Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Małe ranczo Starego Kevina

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 4 z 5]

1 Małe ranczo Starego Kevina on Sro 24 Cze 2015, 20:11

First topic message reminder :

Ranczo, które specjalizuje się w hodowli świń - znajduje się na północ od Old Whiskey, niedaleko Arizona Drive. Już kilka kilometrów przed zjazdem widać starą tablicę, która zawiadamia nas, że niedługo dojedziemy na gospodarstwo. Gdy w końcu skręcimy w lewo, dostrzeżemy wysoką bramę i szyld z napisem"Ol' Kevin's".
Kevin Dalton to stary ranczer, niegdyś członek gangu Świętych. Do dziś zostaje w dobrych stosunkach z gangiem, więc są oni tutaj mile widzianymi gośćmi!
W skład gospodarstwa wchodzi dom mieszkalny, mieszczący trzy pokoje, kuchnię i łazienkę; do tego obok domu stoi stara szopa oraz chlew z wybiegiem.

Zobacz profil autora

76 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 12:11

- Zaraz zobaczymy kto tu jest dupa! - zakogucikowała, obawiając się jednak, że tą dupą jednak zostanie (w końcu podczas treningu z Clausem jakiś czas temu sobie wyraźnie uświadomiła swoje ułomności w celności).
- Mogę się nawet z tobą o coś założyć! - zaproponowała, mimo iż liczyła się z tym, że przegra i że jedną pamiątkę po przegranym zakładzie już nosi na piersi. No cóż - nie pokaże przecież reszcie, że jest pipą.
Spojrzała w kierunku poustawianych na pieńkach i odwróconych wiadrach butelek, które poustawiali wcześniej Jimmy, Kevin i Claus. Było to chyba osuszone przez Świętych szkło z półrocznej działalności alkoholicznej - tyle ich było!
Tak czy siak dziewczyna skupiła się i zaczęła celować do butelek (149), których zestrzeliła 14.



Zobacz profil autora

77 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 12:18

60

Eva skrzywiła się i wyciągnęła swojego malutkiego gnata. Wogóle nie ćwiczyła i czyuła się cholernie niepewnie. Ustrzeliła sześć butelek po czym odsuneła się pomagać Betty przy grillu, bo wstyd.

Zobacz profil autora

78 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 12:22

To Consia pewnie z dziewczynami i po drugiej stronie Jimbo czy Clausa się znajdywała, skoro dziwnie jej było w towarzystwie Parkera. Bywa i tak, chcąc nie chcąc.
- E tam, chore - wzruszył ramionami. - Każdy ma coś, co wielbi i kocha, nie? - rzucił do Daltona. Ino był zdania, że podwajanie (Boże, szkoda, że to nie było dosłowne, bo by się zapłakał) pieniędzy to całkiem przyjemna sprawa, ale nic dziwnego. Miał zadatki na żyda, żydem w jakiejś milionowej części (do tego najbardziej pamiętliwej) był i już. Syndrom żydowski przyszedł mu na studiach, na pewno.
Parker pewnie spojrzał na młodzika w zastanowieniu, a potem poszedł strzelać 58, 48, 38. no to chyba też 14 butelek poszło. I - jak mówił - nie było tak perfekcyjnie jak w biegu, no bo wszystkiego (pozornie) mieć nie można (na początku).
Po oddaniu strzałów, Parker wrócił sobie do towarzystwa, wsuwając dłonie w kieszenie spodni.
- Pewnie tak, Betty - rzucił do kobiety.

Zobacz profil autora

79 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 12:34

Posiedział chwilę przy starym Kevinie i Clausie i popijał piwko, w czasie, gdy inni oddawali strzały. On już chwilę wcześniej odebrał swoją nową, piękną panienkę nazywaną winchester 1200, wraz z nabojami i kilka innych gadżetów.
Gdy zabrakło chętnych wyzerował butelkę i chwycił bestię w łapska i ruszył do butelek.
- No to ja rozumiem! Tak się można bawić. - załadował broń i wycelował.
51, 56, 41 - co wychodziło 14 butelek. Nie najgorzej, ale i nie najlepiej. Pewnie to piwko już mu strzelało go głowy. Tak to jest jak się pije w pełnym słońcu.
- Panienki, dziękuję, dobranoc. Autografy to prywatnie. Huehue. - rzucił i machnął ręką. Odłożył strzelbę i usłyszał coś o grillowaniu. - Panowie! Grillowanie to zawsze ja.
Uderzył się w pierś i zaczął szukać wszystkiego co potrzebne i powoli rozpalać grilla. Władca Ognia. Król Grilla. Prawdziwy mężczyzna, to on!



Zobacz profil autora

80 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 12:57

Jesse wziął glocka od Clausa, pewnie mając zamiar potem zajść do kramiku Jimbo, jednak teraz nie było czasu. Obserwował, jak wszyscy oddawali strzały.
-No na pewno nie ja,dupo.-odpowiedział latynosce, kozacząc jak zwykle.
Ustawił się na końcu kolejki, by podnieść broń i... kompletnie nikogo nie zachwycić! Oddał trzy strzały, z czego pierwszy kompletnie zlamił, potem było tylko odrobinę lepiej, a na końcu znowu dupa.
-Auguste, ty to jakąś zjebaną tą broń masz.-burknął, oddając mu pistolet.

25 50 35 (110) - 11 butelek

Polazł za bratem, drapiąc się po dupie i spluwając po drodze, by mu pomóc z tym grillem.
-Ja to bym teraz coś opierdolił.-poinformował wszystkich.



Zobacz profil autora

81 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 13:07

Baker nic na te śmiechy chichy Betty Jou nie odpowiedział. Wzruszył tylko ramionami. Nie dziwiło go, że była zła. Doskonale zdawał sobie sprawę, że będzie, gdy kazał jej się trzymać z daleka od ich spraw.
Ruszył niechętnie do grilla, ale gdy chłopcy już się nastrzelali, to się rzucili do pomocy. Toteż on zrezygnował. Wypił jeszcze jedno piwko z Kevinem, po czym spojrzał na zegarek, spojrzał na ciemność rozciągającą się kilkanaście stóp od domku, w którym paliło się światło i było jego jedynym źródłem pewnie w promieniu dziesięciu mil. Tak czy siak, wstał i obwieścił, że sorry resory, ale ma jutro rano tę durną wizytę w szpitalu w Appaloosa, ostatnie prześwietlenie czy inne gówno, za które zedrą z niego jak Żyd za matkę, no i w związku z tym musi się zbierać.
Pożegnał się ze wszystkimi, życzył im miłej zabawy i pojechał.

zt



Zobacz profil autora

82 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 13:29

Spojrzała za odjeżdżającym Bakerem. Milczała. W końcu skupiła się na przygotowywaniu jedzenia.
Gdy Daltonowie uporali się z ogniem, ona zaczęła szykować steki i żeberka. 
- No, to może byście jakieś stoły przyszykowali, co?
W tym momencie stary Kevin się obudził i uznał, ze podreperuje moralne świętych i poszedł po swoją harmonijkę, by po chwili na niej zagrać.



Zobacz profil autora

83 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 13:29

Claus - 17 butelek
Brian - 16 butelek
Consuela, William, Max - 14 butelek
Jessie - 11 butelek
Eva - 6 butelek


- Gratulacje! - zawołał Jim, który najwidoczniej się doskonale odnajdywał w roli prowadzącego dzisiejszy event.
- A teraz zapraszam na żarcie. Nabierzcie siły, bo jeszcze się wam przyda. - zarechotał i pewnie posiedzieli sobie na świeżym powietrzu z godzinkę, grilując i szamiąc mięcho. Jimmy może nawet wyjął gitarę i coś wybrzdąkał, może ktoś mu nawet przygrywał na harmonijce. Wszyscy mieli czas by się odprężyć i odpocząć. Wkrótce zaczęło się robić ciemno, a wtedy Jimmy wstał od rozłożonej przed domem biesiady, po czym wskazał palcem na niewielką szopkę, znajdującą się na ranczu.
- Do szopki. Jak do niej dojdziemy, wyjaśnię wam w co bawimy się tym razem. - zarechotał, po czym zapewne wszyscy poszli. Gruby obracał w dłoniach kłódkę.
- Consuela, Will i Jessica, zapraszam. - otworzył szopę i niemalże wepchnął całą trójkę do ciasnego pomieszczenia i zamknął za nimi drzwi, zasunął zasuwę i zacisnął na niej kłódkę. W środku było pewnie ciemno jak między bułeczkami Skittlesa.
- Brian, Eva i Max. Klucz do kłódki znajduje się na terenie rancza, własnoręcznie schowany przez Kevina. Wiem, zadanie wygląda na trudne, ale stary Kevin razem z kluczem pochował dla was wskazówki, hehe. Musicie ruszyć swoimi zapitymi łbami, żeby wasi koledzy wyleźli stamtąd przed świtem!

Brian, Eva i Max - wszyscy rzucacie kostkami na inteligencję i czekacie na wskazówki mg.
Reszta - w szopie znajdują się szczury.



Zobacz profil autora

84 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 13:37

37

Eva przekąsiła 3 wielkie steki, bo panienka jeszcze rośnie i potrzebuje sił. Jimbo zaczynał juz kolejne zadanie gdy Eva przeżuwała ostatni kęs.
- Hę? A może ich tam zostawimy na stałe? Jak Will to dobrze kopie to się przekopie. Hehe. Jak w Skazanym na ShowSzok.

Zobacz profil autora

85 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 13:38

Rozpalili grilla, pojedli, popili i nawet muzyczka jakaś była. Może Maksiu nawet coś pod nosem pijackim głosem pośpiewał i śmiał się co chwilę.
Rozpalił sobie swoją piękną fajkę i zaczął pykać kółka i takie tam. Sielanka jednak nie trwała zbyt długo, bo niektórzy zostali wpakowani do szopy. Święty podrapał się po jajkach i pociągnął z fajki.
- A muszą stamtąd wyłazić? Hehehhe. Więcej picia i jedzenia dla nas. - zauważył i szturchnął z rechotem brata i Evę ruszając wymownie brwiami. - A oni tam pewnie mają co jeść. Robactwo i szczury. Hehe.
Ale po chwili się rozejrzał leniwie. Wolałby pograć na jakieś hajsy w pokera czy poopowiadać sobie straszne historie jak to ostatnio przyjebał jednemu gościowi w Hewens.
21, heheh, kwiat inteligencji



Zobacz profil autora

86 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 13:59

Po jakże wesołej kolacji dotyczącej śpiewu, chichu, gry i nie wiadomo czego jeszcze, trzeba było dalej ruszyć. Och, gdyby tylko można było (i się popierało), to pewnie już dawno skończyłoby się na jakiejś amfie czy innych bzdurach, by mieć chodzone.
- Jim, żeś mi wybrał towarzystwo - skwitował ze śmiechem, trochę podpity, ale nie jakoś zmartwiony. Pewnie dało się wyczuć czy usłyszeć obecność szczurów, przez co Will na początku niezauważalnie (bo ciemno) się wzdrygnął, ale zaraz parsknął.
- Kurwa, jeszcze dżumę dostaniemy i zaczniemy roznosić - stwierdził, najwidoczniej rozbawiony swoim żartem jeszcze bardziej i pewnie by jakieś zwierzaka wziął na ręce, no ale... schylać mu się nie chciało.

Zobacz profil autora

87 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 13:59

Jesse'mu w końcu było dobrze. Napełnił brzuch, pograł z ojcem na harmonijce, pośmiał się, pierdnął i ogólnie było fajnie. Do czasu. Bo zawsze się tak kończyło, że dostawał najbardziej pedalskie przydziały. No bo - powiedzmy sobie szczerze - często Eva była bardziej męska od Williama. Nie to, że go nie lubił, ale on taki, no... spokojny jakiś był. A tamta to była torpeda. No więc skończyło się na tym, że został wciśnięty do szopy ojca wraz z dwójką dwóch najbardziej pedalskich osób w gangu. Czy to znaczy, że należał do tej grupy?
-Ja pierdole.-skomentował, a chwilę potem po nodze przebiegł mu szczur.
Ojciec chyba specjalnie zostawił tu jakieś padło, by wszystkie gryzonie się tutaj zbiegły. No ale szczurów się nie bał, co nie? Gorzej, jakby jakiś wąż się tu zapodział.
-E, Ramirez, jak będziesz potrzebowała silnego ramienia, to zapraszam. Nie musisz się bać przy prawdziwym mężczyźnie. Nawet, jeśli masz inny kolor skóry to totalnie cię obronię w razie niebezpieczeństwa.-wypiął dumnie pierś do przodu.



Zobacz profil autora

88 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 14:23

Zamrugała kilkukrotnie, zdezorientowana, pozwalając przyzwyczaić się oczom do celności. Była trochę przymulona piwskiem, więc piski i szelesty dobiegały do niej z opóźnieniem.
Rzeczywiście - ale ten Jimbo wybrał towarzystwo. Z pewnością nie przez przypadek umiejscowił Willa w szopie wraz z Consuelą, w końcu wszyscy wiedzieli, że się od jakiegoś czasu nie dogadują. No Jessie znalazł się tylko dlatego, by potem Jimbo mógł sobie podrzeć łacha z niego, jak się już okaże, że zacznie piszczeć jak dziewczynka.
Spojrzała sceptycznie w kierunku Jessiego.
- Serio? Czego miałabym się bać? Ciemności? Duchów? Szczurów? - zaśmiała się pobłażliwie, kiedy to jeden z gryzoni wlazł jej na buta.
- Nie rozśmiesz....aaa... AAAAAA! - nagle z szopy zaczął dobiegać wrzask dziewczyny. Co jak co, może Consuela chciała być postrzegana jako twarda sztuka. Może i jeździła z chłopakami na akcje, jednak co z tego, skoro za każdym razem w środku była trzęsącym portkami tchórzem. Tak jak teraz - z tym że teraz pozwoliła sobie na beztroskie pokazanie tego. Chwyciła się kurczowo Parkera i zaczęła mu włazić na plecy.

Max - gratulacje! Znalazłeś 50centa. Eva - dochodzisz do wniosku, że pierwsza wskazówka musi znajdować się niedaleko szopki, dlatego też tam się kierujesz.

Rzucacie na inteligencję, próg: 30. jeśli któreś z was przeskoczy - znajdujecie coś.



Zobacz profil autora

89 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 14:32

40
Brian zwlekł się z krzesła. Spojrzał na szopę.
- Taa.
Gdy młoda Auguste ruszyła w stronę szopy, polazł za nią rozglądając się.

Zobacz profil autora

90 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 14:34

Kurwa, może mała inteligencja, ale za to jakie znalezisko! Szalony Max znalazł rapera. Nie wiem skąd się tu wziął, ani co tutaj robił, ale był.
- O kurwa, 50cent. Mogę prosić o autogra... Czekaj, CZEKAJ. Ty czarnuchu! Wynocha mi stąd! - już miał nadstawiać tyłeczek, by dostać autograf, gdy zorientował się nagle, że nie widzi gościa - co oznaczało, że był on czarny jak najczarniejsza noc w najczarniejszej dupie.
Gdy już się pozbył rapera, który odszedł, hałasując tym całym żelastwem na szyi i nawołując bitches i inne pi aj em pi, Max wrócił do pracy. Czyli szukania wskazówek.
41, wowowowow
Do tego krzyk Consueli niezwykle go rozbawił. Czekał jeszcze na pisk młodszego brata, by porechotac potem z Jimbo.

Zobacz profil autora

91 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 14:42

- Woli plecy niż jakieś silne ramię, Jessie, litości - stwierdził Parker ze śmiechem, choć pewnie się zdziwił jak wcześniej Ramirez się go kurczowo złapała. Tak, Jim jak to zrobił to z pewnością umyślnie, choć można było to inaczej załatwić... albo w ogóle nie załatwiać, skoro oboje byli tacy uparci w swoim postanowieniu.
- Nie wiedziałem, że się boisz szczurów - rzucił, jakoś sięgając ramieniem do Consueli, aby pomóc jej się wspiąć czy ją nawet, do licha, unieść, nie?

Zobacz profil autora

92 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 14:46

Z szopy było za to słychać głośny rechot Jesse'go.
-Ahahahaha, frajerka, o boże, jaka ciota!
Bo Jesse na pewno był odczulany przez starszych braci. Na bank był zamykany w szopie ze szczurami i wypuszczany dopiero, gdy przestał płakać i krzyczeć. Tak zapewne stawał się mężczyzną.



Zobacz profil autora

93 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 14:50

22

Eva poszła w stronę szopki ale znalazła tylko martwego szczura. Podniosła go za ogon i pokazała Staremu Daltonowi.
- To może być wskazówka? Na to, że ich tam wpierdalają żywcem. Ramirez nie rycz! Pokaż że masz jaja... Jessice, bo pewnie nigdy nie widziała hłe hłe.

Zobacz profil autora

94 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 15:08

- Nie boję się szczurów! - wrzasnęła, a zaraz potem, jako że wspięła się na Williama jak na słup telegraficzny, to przywaliła czubkiem głowy o belkę podtrzymującą sufit. Kiedy Jessie zaczął się zanosić śmiechem, Consuela zacisnęła usta, by zaraz potem je otworzyć szeroko.
- Maryjo Józefie! Patrz! Siedzi ci na ramieniu! - wskazała w jego kierunku palcem, a gdy chłopak się obejrzał, Consuela wymierzyła mu plaska z wdziękiem przedszkolaka. Nawet nie w policzek ale tak prosto w twarz. Pewnie trochę się przy tym szamotała, przez co Parker obijał się o ściany w tym ciasnym pomieszczeniu.
- Musimy stąd jakoś wyleźć! Przecież tamci nigdy nie znajdą tego klucza. Razem są inteligentni jak gotowany kalafior... - jęknęła i zaczęła się rozglądać.

Kostki na spostrzegawczość i inteligencję, rzuca William i Jessie, po czym sumują wynik. Próg: 205. Jeśli przekroczą - znajdują szansę na ucieczkę.

...a starci bracia Dalton znaleźli za zasuwą karteczkę z napisem: Playboy Bunny, June 1997. Czyżby chodziło o kalendarz wiszący od wieków na werandzie? Rzucacie kolejne kostki, tym razem próg = 40.




Zobacz profil autora

95 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 15:15

37

- Nie panikować tam! - zawołała w stronę szopy i wyrzuciła szczura. Ale nic nie znalazła poza tym.
- Jak jesteście głodni to zacznijcie od Parkera, chyba coś mu sie ostatnjo przytyło.

Zobacz profil autora

96 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 15:15

25
- Noo, u baby, to na pewno, że nie widział, bo on normalny jest - odpowiedział na krzyk Evy i zarechotał. Sięgnął po karteczkę, która nieco oddalił od twarzy, bo już był w wieku, kiedy zaczyna brakować rąk do czytania. Podał bratu, ten pewnie Evie. Rzucił, żeby się ruszyli na ganek.
- Nie róbcie burdy, bo sami będzie stawiać nową szopę! - krzyknął do zgromadzenia ze szczurami, bo kto będzie naprawiał schowek, jak nie Brian, no kto?
Wszedł na ganek, ale nic tam nie zobaczył.



Zobacz profil autora

97 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 15:20

179 (nie byłoby szans nawet przy dwóch szósteczkach :*)

Jesse wciągnął ostro powietrze przez nos, by się obejrzeć na swoje ramię (co było głupie, bo czułby ciężar opasłego szczura!) i wtedy... dostał w mordę. Zamrugał, zaskoczony.
-Ja pierdole, ale z ciebie suka, Ramirez.-odezwał się, nieźle zdenerwowany, że kobieta go tak bezkarnie leje.
Odsunął się na drugi kraniec szopy, obrażony nie na żarty.
-Głupia szmata...-mruczał pod nosem, niezadowolony.
Najwyraźniej jego wspaniała znajomość terenu ojca nie miała znaczenia, bo nie był w stanie wpaść na wyjście z szopy. Ale nic dziwnego przy jego inteligencji!
-Sama jesteś głupia jak kalafior.-burknął jeszcze, bo meksykanka nie będzie mu tu braci obrażać!

Zobacz profil autora

98 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 15:27

Gdyby tylko Maksiu usłyszał, że porównują ich do rozgotowanych kalafiorów to zapewne poszedł by, usiadł obok ojca i zachrapał sobie przy piwku i resztkach grilla. Niestety nie słyszał i obejrzał karteczkę.
- No i co kurwa... - nie ogarnął o co chodzi bo wyszło mi 21 z kostek. Podrapał się po głowie. - Eeee tam, sądząc po wrzaskach oni są bardzo żywotni. Chodźcie na piwko, zostawmy ich.



Zobacz profil autora

99 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 15:28

202.

Rzucająca się na plecach Parkera Ramirez sprawiała, że Will jak w pinballu obijał się o poszczególne przedmioty. Dobrze, że nie było jakiś dźwięków uderzeń i nabijanych punktów, bo by chyba pierdolca dostał.
- Ja pierdole, oboje możecie się uspokoić? Ty zamiast machać w twarz, mogłabyś się uspokoić, bo to nie ty... Ohoho kurwa, chyba zdeptałem szczura - zaklął i się skrzywił, bo faktycznie coś mu chrupnęło pod butem.  - Bez walki, dzieciaki i spokój - mruknął, pewnie szukając wyjścia, a że ino trzech punktów zabrakło to nie zauważył czegoś-tam-dzięki-czemu-można-było-wyjść obok.  

Zobacz profil autora

100 Re: Małe ranczo Starego Kevina on Pon 29 Cze 2015, 15:39

W reakcji na zachowanie Jessiego, które w stu procentach przystawało prawie trzydziestoletniemu mężczyźnie, Consuela wytknęła język i (ze względu na mój ubogi wokabularz nie wiem jakiego innego słowa użyć niż) 'purtnęła' ustami, co za to w stu procentach przystawało dorosłej kobiecie.
- Ojejku ojejku, dzidziuś Jessie zaraz się popłacze! - naigrywała się z obrażonego chłopaka Consuela, która ze strachu przed gryzoniami siedziała na plecach Parkera, któremu pewnie przez ich towarzystwo punkty iq spadały w zawrotnym tempie.

Rzucamy jeszcze raz (tym razem Jessie, William i Consuela) na spostrzegawczość, inteligencję i w przypadku Parkera - logikę. Wyniki sumujemy, próg: 300.

Eva i Daltonowie mogą odpuścić sobie szukania klucza, albo podejmują wyzwanie dalej, z tym że z obniżonym progiem: 35.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 4 z 5]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Similar topics

-

» Pokój Kevina

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach