Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Kościół katolicki św. Aleksego

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 3 z 6]

1 Kościół katolicki św. Aleksego on Czw 10 Lip 2014, 23:15

First topic message reminder :

Wybudowany w latach osiemdziesiątych kościół przypomina nieco stojący na obrzeżach zabytek z XIX wieku. Nie ma w nim typowej dla katolickich kościołów czy katedr okazałości. Budynek jest obłożony drewnem, utrzymany jest w bieli, zaś drzwi, okna i framugi pomalowane są na szaro. Do środka prowadzi kilka schodków, nad wejściem góruje malutka wieżyczka z dzwonem i krzyżem na daszku. Wewnątrz dwa rzędy ławek, na końcu ołtarz. Nad ołtarzem wisi krzyż, ściana zaś ozdobiona jest malunkiem przedstawiającym Trójcę Świętą. Wokół ołtarza wiszą też inne obrazy przedstawiające świętych, stoi tu także kilka figur. Po prawej stronie od wejścia stoją dwa konfesjonały. Wnętrze jest jasne dzięki dużej ilości okien.
Msze odbywają się codziennie rano i wieczorem, w niedziele i święta kościelne częściej.

Zobacz profil autora

51 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Czw 18 Gru 2014, 16:47

Prychnął tylko na pyskatość Consueli, ale NIECH BEDZIE, w domu bożym są, to nie będzie przeklinał. Za dużo. Wysłuchał jej pytania, które swoją drogą przerwało mu rozważanie, ile osób zgarnęli ze stacji i czy będą ich przesłuchiwać, i czy ci będą sypać, czy nie. Oby nie.
- A kto inny usiłowałby cię porywać? - odpowiedział pytaniem. - Nie widziałem tego drugiego, ale łysy był chyba w kopalni. Więc sorry, młoda, ale starzy przyjaciele chyba sobie o tobie przypomnieli - westchnął ciężko.



Zobacz profil autora

52 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Czw 18 Gru 2014, 16:56

- Kurwa mać. - mruknęła, uderzając czołem w pulpit - Ja pierdolę. - dodała, wypuszczając powietrze z płuc.
- Do chuja wafla... - jęknęła jeszcze boleśnie, a święta Kunegunda z obrazu aż sobie zatkała uszy. Consuela niby spodziewała się, że tak będzie, ale dopiero kiedy ją prawie łapy Buendiów dosięgły, zrozumiała, że być może znowu im się zachce wymierzać sprawiedliwość. potem pomyślała o Gabrielle i coś ją ścisnęło, kiedy wyobraziła sobie ja jako grillowanego szaszłyka.
- Musimy coś z tym zrobić. - oznajmiła żałośnie. W końcu po to się do nich chciała zaciągnąć!
- Mogę być nawet przynętą, ale musimy coś z tym zrobić, zanim dobiorą się do Gabi! - pisnęła cicho.



Zobacz profil autora

53 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Czw 18 Gru 2014, 17:04

Stłumił parsknięcie śmiechem, gdy Consuela zaczęła przeklinać i uderzać głową o ławkę. Ach, ta wzniosła atmosfera sprzyjała refleksjom!
Spojrzał na dziewczynę kątem oka.
- Musimy? - powtórzył niechętnie. - Ty się lepiej pomódl, żeby twoja siostra się do naszych tyłków nie dobrała - prychnął.



Zobacz profil autora

54 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Czw 18 Gru 2014, 17:15

- Nie dobierze się. - mruknęła, tonem obrażonego dziecka. Dlaczego nie traktował jej poważnie? Dlaczego nie liczył się z jej dramatem, który był wystarczająco złożony, by stanowić jeden z odcinków Mody na Sukces?
- Woli zniewieściałych pedałów. I pedałki. - wzruszyła ramionami z nieco bezradną, zrozpaczoną miną.
- Na bank nas tu nie znajdzie. Spokojnie, Sue. Bóg nad nami czuwa. - przeżegnała się raz jeszcze, mając gorącą nadzieję w sercu, że ich pobyt tutaj będzie bezpieczny i że Gabirelle nie stanie się w międzyczasie żadna krzywda, amen!



Zobacz profil autora

55 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Czw 18 Gru 2014, 21:49

Nie byłby taki pewien! Co do tego, że nie dobierze się im do dupy. Bo co do jej preferencji seksualnych to się nie wypowiadał. Wiedział tylko, że była suką.
- To co, mam cie odwieźć do domu?
Ton jego głosu mówił "powodzenia z Gabrielle rano".



Zobacz profil autora

56 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Czw 18 Gru 2014, 22:02

Podniosła wzrok na Bakera i wzruszyła ramionami.
- Nie, zostaw mnie tutaj. Pa. - mruknęła. Musiała sobie przemyśleć parę spraw.
Co prawda myślenie nie było jej najlepszą stroną, jednak nie miała zamiaru pchać się dobrowolnie w szpony Gabrielle, która wtrąciłaby ją od razu do Azkabanu na dożywocie. Na dodatek niemal ją dzisiaj dorwali mordercy jej rodziców i aspirujący mordercy jej samej i jej siostry. Dwa razy dostała dziś po mordzie, była lekko pijana, więc jedyne co miała dzisiaj zrobić, to się rozbeczeć.
Ale na pewno nie przed Bakerem. Jeśli już, to świadkiem tego mógł być tylko Jezus.



Zobacz profil autora

57 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Czw 18 Gru 2014, 22:06

Leave me to die here - tak to trochę zabrzmiało w uszach Bakera. Ale raczej go to rozbawiło. W końcu był pijany, we krwi buzowało mu jeszcze trochę adrenaliny. No nie, to nie. Wstał i bez słowa wyszedł z kościoła.

zt



Zobacz profil autora

58 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Czw 18 Gru 2014, 22:12

Zaraz kiedy Baker wyszedł z kościoła, Consuela wybuchła niekontrolowanym płaczem. Płakała i płakała. Mijały dni, miesiące, minął rok, a kiedy zalała posadzkę kościoła swoimi łzami, wsunęła dłonie do kieszeni swoich spodni, w których zagrzechotały klucze do przyczepy Maro.

zt ---> osiedle przyczep



Zobacz profil autora

59 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Wto 20 Sty 2015, 21:10

/12.05, ranne godziny

Lola nie miała pojęcia, jak sobie poradzić z żałobą. Nie chciała się z tym pogodzić, a to pewnie utrudniało jej cały proces. Przyjaciele zdawali się nie stanowić pocieszenia. Jak o tym pomyślała, to tylko ich od siebie zniechęcała. Odpychała. Chyba lepiej, by była sama.
Biorąc kąpiel, rozważała dołączenie do swojego ukochanego. Wstrzymała oddech i zatopiła się cała w wodzie, nie pozwalając sobie na panikę. Próbowała wyczuć ten moment złączenia, gdy słabła. Nic z tego. Poza tym nieco jej przeszkodzono, bo stary Huan czuwał i wpadł zaraz do łazienki. Przecież nie chciała się zabijać! Tylko to... sprawdzić.
Westchnęła, siedząc w drewnianej ławce.
Ojciec poradził jej się pomodlić. Znaleźć ukojenie w Bogu. Nie była pewna, czy to zadziała. Ale może... może jak będzie prosić dostatecznie mocno, to zwróci jej Naiche? Albo chociaż... objawi jej się, czy coś. Wróci do niej jakkolwiek. Choćby... duchem.



Zobacz profil autora

60 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Wto 20 Sty 2015, 21:23

/ z domu, z tą samą datą i porą

Może ją Jonathan w miarę uspokoił. Przynajmniej wiedziała, że Lola żyje. Mogła jej dać czasu więcej. Pewnie chciała być sama... Serio? Nie! Cath nie należała do osób, które będą siedziały cichutko, grzecznie i będą czekały. O nie, ona po prostu szukała tej małej blondyneczki w różnych możliwych miejscach, a na końcu pojawiła się w domu seniorów Martinez. Tam, po wielu prośbach, dostała wskazówki, by udać się do kościoła. O rety. Ostatni raz w takim przybytku była w Phoenix, gdy chodziła z rodziną co niedzielę. Po drodze popełniła wiele grzeszków, tych mniejszych i tych większych.
Dlatego teraz, gdy przekraczała progi kościoła to rozejrzała się ostrożnie, jakby spodziewając się gniewu boskiego. Jednak nic takiego się nie stało, a na dodatek przyuważyła pojedyncze osoby, siedzące i zatopione w ciszy. Wiedziała, że ma szukać czarnej czupryny. I taką znalazła.
Cicho, na paluszkach, by nie stukać obcasami, podeszła do konkretnej ławy i weszła, siadając tuż obok Loli. Bez słowa chwyciła ją za rękę i lekko ścisnęła.



Zobacz profil autora

61 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Wto 20 Sty 2015, 21:33

Brunetka nie zwracała uwagi na otoczenie, skupiona na swojej modlitwie błagalnej.
Proszę, proszę, proszę, proszę, zwróć mi go, Boże! - zdawała się krzyczeć w myślach, gotowa zaraz położyć się na środku kościoła ustawiona w krzyż i nawoływać tymi słowami siły boskie. A może... może powinna się zwrócić do innych sił?
Uderzyła czołem o oparcie, stojącej przed jej własną, ławki, zaciskając mocno splecione ze sobą palce.
Siedziała tu już długi czas. Nie była pewna ile, bo to nie miało znaczenia. Nic w końcu nie miało, prawda?
Gdy poczuła dotyk na swojej dłoni, poderwała głowę, mając nadzieję, że jej prośby zostały wysłuchane. Nie miało znaczenia, że ten dotyk, faktura skóry ani wielkość dłoni nie pasowała do opisu dłoni tej konkretnej osoby, którą miała na myśli. Miała nadzieję. Zawiodła się, widząc Catherine. To nie była jej wina, ale nie mogła ukryć żalu.
Odwróciła głowę, czując kompletną rezygnację.
Nic nie działało. Nic.



Zobacz profil autora

62 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Wto 20 Sty 2015, 21:43

Nie potrafiła nawet w najmniejszym ułamku zrozumieć jak może czuć się Lola. Skoro sama nie znalazła się w podobnej sytuacji to nie było na to szans. Zatem co powinna powiedzieć? Co zrobić? Nie miała bladego pojęcia. Pocieszanie było bezcelowe. Z bólem trzeba się uporać po prostu. Ze stratą. Potrzeba czasu. A blondynka chciała po prostu jedno zrobić. Pokazać przyjaciółce, że jest tu dla niej i, że zawsze będzie. Może nie znały się od gówniarza, może ona nie znała Naiche, ale czuła ogromną więź z policjantką odkąd się po raz pierwszy raz spotkały.
Widziała reakcję Loli i ten żal. Nie była w żaden sposób urażona.
- I co? Odpowiedział coś? - szepnęła cicho. Oczywiście miała na myśli tego kogoś, do którego się Lola modliła.



Zobacz profil autora

63 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Wto 20 Sty 2015, 21:49

-Nie.-odpowiedziała z goryczą, próbując ją przełknąć.
Zakryła oczy dłonią, przecierając palcami czoło. Znowu była bliska płaczu. To było takie beznadziejne. Bez przerwy coś rozdzierało ją w środku i posypywało solą. Jątrzyło się, paliło, piekło, dokuczało, bolało... stale dawało o sobie znać. Bez przerwy. W jednych momentach mocniej, że prawie odbierało jej dech. W innych... po prostu było to nieznośne uczucie cierpienia, którego nie dawało się zignorować.
Westchnęła.
-Dlaczego, co? Dlaczego. Wytłumacz mi. Dlaczego.-wyrzuciła z siebie, patrząc na nią z nadzieją.



Zobacz profil autora

64 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Wto 20 Sty 2015, 22:00

Widząc, że znów się jej zbiera na płacz to po prostu ją objęła opiekuńczym gestem. Nawet się nad tym nie zastanawiając. Widziała w jakim jest stanie i zrobiła to mimowolnie. Nie komentowała także ogromnej zmiany jaką były włosy. Nie trzeba było. Najmniej one ważne tu były.
Spojrzała bezradnie w ciemne, zmęczone oczy Loli nie znając odpowiedzi na jej pytania.
- Bo życie jest starym, zgorzkniałym cynikiem, który lubi czasem nam porządnie podciąć skrzydła i kopnąć w dupę. - odparła cicho i uniosła wzrok na krzyż wiszący nad ołtarzem. - I nie jest to w żadnym razie sprawiedliwe.
Dodała i przełknęła gulę, narastającą w jej gardle. Po prostu stan Loli tak działał na Cath.



Zobacz profil autora

65 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Wto 20 Sty 2015, 22:07

To objęcie wystarczyła, by dawna blondynka się rozkleiła. Zakryła dłonią oczy, jakby nie chcąc pokazać, jak żywo toczą się z nich łzy. Nie, nie wstydziła się swojego smutku. Po prostu miała go już dosyć.
-Nie. Nie jest.-przytaknęła w tym samym zgorzkniałym tonie co wcześniej.-To nie powinien być on. To... to Skittles powinien dostać.-oświadczyła, nagle jakaś taka... bardziej zdecydowana, mimo faktu, że dalej była w kompletnej rozsypce.
Tak. To... Jones powinien dostać. On sobie zasłużył. Zrobił tyle złych rzeczy. Był beznadziejnym człowiekiem. Każdego od siebie odpychał. Czy to by było takie złe, gdyby i on został w końcu odepchnięty? Na stałe?  Tak... przez życie?
-On... on przecież nic... nic nie zrobił. Nie zasłużył...!-kontynuowała łamiącym się głosem, kompletnie odrzucając ostatnie wyznanie młodego Whiteoak'a.



Zobacz profil autora

66 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Wto 20 Sty 2015, 22:17

Zaczęła powoli głaskać Lolę po tych jej czarnych kudełkach jak to się powinno robić, żeby dać znać, że właśnie się pociesza kogoś. I ta druga osoba powinna poczuć się z czasem lepiej w wyniku tej skomplikowanej operacji. Nic jednak nie było takie proste w obliczu tragedii.
- To nie powinien być nikt. Bo to jest po prostu złe. - nie trawiła Skittlesa. Był dziwny, wredny, szalony i traktował ludzi źle. Nie lubiła go szczególnie po wyznaniu Rona. Ale nikomu nie życzyła śmierci. No chyba, że zabójcom Naiche. O tak!
- Lola, wiele rzeczy POWINNO się inaczej zdarzyć. Nie mamy na to wpływu i jesteśmy skazani na gorzkie godzenie się z losem.
Nie wierzyła w to. Dobrała słowa, które powinny pomóc. Wątpiła jednak w ich skuteczność. Nie napawały optymizmem i nie pasowały ani do niej, ani do Loli.
- Jasne, że nie zasłużył. Ale nie chciałby byś była taka smutna. - odparła, przekonana o prawdziwej niewinności Naiche. Ot, zwykły, porządny młodzieniec. - Chciałby byś pamiętała te dobre chwile i myślała o nim z sentymentem. Nie ze smutkiem.
Nie wiedziała skąd ona bierze takie słowa. Jakby się jej włączyło matkowanie.



Zobacz profil autora

67 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Wto 20 Sty 2015, 22:33

Zapewne to działało. To całe głaskanie, cierpliwy ton głosu, tłumaczenie, tulenie... tylko... wydawało się być maleńkim ziarenkiem wobec takiego ogromu pól przepełnionych cierpieniem. Tak, stworzyłam metaforę odnoszącą się do rolnictwa.
Martinez zapewne przyznałaby jej rację. I zapewne wcale tak nie myślała. Nie potrafiłaby zadać śmierci osobie bliskiej. A taką bez wątpienia był... kiedyś... Skittles. I mimo wszystko ciężko się było pozbyć tego powiązania. Poza tym był krewnym Naiche. Znała go całe życie. I miał dziecko, dla którego mógłby w końcu zacząć był ojcem, bo Duck go potrzebował. Nie zmieniało to jednak faktu, że gdyby miała wybierać pomiędzy tą dwójką... to wybrałaby Tobiasa, by przeżył. I była przekonana, że Jackie też wolałby, by Whiteoak ocalał.
-Ale... to przez niego to... to PRZEZ NIEGO!-wykrzyknęła, nagle podnosząc sie do góry i skupiając ogólną uwagę. Nie zwracała na tych ludzi uwagi.
Oczywiście, że to przez niego. Mało Jones miał wrogów? Święci, "P", Ku Klux Klan... Najpierw stacja, teraz atak na motel. Jeżeli ktoś chciałby ściągnąć Naiche, to wybrałby jedno z "jego" miejsc, a nie miejscówkę, którą odwiedzał tak rzadko przez złe kontakty z wujem.
Wszystko przez niego!
-Oczywiście, że powinno!-przytaknęła jej, zdesperowana i w łzach.-To Jones powinien być durszlakiem!-oznajmiła, płacząc już na dobre.
Co za... nienawidziła go! Wszystko, wszystko psuł! I w końcu - proszę! Jego czyny miały konsekwencje! I to akurat w Tobiasie! NIENAWIDZIŁA JONESA! Zabrał jej go! Zabrał!
Uspokoiła się, zaskoczona spostrzeżeniem Cath. Nie chciałby, by była smutna?
Usiadła, rozważając jego ostatnie słowa. I zbladła. Chciał, by go znienawidziła. By się odpieprzyła od niego i jego rodziny. Czy miał to naprawdę na myśli?
Zacisnęła palce na materiale spodni.
Dobre chwile....
Nie było trudno je sobie przypomnieć. Mimo wszystko. Pamiętała, jak zabrał ją do szkoły, by wykraść szkolne zdjęcia. Potem walentynkową zabawę w Chaco Taco, na której mu się oświadczyła. Następnie jego oświadczyny dla niej. Kolejne zabawy. Wydarzenia na szkolnym boisku. Jak ją wspierał. Jak... był.
Zgięła się w pół i zawyła żałośnie.



Zobacz profil autora

68 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Wto 20 Sty 2015, 22:49

Jako, że Catherine nie miała aż tylu przemyśleć co Lola w żałobie, a zatem post ten nie będzie tak okazały.
Siedziała chwilę w ciszy, czekając na jakiś odzew ze strony ciemnowłosej i tak ją dalej głaskała. Naprawdę starała się teraz nie myśleć o sobie, mimo swego egoizmu. I jakoś jej to wychodziło. Skupiła się na bólu osoby obok niej.
Otworzyła szeroko oczy i drgnęła, gdy Lola wyrwała się z jej objęć i zerwała na równe nogi. To prawda, przykuła kilka uważnych spojrzeń, większość zrozumianych. Bowiem wieść o śmierci Naiche obiegła już całe Old Whiskey i nie trudno się było domyślić.
Cath nie wiedziała o wszystkich ciemnych sprawkach Jonesa.
- Uwierz mi, on na pewno jest tego do bólu świadomy. Obwinia się, rozpacza podobnie jak ty. Czuje, że ma jego krew na swych dłoniach. - oh, jaka była wspaniała. Broniła znienawidzonego przez wszystkich Skittlesa. Normalnie Dalajlama.
Gdy Lola usiadła znów chwyciła ją za dłonie i trzymała. Lekko się uśmiechnęła widząc zamyślenie Loli. Już widziała światełko w tunelu. Już miało zaraz się jej polepszyć. Istny cud. Gdy policjantka zawyła żałośnie.
- Ciiii... - chciała ją uspokoić. Oj, chyba jednak nic nie działało. I co teraz? Miała jej myśli przesunąć na inne tory? Zacząć gadać o jakiś randomowych rzeczach jak bezduszna istota? Tak, od razu zacząć ploteczki kto z kim, gdzie i dlaczego.
- Może chodźmy stąd... Gdzieś... Przed siebie. - mruczała uspokajająco.



Zobacz profil autora

69 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Sro 21 Sty 2015, 07:47

Oczywiście, że Lola w głębi siebie wiedziała, iż Skittles cierpi. Znała go. Rodzina była dla niego najważniejsza. Ale o wiele łatwiej byłoby na to patrzeć przez czarno-biały pryzmat. Nie wahałaby się. Mogłaby podjąć decyzję i ruszyć do działania. A tego jej właśnie było trzeba. Celu. Kierunku, w którym mogłaby zmierzać.
Chwilę trwało, zanim się uspokoiła. Otarła policzki, mimo dalszego łkania.
-Za niedługo będzie pogrzeb.-poinformowała ją.-Trzeba się przygotować.-stwierdziła z powagą i już zbierała się w drogę powrotną do domu. Catherine mogła pójść z nią!


/zt



Zobacz profil autora

70 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Sro 21 Sty 2015, 12:40

Siedziała i czekała na jakiś odzew ze strony Loli, w końca ta rzuciła temat pogrzebu. Catherine pokiwała smutno głową i także wstała, kierując się z przyjaciółką do wyjścia. Po przejściu progu kościoła i znalezieniu się na zewnątrz blondynka złapała Lolę za ramiona.
- Tak, idź do domu, wyszykuj się. - powiedziała. - I spotkamy się na pogrzebie.
Potem przytuliła ją i ucałowała w czoło.
- Kocham cię. Do zobaczenia.
Rzuciła jeszcze i obie ruszyły do swoich domów.

zt



Zobacz profil autora

71 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Sob 09 Maj 2015, 20:18

/21.08, niedziela, po porannej mszy

Lola bez wątpienia była osobą wierzącą. Co nie powinno nikogo dziwić, patrząc na jej pochodzenie. Po mszy została w ławce, ale już nie klęczała. Bolały ją stawy. Ciąża robiła się powoli uciążliwa, a do półmetku jeszcze sporo...!
Westchnęła.
Jej życie przyjęło bardzo dziwny obrót. Minęły cztery miesiące od śmierci Naiche, który postanowił jednak nie do końca zniknąć, bo jednak... jakaś cząstka jego stąpa po globie i ciągle zaznacza swoje jestestwo. Co było jednocześnie pocieszające, ale też... cholernie bolesne. Bo ciężko było ruszyć jej do przodu. No i po tym jak widziała go raz, nie mogła już kolejny. I poważnie zaczęła się zastanawiać czy z jej głową jest na pewno aby wszystko w porządku. Poza tym ta cała sprawa z tym skarbem z Kalifornii, który był wart miliony... Fakt, że za niedługo zostanie mamą... Kłótnia z Jonathanem, oddalenie się od Consueli. A poza tym jej praca, natłok spraw...
...czy nic nie mogło być proste?
Nie była fanką standardowych modlitw, ale miała nadzieję, że ta jej refleksja nad własnym życiem w bożym miejscu sprawi, że Bóg spojrzy na nią trochę inaczej i spuści na nią swoją bożą łaskę. Przydałoby jej się nieco ulgi.
I z takimi cudownymi przemyśleniami opuściła ten boży przybytek.


/zt => ????



Zobacz profil autora

72 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Nie 28 Cze 2015, 03:21

/ <- dom, 20.09, godz. 13/14:00

Reynolds przyjechał pod świetlicę, gdzie zatrzymał swoje cynamonowe auto. Podczas drogi zastanawiał się nad kupnem kolejnego. Wiedział, że musi sobie trochę kasy odłożyć, bo nie miał zamiaru kupować nowiusieńkiego auta. Zwłaszcza, że zapragnął sobie soczysty, rzucający się w oczy oranż. Albo magenta, jaki będzie kolor - na taki przemaluje, bez zmartwień.
Wszedł do świetlicy, aby napotkać się z Margot. Staruszką, która szła ze swoją wnuczką. Młoda ciągle mówiła o tym, że ma zamiar zagrać w Chińczyka, a Jools... jak to on - od razu się zaoferował do gry. Kobiecina najwidoczniej była ucieszona, choć początkowo podchodziła nieufnie. Do czasu, zanim Reynolds nie przywitał Alf z Bree, a tym prawdopodobnie ufała.
Niemniej, Eb usiadł przy niskim stole, rozkładając z młodą i chłopakiem, który może chodził do ostatniej klasy podstawówki, ażeby zagrać z nimi i Margot w Chińczyka, choć ostatecznie skończyło się na Mon-O-Polly!, a i w to zagrał chętnie. Bo jak tu nie zagrać, poczuć się jak bogacz z plastikowymi pieniędzmi, widząc radość (i przedsiębiorczość) uroczych kurdupli oraz słysząc coraz to lepsze opowiastki babci jednego z nich?
Pewnie rozbawienie rozbrzmiewało po świetlicy. Jools ze śmiechem się nie skrywał, lubił nim zarażać ludzi.



Jools, karta

Zobacz profil autora

73 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Nie 28 Cze 2015, 14:46

Alfred zszedł z plebanii do świetlicy i przywitał się z ludźmi w środku. Przystanął przy Joolsie i spojrzał na grę.
- No pięknie, pięknie, kto wykupił wszystkie hotele we Wiedniu? - zapytał zainteresowany.



Zobacz profil autora

74 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Nie 28 Cze 2015, 15:29

Od razu uniósł ręce.
- Co złego to nie ja - przyznał ze śmiechem i wskazał na dziewczynkę. - Wiemy już, kto za parę lat będzie miał sieć agencji nieruchomości czy hoteli, nie? - spojrzał na Alfreda. - Jest jeszcze jedno miejsce do gry - zaproponował, nie będąc pewien czy ma mówić ojcze, szczęść boże, panie czy co. Czasem zdarzało mu się być nieogarniętym!



Jools, karta

Zobacz profil autora

75 Re: Kościół katolicki św. Aleksego on Nie 28 Cze 2015, 15:35

- No proszę, jaką żyłka do biznesu - uśmiechnął się. - Jest miejsce? No to nie mogę sobie odpuścić! - ucieszył się i usiadł na krzesełku.
- Ale dawno w to nie grałem, wiec nie wiem jak mi to pójdzie - zmarszczył brwi i wybrał sobie pionka.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 3 z 6]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach