Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Dom rodziny zastępczej - państwo Terry

Idź do strony : Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 2]

1 Dom rodziny zastępczej - państwo Terry on Nie 05 Lip 2015, 13:10

First topic message reminder :

Dom zbudowany z porządnych materiałów, posiadający dobrą izolację i klimatyzację. Pomieszczenia są w nim duże i jasne. Posiada trzy sypialnie, dwie łazienki, kuchnię i salon. Dodatkowo przy kuchni znajduje się niewielkie pomieszczenie gospodarcze. Posiada małą piwnicę. Na tyłach domu znajduje się dość duży ogród z huśtawkami i meblami ogrodowymi oraz grillem. Garaż mieści jeden samochód.
Od razu widać, ze mieszka tu sporo dzieci - już na podjeździe widać dziecięcy rowerek, wszędzie gdzie walają się zabawki, a na sznurkach do suszenia prania - dziecięce ubrania. 

Zobacz profil autora

Harry obejrzał się jeszcze na paną Terry. No conajmniej dwójka z dzieci już definitywnie chyba ich przekreśliła. 
Uniósł brwi na Jolene.
- Superbohaterem? Ale masz jakieś super moce? Czy.. - chciał zapytać czy jest jak Batman, ale temat martwych rodziców, to chyba nie na to miejsce.
Poszedł za dziewczynami do drugiego pokoju patrząc na Alice i jej zaangażowanie. Chopcy byli małymi wulkanami energii, z resztą tak jak Jolene. Popatrzył na plakat komiksu.



Zobacz profil autora
- Oni się uwielbiają kłócić o ten materac na górze - sprostowała dziewczynka. 
- Tak, mam super moc, potrafię fantastycznie się posługiwać patykiem z kupą - oznajmiła Jolene.
- Ta, to nie jest supermoc, jeju, ale ty głupia! - krzyknął Frank, który zlazł z łóżka i zaczął grzebać w pudle z komiksami. 
- Ej, tez pan lubi "Czarnego Węża"? - zapytał Eddie, siedzący wciąż na górnym materacu - jest super! Jestem największym fanem!
- Nieprawda, bo Elijah i ja! - krzyknęła Jolene. 
Eddie pokazał jej język.
- Tak, to jego plakat, ty nawet komiksów nie czytasz!
- Ty nie czytasz!
Nagle zza pleców Harry'ego wyrosła urzędniczka.
- Sądzę, że chyba trzeba już jechać...

Zobacz profil autora
Alice czuła kolorowy zawrót głowy, zastanawiając się jak miałaby kiedykolwiek sprostać wychowywaniu takiej gromadki dzieci. Popatrzyła na męża w lekkim szoku będąc i zwróciła uwagę na urzędniczkę.
- Tak, trzeba się zbierać - Odpowiedziała i spojrzała na dzieci - Dziękujemy za miłe towarzystwo. - Powiedziała z uśmiechem, w ostatniej chwili powstrzymując się przed dorzuceniem obietnicy kolejnego spotkania.



Zobacz profil autora
- To... hm, oryginalne - wątpliwa to pochwała.
Dzieciarnia się kłóciła, Harry nie miał pojęcia kto to ten Czarny Wąż, a za ni pojawiła się kobieta, która pewnie już od jakiegoś czasu chciała wrócić do swojego zapyziałego biura.
- Oczywiście - przytaknał urzędniczce, i tak wybitnie długo tu zabawili.
- Do widzenia - pożegnał się z uśmiechem z dzieciarnią, chwilę dłużej zatrzymując uśmiech na dwunastolatce. Podziękowali Pani Terry i wyszli z domu.



Zobacz profil autora
Wszyscy w końcu wsiedli do auta, a Jolene wybiegła przed dom, machając wszystkim. Za nią wyleciał Eddie, który wyszczerzył swoje braki w uzębieniu. Przez okno spoglądał Elijah.
Urzędniczka pokręciła głową.
- Teraz muszą się państwo zastanowić i za kilka dni przynieść do mnie wniosek.

Zobacz profil autora
Alice pomachała dzieciakom przez szybę w samochodzie spojrzała na urzędniczkę i męża.
- Dobrze. Damy odpowiedź za kilka dni.
Czy to wystarczyło do obgadania przyszłego życia? Nie wiadomo. Harry odpalił silnik i wrócili do domu z głową pełną myśli o dzieciach.

zt



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 2]

Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach