Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Bar "Viva Maria!"

Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 14 z 15]

1 Bar "Viva Maria!" on Sob 04 Lip 2015, 13:48

First topic message reminder :

Oparła się dłońmi o blat baru i spojrzał na Bakera z kpiącym uśmieszkiem.
- A co, teraz to już o własnym barze nie mogę decydować? Tego tez mi zabronisz? No... no... A dziewczyn nie ściągam tu siłą. Same przychodzą, bo mnie lubią. Nie martw się,. Nie robią tego w godzinach pracy.
Odeszła kilka kroków od mężczyzny i sięgnęła po drugie piwo, by mu podać.



Zobacz profil autora

326 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 16:30

Lil przejeła malucha, który chyba trochę się do niej przyzwyczaił przez ten cały czas. Lulała go odruchowo, przenosząc ciężar z nogi na nogę.
- Słyszałam - popatrzyłą po Howiem i zastanowiła się nad czymś.
- Nie chcesz jechać też? - zapytała, bo słyszała pytanie Sally i właściwie.. Kobieta miałą na niego dobry wpływ. Lepszy niż Lil. Dlaczego miałby nie jechać?
Słysząc dźwięki za drzwiami podeszła sama do okna i spojrzała przez nie. A potem pytająco na brata.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

327 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 16:36

Roy wypił kolejną szklankę trunku.
- San Francisco. Zazdroszczę, sam mam ochotę się stąd wyrwać, ale nie mogę zostawić sklepu. - odpowiedział, cały czas obserwując poczynania dziewczyny. - Skoro pije za darmo, to może mogę chociaż trochę pomóc przy pakowaniu?
Na zewnątrz słychać było warkot motoru, ale Roy nie zwracał na to uwagi.



Zobacz profil autora

328 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 16:50

/ początek

Głos, wołający Howahkana, należał do Noah. Indianin przyjechał na swoim motorze, z którego zeskoczył w pośpiechu, prawie rozwalając sobie głowę o chodnik. Podniósł się jednak, ściągnął kaska i wpadł do baru. Z bronią.
Lecz nie użył jej, a wcisnął Howiemu.
- Ja pierdolę, jadą! Jedzie cała zgraja! Ja pierdolę... Z Cole Town! Jadą rozjebać miasto!
Spojrzała po Liluye i przerażonej Sally. Gigi coś pisnęła i podbiegła do drzwi, by je zamknąć na cztery spusty.
Widać było, że Noah był już po jakiejś ostrej bójce. Rozbita warga, podbite oko, strój umorusany w błocie.



Zobacz profil autora

329 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 16:58

Na co dzień spokojny i lekko obojętny, gdy zaczynała się akcja Howahkan odżywał. Spojrzał na kumpla, który był już trochę poturbowany.
- Kurwa. - przeklnął pod nosem i położył dłoń na ramieniu siostry. - Macie się stąd nie ruszać! A najlepiej schowajcie się gdzieś!
Rzucił i obejrzał się na Sally. Wpatrywał się w nią przez kilka sekund, intensywnie. Jakby żegnając się w jakiś dziwny, niedopowiedziany sposób. No bo, wyglądało na to, że ostro się dzisiejszy dzień potoczy.
Z trudem oderwał wzrok od blondynki i uścisnął lekko Liluye, a Sue pogłaskał po główce.
Chwycił broń, którą dał mu Noah i odsunął się od Liluye. Klepnął przyjaciela po plecach i poprawił czapkę, tak, że miał daszek znów z przodu.
- Nie damy się tak łatwo. Nie oddamy miasta. - Skoczył do drzwi, przez które wybiegł i zaaplikował swoje dupsko na crossie (tak, przyjechał z dzieckiem motorem xD ale był ostrożny!). Odpalił silnik i spojrzał na kumpla.
Jego serce biło szybko i mocno. Był przerażony. Poczuł się znów jak na wojnie. Adrenalina jednak sprawiała, że nie uciekł gdzie pieprz rośnie. Że działał!



Zobacz profil autora

330 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 17:11

Odsunęłą się od drzwi gdy wpadł przez nie Noah. Nie podobało jej się to jak wyglądał, poczuła ukłucie stresu w żołądku. Z jednej strony nie chciałą się chować, to było ich miasto, nawet jeśli wszystko i tak potoczyło się.. coż, chujowo. Mogłaby stąd zwiać, mogła stwierdzić, ze to nie jej wojna przecież. Co jej zależy.. A jednak zależało. Stety czy niestety, ciężko teraz tego dochodzić.
Zmarszczyła brwi widząc to pożegnanie ze strony brata. Nie podobało jej się nic z tego.
- Uważaj na siebie - mruknęła. Miała nadzieję, że nie poczuje tego, co zdazyło jej się już dwa razy. Czyli całe dwa za dużo. Za wiele osób tu umierało.
- Sally? Bierzesz Sue? - podeszla do kobiety. W końcu to nie jej dziecko! - Jest tu broń..? - pewnie była, to Texas w końcu.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

331 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 18:43

Sally wzięła swoje dziecko i od razu kazała Liluye oraz Gigi schować się za drzwiami zaplecza. Tam też była broń. Dwie strzelby. To oczywiste, że w barze świętych była broń.
Kilku klientów baru także wyciągnęło swoje spluwy. Podeszli do okien i wypatrywali... czegoś. Zagrożenia. Sam Noah nie sprecyzował kto, gdzie i kiedy ma się pojawić.



Zobacz profil autora

332 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 18:55

Gdy tylko Howahkan wlazł na motor, a Noah się pozbierał przy swojej maszynie - na horyzoncie pojawiły się swa pick upy. takie same, którymi przyjechali "P" by ostrzelać motel "Rosie". Rozległy się strzały. Houser nie czekał długi; wyciągnął swoją strzelbę wystrzelił. Potem porzucił crossa, by schować się za ścianą baru.
- Howie!
Krzyk Indianina zagłuszył pisk opon. Kule z uzi pognały w stronę witryny baru.

Gigi padła na ziemię, Liluye w ostatniej chwili skryła się za drzwiami. Jakiś święty dostał kilka strzałów w klatkę piersiową i brzuch. Rozległ się huk, ktoś wpadł na stół, szklanki. Mała Sue zaczęła płakać.  
Gdy Gigi podniosła głowę,, kryjąc się za barem, rozejrzała się a jej oczom ukazała się Sally, leżąc w kałuży swojej krwi.

Zobacz profil autora

333 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 19:27

Roy padł na podłogę i modląc się, by nie oberwać. Rozejrzał się dookoła i zobaczył leżąc na podłodze Sally. Nie cierpiał widoku krwi i na jej widok zrobiło mu się trochę słabo, ale mimo to starał się zachować chłodny umysł.
- Kurwa. - zaklął.
Potem spojrzał na ulice, w poszukiwaniu napastników.



Zobacz profil autora

334 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 20:48

Jak i wszyscy Święci, a dużo ich nie zostało, ale też było obecny w barze Betty. Pomagał znosząc jakieś graty raczej do przechowania lub wyrzucenia, bo szkoda pieniędzy na przewożenie ich na Florydę czy gdzie tam się Jou wybierała. Brian tu się urodził i tu umrze, całkiem możliwe, że nastapi to niedługo.
Gdy wpadł Noah, to Brian zrobił tył zwrot na strych. Nie nie uciekał, chciał mieć dobrą pozycję, aby ściągnąć choć kilku skurwieli, zanim oni to zrobią.



Zobacz profil autora

335 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 20:48

Zostawił swój motor i zaraz poleciał za Noah, chowając się przed ostrzałem.
- Kurwa mać! - krzyknął, chowając się przed strzałami. Słyszał i widział jak polecieli po całej Vivie Marii. - Kurwaaaa!
Wrzeszczał i odbezpieczył broń, próbując ustrzelić kilku z nich z broni.
Nieświadomy co właśnie stało się w środku!



Zobacz profil autora

336 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 20:58

Lilu rozejrzała się niepewnie po Vivie, nie wiedząc do kogo podejsć. Najbliżej miała do Sally, bo oddała jej niedawno dziecko. Skulona, praktycznie na kolanach przysunęła się do kobiety i pochyliłą nad nią, omiatajac wzrokiem, starając się zlokalizować rany.
-GIGI! Pomóz mi ją przeciągnąć na zaplecze - poleciła kobiecie, obejrzałą się na bar i straty na nim. Schowana za ścianą od razu za drzwiami Lil na szczęście nie oberwała. Zastanowiła się gdzie jest teraz Del, co z Moirą i Omenem, czy z tego wyjdzie czy tamci wlecą do środka i wystrzelają wszystkich. Dojrzała Briana biegnącego na strych. To mógł być nie najglupszy pomysł.
- Sally? Sal? - miała nadzieję, że ta jest przytomna, że jest żywa.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

337 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 21:55

Rany na brzuchu Sally świadczyły tylko o jednym - kobieta nie żyła. Krew sączyła się z niej bezlitośnie, a kobieta nie otwierała oczu. Nie oddychała.
Giga stała nam Liluye i Sarą, tuląc do siebie małą Sue. To, co widziała, było straszne i nie mogła na to nic poradzić.
- Boże, boże, boże! - zapłakała, padając na kolana.

Roy:
Kostki na ślepy los:
1 - ludzie z pick upa znowu otwierają ogień. Kula trafia cię w nogę i padasz na ziemię.
2 - ludzie z pick upa znowu otwierają ogień. Kula trafia się w brzuch. Żyjesz jeszcze, ale padasz na ziemię.
3,4,5 - Ludzie z samochodu otwierają ogień ale chybiają. Masz szansę samemu strzelić.
6 - ludzie z pick upa znowu otwierają ogień. Kula trafia cię między oczy i umierasz

Brian:
Kostki na celność, próg 60. Jak przekroczysz, zdejmujesz kierowcę jednego z samochodów i ten wjeżdża w budynek po przeciwnej stornie ulicy.

Howie:
Kostki na celność i refleks, próg 80. Jak przekroczysz, zdejmujesz jednego ze strzelców i kryjesz się z Noah za winklem.

Zobacz profil autora

338 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 22:14

57<60

Wściekłość, zimną wściekłość, taką, która kazała się koncentrować na jednym - przeładowaniu i strzale. Nie słyszał zawodzeń Gigi, jęków śmiertelnych Świętego, który dostał. Schowany przy oknie wycelował w samochód. Odległość i ruch robiły swoje, więc zamiast trafić w kierowcę, Brian puścił kulkę w pojazd. Zaklnął szpetnie pod nosem i złożył się do kolejnego strzału.



Zobacz profil autora

339 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 22:22

- ...co kurwa, za ścierwa, tfu, nie dają się człowiekowi, tfu-tfu, odlać? - zawołał, strzepując nieco i zapiął spodnie.
To był Leon. Leon sobie wyszedł z więzienia i oprócz opijania całego baru i zaklinania wszystkich chłystków z kartelu i śmieci z jakiegoś małego czegoś tam (trudno mu było się wysłowić przez ten czas!).
- Dej mię strzelbę, to jak kaczki powybijam kutasiarzy - wywarczał, szukając broni u jakiegoś świętego i spojrzał w stronę strychu czy gdzieś tam.



Zobacz profil autora

340 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 22:30

Usłyszała jak ktoś wychodzi z łazienki i spojrzała w te strone.
- Gigi, na kolana i na zaplecze. Schowaj się przy ścianie obok drzwi - tam było najmniej prawdopodobne, że ktoś ją trafi.
- I trzymaj mocno Sue! - dodała, jakby ta zamierzała dziecko gdzieś odstawić.
- Leon! - obejrzała sie na swietego. Zwykle mówiła mu proszę pana.
- Tu są dwie strzelby - zachowywała się wybitnie trzeźwo jak na te sytuację. Potem będzie plakać. Bo na pewno będzie. Jak dożyje.
Przesmyknęła się na zaplecze i wyjęła obie strzelby.
- Nisko, bo strzelają po oknach - poradziła mężczyźnie.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

341 Re: Bar "Viva Maria!" on Czw 04 Lut 2016, 23:25

76 : /

Niestety Howahkan spudłował. Przeklną znowu, przeładował i planował dalej tłuc w tych psycholi. Oczywiście nie leciał na nich na wariata, a krył się. Kiedy było możliwe szczelał dalej! Paf Pif Paf!



Zobacz profil autora

342 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 05 Lut 2016, 00:02

Brian:
Kostki na celność, próg 60. Jak przekroczysz, zdejmujesz kierowcę jednego z samochodów i ten wjeżdża w budynek po przeciwnej stornie ulicy. Jeśli tym razem spudłujesz, "P" otwierają kolejny raz ogień i tym razem ostrzeliwują ponownie Howahkhana. Wtedy on dostanie w kolejnej rundzie kostki na unik. 

Howie:
Kostki na celność i refleks, próg 70. Jak przekroczysz, zdejmujesz jednego ze strzelców i kryjesz się z Noah za winklem. Jak spudłujes,z sam dostajesz kulkę. Gdzie, to mówi ślepy los:
parzyste - w kolano
nieparzyste - w prawy bok


Liluye:
Mnożnik na refleks i celność, próg 60. Jak przekroczysz, zdejmujesz jednego ze strzelców. Jak nie, to ci wybijają kulami kolejną witrynę.


Leon:
Mnożnik na celność i refleks, 60. Jak przekroczysz, trafiasz jednego z dóch kieroców. Pick up się zatrzymuje. jeśli nie trafisz, ledwo unikasz kul i musisz się schować i przeczekać kolejną falę. 

Zobacz profil autora

343 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 05 Lut 2016, 00:16

57
Jednak złość, która zalewała Briana, do tego frustracja, która narastała od czasu obławy i wylądowania reszty gangu za kratkami, nie pomagała. Przyłożył się, ale P widząc, że Święte niedobitki nie dają się wystrzelać jak kaczki, skręcił gwałtownie. Brian znowu trafił bez większego skutku. Gorzej, P przepuścili kolejny atak i Indiańce zaraz mogli oberwać. Może czerwoni, ale to byli ichni czerwoni.
- Kurwa, Leon, dawaj w kierowców!



Zobacz profil autora

344 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 05 Lut 2016, 00:25

Hołie właśnie dostał strzałę kulkę w kolano. Najbardziej bolesna rzecz na świecie. Upadł i zaczął się zwijać w bólu z krzykiem.
- Kurwa! Kurwa! Kurwa! - czyżby był to najpiękniejszego Indianina na Ziemi? A mógł zostać modelem. Próbował się podnieć, chwycić broń. Zrobić cokolwiek. Bronić się.



Zobacz profil autora

345 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 05 Lut 2016, 00:27

(5) 89

Pewnie, że mówiła. Wszyscy mówili, którzy nie byli Świętymi. Betty tylko nie udało mu się do tego namówić. Albo inaczej - zażądać.
Ale spojrzał sceptycznie na Liluye. Indianie, Indianie. Niby inny kolor skóry, ale w gruncie rzeczy bardziej amerykańscy niż oni, więc Leon nie obawiał się wziąć strzelby i splunąć gdzieś na deski.
- Chcesz, kurwa - przeładował broń, zważył w ręce i zaraz wystrzelił, aby jeden skurwesyn sobie pomknął do tego nieba. - To masz, tak się strzela, Dalton. Zeza masz, psia jego mać? - zakrzyknął, chowając się za winklem. Zadowolony, bo jedna kaczka poszła, teraz reszta! Samochód się zatrzymał i gdyby nie to, że za daleko to Leon od razu by się zabawił w nieprzepisową jazdę.
Ach, zapomniał co to jest się zabawić!
- Niech ktoś go, kurwa, wciągnie!



Zobacz profil autora

346 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 05 Lut 2016, 00:34

76
Usłyszała czyjeś krzyki w tym całym chaosie i ciężko było nie rozpoznać głosu brata.
- Howahkan?! - wydarła się, może trochę zbyt piskliwie, ale to wina adrenaliny.
- Schowaj się! - dodała, mając nadzieję, że brat jej nie umrze. Wielką nadzieję. Oddała jedną strzelbę Leonowi, a drugą wzieła sama. I chyba przydały jej się ćwiczenia na strzelnicy i te z Williamem wcześniej. Odrobiła lekcje najwyraźniej, bo trafiła jednego z mężczyzn. W torebce miała broń od Betty i zarejestrowanego Glocka. Chciała oddać tę od Jou bo.. wyjeżdżały. Miała nadzieję, że starczy jej zostać z zarejestrowana bronią. Skoro wszystko się rozpadało i tak..
Stresowała się, okropnie, źrenice miała rozszerzone, czuła, dosłownie czułą jak krew przepływa przez żyły. I choć było to w jakiś dziwny sposób ekscytujące to wcale a wcale jej się nie podobało. Ani trochę.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

347 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 05 Lut 2016, 12:41

Brian: 
Mnożnik na celność i refleks, próg 50. jak przekroczysz to w końcu zdejmujesz kierowcę. Pick up rozwala się o mury sąsiedniego budynku. Jeśli nie trafisz, tym razem musisz chyba już mienić pozycję. 

Howie:
Dostajesz w kolano, a do tego leci ku tobie kolejna salwa kul.
Mnożnik na refleks, próg 50. Jak przekroczysz, unikasz strzałów, Noah odciąga cię an tyły budynku. Jak nie przekroczysz, dostajesz kulką w bok. Leżysz.

Słychać były syreny policyjne. Ale nim pod bar zjechały się radiowozy, przyjechały kolejne nieoznakowane auta. Tym razem mężczyźni, którzy z nich wyskoczyli, nie celowali w bar a.. w "P". Czyżby Buendia? 
Czas wykorzystać tę okazję.

Liluye:
Jeśli chcesz się dostać pod drzwi baru, mnożnik na refleks, próg 40. Leon cię musi jednak osłaniać. Jeśli nie przekroczysz, cofasz się znowu za bar.

Leon:
Osłaniasz Liluye, mnożnik na refleks i celność próg 70. Jak przekroczysz, to trafiasz w drugiego kierowcę. Jeśli nie trafisz, kolejna salwa kul leci w stronę Liluye. Niezależnie od tego, czy dostałą się ona do drzwi czy nie, jedna z kul drasnęła ją w lewy bark. 

Zobacz profil autora

348 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 05 Lut 2016, 13:03

34 ;_;

Jednak nie dał rady ponieść spluwy. Dostał w kolano i z tego całego wierzgania dostał także w bok. Kolejny ból przyćmił nieco poprzedni. Jednak po chwili bolało w dwóch miejscach. Ból, ból, ból. Krwawił obficie. Leżał na ziemi, a beton został pokryty jego krwią. Zostań przytomny. Zostań przytomny. Wmawiał to sobie jak w wojsku.
Przed jego oczami pojawiła się scena z wojska. Wówczas, gdy dostał kulkę w ramię. Wisiał wtedy nad nim jego kompan. Jeden wśród oddziału. Wołał medyka i tak właśnie powtarzał do Howahkana.
- Nie odpływaj. Zostań przytomny. - szepnął Howie, leżąc sobie tak.



Zobacz profil autora

349 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 05 Lut 2016, 16:01

52
- Sam masz jebanego zeza - wywarczał Dalton.
W końcu trafił w kierowcę jednego z pick upów, więc samochód zatrzymał się na ścianie budynku naprzeciw. W tym samym momencie usłyszał wycie syren. Bliskość psów nie zaprzątała głowy Chały, bo pojawiła się Buendia?!
- Zbierajcie naszych i wypierdalamy zapleczem - krzyknął schodząc z góry. Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Tym trzecim w końcu miały by być niedobitki Świętych z Arizony.



Zobacz profil autora

350 Re: Bar "Viva Maria!" on Pią 05 Lut 2016, 22:39

3 (79)

- Szkoda tylko że ten jebany zez to lepiej trafia niż ty, lunety potrzebujesz? - zarechotał i splunął gdzieś na podłogę, by w końcu zanieść się uradowaniem, jak Brian strzelił. - No kurwa nareszcie, do chuja.
No i trafił w drugiego kierowcę, sam wybitnie zadowolony.
- Nie chcesz się pobawić? - odkrzyknął, ale przeładował broń i kiwnął do Liluye. - Na zaplecze, raz.
- Dasz radę go wciągnąć? - rzucił do Noaha (?), wskazując na Howiego. Bo tak to będzie trzeba pomóc, nie?



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 14 z 15]

Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach