Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Punkt widokowy

Idź do strony : 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 2]

1 Punkt widokowy on Czw 25 Cze 2015, 15:16

Wybudowany na najwyższym punkcie Appaloosa City, na wzgórzu Chíshí. 
Można tu wjechać samochodem i zaparkować na specjalnym parkingu, tuż przy niskich, mało solidnych barierkach postawionych na górskiej krawędzi. Widok rozciąga się na całe Appaloosa. 
Jednocześnie, jest do też najdalej położony od centrum punkt miasta.
Nie trzeba chyba wspominać, ze wielu samobójców upatrzyło sobie to miejsce, prawda?

Zobacz profil autora

2 Re: Punkt widokowy on Pią 26 Cze 2015, 22:35

<- kompleks, 19.09, późny wieczór

Reynolds sobie obiecał już dawno, że choć raz na tydzień (no dobra, dwa, bo teraz z niego zajęty człowiek) musi odwiedzać to miejsce. Uwielbiał sobie tu przesiadywać. Zwłaszcza, jak pogoda i humor dopisywały. Jeśli chodzi o to drugie - dopisywało; zawsze. Z tym akurat nie było problemu.
Jools zajechał na wzgórze, a potem zatrzymał się dopiero na tym parkingu. Tak blisko barierek się zatrzymał, że ledwo dałoby się tam wcisnąć, jakby ktoś chciał się schować. Krawężnik nie przeszkadzał. Cicho wszędzie, głucho wszędzie. Pozostało więc tylko usiąść i podziwiać miasto nocą.
I zrobił to tak tradycyjnie, jak zawsze. Przeszedł i klapnął na masce, a butami wsparł się o środkową część barierki, rozwalając się jak król wzgórz na aucie i ze spokojem patrząc na to, co się dzieje. Błyskające i gasnące światła na drapaczach chmur nie były niczym dziwnym dla Ebenezera, które swoje widział i nieco podróżował, bo lubił przecież to robić!
Obserwując ze spokojem w oczach i tęsknotą na sercu całą panoramę miasta, zaczął sobie nucić kolejne nagranie, które mu się napatoczyło. Nieco dziwne to było. Zwłaszcza, że Reynolds preferował bardziej nadające się do tańca piosenki, ale i na to nie mógł narzekać. Ba, nie miał zamiaru. Ostatnio tyle czasu słuchał Madonny, że już kilka nagrań znał na pamięć, co wykorzystywał prawie że przy każdej czynności, jaką zdarzyło mu się robić, hehe.
Był tak styrany, że chyba się zdrzemnął. Chyba na pewno. Przebudził go jakiś pisk w oddali, a Jools uniósł głowę dotychczas schowany między ramionami. Przetarł pysk i spojrzał na jaśniejące niebo. Chyba się starzał, że nie mógł usiedzieć aż do wschodu słońca. Albo powinien zapamiętać, by nie ćwiczyć, by potem sobie odpoczywać w ten czy inny sposób z możliwością przesiedzenia do rozpoczęcia nowego dnia.
Reynolds pewnie z uśmiechem spoglądał na wschód słońca, aby z uciekającą energią wsiąść do Impali i zajechać do domu.

/zt



Jools, karta

Zobacz profil autora

3 Re: Punkt widokowy on Pon 13 Lip 2015, 16:31

/08. na 09. 10.13 noc

Leszek stał koło swojego pickupa i patrzył na rozświetlone miasto, zastanawiając się czego chce od niego Pan i Władca. Nawet tu romantycznie, pomyślał.



Zobacz profil autora

4 Re: Punkt widokowy on Pon 13 Lip 2015, 16:32

<- Arizona Drive, 9.10.13 r., 2:00

- Wolę sobie tego nie wyobrażać - powiedział Jools, który zasunął przesłonkę do połowy i przyciszył muzykę, by Smith mógł normalnie rozmawiać. Zanim jednak połączenie zostało odebrane, to dało się usłyszeć: - ...Boże, kurwa, wiedziałem. Dzięki - tak, podziękowanie skierowane było do towarzyszącego mu mężczyzny.
Dalej Jools jechał w milczeniu, słuchając rozmowy Smitha z tym Jose'em. Gdy ten stuknął, Reynolds odrobinę się przestraszył i zarzuciło nieco furgonetką.
- Aaaaw, romantyczny skok na tle Appaloosa? - jęknął i jechał w milczeniu, aż w końcu dojechali na miejsce. Zatrzymał się nieopodal barierek, przyciszając radio tak, że ledwo słyszało się muzykę, ale z auta jeszcze nie wysiadł.



Jools, karta

Zobacz profil autora

5 Re: Punkt widokowy on Pon 13 Lip 2015, 16:46

Smith otworzył tylne drzwi. Wyskoczył z auta, skierował się do Leszka. Spojrzał po pick upie.
- No kurwa, a cóż bagażnikiem nie miałeś? Dobra, nie ważne, nie mamy czasu. Jools! Wyciągaj państwa! Leszek, a ty dawaj nieco benzyny, ale ruchy ruchy!
Spojrzał na zegarek i postukał nerwowo nogą.
- Będzie zabawa, będzie się działo - klasnął parę razy w dłonie, usiłując opanować nerwy. Nie lubił być nieprzygotowanym.



Zobacz profil autora

6 Re: Punkt widokowy on Pon 13 Lip 2015, 16:54

Przybył i Pan i Władca.
- No sorry, nie mam floty, w której mógłbym przebierać. - spojrzał po klientach i jęknął. 
- Co z państwem? Za animatorów rozrywki robimy? - podrapał się po głowie. Benzynę? To teraz się mówi? Co za ludzie...
- Cze kolego - kiwnął na Joolsa taszcząc jakiś stary karnister co mu się tłukł na pace od jakiegoś czasu i węża do benzyny.
- Trochę benzyny... trza było zaznaczyć to bym nie musiał teraz pić tego świństwa - wymamrotał i pociągnął zdrowo, co by spuścić paliwo płynu z baka.



Zobacz profil autora

7 Re: Punkt widokowy on Pon 13 Lip 2015, 17:01

- Jak tam kreowanie Raportlandu? - spytał Jools, który kiwnął do kumpla. Zaraz też otworzył tył furgonetki, wyciągając państwo zakochanych skrępowanych linkami; wypadałoby je ściągnąć, ale na razie nie miał zamiaru bawić się w to, aby je gonić.
- Ktoś się tu nawciągał - skomentował żywiołowego Smitha ze śmiechem, przymykając skrzydło furgonetki, żeby czasem koty nie były przestraszone. - Boże, jak dobrze, że jesteśmy na powietrzu - odetchnął z ulgą, kiwając się na boki, bo radyjko znowu zaświergotało licho.



Jools, karta

Zobacz profil autora

8 Re: Punkt widokowy on Pon 13 Lip 2015, 17:05

- Nie było czasu, Kovalsky. Pij ten nektar i pluj gdzie trzeba... a tera zja sobie tu pogadam z państwem... O, Jools, bądź tak miły... weź odkręć tablice rejestracyjne pick upa.
Sam podszedł do pary, która się rozbudzała. Chwilę potem Smith znowu im przywalił, by znowu stracili przytomność. Rozwiązał linki, wyciągnął kneble i zaczął zaciągać Antonio-Mariano na przednie siedzenie auta Leszka.



Zobacz profil autora

9 Re: Punkt widokowy on Pon 13 Lip 2015, 17:16

- A dobrze, dobrze. Porobiłem takie zajebiste palmy. Znaczy namalowane na deskach co nie? Robią klimat - powiedział pomiędzy zaciąganiem się benzyną. Jak ktoś tu będzie na chaju to chyba Leszek. W końcu parsknął wypluwając ciecz i palowi polało sie do karnistra,
- Ja pierdole, jak oni to robili w Szalyn Maksymilianie? Ja pierdole.
Gdy Smith wyszczekiwał polecenia Leszek powoli odwrócił się do mężczyzn z miną która mówiła "ajm dan"
- Serio? Serio?? - uniósł ramiona w stronę Smitha - To ja mam teraz te moje strusie ujeżdżać? Kurwa... - kopnął kamień, który wystrzelił z punktu widokowego w dół.



Zobacz profil autora

10 Re: Punkt widokowy on Pon 13 Lip 2015, 17:25

- No co ty? - uniósł brwi. - Te, będę musiał wtedy zajrzeć do ciebie. Wiesz, mogę pomóc w razie czego, jak tej pomocy będziesz potrzebował, nie? I mi w końcu powiedz, jak dokładnie ogarniesz, kiedy to ma być - pokiwał głową i się skrzywił. Dobrze, że on był tym kierującym, więc nie musiał się martwić, że to jemu przypadnie wątpliwy zaszczyt wciągania benzyny i wypluwania.
Reynolds kiwnął krótko i przeszedł na przodu furgonetki. W swoim plecaku zawsze miał wkrętak krzyżakowy i płaski, żeby w razie czego móc niczym Sim postukać w zepsuty sprzęt. Musiał zakupić zestawy o mniejszej średnicy.
Ale przeszedł do pickupa, przy którym - naciągając rękawy - zaczął odkręcać tablice rejestracyjne.
- Przecież cię odwiozę później, bo mam, eheheh, nadgodziny - zaśmiał się. - I najwyżej Buicka ci pożyczę, tylko weź mi lakieru nie zarysuj, nie? Oranż jest ciężki do utrzymania - jęknął, odkręcając trzecią śrubkę z jednej tablicy.



Jools, karta

Zobacz profil autora

11 Re: Punkt widokowy on Pon 13 Lip 2015, 17:33

Smith usadowił żonę Jose na siedzeniu pasażera. Nawet jej włosy poprawił.
- Spokojnie Leszek, kupisz sobie nowe lepsze auto. A może nawet dwa.. jak się rozliczymy...
Odszedł od samochodu. Wziął od Leszka kanister i zaczął wylewać jego zawartość na przednie siedzenia i parę kochanków. 
- Dobra, chłopaki kochane moje... mamy dokładnie dwadzieścia sekund by tego grata zepchnąć ze skarpy... ale najpierw...
Rozejrzał się. Znalazł miejsce, gdzie nie było już barierek. 

Żeby przepchać samochód do wybranego miejsca - mnożnik na siłę wszystkich postaci (w tym Smitha), próg 100. Rzuca kto chce.



Zobacz profil autora

12 Re: Punkt widokowy on Pon 13 Lip 2015, 17:41

92

- To może twoje pomarańczowe szkaradztwo było tu spychać? Ładnie by się komponowało z płomieniami. - Wysyczał Leszek do kolegi. Był raczej podkurwiony. Smitha i jego pomysłów też już miał po czubek głowy.
- Nie zarysuj mi lakieru - przedrzeźnił Joolsa gdy ten odkręcał tablice.
- A czym sobie państwo zasłużyli, żeby mi rekwirować furę?
Stanęli do pchania. Oni go raz a samochód stoi.
- No i pięknie.



Zobacz profil autora

13 Re: Punkt widokowy on Pon 13 Lip 2015, 17:43

Druga próba: Żeby przepchać samochód do wybranego miejsca - mnożnik na siłę wszystkich postaci (w tym Smitha), próg 80. Rzuca kto chce.



Zobacz profil autora

14 Re: Punkt widokowy on Pon 13 Lip 2015, 17:47

82!

- A wal się, to nie jest szkaradztwo. Bardzo ładnie się prezentuje! - powiedział nim pomyślał, że przez Kowalskiego przemawia wkurw i to całkiem słuszny; Jools też by był zły. Nie, on by płakał. Zwłaszcza, jakby to była jego Impala, piękna i cynamonowa, nawoskowana tak, że aż można odbicie swego pyska w niej ujrzeć.
Zignorował złośliwość, odkręcając tablice, które rzucił obok.
- Zdradą - odparł. - I rzucaniem się na obcego człowieka, a mówi się. Nie podnoś na kogoś ręki, bo cię złamie albo w przypadku facetów, że nie bije się cudzych dzieci, bo nie wiesz czy to nie są twoje, eheh... eheałała - jęknął, bo przygrzmocił kolanem w zderzak. - Ja jebie, co oni wpierdalali - jęknął. Lepiej zrzucić winę na tłuszcza obce niż swoje.
Przy kolejnej próbie dopiero się udało.



Jools, karta

Zobacz profil autora

15 Re: Punkt widokowy on Pon 13 Lip 2015, 17:51

- Panowie, sobie zachowajcie te słodkie uwagi, jak już będziecie sobie w pupala brać wzajemnie. A teraz... - poszukał zapałek. 
- Szykujcie się... 
Rzucił rozpaloną zapałkę do środka samochodu i zaczął wraz z Joolsem i Leszkiem pchać...

Żeby zepchnąć auto ze skarpy - mnożnik na siłę wszystkich postaci (w tym Smitha), próg 70. Rzuca kto chce.



Zobacz profil autora

16 Re: Punkt widokowy on Pon 13 Lip 2015, 17:57

72

- Jezu nie pierdol Jools bo wyjdę z siebie i stanę kurwa obok. Odwieziesz mnie, co za kurwa zaszczyt.
Teraz to już wibrował ze wściekłości, a słowa jego byłego przyjaciela nie pomagały.
- KURWA JEGO MAĆ! - i strącili samochód 
- A na pukanie w kakao nie licz, Jools. Śpisz na kanapie. - i jeszcze raz kopnął kamień, tym razem za duży i skończyło się na obitym paluchu.
- Kurwa!



Zobacz profil autora

17 Re: Punkt widokowy on Pon 13 Lip 2015, 18:11

Zaszczytem na pewno było! Nie ma innego opcji!
Wściekłość u Leszka na pewno pomogła w tym, żeby pozbyć się auta, które zniknęło w czeluściach ciemności.
- To jak nie pukanie w kakao, to możesz mnie pocałować w dupę. Muszę się wyspać - powiedział Jools, przy czym machnął rękami, jakby chciał zrzucić z nich ten ciężar. Zaraz cofnął się do tablic rejestracyjnych i wyciągnął z kieszeni spodni ten śrubokręt, by mu się w dupę nie wbił. Albo w mosznę; chciał przecież dzieci mieć!



Jools, karta

Zobacz profil autora

18 Re: Punkt widokowy on Pon 13 Lip 2015, 18:18

Smith już dawno był przy furgonetce.
- Ej, panowie! Co siedzicie? Do auta, ale to już, spierdalamy!
Wsiadł na miejsce pasażera.
- Do mnie do domu, zaraz się rozliczymy... - mruknął.



Zobacz profil autora

19 Re: Punkt widokowy on Pon 13 Lip 2015, 18:20

- Ugh - dodał Leszek jak przystało na nastolatka, któremu zabrano x-boxa i władował dupe do samochodu. Zapewne odjechali.

/zt -->dom Smithów



Zobacz profil autora

20 Re: Punkt widokowy on Pon 13 Lip 2015, 19:41

/ 9.10, nad ranem i cały następny dzień

Płonący samochód, który zleciał ze skarpy, nie mógł umknąć niczyjej uwadze. Dlatego niedługo potem pojawiła się straż pożarna, a także policja, która obkleiła taśmą cały parking żółta taśmą i przez najbliższą dobę będą tutaj zbierać ślady...

Zobacz profil autora

21 Re: Punkt widokowy on Pon 27 Lip 2015, 01:03

/19.10, wieczór, z Arizona Drive, a wcześniej Chaco Taco

Cóż, dobrze, że trafił na Salinę, bo ona była na wszystko chętna! Otwarta i gotowa do akcji! Choć niekoniecznie w tak dwuznacznym kontekście jak mogłoby to brzmieć. Miała zasady mimo wszystko.
-Lepszego?-dopytała, zaintrygowana, ale już za niedługi czas miała naoczną odpowiedź.
Samochód się pewnie zatrzymał niedaleko urwiska, a Foxtail nie potrzebowała specjalnego zaproszenia do wypakowania się z auta. Odpięła pasy, wyglądając przez okno i wystawiła najpierw jedną nogę, a potem drugą, by móc spojrzeć w gwiazdy. Zupełnie nie zdając sobie sprawy z faktu, że niecałe dziesięć dni temu Jools brał udział w morderstwie dwóch osób w tym miejscu. I teoretycznie oprócz faktu, że było tutaj dosyć romantycznie, to... to jednak to miejsce przyciągało podejrzliwą aurę. Ale Salina nie wydawała się być tym wzruszona. Tą drugą reputacją tego miejsca. Było tu pięknie, bez dwóch zdań. I wstawili nowe barierki!
Obejrzała się na pana Reynoldsa.
-Pięknie, prawda?-zagadnęła, idąc w stronę przodu samochodu.
Mógł równie dobrze teraz na przykład odjechać z piskiem opon. Ale naiwne łanie jak ona to... no, ufały!
-No... i co z tymi wrotkami?-dopytała.-Jednak księżyc wygrał?-uśmiechnęła się, dopytując.



Zobacz profil autora

22 Re: Punkt widokowy on Pon 27 Lip 2015, 01:27

/ ta sama pora!

Mogłoby się wydawać, że Jools też nie należy do tego typu osób, ale on to w ogóle do większości miał odmienne podejście, prawdę mówiąc.
Reynolds przez moment też miał dziwne odczucie. Nie wydawał się jednak speszony myślą, że ponad tydzień temu pomagał komuś w pozbyciu się zbędnej pary. I chwilę po tym też. Miał jakiś tydzień na pozbywanie się dwójek, nie jedynek.
Eb nawet nie zdążył wyskoczyć z auta, by okazać się dżentelmenem, kiedy Salina tak wystrzeliła. Niekoniecznie mu to przeszkadzało. Jeśli chodzi o miejsce - może aura była dziwna, ale najczęściej zależna od tego, jak człowiek się czuł.
- Panorama czy niebo? - zaśmiał się i zasiadł na masce.
- Na razie księżyc wygrał - przyznał z rozbrajającym uśmiechem. - Poza tym, to dopiero wieczór, czyli jeszcze można pojeździć i zobaczyć, co to będzie - przyjrzał się Salinie. - Chyba że adaptacja na żywo mojej osoby nie jest taka... nie wiem jak to określić - parsknął, ale przynajmniej wiadomym było, że Julek to jednak się domyślił!



Jools, karta

Zobacz profil autora

23 Re: Punkt widokowy on Pon 27 Lip 2015, 01:41

Pani psycholog pewnie też usiadła na masce, idąc śladem za panem kierowcą (w końcu niektórzy traktowali swoje pojazdy niczym święte krowy, których nie można było tknąć!).
Cóż, jako że on jedynie dostawał zlecenia, to był to raczej przypadek, że los trafiał na dwójki, prawda? Jeśli to jednak wybór należałby do niego, to można by się doszukiwać w jego działaniach jakiegoś wzorca. A tak...? Ot, dzieło fortuny. Ale faktycznie, Indianka daleka była od rozważania ile osób tutaj zginęło (z własnej lub czyjejś woli). Czy to przykład znieczulicy? A może niewiedzy? No akurat w jej przypadku można było to rozważać. A w przypadku Joolsa...? Chyba ta okolica była usiana socjopatami. Niestety.
Ale nieświadomy był zawsze bezpieczny. Czy... jak to tam szło!
-To i to.-odparła, na chwilę odrywając wzrok od widoków, które się przed nią rozpościerały, by spojrzeć na kolejny.-Na razie?-zachichotała, ciągle trzymana w lekkim nastroju przez procenty dryfujące wolno w jej krwiobiegu.-Dopiero?-zdziwiła się, bo zazwyczaj było wręcz odwrotnie. Był "już" wieczór, a nie "dopiero"!
A zaraz potem na jej licu wyszło jeszcze większe zdziwienie - może nawet przerażenie? A ona sama wstrzymała oddech i kto wie czy zaraz faktycznie te środki kryzysowe, o których wcześniej była mowa, nie byłyby za chwilę konieczne. Parsknęła jednak śmiechem i schowała twarz w dłoniach, kręcąc głową z niedowierzaniem.
-O matko!-jęknęła. Rozchyliła palce jednej dłoni, by spojrzeć na niego lewym, niebieskim okiem.-Długo pan wie?-dopytała z beznadziejną miną.
W końcu odjęła dłonie od twarzy i westchnęła po raz kolejny.
-Czyli jednak ma pan coś z Draculi. Skoro wieczór jest dla pana porą "dopiero".-zauważyła.-I...-spojrzała na niego, przerywając na chwilę.-Chyba jestem w stanie się przekonać do filmów patrząc na pana.-zdradziła, jakby trochę nieśmiało.



Zobacz profil autora

24 Re: Punkt widokowy on Pon 27 Lip 2015, 01:56

Nie miał problemu z tym, by Sal klapnęła na masce. Problem byłby, gdyby zechciała prowadzić jego samochód.
Z nim to sytuacja miała się o tyle dziwnie, że przez te lata zdążył się przyzwyczaić. Wścibstwo i chęć poznania ojca udzieliły się i sprawiły, że Jools jednak miał jakąś ciemniejszą stronę swojej osobowości. Na szczęście nie powodowała ona, że należał do osób powściągliwych, niezbyt ufnych czy też zachowujących się tak, jakby się czegoś obawiały. Może i się obawiał, ale maskować - udawało mu się to całkiem dobrze.
- Ach, tak jest - przyznał i kiwnął lekko. - Poczucie szybkiego życia, poczucie odetchnięcia - powiedział Eb. Przy tym pierwszym wskazał na kompleks budynków, przy drugim - na nieboskłon. - Wiesz, raz możesz odetchnąć i się zrelaksować albo wypocząć, patrząc na to, jak wiele się dzieje - zaśmiał się. Dość głębokie myślenie, tak na dobrą sprawę. Dlatego się nie rozgadywał.
- Dopiero. Jestem przyzwyczajony do częstych jazd o tej porze - przytaknął. Nie była to tajemnica. Często o tym wspominał, a to, że pobieżnie - to już inna bajka.
Przyglądał się w rozbawieniu Salinie. Nie wyglądał na takiego, który miałby lada moment się wściec. Wręcz przeciwnie - był uszczęśliwiony jak dzieciak.
- No, niezbyt długo, ale i tak... - wzruszył ramionami, szczerząc się. - ...zdarza się, prawda? Co do bycia Draculą to nie wiem. Wiem, że dzisiaj jednego widziałem, co krzyczał do tej sierżant Ramirez, że pięć tysięcy - parsknął, mówiąc, oczywiście, o Johnsonie.
- Aż tak? - zaśmiał się na komplement. - Sam nie spodziewałem się, że będę miał uroczą fankę - zerknął na Sal. I to nawet psychofankę, dodała w myślach autorka.



Jools, karta

Zobacz profil autora

25 Re: Punkt widokowy on Pon 27 Lip 2015, 02:10

Cóż, najwyżej odbiją się Joolsowi pośladki pani psycholog na masce. Ale to raczej trofeum jak powód do złości, prawda?
Ciężko było uwierzyć, że ktoś tak pozytywny jak Reynolds mógł dopuszczać się rzeczy, których, cóż, zakazywały na przykład przykazania. A także moralność. Wiadomo, każdy miał inną, podobnie z religią, ale założenia były mniej więcej podobne. Czy Foxtail ze względu na swój zawód i osobowość była bardziej liberalna? A może właśnie przez pryzmat tego, co robiła, by zarabiać na chleb, byłaby bardziej zaintrygowana osobą, z którą przyszło jej spędzić dzisiejszy wieczór? Cóż, z pewnością się nie spodziewała, że mężczyzna maskował coś takiego. Oczywistym było, że każdy miał jakieś sekrety. Ale coś takiego? Nie, nie podejrzewałaby. Może słaby był z niej analityk, a może zbyt zaślepiony.
-Wypocząć patrząc na pęd?-dopytała, unosząc brwi.-Lubisz takie tempo czy bardziej relaksuje cię fakt, że możesz na to patrzeć z boku, a sam zwalniasz?-zmrużyła lekko oczy, zastanawiając się jak mógłby jej odpowiedzieć.
-O, och.-wydała z siebie.-To już jakieś alibi. Może uwierzę, że nie spędzasz wieczorów na wysuszaniu ciał z krwi.-zażartowała.
Policzki ją prawie parzyły, ale na szczęście nie było tego zbytnio widać. Nawet księżyc ze wszystkimi gwiazdami na niebie nie dawał na tyle światła.
Gdy już trochę ochłonęła, była w stanie przypomnieć sobie Johnsona.
-To chyba policjant?-upewniła się.-Ale faktycznie... roztaczał taką aurę.-zachichotała, ciągle przejęta tym, że jej tożsamość wyszła na jaw.
Lekko uniosła ramiona do góry.
-Aż tak.-zgodziła się, trochę na przekór temu, co podpowiadała jej głowa.-Sądzę, że nie jedyną.-odezwała się, nawiązując z nim kontakt wzrokowy po raz pierwszy odkąd obnażył ją z anonimowości i odważyła się nawet uśmiechnąć.
Może nie taki diabeł straszny?
No i może tylko nieco psycho. Odrobinkę. No... ale każdy ma tą ciemniejszą stronę, nie?



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 2]

Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach