Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Małe ranczo Starego Kevina

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 3 z 5]

1 Małe ranczo Starego Kevina on Sro 24 Cze 2015, 20:11

First topic message reminder :

Ranczo, które specjalizuje się w hodowli świń - znajduje się na północ od Old Whiskey, niedaleko Arizona Drive. Już kilka kilometrów przed zjazdem widać starą tablicę, która zawiadamia nas, że niedługo dojedziemy na gospodarstwo. Gdy w końcu skręcimy w lewo, dostrzeżemy wysoką bramę i szyld z napisem"Ol' Kevin's".
Kevin Dalton to stary ranczer, niegdyś członek gangu Świętych. Do dziś zostaje w dobrych stosunkach z gangiem, więc są oni tutaj mile widzianymi gośćmi!
W skład gospodarstwa wchodzi dom mieszkalny, mieszczący trzy pokoje, kuchnię i łazienkę; do tego obok domu stoi stara szopa oraz chlew z wybiegiem.

Zobacz profil autora

51 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 20:50

65
- To - sapnął. - Nie - znów przerwa na oddech. - Ego - wysapał ostatecznie Brian wzór kurtuazji i small talku. Ale najwyraźniej wjazd na ambicję (o ile on coś takowego posiadał) podziałał, bo przyspieszył. A młody tak spanikował, że gdyby Chała rąk zajętych nie miał Betty, to strzeliłby facepalma.
- Kurwa, Jessica!



Zobacz profil autora

52 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 21:01

Cholerny panikarz. Jak baba, która zobaczyła mysz w kuchni. Jeszcze brakowało żeby zaczął piszczeć falsetem.
Zeskoczyła z pleców Jessego, najszybciej jak się dało związała włosy w luźny kok.
- No,- klepnęła go w bark, wracając na zaszczytną pozycję na daltonowym grzbiecie- to teraz dawaj do galopu, panikujący wierzchowcu.



Zobacz profil autora

53 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 21:09

Wyścigi wygrał Parker. Na drugim miejscu plasował się Brian egzekwo z Maxem, a na szarym końcu Jessie.
- Brawo, Parker! - wrzasnął Jim, przez megafon do Świętego, po czym zsiadł z motocykla, wyjął z kieszeni pinionsa i wcisnął go dłoń Świętemu, klepiąc go po plecach.
- Bierzcie przykład z waszego fit kolegi, chłopaki. Widać, kto tu przed śniadaniem trenuje z Chodakowską, hehe. - klepnął mocno Parkera między łopatki swoją ciężką łapą.
- Macie chwilę na odsapnięcię. Dziewczęta, każda w dłonie dwa szpadle i szybciutko zapierdalać z powrotem. - powiedział w kierunku ujeżdżającej części, a potem przedstawił zasady drugiego zadania.
- Każdy chwyta szpadel w dłoń i kopie dół. Groby dla naszych nieprzyjaciół. Kto w określonym czasie wykopie najgłębszy - zgarnia darmowy wieczorek w Heaven's! - zarechotał, po czym spojrzał na dziewczyny - ...a jeśli wygra dziewczyna, no to... będzie mogła dać za darmo w Heaven's! - roześmiał się jeszcze głośniej.

Rzucacie na KONDYCJĘ. Im wyższy wynik - tym większy dół. Rzucacie RAZ.



Zobacz profil autora

54 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 21:13

Jesse był zrozpaczony. Znowu się nie popisał. No kurwa. A wszystko przez tego włochatego babsztyla!
Zawiedziony, powłóczył nogami do kolejnego zadania. Jeszcze tego brakowało, by bracia się z niego napierdalali!
Wziął szpadel, zły i rozpoczął kopanie tego zasranego dołu.(45) Nie był cholernym grabarzem, by robić to jakoś super dobrze, więc... no, jego dół nie był zachwycającej głębokości. No ale zawsze można wpieprzyć trupa i go spalić, a potem zasypać, nie?
-Piiiiwaaaaa!-zaskomlił, wyczerpany.



Zobacz profil autora

55 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 21:14

43

Eva zsiadła z wierzchowca i wzięła szpadel do ręki. Jimbo chyba za długo siedział na słońcu bo mózg musiał mu się ściąć, żeby wymyślać takie pojebane zadania. No ale.
Zaczęła kopać i wykopała.

Zobacz profil autora

56 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 21:19

6 (71)

Will, który upuścił Evę, przechwycił pieniążka i spojrzał na Jimbo, kręcąc głową. Nie mógł się odezwać, bo oddychał ciężko, opierając dłonie o swoje kolana i spojrzał jak dziewczyny zapieprzają po szpadle.
- Wiesz, Jim, wyścig po pieniądze... i... tak jest - wysapał.
A jak wziął szpadel, to może pomyślał o Kitty? Albo kimś innym? O ile miałoby się szanse, by wykopać, a Will... no cóż, kopał, nucąc sobie jakąś piosenkę, czując jak zaraz zdechnie. Papierosy i piwo to było to, co teraz by się przydało.
Może wykupi zakład pogrzebowy, jak mu tak dobrze idzie?
- A nawet dwa - powiedział po najmłodszym Daltonie.

Zobacz profil autora

57 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 21:21

Brian delikatnie, jak na niego, opuścił Betty na ziemię. Przez dobre pięć minut wyrównywał oddech. Od lat palił skręcane papierosy, to się dobrze na jego zdrowiu nie odbiło. Splunął, gdy usłyszał nagrodę, jaką im przyszykował Jimbo, żadna motywacja - Chała za seks nie płacił. W Heaven's, to rzadko bywał. Jednak wziął szpadel i spokojnie, bez wypluwania płuc, zaczął kopać płytki grób (35).



Zobacz profil autora

58 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 21:28

40

Bardzo podobała jej się poprzednia konkurencja i żywiła skrytą nadzieję, że każda będzie opierać się na tym, że będzie przez kogoś niesiona na plecach. niestety pół sekundy później miała w dłoni szpadel, a kolejne pół sekundy później zaczęła kopać grób Skittlesowi.
Mimo iż jej kondycja wołała o pomstę, a dziewczyna zmachała się bardzo szybko, to zadanie sprawiło jej więcej radości i satysfakcji niż myślała.
- Ciekawe czyja dziura będzie najgłębsza.. hyhyhy... - niewybredny humor jej się pewnie udzielił - Tak czy siak, pewnie Jimbo ją potem chętnie spenetruje! - zaśmiała się w głos i dostała od jima w potylicę, przez co zachwiała się i legła w swoim dołku.



Zobacz profil autora

59 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 21:32

Betty dostałą łopatę, ale uznała, ze będzie kierownikiem budowy. Wbił szpadel w ziemię, oparła się o niego i patrzyła na kopiących, komentując głośno, jak kto pracuje. 
Potem grzecznie rozdała piwo każdemu, żeby się ochłodził!



Zobacz profil autora

60 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 21:43

51

Zrzucił z siebie Consuelę, gdy już finiszowali i już chciał sobie pójść pofiniszować w spodniach, gdy kopanie dołu nagle.
- A co ja kurwa, Burek? - skomentował i podrapał się po spoconych plecach. Chwycił łopatę i zaczął kopać. Coś mu się wydawało, że mają w tym ukryty sens. No bo tak bez sensu ich zajechać?
- Kurwa. - elokwencją aż emanował.



Zobacz profil autora

61 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 21:48

20.09, późny wieczór?

Mam nadzieję, że z racji ugody jaką załatwił im Bright, Baker odzyskał wreszcie swoje ukochane cacuszko i na nim właśnie zajechał na pogrążoną w mrokach farmę starego Kevina. Lecz bynajmniej nie pustą! Zsiadł z motoru i już po chwili słyszał głosy swych kolegów, którzy chyba byli czymś wyjątkowo zmachani. Ruszywszy w tamtą stronę, szybko się przekonał, co było tego powodem.
- A to co, stare dobre czasy? Tylko kolor nie ten... No, przynajmniej w przypadku większości - zarechotał wesoło, obcinając grupę kopiących. Poklepał Jima po ramieniu.
- Jak idzie?



Zobacz profil autora

62 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 22:09

Jimmy stał sobie z piwkiem, obserwując swoich podopiecznych, kopiącym dziury Buendom.
- Ooo, Baker. Widać, że cię wciąż ten mech trzyma, stary capie, hehehe. Jak idzie? Ano jak widać. Ubaw mam po pachy, hehe. - zarechotał, po czym  - kiedy Święci skończyli już kopać, Jimbo zaczał eksplorowac dziury, przy okazji, tak jak wczesniej napisałam, wpychając Consuelę do jej dołka.
- Parker! No, no! - zawołał z uznaniem. Max też poradził sobie całkiem nieźle. O dziwo, dziewczyny wykopały zauważalnie głębsze doły, niż Britney. - zawołał do Briana - Masz teraz okazję się zrehabilitować i zakopać te wszystkie doły. A cała reszta idzie na piwo! - zawołał, unosząc swoją butelkę w ramach toastu.
-Ach, no i przygotujcie swoje gnaty przy okazji.



Ostatnio zmieniony przez Gruby Jim dnia Nie 28 Cze 2015, 22:23, w całości zmieniany 1 raz



Zobacz profil autora

63 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 22:17

Gdy skończył to oparł się o rączkę łopaty i otarł pot z czoła. Przyuważył Bakera i machnął do niego, zapewne jak reszta ekipy.
Zaśmiał się, że Consuela wylądowała w dołku. Nie pierwszy, nie ostatni raz zapewne.
Potem na magiczne słowo piwo porzucił narzędzie i ruszył po złocisty trunek mistrzów.
Co? Gnaty? Maksymilian złapał się za jajka.
- Gnata to ja mam zawsze w gotowości. Huehue. - zaśmiał się ze swojego super żartu. - Kurwa, Jimbo, sam se doły kop następnym razem.
Machnął ręką i otworzył se piwko, wypijając duszkiem prawie całe. Beknął zaraz po tym z urokiem.



Zobacz profil autora

64 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 22:26

Mruknął coś niewyraźnie, gdy Jim przekręcił jego imię. Może byłoby lepiej, gdyby nie robili czegoś tak głupiego. Klepnął w ramię najmłodszego brata.
- Idź i skręć mi fajkę, młody.
Sam w tym czasie zasypał groby, pewnie by tego nie zrobił, gdyby nie to, że gospodarstwo było ojca. Jesse się starał i oczywiście tego Chała by mu nie powiedział, ale naprawdę wstydu im Daltonom nie przyniósł. Zasypał resztę dołków i wrócił do Świętych, gdzie przyssał się do butelki z piwem.

Zobacz profil autora

65 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 22:31

Zaśmiał się chórem z Mad Maxem, gdy Consuela wpadła do rowu.
-Haha, ale z ciebie dupa.-dowalił jej niesamowicie, by potem przywitać się w Bakerem i... umrzeć prawie, gdy Jim stwierdził, że teraz mają to zakopywać.
-No kurwa...-powiedział z rozpaczo-zrezygnowaniem. I rzucił łopatę w dół. By potem po nią zejść, bo nie może ignorować poleceń starszego.-Kurwa!-powtórzył, krzywiąc się raz jeszcze ją zrzucił w wykopane miejsce.-Kurwa!-powiedział po raz ostatni, wyczołgując się ostatni raz z rowu, by potem zaczął sypać ziemię do dziury.-Ale parszywa robota, kurwa.
Nie tak to sobie wyobrażał. Myślał, że będą żłopać piwska i grillować, i siedzieć na dupskach na ranczo starego, tylko nazywając to boot campem, bo byli na zasranej pustyni. Kurwa! Mógł sobie załatwić zwolnienie lekarskie czy coś.
A wtedy... starszy brat klepnął go w ramię. Spojrzał na niego zaskoczony, tym szczenięcym wzrokiem. Chwilę się wahał, ale słowo brata święte, nie?
No to wbił łopatę w ziemię. No i jak nie jedno, to drugie. Ale przynajmniej nie musi kopać, nie?
Splunął, by przysiąść przy drzemającym ojcu i z precyzją małych chińskich rączek, zaczął skręcać skręta.

Zobacz profil autora

66 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Nie 28 Cze 2015, 23:30

Parker wbił szpadel w górkę zrobioną przez piasek, który gdzieś lądować musiał.
- Jestem księgowym, nie grabarzem - stwierdził, wyłażąc z dołu i otrzepując się; w końcu był panem porządnickim, no nie? - Może to moje powołanie? - zażartował i przywitał się z Bakerem, nie komentując jego fryzury. Pod osłoną nocy pogniła, wypłowiała na swój sposób zieleń, była niezauważalna.
No, mógł uznać, że swoją nagrodę wcześniej odebrał, hehe.
Bez słowa skierował się z resztą starszych, wędrując jeszcze do motocykla, żeby gnaty przygotować, jak miał zamiar. Tym razem on klepnął w ramię przybyłego, najstarszego Daltona i odpalił papierosa.

Zobacz profil autora

67 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 00:08

Po wypiciu na raz co najmniej połowy zawartości butelki, odetchnął z przyjemnością. Odebrał z pomiędzy małych, chińskich rączek brata skręta. Zmierzył uważnym wzrokiem (papierosa, nie Jessiego). W końcu mruknął zadowolony i odpalił fajkę. Gdy Will go klepnął i Chała skinął mu głową.
- No, zwycięzca wieczoru. Może te twoje cyferki ze statów tak działają - zaśmiał się gardłowo i sięgnął po piwo. Swoją drogą między oboma Świętymi tylko i aż pięć lat różnicy (oraz pochodzenia, wykształcenia i ilorazu inteligencji, hohoho)!

Zobacz profil autora

68 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 00:18

Baker zarechotał, szczególnie na słowa Maxa. No, on też miał gnata w pogotowiu, eheheh. Anytime! Popatrzył na pogrzebaną Consuelę i westchnął, kręcąc głową. Swoją drogą, musiał ją zapytać o sytuację z jej współlokatorami - no bo kurde, to było ostro powalone. A dwa, zapytać, czy przypadkiem faktycznie nie wróciła do dragów, że mu napisała taki list.
Na widok narzekającego najmłodszego Daltona tylko pokręcił głową, gdy ten trzy razy wyczołgiwał się z dołu.
Rozbawiony zadaniem Jimbo ruszył ku chałupie, by tam przygruchać sobie krzesło, a potem Betty Jou z piwem.
- To kto rozpala grilla? - zapytał i spojrzał wymownie w stronę kobiet. I Jesse'go.



Zobacz profil autora

69 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 00:50

- Tak, cyferki mobilizują - zaśmiał się. Staty też, to na pewno. - Zwłaszcza, jeśli od takiego biegania powiększałaby mi się liczba na koncie... to już w ogóle czułbym się zwycięzcą - powiedział swobodnie i mrugnął przyjacielsko do Briana, po czym napił się alkoholu, wychylając butelkę i zerkając kątem oka, by się nie przypalić.
No, jest taka różnica (hohoho), ale chyba Willa postarzę o te dwa lata, by się załamywał, że za ponad miesiąc ma czterdziestkę, a co. Niech się źle czuje. Z pochodzeniem też taka różnica?
- Nie ja. Szkoda, że ten, co był na budowie u Betty, jest nieobecny. Grill mu dobrze szedł - rzucił ze śmiechem do Bakera, mając na myśli tego Jezusa, Marka.
- Zresztą, nie ma co się martwić. Jak dojdzie do strzelania to Claus z każdym wygra - powiedział po chwili. No, Will akurat celności perfekcyjnej nie miał (chyba że w zakładach), czego się nie wstydził. Przecież we wszystkim doskonałym być nie można, prawda? Teoretycznie, ehehe.

Zobacz profil autora

70 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 07:27

Wygramoliła się z dołu, słysząc za sobą głupawe śmiechy. Otrzepała się z piachu, a potem obejrzała się na klnącego i rzucającego łopatą Jessie'go.
- Haha...ale z ciebie dupa! - zawołała równie dziarsko i równie złośliwie i dojrzale, po czym skierowała się do reszty, chwytając gdzieś w locie za piwo. Starała się trzymać albo bliżej starszyzny, albo Daltonów, albo dziewczyn, gdyż w towarzystwie Willa czuła się trochę niezręcznie.



Zobacz profil autora

71 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 07:38

- Sam się zajmij rozpalaniem grilla, Baker. A ja zajmę się naszymi palącymi się do pracy chłopcami. - uśmiechnął się, po czym zaraz w pośpiechu dodał. - ...i dziewczynkami. No, szybciej pijcie mi to piwo potrzebne będą nam butelki! - ...i ogłosił kolejne zadanie - strzelanie do butelek!

Każdy rzuca na celność TRZY RAZY. Potem sumuje wynik. Każda dziesiątka to jedna trafiona butelka. Ten, kto ustrzeli ich najwięcej - wygrywa.



Zobacz profil autora

72 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 09:54

Jesse zadowolony odchylił się do tyłu, gdy brat odpalił skręta. Już nie raz dostał po łbie, gdy coś było nierówno lub się niekleiło - bo on tu mu niby tytoń marnuje i chce go otruć, i w ogóle! No to się nauczył, nie?
Jak Consuela wygłosiła swoją uwagę, to, mimo źe był kompletnie zajebany, rzucił jej to specjalne spojrzenie pełne nienawiści i grozy.
-Chyba ty.-odpowiedział jej tak, że pewnie posikała się w majtki z wrażenia.
A zaraz potem przyjął z wdzięcznością piwo i faktycznie - w mig opróżnił butelkę, by po chwili chwycić za kolejną. Ale na słowa Jimbo się popluł.
-No nie. A jedzenie?-zamarudził pod nosem, zawiedziony.-Kurwa. Ale... ale ja nie mam gnata, co nie! Tego ostatniego zgubiłem jak kąpałem się w rzece no i... nie mam.-włożył ręce w kieszenie, zawstydzony własną głupotą (chyba po raz pierwszy).



Zobacz profil autora

73 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 09:59

Claus, po nieudanym biegu, jak już skończył gryźć piach, wrócił do Kevina, by klepnąć go w ramię, przebudzić, i wypić kolejne piwko. Dobrze mu się oglądało jak Jim sobie prowadzi te rozgrywki. Sam mógł sobie posiedzieć i się pośmiać przy butelce amerykańskich sików. Elegancko.
Gdy ogłosił kolejną konkurencję, podniósł się do góry, trochę bardziej pewnie niż wcześniej, bo zdążył wpierdzielić już jakieś mięcho.
-Weź, młody, ja pierdole.-zdzielił Jesse'go po tyle głowy.-Dam ci swoją. Ale nie zgub!-pogroził mu palcem i stanął na linii czy tam czymś tam, by strzelić do butelek.

63, 68, 43 (178) - 17 butelek

Zmrużył lekko oko i podał Glocka Jesse'mu.



Ostatnio zmieniony przez Claus Auguste dnia Pon 29 Cze 2015, 12:52, w całości zmieniany 1 raz



Zobacz profil autora

74 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 10:57

Wskazał palcem na Parkera: - ty i kasa, to chore. - Odezwał się normalny, nijak nie będący wzorem patologii południa Stanów Chała. Zaśmiał się znów, po czym na twarz wrócił mu wyraz kompletnego olania.
(Zaś czy Will pochodzi z patologicznej czy redneckowej, właściwe to synonimicznie można używać, rodziny Świętych, to jakoś wątpię.)
Na przepychanki Consueli i Jesse'go nijak Brajanek nie reagował, to było, jak przepychanie się szczeniaków, niech się uczą.
Najstarszy z braci podszedł do Jimbo, powiedzmy, że się wcześniej ugadali, że ma Brianowi nowego glocka na boot camp przywieźć. Dał kasę Grubemu, zważył broń w ręku, sprawdził wyważenie. Naładował, przeładował. Pokiwał z zadowoleniem i sam stanął do butelek. Briana przyjął pozycję i oddał kolejne strzały.
55, 50, 60 - 16 bottles of beer on the wall, 16 bottles of beer.

Po tym Chała wrócił na krzesełko i rozsiadł się wyciągając długie nogi przed siebie i skręcił sobie papierosa, którego zaraz odpalił i obojętnie obserwował zmagania reszty z butelkami.

Zobacz profil autora

75 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 12:03

Betty wypakowywała żarcie z turystycznej lodówki, co jakiś czas sprawdzając czy Stary Kevin w ogóle żyje. Gdy była pewna, ze wciąż oddycha, wracała do pracy, słuchając jak za jej plecami Jessie i Consuela się przepychają jak szczeniaki. Aż jej się ciepło na serduszku zrobiło!
Jednak przypływ pozytywnych emocji minął, gdy pojawił się Baker. Chciała już coś odburknąć i... nie dała rady, bo parsknęła śmiechem widząc jego zieloną głowę. Otarła łzy rozbawienia, ale nic nie powiedziała. Nie chciała awantury - była na tyle dorosła, o! Nie będzie złośliwa... no, może troszkę!
- Co ci do głowy strzeliło, co? - zaśmiała się jeszcze, powoli się uspokajając. 
Przesunęła nieco ruszcz, przysłuchując się uwagom Jimbo na temat tego, kto ma rozpalić grill. Musiała mu przyznać rację.
- No co, Baker, podobno zajmowanie się grillem to męskie zajęcie - uznała, wciskając mu rozpałkę.
- Ja tu jestem tylko babą, co nie?
Wciąż była na niego zła. Oj, chyba jej szybko nie przejdzie, ale tez wiedziała, ze ciągłe chodzenie z muchami w nosie i nieodzywanie się jest bez sensu.
Zresztą, Baker miał teraz zielone włosy, chyba się karma na nim zemściła. 
- To co, dzieci, steki na ruszt?!



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 3 z 5]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Similar topics

-

» Pokój Kevina

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach