Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Bar "Viva Maria!"

Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14, 15, 16  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 12 z 16]

1 Bar "Viva Maria!" on Sob 04 Lip 2015, 13:48

First topic message reminder :



STAN NA 2017 ROK:
Bar po strzelaninie i aresztowaniach w 2014 roku został zamknięty. Przez prawie dwa lata nikt tu nie zaglądał. Dopiero jesienią 2016 do miasta wróciła jedna z pracownic - Gigi. Wtedy też "Viva Maria" znowu zaczęła działać. 
Właścicielką wciąż jest Betty Jou, chociaż ta do Old Whiskey już prawie nie zagląda. 



Bar Viva Maria! mieści się w dwukondygnacyjnym budynku wciśniętym między drobnymi lokalami usługowymi. Pomieszczenie, do którego się wchodzi, jest długie i stosunkowo wąskie. Po prawej stronie ciąg stolików i krzeseł, zaś po lewej długa lada z rzędem barowych stołków. Podłoga imituje drewniany parkiet, ale zdarcia w niektórych miejscach zdradzają, że jest to zwykłe linoleum. Lada, stoliki i krzesła są jednak drewniane, siedziska wysłane zaś ciemnobrązową okładziną. Co zobaczymy za ladą, poza uroczą właścicielką, Betty Jou? Oczywiście liczne alkohole. Poza napojami wyskokowymi można tu dostać także drobne przekąski. Naturalnie, jak na porządny amerykański bar przystało, w strategicznym miejscu wisi także telewizor, który pamięta pewnie lata osiemdziesiąte – ale wciąż działa! Poza tym świętym pudłem, ściany zdobi też kilka rogatych czaszek oraz liczne, starsze i nowsze, zdjęcia. Widać na nich stałych bywalców, imprezy, samą Betty Jou, ale i kilka bardziej znanych ogółowi twarzy. Przy wejściu stoi szafa grająca, zaś na tyłach stół do bilarda. Ogólnie wnętrze jest dość ciemne, a gdy zbierze się w nim grupa palących facetów, widoczność staje się ograniczona do minimum.
Bar posiada ciasną kuchnię. Na piętro prowadzi obskurna klatka schodowa, a o jego zastosowaniu jakoś nikt nie mówi.

SZAFA GRAJĄCA VIVA MARIA!



W barze można zagrać w BILARD:


  1. Gra przeznaczona dla dwóch POSTACI - z czego jedną może być NPC.
  2. Gdy gracze dobiorą się w pary, rozpoczyna się grę. Jeden MECZ ma 3 TURY. Każda tura to rzut kostką na INTELIGENCJĘ + CELNOŚĆ (może być wspomagana logiką).
  3. Wynik rzutu kostką podstawiamy do wzoru na mnożnik: (Inteligencja + celność + ew. umiejętność) + k6*5
  4. Osoba z pary, która ma wyższy mnożnik WYGRYWA TURĘ i dostaje 10 punktów.
  5. Mecz wygrywa osoba, która wygrała najwięcej tur - zdobędzie najwięcej punktów.
  6. Rozpisanie meczu (sposób pisania) zależy jest od graczy - jak im wygodnie. Ważne, by było w postach zaznaczony wyniki mnożnika i punktacja.
  7. Grę w bilard można rozgrywać dowolną ilość razy (nie ma ograniczeń co do ilości meczy)
  8. Grę w bilard można wpisywać do DZIENNICZKA UMIEJĘTNOŚCI.








Oparła się dłońmi o blat baru i spojrzał na Bakera z kpiącym uśmieszkiem.
- A co, teraz to już o własnym barze nie mogę decydować? Tego tez mi zabronisz? No... no... A dziewczyn nie ściągam tu siłą. Same przychodzą, bo mnie lubią. Nie martw się,. Nie robią tego w godzinach pracy.
Odeszła kilka kroków od mężczyzny i sięgnęła po drugie piwo, by mu podać.



Zobacz profil autora

276 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 22:22

- ...co kurwa, za ścierwa, tfu, nie dają się człowiekowi, tfu-tfu, odlać? - zawołał, strzepując nieco i zapiął spodnie.
To był Leon. Leon sobie wyszedł z więzienia i oprócz opijania całego baru i zaklinania wszystkich chłystków z kartelu i śmieci z jakiegoś małego czegoś tam (trudno mu było się wysłowić przez ten czas!).
- Dej mię strzelbę, to jak kaczki powybijam kutasiarzy - wywarczał, szukając broni u jakiegoś świętego i spojrzał w stronę strychu czy gdzieś tam.



Zobacz profil autora

277 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 22:30

Usłyszała jak ktoś wychodzi z łazienki i spojrzała w te strone.
- Gigi, na kolana i na zaplecze. Schowaj się przy ścianie obok drzwi - tam było najmniej prawdopodobne, że ktoś ją trafi.
- I trzymaj mocno Sue! - dodała, jakby ta zamierzała dziecko gdzieś odstawić.
- Leon! - obejrzała sie na swietego. Zwykle mówiła mu proszę pana.
- Tu są dwie strzelby - zachowywała się wybitnie trzeźwo jak na te sytuację. Potem będzie plakać. Bo na pewno będzie. Jak dożyje.
Przesmyknęła się na zaplecze i wyjęła obie strzelby.
- Nisko, bo strzelają po oknach - poradziła mężczyźnie.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

278 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 23:25

76 : /

Niestety Howahkan spudłował. Przeklną znowu, przeładował i planował dalej tłuc w tych psycholi. Oczywiście nie leciał na nich na wariata, a krył się. Kiedy było możliwe szczelał dalej! Paf Pif Paf!



Zobacz profil autora

279 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 05 Lut 2016, 00:02

Brian:
Kostki na celność, próg 60. Jak przekroczysz, zdejmujesz kierowcę jednego z samochodów i ten wjeżdża w budynek po przeciwnej stornie ulicy. Jeśli tym razem spudłujesz, "P" otwierają kolejny raz ogień i tym razem ostrzeliwują ponownie Howahkhana. Wtedy on dostanie w kolejnej rundzie kostki na unik. 

Howie:
Kostki na celność i refleks, próg 70. Jak przekroczysz, zdejmujesz jednego ze strzelców i kryjesz się z Noah za winklem. Jak spudłujes,z sam dostajesz kulkę. Gdzie, to mówi ślepy los:
parzyste - w kolano
nieparzyste - w prawy bok


Liluye:
Mnożnik na refleks i celność, próg 60. Jak przekroczysz, zdejmujesz jednego ze strzelców. Jak nie, to ci wybijają kulami kolejną witrynę.


Leon:
Mnożnik na celność i refleks, 60. Jak przekroczysz, trafiasz jednego z dóch kieroców. Pick up się zatrzymuje. jeśli nie trafisz, ledwo unikasz kul i musisz się schować i przeczekać kolejną falę. 

Zobacz profil autora

280 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 05 Lut 2016, 00:25

Hołie właśnie dostał strzałę kulkę w kolano. Najbardziej bolesna rzecz na świecie. Upadł i zaczął się zwijać w bólu z krzykiem.
- Kurwa! Kurwa! Kurwa! - czyżby był to najpiękniejszego Indianina na Ziemi? A mógł zostać modelem. Próbował się podnieć, chwycić broń. Zrobić cokolwiek. Bronić się.



Zobacz profil autora

281 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 05 Lut 2016, 00:27

(5) 89

Pewnie, że mówiła. Wszyscy mówili, którzy nie byli Świętymi. Betty tylko nie udało mu się do tego namówić. Albo inaczej - zażądać.
Ale spojrzał sceptycznie na Liluye. Indianie, Indianie. Niby inny kolor skóry, ale w gruncie rzeczy bardziej amerykańscy niż oni, więc Leon nie obawiał się wziąć strzelby i splunąć gdzieś na deski.
- Chcesz, kurwa - przeładował broń, zważył w ręce i zaraz wystrzelił, aby jeden skurwesyn sobie pomknął do tego nieba. - To masz, tak się strzela, Dalton. Zeza masz, psia jego mać? - zakrzyknął, chowając się za winklem. Zadowolony, bo jedna kaczka poszła, teraz reszta! Samochód się zatrzymał i gdyby nie to, że za daleko to Leon od razu by się zabawił w nieprzepisową jazdę.
Ach, zapomniał co to jest się zabawić!
- Niech ktoś go, kurwa, wciągnie!



Zobacz profil autora

282 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 05 Lut 2016, 00:34

76
Usłyszała czyjeś krzyki w tym całym chaosie i ciężko było nie rozpoznać głosu brata.
- Howahkan?! - wydarła się, może trochę zbyt piskliwie, ale to wina adrenaliny.
- Schowaj się! - dodała, mając nadzieję, że brat jej nie umrze. Wielką nadzieję. Oddała jedną strzelbę Leonowi, a drugą wzieła sama. I chyba przydały jej się ćwiczenia na strzelnicy i te z Williamem wcześniej. Odrobiła lekcje najwyraźniej, bo trafiła jednego z mężczyzn. W torebce miała broń od Betty i zarejestrowanego Glocka. Chciała oddać tę od Jou bo.. wyjeżdżały. Miała nadzieję, że starczy jej zostać z zarejestrowana bronią. Skoro wszystko się rozpadało i tak..
Stresowała się, okropnie, źrenice miała rozszerzone, czuła, dosłownie czułą jak krew przepływa przez żyły. I choć było to w jakiś dziwny sposób ekscytujące to wcale a wcale jej się nie podobało. Ani trochę.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

283 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 05 Lut 2016, 12:41

Brian: 
Mnożnik na celność i refleks, próg 50. jak przekroczysz to w końcu zdejmujesz kierowcę. Pick up rozwala się o mury sąsiedniego budynku. Jeśli nie trafisz, tym razem musisz chyba już mienić pozycję. 

Howie:
Dostajesz w kolano, a do tego leci ku tobie kolejna salwa kul.
Mnożnik na refleks, próg 50. Jak przekroczysz, unikasz strzałów, Noah odciąga cię an tyły budynku. Jak nie przekroczysz, dostajesz kulką w bok. Leżysz.

Słychać były syreny policyjne. Ale nim pod bar zjechały się radiowozy, przyjechały kolejne nieoznakowane auta. Tym razem mężczyźni, którzy z nich wyskoczyli, nie celowali w bar a.. w "P". Czyżby Buendia? 
Czas wykorzystać tę okazję.

Liluye:
Jeśli chcesz się dostać pod drzwi baru, mnożnik na refleks, próg 40. Leon cię musi jednak osłaniać. Jeśli nie przekroczysz, cofasz się znowu za bar.

Leon:
Osłaniasz Liluye, mnożnik na refleks i celność próg 70. Jak przekroczysz, to trafiasz w drugiego kierowcę. Jeśli nie trafisz, kolejna salwa kul leci w stronę Liluye. Niezależnie od tego, czy dostałą się ona do drzwi czy nie, jedna z kul drasnęła ją w lewy bark. 

Zobacz profil autora

284 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 05 Lut 2016, 13:03

34 ;_;

Jednak nie dał rady ponieść spluwy. Dostał w kolano i z tego całego wierzgania dostał także w bok. Kolejny ból przyćmił nieco poprzedni. Jednak po chwili bolało w dwóch miejscach. Ból, ból, ból. Krwawił obficie. Leżał na ziemi, a beton został pokryty jego krwią. Zostań przytomny. Zostań przytomny. Wmawiał to sobie jak w wojsku.
Przed jego oczami pojawiła się scena z wojska. Wówczas, gdy dostał kulkę w ramię. Wisiał wtedy nad nim jego kompan. Jeden wśród oddziału. Wołał medyka i tak właśnie powtarzał do Howahkana.
- Nie odpływaj. Zostań przytomny. - szepnął Howie, leżąc sobie tak.



Zobacz profil autora

285 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 05 Lut 2016, 22:39

3 (79)

- Szkoda tylko że ten jebany zez to lepiej trafia niż ty, lunety potrzebujesz? - zarechotał i splunął gdzieś na podłogę, by w końcu zanieść się uradowaniem, jak Brian strzelił. - No kurwa nareszcie, do chuja.
No i trafił w drugiego kierowcę, sam wybitnie zadowolony.
- Nie chcesz się pobawić? - odkrzyknął, ale przeładował broń i kiwnął do Liluye. - Na zaplecze, raz.
- Dasz radę go wciągnąć? - rzucił do Noaha (?), wskazując na Howiego. Bo tak to będzie trzeba pomóc, nie?



Zobacz profil autora

286 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 05 Lut 2016, 22:40

Liluye nie myślała o tym by pchać się pod kule na dwór cyz do drzwi.
- Też mogę strzelać - rzucila do Leona i przeladowała, celując w kolejnego napastnika, schowana jak się tylko dało.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

287 Re: Bar "Viva Maria!" on Sob 06 Lut 2016, 08:16

Noah, nawet jeśli by chciał, nie dosłyszałby Leona. Huk wystrzałów, okrzyki "P" i "Buendiów" a za chwilę syreny policyjne. Korzystając jednak z zamieszania, dopadł przyjaciela i zaciągnął go za budynek baru. Obaj schowali się między kontenery.

Liluye:
Mnożnik na refleks i celność próg 60. jak przekroczysz to trafiasz jednego z "P". Nie zabijasz, ale ten pada na ziemię.

Leon:
Mnożnik na refleks i celność próg 80. jak rozkurczywszy to trafiasz jednego z "Beudniów". Nie zabijasz, ale ten pada na ziemię.


W końcu przyjechała policja. Rozpoczęła się wymiana ognia miedzy nimi a kartelem. Gigi w tym czasie dopadła w panice Briana, który musiał ją i małą Sue, uspokajać.

Zobacz profil autora

288 Re: Bar "Viva Maria!" on Sob 13 Lut 2016, 10:16

No Howie leżał już w nieco bezpieczniejszym miejscu i zdychał z bólu. Zacisnął zęby, pozostając przytomnym tak długo na ile miał siły. Złapał Noah w pewnym momencie za rękę i spojrzał na niego nieprzytomnym wzrokiem.
- Co z resztą? CO?! - przyjaciel doskonale wiedział o co pyta starszy Indianin. Słyszał dalszą wymianę ognia. Musiał ktoś tam interweniować. Pewnie Święci. Choć słyszał jakieś syreny...



Zobacz profil autora

289 Re: Bar "Viva Maria!" on Nie 14 Lut 2016, 19:36

Lil miała nadzieję, że Howie żyje.
Sama nie trafiła w nikogo tym razem, niestety. Chociaż wiedziała, że srogo tę sytuację odchoruje.
Del będzie miał z nią ciężko.
Schowała się, nisko przy ziemi, słysząc syreny i mając nadzieję, że to ich wybawienie.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

290 Re: Bar "Viva Maria!" on Sro 23 Sie 2017, 10:09

STAN NA 2017 ROK:
Bar po strzelaninie i aresztowaniach w 2014 roku został zamknięty. Przez prawie dwa lata nikt tu nie zaglądał. Dopiero jesienią 2016 do miasta wróciła jedna z pracownic - Gigi. Wtedy też "Viva Maria" znowu zaczęła działać. 
Właścicielką wciąż jest Betty Jou, chociaż ta do Old Whiskey już prawie nie zagląda. 

Zobacz profil autora

291 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 09:09

Ach, stare-nowe śmieci. Prawdę mówiąc, Seth nie odczuwał zanadto braku tego miejsca, a przynajmniej nie teraz, kiedy bar był otwarty już od jakiegoś pół roku. Wcześniej... rzeczywiście mu tego brakowało.
Opiekunka zdołała dotrzeć na tyle szybko, że Cluster dostał zielone światło, wsiadł na swojego zmodyfikowanego stalowego rumaka i popędził do baru przygotować przyjęcie powitalne. W końcu dzisiaj Will wychodzi z mamra, trzeba się nad nim poznęcać na forum publicznym. Seth uśmiechał się do siebie w myślach wyobrażając sobie japę swojego kompana, kiedy odwali mu jakiś numer. Zestarzeli się obaj, ale podejście nie zmieniło się ani trochę. W końcu dalej byli wielkimi dziećmi, to nieodłączna część bycia w gangu.
Gdy zajechał pod bar, postawił motocykl na stopce, następnie wchodząc do środka. Trzy lata minęły, a Seth nie zmienił się prawie wcale. Wiadomo, tu i tam pojawiły się siwe włosy, zwłaszcza w brodzie, zmarszczki stały się bardziej zauważalne, ale nie to było najważniejsze. Najważniejszy był brak bojlera. Blondyn dbał o siebie, a i Beth nadto nie pozwoliła mu się zapuścić, aż musiał czasami pod pretekstem pójścia po zakupy chadzać na szybkie piwo.
Kiwnął głową do Gigi, przechodząc luźnym krokiem do wyjścia na tył.
- Pójdę zająć się grillem. - rzucił wesołym tonem, z kieszeni czarnej bluzy z kapturem wyciągając wymiętą paczkę fajek.
Odpalił dopiero na zewnątrz, zaciągnął się głęboko, a z pleców zrzucił plecak, który miał na sobie cały ten czas. Dopiero wtedy, zza szkieł okularów przeciwsłonecznych z imponującym stopniem polaryzacji, ujrzał go.
TEN JEBANY GRILL pamiętał chyba jeszcze wojnę secesyjną.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

292 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 09:32

/z więzienia stanowego

Pojawili się na miejscu w relatywnie szybkim czasie. Liluye zostawiła samochód gdzieś bliżej miasta, później po niego wróci (pewnie z Delshayem albo kimś innym), bo nie potrafiła sobie odpuścić tej dziecięcej radochy przejażdżki. Zmieniła się i to bardzo. A może wróciła do tego, jaka była wcześniej, zanim świat zwalił jej się na głowę? Parker zresztą też był raczej zadowolony z tego, że znów siedzi na swojej maszynie.
Beth towarzyszyła im w niewielkiej odległości jadąc samochodem, w którego środek Indianka próbowała wpakować Omena, ten miał jednak inne zdanie na ten temat i oburzonym skrzeczeniem wyrażał swój sprzeciw. Lil machęła ręką.
Williamowi wyjaśniła, że ptaka to ma w sumie już jakieś trzy lata, nawet więcej. Głównie przesiaduje z nią w sklepie, ale jest na tyle uparty, że czasem wywalczy też coś innego, a że trzymał się blisko to mu pozwalała.
Pojawili się w końcu przed Vivą, Lil pierwsza zeszła z motocykla, za nią Parker zapewne.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

293 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 10:14

11.03.2017

W “Viva Maria” miało ponownie zatętnić życie. Święci na wolności, powrót na stare śmiecie, piwo i gorzała, grill i kiełbasa! Jakby nigdy nic się nie stało, jakby to miasto nigdy się nie zmieniło. Tylko każdy dorobił się kilku siwych włosów czy pary dzieciaków.
Pod barem zaparkował samochód. I może nikt by na to zbyt wielkiej uwagi nie zwrócił, gdyby nie fakt, kto z auta wysiadł. A była to osoba, która już dawno powinna się rozliczyć z przeszłością i iść dalej.
Betty Jou się zestarzała, ale wciąż trzymać swój styl. Wciąż szczupła, w butach na obcasach, w ciemnych ciuchach nie wyglądała jakby kiedykolwiek wyjechała z Ol Whiskey. Być może to prawda, ze ludzie na starość mało kiedy się zmieniają. Nawet oczy miała tak samo smutne.
Z bagażnika wyciągnęła jakieś papierowe torby, jakby prezenty. Spojrzała w stronę witryny baru, uśmiechnęła się do tych, którzy przez nią wyglądali.
W końcu, przekroczyła próg „Vivy”. Jakby nigdy nic, jakby wciąż te knajpę prowadziła.
- Chwilę mnie nie ma, a tu już obsuwa z obsługą? Drink powinien już na mnie czekać!



Zobacz profil autora

294 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 10:32

/ z więzienia

W chwilę po Lil i Willu do Vivy dojechała Beth. Zajrzała po drodze do domu czy wszystko ok, ale póki co ten stał a dzieciaki były pod opieką niani, co oznaczało, że Seth jest już w Vivie. Wykorzystała chwilę by zamienić kostium na jeansy i bluzkę co stanowiło pewne ustępstwo, choć na nogach nadal miała buty na obcasie. Zapewne zaczęli się już zbierać a Brian kierował całością przedsięwzięcia.
Wysiadła z samochodu i ruszyła za bar ale jej uwagę przykuł parkujący samochód z Betty. Brwi Elisabeth lekko się uniosły bo kobiety już dawno tutaj nie było ale bardzo możliwe, że ktoś dał jej znać o dzisiejszej imprezie.
Betty zniknęła we wnętrzu Vivy a Elisabeth poszła na tyły, gdzie jej mężczyzna walczył z grillem. Mogło to oznaczać kilka katastrof .
- Pomóż ci?- rzuciła rozbawionym, zaczepnym tonem, kładąc ręce na biodrach.



Zobacz profil autora

295 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 11:02

Dziad do orzechów z Briana.
William może poszedł do toalety, skoro go nie było.
- Betty! - ucieszyła się Liluye, odwracając się od baru, przy którym coś majstrowała. Wydawało się, że pakowała coś do pudełeczka.
- Jednak jesteś - wsunęła pudełko pod ladę i wyszła zza niej. Wydawała sie zadowolona z tego wszystkiego, z tego, że Viva wraca do życia.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

296 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 11:12

- Ja pierdolę. - zaklął pod nosem Seth, czyszcząc szmatą spopielony, czarny grill. Cif nie pomagał nadto, dlatego zaraz potem blondyn zamienił na szczotę. Dopiero wtedy warstwa przejmującej czerni zaczęła schodzić.
Przywitał się z Brianem. Nie znał go zbyt dobrze, dlatego też nie była to czuła konwersacja. Poza tym w końcu był drewniany.
Beth zaskoczyła go, zachodząc knajpę od tyłu, spodziewał się ją zobaczyć wychodzącą ze środka. Na jej słowa przybrał swój drwiący uśmieszek, odwrócił się w jej kierunku, unosząc czarne od sadzy dłonie. Grill był już czysty.
- No przydałoby mi się w coś wytrzeć. - na te słowa wolnym krokiem ruszył w kierunku swojej narzeczonej, niczym zombie, któremu nie powypadały jeszcze włosy. Czupryny mu przybyło, krótsza góra goniła długi tył, przez co mężczyzna miał teraz na twarzy sklejone od potu kosmyki długich włosów.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

297 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 11:40

Betty uśmiechnęła się szeroko, ściskajac Liluye na powitanie. Potem podeszła do Briania i... jego też objęła, cąłujac nawet w policzek. Chyba się stęskniła.
Była w jakimś cholernie toksycznym związku z tym miastem.
- Cóż, moi ulubieni chłopcy wychodzą na wolność, więc... czmeu miałabym ich nie odwiedzić?
Odsunęła się od mężczyzny i podała Liluye pakunek z prezentami.
- Coś na dobry początek.
W torbie była spora butelka whiskey. W drugiej zaś.... czarne koszulki z jakimś nadrukiem. Jak się okazało - logiem Świętych.



Zobacz profil autora

298 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 11:50

Liluye odżyła, nie była już tą zgnębioną życiem dziewczyną co jeszcze dwa lata temu. Uśmiechnęła się do Betty przytulając ją również, choć za tym nie przepadała, ale czasem można zrobić wyjątek, prawda? Tym bardziej, jak się kogoś widzi raz na półtora roku, w jej przypadku.
Przyjęła pakunek, położyła go na ladzie i zajrzała do środka, stając na palcach. Wyciągnęła z niej butelkę, odstawiła na bok. I koszulki. Przeliczyła je odruchowo, wyciągnęla na wierzch, uśmiechnęłą się do Betty.
Rzuciła koszulką w Gigi, zawołała Briana i też dostał jedną - zwiniętą w kulkę, bo nią rzucała. Dojrzała tam kilka małych koszuelczek na dzieci i uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Złapała je w dłonie, do tego jakąś Skę czy Mkę dla Beth, coś większego dla Setha i te dwie malutkie, zupełnie urocze. Ale.. tych malutkich było o jedną więcej, niż być powinna, tak jak na szybko liczyła. Zmarszczyłą na moment brwi, ale wzruszyła do siebie ramionami, może o czymś nie wie? Ruszyła przez Vivę na tył.
- Beth, Seth! Betty przyszła - podeszła do nich. Większe koszulki miała zawieszone na ramieniu, swoją już założoną. Pokazała kobiecie dwie malutkie, które wyciągnelą przed siebie z rozbawieniem




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

299 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 12:24

W sumie szmata,cif i szczotka dały całkiem niezły efekt. Powinna stanowczo wykorzystać te ukryte umiejętności narzeczonego w ich domu.Jazda na mopie w wykonaniu Clustera. Przy najbliższej okazji miała zamiar to wykorzystać.
Zmrużyła ciemne oczy i posłała mu ostrzegawcze spojrzenie, kiedy tak się zbliżał z tym złośliwym uśmieszkiem.
- Ani się waż.- ostrzegła go i chyba nie musiała dodawać bo wylądujesz na kanapie. Została uratowana przez Liluye.
Co do Betty miała mieszane uczucia, chyba nie rozstały się w zbyt wielkiej przyjaźni ale nie roztrząsała tego. Dzisiaj mieli się bawić i odgonić duchy przeszłości.
- Jakie słodkie.- wzięła maleńkie koszulki w ręce i musiała się uśmiechnąć na ich widok. Uniosła jedną w stronę Setha i pokazała mu ale nie dała dotknąć bo by poplamił skoro ręce miał do umycia. To czy Amy i James będą chcieli iść kiedykolwiek w ślady ojca to inna sprawa i czy będzie z tego powodu awantura to też inna sprawa.



Zobacz profil autora

300 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 24 Sie 2017, 12:53

Zaniechał pomysłu wytarcia się w nią, choć zaraz potem pomysł mu wrócił, kiedy zobaczył koszulki. Dałby jej wtedy pretekst, ale mimo wszystko, w gruncie rzeczy, był całkiem porządnym facetem, uważał że wiedział kiedy odpuścić, a kiedy nie. I odpuścił.
Widząc dwie małe zatrzymał się na chwilę i uśmiechnął do Beth, już nie szelmowsko, a po prostu, ciepło. Wyciągnął papierosa, plamiąc go sadzą na czarno i wsunął w usta, odpalając. Zwinął szmatę, kierując się do środka, żeby umyć ręce. Widząc Betty, podszedł bliżej, uśmiechając się do niej.
- Witaj z powrotem. Zajebiste koszulki. - zbliżył się, pokazując brudne ręce, dlatego też objął ją ramionami, nie dotykając dłońmi, po czym ruszył do łazienki.
Po umyciu łap i twarzy wyszedł, chwytając rozpałkę i węgiel, po czym wrócił do grilla, by przysposobić go do pracy.
- Pani doktor, proszę zadbać o ogniomistrza i przynieść mu jakiegoś drinka. - zawołał, sypiąc górę węgla do środka.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 12 z 16]

Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14, 15, 16  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach