Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Małe ranczo Starego Kevina

Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 5]

1 Małe ranczo Starego Kevina on Sro 24 Cze 2015, 20:11

Ranczo, które specjalizuje się w hodowli świń - znajduje się na północ od Old Whiskey, niedaleko Arizona Drive. Już kilka kilometrów przed zjazdem widać starą tablicę, która zawiadamia nas, że niedługo dojedziemy na gospodarstwo. Gdy w końcu skręcimy w lewo, dostrzeżemy wysoką bramę i szyld z napisem"Ol' Kevin's".
Kevin Dalton to stary ranczer, niegdyś członek gangu Świętych. Do dziś zostaje w dobrych stosunkach z gangiem, więc są oni tutaj mile widzianymi gośćmi!
W skład gospodarstwa wchodzi dom mieszkalny, mieszczący trzy pokoje, kuchnię i łazienkę; do tego obok domu stoi stara szopa oraz chlew z wybiegiem.

Zobacz profil autora

2 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Sob 27 Cze 2015, 20:26

/ początek, 20.09, wieczór (chyba wczesny?)

Droga na małe ranczo trochę trwała. Można było jechać, i jechać, i jechać, i poczuć znużenie tą podróżą, gdyby się tego nie lubiło. Nieczęsto, przynajmniej ostatnimi czasy, miało się okazję na to, aby tak pojeździć. Co prawda, stawy zastygły (choć pewnie Jim i Claus powinni na ten temat się wypowiedzieć), ale narzekać na podróż nie można było, skądże.
Przy odpowiednim skręcie - skręcił, zjechał na teren gospodarstwa, żeby dostrzec z oddali i bramę, i ten szyld, za którym rozpościerało się miejsce docelowe. Boże, chyba mu się nie chciało na samą myśl.
Zwłaszcza, że jak wjeżdżał to stare pryki sobie dumnie siedzieli i popijali piwko w tak przyjemny, mogłoby się wydawać, wieczór.
- A to myślalem, że ja jestem wygodnicki - podsumował krótko, patrząc na towarzystwo sceptycznie, zmęczony i jakiś taki nieswój, ale to nie miało znaczenia. Will zapalił sobie papierosa i przywitał się z każdym po kolei.

Zobacz profil autora

3 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Sob 27 Cze 2015, 20:41

/jak wyżej- 20. 09

Początkowo Lisbeth była dość sceptycznie nastawioną do koncepcji boot campu. Nie potrafiła wyobrazić sobie Świętych wykonujących ćwiczenia fizyczne, było to dla niej abstraktem godnym Salvadora Dali. Ale koniec końców, był to niezły powód do wyciągnięcia motocykla na dłuższą trasę. Należało jej się to jak psu buda.
Nie była na miejscu pierwsza. Gdy parkowała swojego Sportstera (note to self: „Krztusi się, trzeba go będzie przejrzeć.”), w cieniu, pod ścianą budynku siedziało już kilku starszych Świętych, gawędzących niezobowiązująco z Parkerem. Parker palił papierosa.
- Raka dostaniesz!- rzuciła.- I umrzesz.- I kto nam będzie w papierach siedział?



Zobacz profil autora

4 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Sob 27 Cze 2015, 20:46

Will spojrzał na Lisbeth i uśmiechnął się leniwie, odrobinę kpiąco.
- Żeby to było pierwsze, co dostanę - skwitował. Może sądził, że dostanie kiedyś ołowiem na tyle perfekcyjnie, że od razu przestanie dychać. - A to mnie też w sumie zastanawiało jakiś czas temu, co by było gdyby... - przyznał i westchnął cicho. - Jak nie ja to nie będziecie mieli już papierów, niestety, pójdzie z dymem wszystko. No, chyba że ogarniecie to co zapisywałem - zerknął na kobietę. Najwidoczniej uznał, że Begnard po nim przejmie stanowisko!

Zobacz profil autora

5 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Sob 27 Cze 2015, 20:57

- Chyba nie myślisz, że...- spojrzała na niego, wysoko uniosła brwi.- Nie próbuj nigdy zrzucić na mnie tej odpowiedzialności, Parker.
Uśmiechnęła się kącikiem ust, rozpięła kurtkę. Wyciągnęła rękę po papierosa.
- Przynajmniej nie bądź sam w tym umieraniu.



Zobacz profil autora

6 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Sob 27 Cze 2015, 21:02

- Boisz się, że nie podołasz, Begnard? - spytał, nieco zaczepnie. - Wydaje mi się, że to by było całkiem ciekawe komuś z was dać chociaż miesiąc tej roboty - parsknął, patrząc po reszcie. Może boot camp z rachunkowości walnąć? Sporo by poległo, hehehehe.
A jako że Will był tylko żydem w sprawie kasy, to papierosem poczęstował od razu.
- Widzę, że się przestraszyłaś tej wizji papierkowej roboty - dodał. Cóż, tyle o ile Will był przydatny. Bo kto jak nie on - co zresztą słusznie zauważyła Lis - ogarnie legalne sprawunki i te papiery, by wszystko było piękne i równie pięknie się prezentowało?

Zobacz profil autora

7 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Sob 27 Cze 2015, 21:23

- Myślę, że mogłabym nie- odparła, przyglądając się przez chwilę żarzącej się końcówce papierosa.- "Nieogar" to moje drugie imię. Przynajmniej jeśli chodzi o kasę...
Zaciągnęła się dymem i przytrzymała go długo, delektując się gorzkim smakiem, drażniącym gardło i podniebienie. Tak, z tego co pamiętała, smakowała dla niej dorosłość gdy była jeszcze głupią nastolatką.



Zobacz profil autora

8 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Sob 27 Cze 2015, 21:28

Zmrużył oczy.
- To będę musiał wykreślić z listy - odparł, a potem podsunął jej zapalniczkę, aby odpaliła. - Ciężko będzie - westchnął po chwili, udając, że naprawdę jest tym przejęty. Przejmowałby się, gdyby znalazł się ktoś, kto faktycznie też się zna na liczbach.
Tak to... nie było czym się przejmować, nie?
- Dlatego ja się tym zajmuje - dodał zaraz, chowając papierosy z zapalniczką do kieszeni spodni.

Zobacz profil autora

9 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Sob 27 Cze 2015, 21:32

/ początek początków, 20.09, wieczór

Gdzieś na uboczu rancza stała już stara Honda Rebel należąca do nikogo innego jak Szalonego Maxa. Jednak przez jakiś czas nie było go widać nigdzie na horyzoncie.
Wkrótce jednak wylazł z domu i stanął na ganku, rozglądając się. Chyba nie zorientował się po warczących silnikach, że Święci się zaczynali zjeżdżać, bo wylazł w samych białych majciochach.
- O kurwa! - rzucił jakże elokwentnie i kulturalnie, aż się oblał piwskiem, trzymanym w ręku. Zaraz zawrócił i zniknął w środku. Nie pytajcie, czemu siedział na ranczu u ojca w samych gaciach. On już tak lubił... Pewnie z kibelka zapomniał spodni. I koszulki. I kurtki Świętych.
Po dłuższej chwili powrócił. Piękny, elegancki.
Ubrany w zwykły podkoszulek, a na to skórzana kurtka Świętych. Piwsko nadal w ręku, a drugą podrapał się bezwstydnie po jajkach, przy okazji odklejając je od ud.
Potem wydał z siebie beknięcie i machnął do obecnych i stał tak dalej, taki piękny i uroczy, niczym sfinks na straży.



Zobacz profil autora

10 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Sob 27 Cze 2015, 21:43

/początek, 20.09

Jesse, w przeciwieństwie do swoich braci, starał się być złotym środkiem. Mimo, że był najmłodszy, to jednak... no, równowaga i te sprawy, nie? Pewnie, chciał być jak bracia, ale jednak czasem przesadzali, co nie? No więc on, tak kontrastowo do Maxa, siedział z piwskiem ubrany, w kraciastej koszuli i startych jeansach. I, nie tak jak on, usłyszał silniki. Wiedział jednak, że mają być dziewczyny, więc spędził te dodatkowe kilka minut na nażelowaniu sobie włosów i poćwiczeniu min przed lustrem.
W końcu wylazł za bratem na ganek, przygrywając spokojnego luzaka. Bujał się od strony do strony i podszedł do Williama i Lisbeth.
-No siema.-zagadnął do Parkera, pewnie mając zamiar wymienić z nim sekretny uścisk dłoni i mrugnął zalotnie do koleżanki.



Zobacz profil autora

11 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Sob 27 Cze 2015, 21:51

/20.09. wczesny wieczór/

Na swym chopperze zajechał Chała. Przykładnie ubrany w kurtkę świętych. Przywitał się skinieniem głowy, nie będzie przecież tracił śliny na kobietę i księgowego. Wszedł na ganek, przywitał się ze starszyzną. Na koniec spojrzał na braci. Max'a to już nawet nie komentował.
- Młody, czyś ty smalec na łeb sobie wylał? Przynieś mi piwo. - I pewnie zajął miejsce Jessiego.

Zobacz profil autora

12 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Sob 27 Cze 2015, 21:57

Może to i dobrze, że nie traci oraz dobrze, że jednak Max nie witał się uściskiem dłoni, bo można by pierdolca dostać.
Will palił już sobie w milczeniu, nadal będąc nieco zamulonym i co jakiś czas zerknął na towarzystwo, ale tak to jakoś nieszczególnie był rozmowny. Jak zawsze.
- A tam, nie przesadzaj. Młody ma chociaż znak rozpoznawczy - skomentował słowa któregoś z braci (nie chce mi się ogarniać, który to który) na temat tego, z którym się jednak przywitał.
No, zamilkł.

Zobacz profil autora

13 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Sob 27 Cze 2015, 22:07

Są tacy ludzie, których się po prostu nie lubi, co nie? Patrzysz i nie lubisz- tak z automatu. Do takich ludzi w przypadku Lisbeth należeli Daltonowie, złote dzieci południa Stanów. Stereotyp Amerykanina. Pewnie po wpisaniu "murica" w wyszukiwarce ich zdjęcia były pierwszymi wynikami. Czy coś w tym duchu.
- Na taki znak rozpoznawczy można by muchy łapać- zaciągnęła się, wypuściła dym z ust, spojrzała na najmłodszego z Daltonów z nieukrywanym rozbawieniem. W sumie, on był chyba jedynym, którego tolerowała.



Zobacz profil autora

14 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Sob 27 Cze 2015, 22:12

Jesse wiedział, że jego bracia byli czasem trudni. Ale oni po prostu byli małomówni. Mieli taką naturę. Ale ogólnie byli przecież spoko! On też był! No a poza tym - nosili te same kurtki. Byli rodziną. Nawet, jeśli nosili różne nazwiska i niektórzy byli chujami. W krytycznych momentach zawsze byli dla siebie, nie? Nawet, jeśli na co dzień było różnie.
Skrzywił się.
-To żel jest! Tak się nosi!-syknął, poprawiając starannie włosy. Ale zaraz potem zwątpił. Źle wygląda? O nie...! Gdy kobieta dodatkowo potwierdziła jego obawy... spuścił wzrok na dół i zaklął.
Gdy brat powiedział, że ma iść po piwo... trochę się naburmuszył, że robi to przy Lizbeth. Ale w sumie... to jest brat, nie? Zrobi dla niego wszystko.
-Ej, Will, chcecie też?-zapytał, mając zamiar ująć tym pytaniem też Jaskółkę.-Ojciec specjalnie drugą lodówkę podłączył, by piwo schłodzić. To dobre jest.-powiedział, trochę jakiś taki niepewny.

Zobacz profil autora

15 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Sob 27 Cze 2015, 22:20

Pokiwał głową, ech niech będzie młodemu. Może nie ogarniał tego, piętnaście lat temu, co innego było na topie.
- No, przynieść nam wszystkim. Przecież nie będziemy siedzieć tu o suchym pysku - w tym momencie skinął głową w stronę Lisbeth i Willa. - W ogóle, co tak stoicie. Max rusz dupę, przynieś im krzesła.
Może Jaskółka była kobietą, ale też Świętą, więc coś jej się należało, a Parker był dłuższy stażem, niż jego młodsi bracia. Porządku, nawet w rodzinie, trzeba pilnować.

Zobacz profil autora

16 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Sob 27 Cze 2015, 22:36

- W poprzedniej dekadzie może i tak - westchnął, spoglądając na Jessiego. Wiecie, manieczki i te inne sprawy. - Ale wiesz, wszystko zawsze wraca, nie? - kiwnął do młodego, twierdząco odpowiadając na pytanie o piwo. Pewnie chwilę po nim odezwał się Brian.
- Jestem tak zajebany, że nie ogarniam - podsumował po chwili, gdy Dalton już się wypowiedział i z krzesłami, i z piwem, i z czym tam jeszcze, ale kiedy już otrzymali swoje chwilowe siedziska, to nie było już problemu, by zasiąść.

Zobacz profil autora

17 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 09:58

Max oderwał w końcu łapę od swoich portek i spojrzał po braciach. Chyba był najmniej wygadany z tej całej gromady i najbardziej gburowaty. Ale z racji tego, że było to ranczo ich ojca to wiedział, że nie wszyscy czuli się tutaj tak swobodnie jak on. Zatem polazł po jakieś krzesła i wrócił wraz z najmłodszym bratem.
Postanowił też poleźć do gromady pasjonatów rowerków i zasiąść na jakimś miejscu, chłepcząc piwsko w ciszy.
Gdzie. Kurwa. Są. Panienki?!
On chciał poklepać trochę tyłków i nie było czego klepać. Kobiet, które nosiły kurtki Świętych nie liczył. Dla niego to babochłopy były, fuj, takich nie tykał. Zresztą ubierały się jak chłopy i trzymały z chłopami. A że był prostym chłopem to wysuwał proste wnioski.



Zobacz profil autora

18 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 10:51

Lisbeth opadła ciężko na przyniesione krzesło, wyciągnęła przed siebie nogi, strąciła popiół z papierosa. Najmłodszy Dalton wyraźnie zmarkotniał po jej komentarzu. Ups... Ile ten dzieciak wógóle miał lat? Chyba był sporo młodszy od niej...
- Śmiejemy się,- zaczęła, pozwalając sobie na kolejny delikaty uśmiech- ale za parę godzin jak się porządnie spiję to nawet żel nie będzie przeszkadzał.
Ciekawe, czy (nie daj Boże!) potraktuje to jako propozycję...?



Zobacz profil autora

19 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 12:08

Kurwa. A myślał, że zaimponuje komuś. Westchnął i wlazł do domu, ponury. Zmoczył łeb i zmył żel, by potem wrócić z cieknącą czupryną i kilkoma piwami, które podał zainteresowanym.
-To co ty taki zjebany?-zagadnął Willa, siadając przy ognisku.
Gdy Lisbeth się odezwała, mrugnął, zdziwiony i spojrzał na nią jakoś tak inaczej. Betty dbała o to, by młody nie próbował wyklepać tyłeczków żeńskich przedstawicielek Świętych. Ale jakoś tak... nagle zdał sobie sprawę, że przecież może to robić. I chyba pewien ośrodek się pobudził.
Odchrząknął, poprawił się na krześle, prostując się i wypinając klatkę do przodu, i przysunął się w stronę Liz.
-Jak chcesz, to całkiem przytulnie jest w stodole ojca.-powiedział tylko do niej, kiwając głową do tyłu, by jej wskazać miejsce, o którym mówił. I ostentacyjnie zmierzył ją wygłodniałym wzrokiem.



Zobacz profil autora

20 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 12:22

Brian, jak to on siedział pił piwo w milczeniu, co on będzie się wysilał. Zresztą akurat był zajęty skręcaniem swojej fajki. Wiadomo, że Brajanek dwóch rzeczy nie ogarniał na raz, a już jakby miał przy tym myśleć. Skończył zwijać tytoń w gilzie i zapalił benzynową zapalniczką.
- Will, to piwo najlepszy sposób na taki stan - trzasnął po przyjacielsku Świętego po ramieniu.
Popatrzył na Jessiego.
- Wrażliwy, jak panienka - zarżał gardłowym śmiechem. Wrócił do milczącego sączenia browaru. A jak zobaczył podchody najmłodszego brata, to tylko zmrużył oczy. No sam się prosi o kłopoty.

Zobacz profil autora

21 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 14:00

No i potraktował... W sumie nic dziwnego, ona też by tak zareagowała. Prychnęła cicho, przewróciła oczami.
- Nie napalaj się za bardzo, młody- szczeknęła.- Za wysokie progi na twoje krótkie nóżki... Nie ma tu chyba tyle alkoholu żebym się do ciebie przekonała.
Ale mimo wszystko, obdarzyła go kolejnym uśmiechem. Nie chciała nikogo obrazić, podroczyć się raczej.



Zobacz profil autora

22 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 14:57

/20.09.2013/wczesny wieczór/początek/

Wczoraj, po rozmowie z Brightem, która obluzowała jej śrubki, Consuela pewnie urządziła sobie jeszcze przejażdżkę do późnej nocy, by móc się spokojnie wyryczeć i obsmarkać. Kiedy wróciła do domu, miała jakimś cudem już nowe okna, a w jej pokoju, na nowym łóżku spał Noah. Nie zdążyła mu podziękować, gdyż wcześnie rano pognała do pracy, a od razu z pracy dzida na boot camp.
- Cześć chłopaki! - przywitała się, zauważając trzech Daltonów, którzy teoretycznie byli Świętymi od pradawnych czasów, jednak dziewczyna zdawała sobie sprawę, że ich karty zostały zaakceptowane bardzo niedawno. Dlatego też zmarszczyła brwi i złożyła usta w lekki dzióbek, zastanawiając się jakie mogłaby być z nimi relacje.
Przy okazji rozejrzała się za Clausem i Jimem, których pomysłem było ich tutaj zwołać.
- A gdzie jest...



Zobacz profil autora

23 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 14:58

- Gruby Jim nadjeżdża i wita wszystkich na pierwszym spotkaniu służącym wyciśnięciu was jak cytrynki i sprawdzeniu na ile was stać! - zawołał przez megafon, nadjeżdżający na swoim nowym motocyklu.
- Wujek Jimmy nie będzie was oszczędzał, mam nadzieję, że dacie z siebie wszystko! Fajną masz pupcię w tych dżinsach, Lizzie... hehe he he... - zarechotał rubasznie, zatrzymując motocykl przed gromadą Świętych i uśmiechając się szeroko. W końcu natrafiła się okazja na przyjemne spędzenie czasu w towarzystwie rodziny.



Zobacz profil autora

24 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 15:07

- Się kurwa wczoraj piło i nie pamiętam ile wypiłem w sumie - stwierdził. Nie chwalił się odwiedzinami w Heaven's. Pewnie by nie uwierzyli. Nie było zresztą co gadać. Piwa się napił akurat chwilę przed tym, jak go Brian klepnął. Dobrze, że nie był postury Jima, bo pewnie Parker skończyłby z głową w ścianie ich domostwa.
- Ja pierdolę - skwitował, jak usłyszał Jimbo gadającego przez megafon. To będzie tragedia, już wiedział, już wiedział.
- Cześć, Ramirez - przywitał się z dziewczyną, a potem jeszcze spojrzał na Maxa. Gdyby wiedział, że ten czeka na panienki, wygłosił to na głos, to pewnie od razu by powiedział, że raczej przez najbliższe dni może liczyć na spocone ciała rodziny, a nie towarzyszących w burdelu najczęściej kobiet.
- Jim, ale ty też będziesz ćwiczył, co? Prywatne sesje z Kitty, Baby, Cherry i innymi owocami, kamieniami szlachetnymi to się nie liczy - rzucił z przekąsem, odchylając głowę, by spojrzeć na Bentona.

Zobacz profil autora

25 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 15:45

// jakoś wtedy kiedy pojawił się Jimbo

Eva zajechała na swojej świeżutkiej, piękniutkiej maszynie. Z takim cackiem już dawno zapomniała o swojej epickiej porażce na studiach. Chociaż w sumie to nawet się tam ani razu nie pojawiła. Tatusiowi chyba ulży, że nie będzie musiał płacić czesnego...
W każdym razie, zaparkowała i poszła w stronę donośnego głogu Grubego. Cała buzowała, bo już nie mogła się doczekać treningu.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 5]

Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

Similar topics

-

» Pokój Kevina

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach