem, bo sami nie są się w stanie ruszyć z fotela - dopowiedziała, a w głowie miała obraz Jima. Przesunęła wzrokiem po ludziach, uśmiechnęła się do kogo mogła. Rozejrzała sie za Betty.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

25 Re: Opuszczony plac budowy on Pon 18 Maj 2015, 14:20

- Proszę cię - zaśmiał się. Najwidoczniej otoczka całej walki nie podobała się Parkerowi. Ot, jakby urok straciło to, że walka jest gdzie indziej i tak jest to skupione.
- Można by tak porównać, ale nie wiem - wzruszył ramionami i przywitał się z Jimem, obecnymi Świętymi, podchodząc w końcu do Consueli i Harry'ego. Zerknął też czy Liluye za nim idzie oraz - podobnie jak ona - rozejrzał się za Betty.
- Dopiero pierwsza walka? - spytał Ramirezówny.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 20]

Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10 ... 20  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach