Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Wrotkarnia "Stayin' Alive"

Idź do strony : Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 2]

1 Wrotkarnia "Stayin' Alive" on Pon 13 Lip 2015, 14:09

First topic message reminder :

Lokal przy głównej ulicy North Side, niedaleko kortów tenisowych i wjazdu na punkt widokowy. Wbrew oddaleniu od centrum – wrotkarnia cieszy się niesłabnącą popularnością, szczególnie wśród nowobogackiej młodzieży oraz ludzi, którzy są za młodzi na pamiętanie Złotej Ery Disco, a bardzo by chcieli.
„Stayin' Alive” jest kolorowe, pełne świateł i kul dyskotekowych. Rozbrzmiewa tu muzyka disco z lat 70 i początków 80. Pierwsza sala to szatnia, wypożyczalnia wrotek oraz niewielki barek, w którym kupić popcorn, watę cukrową, pudrowe cukierki, lizaki oraz niskokaloryczną Colę Light.
Z holu przejść można do łazienek, które obite są złotymi kafelkami. Zaraz obok wejścia do toalet znajdują się szerokie drzwi kierujące nas do głównej sali z torem wrotkarskim. Całe pomieszczenie w stylu lat 70, z fototapeta przedstawiającą plażę w Kalifornii. Pod sufitem dyskotekowe reflektory i kule. Okół tory rozstawione są stoliki i pufy, na których można się zrelaksować.

Cennik:
Godzina jazdy – 10$
Karnet na rok – 70$
Wynajęcie wrotkarni na imprezę – 500$

By jeździć na wrotkach, należy rzucić kostką na mnożnik: (Refleks+kondycja) + k6*5. Każdy typ jazdy/trick ma swój poziom trudności, który należy przekroczyć, jeśli chce się go wykonać:

Rodzaj jazdy/trickPróg
Powolna jazda bez wywrotki40
Średnie tempo jazdy, bez wywrotki60
Szybka jazda bez wywrotki90
Powolna jazda tyłem70
Jazda tyłem, średnie tempo85
Szybka jazda tyłem100
Powolny slalom80
Slalom, średnie tempo95
Slalom, szybkie tempo105
Nagła zmiana kierunku jazdy70
Nagła zmiana z jady przodem do jazdy tyłem90
Piruet200
Slalom tyłem, wolne tempo95
Slalom, średnie tempo120
Slalom, szybkie tempo160

Zobacz profil autora

26 Re: Wrotkarnia "Stayin' Alive" on Wto 28 Lip 2015, 23:01

Ten dzień? Ten dzień jako moment randki czy jako poznanie Joolsa? Nie ma to chyba większego znaczenia. Zwłaszcza, że to Salina była osobą, która powątpiewała w pysk Ebenezera i przejechała się jak ktoś-tam na mydle. Zawsze zapominam, o kogo dokładnie chodzi.
Reynolds opłacił za wypożyczenie wrotek, wybierając jakieś, które były w jego rozmiarze. Mogły być nawet, kurka, oranżowe. Jak jego Buick, jak nowe kamizelki Świętych, tak jest.
- Przy czym bawisz się najlepiej? Przy disco. I potańczysz, i pośpiewasz, a słowa piosenek jeszcze miały jakieś znaczenie - parsknął, wzruszając ramionami i dalej wziął się za przebieranie obuwia na wrotki, których bokami stuknął o siebie, by swobodnie się w nich czuć.
- Ostatnio jak tańczyłem to przez trzy dni nie mogłem się dźwignąć. Tragedia, ale warto było - powiedział, wyciągając rękę do Sal, by razem z kobietą wybrać się na parkiet jazdy.



Jools, karta

Zobacz profil autora

27 Re: Wrotkarnia "Stayin' Alive" on Wto 28 Lip 2015, 23:25

Prawdopodobnie każdy. Każda sytuacja na spotkanie go była... no, nigdy nie znasz dnia ani godziny, prawda? A zwłaszcza, że przy Ebenezerze Foxtail była gotowa na... praktycznie wszystko. Ale ciężko było nie być, gdy człowiek, który sam z siebie był mega pozytywnie nastawiony do świata, spotkał taką optymistyczną bateryjkę, która nie tylko dodawała energii, ale też napędzała do działania. Jak iskierka. I ta iskierka mogła ją popchnąć do wszystkiego.
A powierzchowność jak i wnętrze Joolsa okazało się być aż zbyt piękne. Tak niesamowite, że jej oczy przeszły różem. Nie zauważyłaby w nim nic złego nawet, jeśli by robił to przed jej oczyma. Albo zauważyłaby, ale byłaby w stanie wybaczyć i wytłumaczyć jego największą zbrodnię. Co chyba nie było zdrowe.
Pani psycholog podziękowała za zafundowanie jej wrotek. Była godną kobietą, nie dziewczynką, która będzie się sprzeczać o to, by zapłacić za siebie tych kilka dolców. Pozwalała mężczyźnie być mężczyzną!
Rytmy zmieniły się na "That's the way I like it".
-Ciężko nie tańczyć i nie śpiewać przy czymś takim.-zauważyła, ruszając na pokaz ramionkami i rączkami w tanecznych gestach, ciągle siedząc.
-Poważnie?-zaśmiała się.-W sumie... ja dosyć dawno nie byłam na prawdziwej imprezie.-wyznała.-Chyba zbyt duży tłok to nie mój klimat.-zachichotała.-Ale może powinnam przypomnieć sobie studenckie czasy.-zakończyła, wzruszając ramionami i... pochwyciła jego dłoń.

45>40

Wyszła z nim na parkiet (?), sunąć wolno na wrotkach.
-Woah...-zamrugała.-Naprawdę dawno nie jeździłam.-zauważyła, rozbawiona.



Zobacz profil autora

28 Re: Wrotkarnia "Stayin' Alive" on Sro 29 Lip 2015, 00:21

Dobrze wiedzieć, że Jools na swój sposób był osobą dość motywującą. To, że do rzeczy, które również nie byłyby ciekawe czy bezpieczne (skoro w tym momencie Sal byłaby gotowa na wszystko), to inna sprawa. Nie zmieniało to faktu, że jeśli człowiek był dla kogoś inspiracją, pewną pobudką ambicji czy też aspiracji to można to było chwalić. Cholernie.
Chwila cukrzycy sprawiła, że autorka dostała zawrotu głowy i nie wiedziała, co powinna odpisać. Niemniej, podobne odniesienie mógłby mieć Reynolds. Gdyby tylko się nad tym dłużej zastanowił, bo jemu w głowie nie było ciągłe przetwarzanie wiadomości i listów. Niby żył daną chwilą, ale na dobrą sprawę miał jakieś plany. Albo pragnienia. Jakkolwiek to nazwać, powinno być całkiem dobre.
- No nie? - wyszczerzył się, bardziej zadowolony z tego, że Foxtail przyznała mu rację. Poprawił przewiązanie przy kostkach.
- A tam studia. Więcej nie pamiętam niż pamiętam. Pewnie dlatego, że w ogóle nic konstruktywnego nie robiłem - ściema jakich mało, ale czy ktoś powiedział, że Jools zawsze szczery?
Jako że Salina powolnie jechała, a Jools trzymał rękę kobiety dla rozeznania czy nic jej nie będzie, jak zacznie jechać, to utrzymywał takie samo, powolne i bez wywrotek tempo (4, 74).
- Lepiej późno niż później sobie przypomnieć - zaśmiał się. - Studiowałaś tutaj, w Appaloosa?



Jools, karta

Zobacz profil autora

29 Re: Wrotkarnia "Stayin' Alive" on Sro 29 Lip 2015, 00:41

Asertywność była rzeczą, którą Foxtail musiała nabyć. A, jak widać ze spotkania z Wilsonem, bardzo łatwo było ją zmanipulować, naciskając na odpowiedni guziczek i momentalnie reagowała tak, jakby sobie ktoś zażyczył. Dopiero później wyklinała siebie od głupich i naiwnych. Być może kiedyś Jools się o tym przekona. Choć miejmy nadzieję, że tego nie wykorzysta. Choć bez wątpienia byłoby ciekawie.
-Taki z ciebie imprezowicz?-zdziwiła się, wcale nie krytykując! W końcu była miła. I zauroczona Reynoldsem w każdym calu.-Ja w sumie...-przymrużyła oczy.-...pamiętam więcej niż nie pamiętam. I byłam dosyć aktywna.-przypomniała sobie, rozbawiona.-Raz nawet przykułam się do drzewa topless.-wspomniała sobie, rozbawiona.-...jeju, mam nadzieję, że te zdjęcia nie krążą nigdzie w internecie!-zawołała nagle, przykładając dłoń do twarzy.-Matko, byłabym zrujnowana.-stwierdziła z całym przekonaniem.
I przez chwilę była lekko strwożona tym, że któryś z pacjentów mógł do tego dojść. Choć z drugiej strony... zawsze powtarzała, że należy robić to, co jest prawdziwe dla siebie, nie? I walczyć. Działać. Była tego przykładem!
Zmotywowana, postanowiła ruszyć szybciej, szalonym, średnim tempem, co... okazało się zgubne dla jej słabej koordynacji i czasu, gdy ostatni raz jeździła, bo już po chwili straciła równowagę i mimo Joolsa, który ją niejako podtrzymywał trzymaniem za rękę, już moment później wywinęła orła, lądując twardo na pośladkach.
Ślepy los: 1,3,5 - pociągnęła za sobą Reynoldsa, pozostałe - udało mu się utrzymać pozycję horyzontalną.
-Um...-odezwała się, by zaraz potem roześmiać. Pokręciła głową.-Chyba chwilę mi zajmie to przypominanie sobie.-zauważyła.
-W sumie...-mówiła, ciągle na posadzce.-College w Appaloosa, potem kontynuowałam w Pheonix.-odpowiedziała, rozcierając jeden pośladek.-A ty?-no bo już powiedział, że studiował!



Zobacz profil autora

30 Re: Wrotkarnia "Stayin' Alive" on Sro 29 Lip 2015, 00:57

Eb mógłby nauczyć asertywności, gdyby jakoś zwrócił uwagę na to, że takim człowiekiem nawet potrafił być. Zależy w jakiej sytuacji! Czasem miał za dobre serce, a czasem jednak zdawało się być ono chłodne, ale tak jak już zostało to napisane - to zależy od sprawy, w jakiej miałby wziąć udział czy też się odezwać.
- Nie chodziło o picie - przyznał. - Pić to ja dużo nie piję, ale nie mam nic przeciwko temu, by od czasu do czasu, ach, prawie że się nawalić - parsknął. Szczerość podstawą dobrej relacji, z pewnością na swój sposób zaufanej.
Dość aktywna? To zabrzmiało co najmniej ciekawie. Nic dziwnego, że Reynolds uniósł brwi z uśmiechem, który nie był jakiś obleśny jak te u Milo, ale bardziej zachęcający do sprecyzowania, o co chodzi. I - jak widać - zaraz też usłyszał.
- Jakaś akcja ekologiczna, chrońmy drzewa, nie ścinajmy? - spytał, nie skrywając rozbawienia. - Nie powiedziałbym, że jesteś do takich akcji skłonna - przyznał, ale bez jakiegokolwiek skrępowania, że to jakaś ocena.
- Ja bym nie miał nadziei, że nie znaleźli. Wszystko znajdziesz - wzruszył ramionami.
Taka była życiowa prawda. Co raz w necie, na zawsze w tym boskim świecie. I Jools był tego świadom. Większość powinna! Szkoda, że część z nich nie zwracała na to szczególnej uwagi.
Szkoda tylko, że jak Salina próbowała ruszyć, co jej nawet wyszło, to zaraz sprowadziła Reynoldsa do parteru, który niestety nie zdążył zareagować na tyle, aby się utrzymać (5). Odetchnął ciężko, zaraz przeprosił, zeskoczył na bok, by nie przygniatać i się poprawił.
- Wcześniej jak tu byłem to się wywaliłem. Godzinę sobie przypominałem - zaśmiał się. - Go-dzi-nę - dodał poważnie i zaraz postanowił się podnieść.
- Tutaj, w Appaloosa, ale rzuciłem i potem w świat - wyjaśnił, podając ręce kobiecie, by pomóc jej wstać. Później się otrzepał. - A co studiowałaś?
I pozwalając sobie na utrzymanie kontaktu wzrokowego, Jools powoli jechał tyłem (5, 79).



Jools, karta

Zobacz profil autora

31 Re: Wrotkarnia "Stayin' Alive" on Sro 29 Lip 2015, 12:24

Salina zbytnio chciała wszystkim dogodzić. Być dla wszystkich dobra, okazać uprzejmość, szacunek i właśnie być taką "iskierką", która popchnie ich do dobrych rzeczy. Nawet, jeśli w efekcie mieliby po niej przeleźć. Liczy się efekt. Czasem właśnie niestety miała problem z szanowaniem samej siebie! Straszne.
-A o co?-zapytała, zaintrygowana.
Jakie trzeba było wieść życie, by nie pamiętać większości z tego, co się robiło? Szybkie? Smutne? A może pełne radości, skupiające się na chwili? Ale czy wtedy... zapominamy?
-Um, pamiętasz jakieś 12 lat temu była akcja Grinpis przeciwko firmom wycinającym lasy deszczowe w Kanadzie? No to ja byłam jedną z wariatek, która przypięła się do drzewa. Cóż... atmosfera robiła swoje, nie?-spróbowała się usprawiedliwić, ale mimo wszystko była raczej rozbawiona.-Potrafię zaskoczyć.-odpowiedziała mu, prostując się, niemalże dumnie, ale ciągle z cieniem uśmiechu.
Jęknęła tylko na jego odpowiedź. Niedobrze.
To raczej Salina przeprosiła, że aż ściągnęła go ze sobą! Jednak raczej się śmiała aniżeli miała płakać. Trudno, bycie niezdarą niestety tak się kończy!
-Mi to chyba więcej zajmie.-stwierdziła, nie mogąc się nie uśmiechać, gdy on to robił. Miał taki ładny uśmiech! I totalnie zaraźliwy!
-O, naprawdę?-zdziwiła się.-Zły wybór czy dostałeś szansę życia?-zapytała, starając się nie być zbyt inwazyjna.
Zebrała się jednak zaraz z ziemi, nie mając zamiaru dostać wilka czy czegoś, korzystając z jego wyciągniętej ręki. Sama ruszyła wolnym tempem, czując się w nim najbezpieczniej (55>40).
-Na początku socjologię. Potem psychologię... i psychiatrię.-odpowiedziała, wgapiając się w te jego piwne oczy.



Zobacz profil autora

32 Re: Wrotkarnia "Stayin' Alive" on Sro 29 Lip 2015, 12:51

Jako że Julek odpowiedział, o co chodziło to można uznać, że odpowiedź wpasowała się w chronologię posta.
- Ach, tak, tak, pamiętam - przytaknął. - To nie było czasem przy tym jak ta z Wogó, Wintur rzuciła mięsem w Purple, prosto w twarz? - dopytał i parsknął zaraz, przy czym machnął dłonią. Po to, aby zbagatelizowała pytanie, podjęty temat. Nie ma co robić, tylko gadać o ekologii i ratowaniu natury.
- Ale to dobrze, jak zaskakujesz ludzi. Przestaną oceniać po okładce i te inne pierdoły, które zaważają na ocenie bez poznania - kiwnął, potwierdzając w ten sposób swoje słowa; głupot przecież nie wypowiadał!
- Więcej wiary w siebie - powiedział Jools, dość poważnym tonem, ale zachęcającym. Jak on cały, hehe.
- Zły wybór może nie był. Zależy czy patrzeć na to jak na pasję, czy obowiązek. Na pewno nie to pierwsze, od razu ci powiem - zarechotał. - Stwierdziłem, że nie ma co się męczyć. Lepiej ogarnąć to, co się lubi i tyle.
Julek nadał powoli jechał tyłem (6, 84). Co jakiś czas zerkał przez ramię kontrolnie, ale spojrzeniem też wracał do towarzyszki. Chwilowo milczał po jej odpowiedzi. Mogłoby się wydawać, jakby kwestionował teraz swoją ufność wobec kobiety.
- ...to na pewno wszyscy w tym momencie myślą, że nie powinni gadać, nie? Albo się zwierzać z problemów, oczekując tego, że dostaną darmową poradę, co? - uniósł brwi. I piwnych oczu to on nie miał! Brat miał zielone, to i Reynoldsowi takie przysługiwały. Dobre geny.



Jools, karta

Zobacz profil autora

33 Re: Wrotkarnia "Stayin' Alive" on Wto 04 Sie 2015, 20:56

Salina interesowała się ekologią, naturą i ratowaniem wszystkiego, co niszczył człowiek! Chciała zmieniać świat na lepsze! Zaprowadzać pokój, zmieniać rzeczywistość choćby dla jednej osoby... byleby mogła w końcu kiedyś odetchnąć i poklepać się po pleckach jak Skittles po udanej rundzie w Singstara.
-Ty też zaskakujesz?-dopytała, choć miała niejako odpowiedź: imponował. Bardzo. Tym swoim pozytywnym podejściem do życia, które tak bardzo wpisywało się w jej własne (za wyjątkiem jego nikczemnych odskoków), czarującym uśmiechem, byciem swobodnym i naturalnym, a jednocześnie tak... idealnym!
Na jego zachętę, by uwierzyła w siebie, pewnie zapatrzyła się na niego i zarumieniła, odpowiadając tylko uśmiechem.
-Jeśli jesteś teraz szczęśliwy... to nie było lepszego wyboru.-stwierdziła luźno, stawiając kropkę nad tą sprawą i wyszczerzyła się do niego. W jego towarzystwie nie miała ochoty się nie uśmiechać. W sumie nie była pewna, czy poważna lub smutna mina przeszłaby w jego otoczeniu!
I chyba w tym jednym momencie poczuła się niekomfortowo. Jakby coś jej przebiegło pod skórą na wysokości lędźwi. Była niepewna. Cisza była niewygodna. Oznaczała wahanie. Czy przeszła tą próbę?
-Rzadko kiedy terapeuta pracuje z kimś, kogo zna prywatnie. Najlepiej odsunąć pracę od życia osobistego.-powiedziała poważnie, nawet nie mrugając.-Dlatego nie masz się czego obawiać, nie analizuję cię pod tym kątem.-dopowiedziała, uśmiechając się i przymykając oczy w takim jakimś ciepłym wyrazie.
Totalnie awatar oszukuje w takim razie! Skandal!
Niedługo po tym ściągnęli wrotki i pewnie dopiero pan kierownik ich ściągnął z toru. Foxtail zdążyła sobie odświeżyć co nieco co do jej umiejętności obsługiwania butów na kółkach i pewnie nieporadnie, w chichotach, opuścili tor i tą miejscówkę. Jools, jak przystało na dżentelmena, odwiózł kobietę pod dom, nie dał się jednak namówić na herbatę czy kawę (uhm, "herbatę"!), zaś pożegnał się z brunetką na ganku, zupełnie grzecznie, nie dając jej poczuć się zbyt pewnie po tej "randce". Za to bez wątpienia zostawił jej spore pole do fantazji i ją mocniej w sobie rozkochał. Jak można być tak cudownym jak pan Reynolds...?!

/zt x2



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 2]

Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach