Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Edward Neil

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Edward Neil on Pią 25 Sie 2017, 22:14

Karta postaci


Informacje podstawowe:

Imię: Edward 
Nazwisko: Neil
Pseudonim: Ed, Eddie, Młody
Data i miejsce urodzenia: 12.10.1993
Narodowość: Irlandczyk
Rodzina:
Anthony Neil [ojciec]- rencista, kaleka, stracił rękę podczas pracy w hucie metalu. [martwy]
Marry Neil-Donovan [matka]- pracująca na stanowisko marketingowca w korporacji. [martwa]
Danny Neil [najstarszy brat]- kierownik działu odlewniczego w fabryce szyn. [nieznany stan]
Markus Neil [starsz brat] – bezrobotny/okazjonalnie budowniczy lub pracownik fizyczny. [martwy]
Od kiedy zamieszkuje Old Whiskey: Nie mieszka w mieście, odwiedza je co roku na krótkie wakacje.

Statystyki:

Inteligencja: 23
Charyzma: 20
Celność: 16
Refleks: 16
Kondycja: 16
Siła: 20
Spostrzegawczość: 16
Dodatkowa umiejętność:
1) Technika/majsterkowanie: 23
Prawo jazdy: Tak. Na auto i motor.

Wykształcenie:

Zawód wyuczony: Brak
Zawód wykonywany: Serwisant sprzętu elektronicznego (głównie komputery).
Języki: (max. 3)

Angielski - ojczysty, używany na co dzień.
Irlandzki - ojczysty, wyuczony w szkolę.
Hiszpański - podstawowy, na kursie wieczorowym.

Fizyczność:

Wzrost i budowa ciała: 185 cm, 90 kg.
Znaki szczególne: pieprzyki na twarzy.
Kalectwa: Brak
Choroby przewlekłe: Brak
Informacje dodatkowe (opcjonalny dłuższy opis wyglądu):


Charakter i osobowość:

Największa wada: Bezgraniczne poczucie bezsensowności swojego życia. Postawa zakrawająca o nihilizm egzystencjalny (lub bycia smutnym kasztaniarzem)
Największa zaleta: Spokój, wiedza ogólna w każdej materii.
Zainteresowania/hobby: Muzyka, 
Fobie i lęki:
Cel w życiu/największe pragnienie: 
Informacje dodatkowe (opcjonalny dłuższy opis charakter)

Krótka notka biograficzna postaci:
Co robi Irlandczyk w Arizonie ? Brzmi jak wstęp do kiepskiego żartu, którego puentą jest np: "Biegnij keczup" lub "Twoja stara", ale to poważne pytanie - skąd na rozgrzanej, amerykańskiej ziemi, wziął się mieszkaniec Szmaragdowej Wyspy ? Przecież sąsiedzi Wielkiej Brytanii lubują się bardziej w deszczu, piłce nożnej oraz licznych pubach, a dokładniej ich zawartościami. 
Wszystko to za sprawą środkowego z braci Neil - Mark'a. Markus był człowiekiem porywczym, pechowym, ale przed wszystkim głupim. Z racji braku powodzeń w sferze normalnych zarobków, postanowił zakosztować słynnego amerykańskiego snu, który miał wyrwać go ze szponów swojego własnej niekompetencji i sprawić, że magicznie jego sny spełnią się, a on zostanie małym księciem wszystkim ziemniakojadów. Prawda okazała się równie gorzka jak tania whisky, którą wlewał w siebie, gdy wrócił na święta. Wtedy ostatni raz widział go Ed. Brodacz jak zwykle był nawalony jak szpadel i narzekał na całe swoje życie, snując kolejny, genialny pomysł na wyjście z tego stanu w którym się znalazł. Najmłodszy brat miał już wtedy 21, więc nie był dzieckiem, który był w stanie łyknąć ten kit i po prostu olał całą sprawę zimnym moczem, by wrócić do domu. Tam czekała na niego jego familia - matka, ojciec oraz starszy brat, który już miał kolejny dzień wolny i leżał na kanapie oglądając powtórki Monthy Pythona, śmiejąc się przy każdym kroku w skeczu. W nocy wrócił Mark i całym ciężarem ciała rzucił się na łóżku, aż Ed słyszał to, śpiąc piętro niżej w swoim pokoju. Znowu zasnął ze słuchawkami w uszach, których kabel biegł od telefonu pod poduszką obok, więc tym bardziej dziwił się, że potem nie usłyszał potężnego trzasku łamanego drewna. 
Sięgając pamięcią było tak zawsze - było ich razem pięcioro i każdy na swój sposób był upośledzony. Gdy był mniejszy jakoś tego nie widział, bo możliwe, że kryli się jakoś przed nim. Ojciec robił co się dało w domu - gotował, sprzątał, prasował niczym rasowa pani domu. Po latach jednak Ed stwierdził, że gdyby jeszcze miał drugą rękę to jedną by mieszał zupę, a drugą tworzył potężny wir w butelce z szery, by to lepiej spływało do gardła. Matka uderzyła w trochę inne używki faszerując się lekami by nie musieć patrzeć gołym okiem na resztę swoich współtowarzyszy życia, lecz przez parę grubych, różowych okularów. W nich - Markus był pracowitym uczniem stolarza, który później przekazywał wiedzę swojemu kochanemu, młodszemu bratu, a najstarszy z trojaczków Neil był dobrze zapowiadającym się kierownikiem zakładu metalurgicznego. Eddie pamięta to wszystko troszkę inaczej. Mając piętnaście lat był zmuszany do spędzania czasu w warsztacie ze starszym bratem, co z początku było fajne. Elektronarzędzia, trociny, zapach wypalanego czy chemicznie impregnowanego drewna (do dziś zaciąga się powietrzem w którym jest ciężki zapach świeżego lakieru), ale z czasem było to męczące gdy robili kolejny stolik, a Mark krzywo podniecał się ułożeniem słoi czy "jak zajebiście wyszła mu ta toczona noga", ale spóźniał się z robotą lub rzucał to w połowie. Chłopczyk Danny może był bardziej zdeterminowany w tym co robi, lecz nie był święty. Jak inaczej można wyjaśnić, że w ciągu trzech lat stał się kierownikiem działu, choć nigdy w życiu nie widział go żeby pracował w pocie czoła lub wracał do domu zmęczony. 
Chodziły plotki, że był mistrzem robienia w chuj niejednego pracownika czy smarowania wazeliną tym wyżej postawionym tyłkom. 
Co się tyczy Edwarda to też nie był najlepszym człowiekiem i dobrze o tym wiedział. Przytłoczony rolą najmłodszej istoty w domu skakał pomiędzy stanem depresyjno przytłoczenia, a agresją, która kończyła się rozciętymi wargami i łukami brwiowymi po obu stronach konfliktu. Czuł się jak uciśnięty bohater orwelowskiego opowiadania, który nie mógł wyjść spod dystopicznej władzy starszych, którzy mimo swych przywar, miotają słabym protagonistą.
Dziś jak o tym pomyśli, o tym jak malował na murach wszędzie litery "A" w kółku, ciskał kamieniami czy płonącymi puszkami z płynnym styropianem, to ma wrażenie, że na swój dziwaczny sposób śmierć brata była błogosławieństwem.
Markus został podobno zadźgany w więzieniu podczas rozróby na placu. Wcześniej otrzymał swój pomarańczowy kombinezon, za próbę przemytu broni w gustownych meblach jego produkcji, które osobiście zawoził z Dublina do Bostonu. Cały klan zjechał się do Stanów Zjednoczonych by pochować jednego z synów świętego Patryka na obcej ziemi. Był plan przywiezienia ciała z powrotem do domu, ale sprawy inaczej się potoczyły. Śmierć syna pociągnęła za sobą śmierć matki, którą znaleziono jeszcze na lotnisku w toalecie, leżącą w kolorowych wymiocinach od niestrawionych ampułek. Ten zgon wyprodukował kolejną ofiarę w postaci Anthonego, który powiesił się nie mogąc już zapijać smutków.
Odejście bliskich było dla Ed'a niczym potężny okrzyk "Ogarnij się !" od Tego na samej górze, lecz Neilowi wystarczyło raz zawołać, a nie kilkukrotnie. Nie mógł już patrzeć na swoje stare życie, więc rzucił wszystko. Zostawił swoje studia związane z telekomunikacją, zostawił dom, zostawił brata, przyjaciół - dosłownie wszystko. Wyjechał do miasta, które zgubiło jego środkowego brata, by zamieszkać tam i zapracować na chleb. Nie poszedł jednak w stu procentach w jego ślady, bowiem znalazł pasującą mu pracę w serwisie napraw komputerów, ma dom, znajomych, czyli normalne, w miarę stabilne życie.
Co robi Irlandczyk w Arizonie ? Najpewniej odwiedza rodzeństwo.
Majątek i ekwipunek podręczny:
Majątek:
1) Red Rod Sportster
2) Przyczepa po bracie (w której nocuje jak jest w mieście)
3) Sprzęt i materiały do naprawy elektroniki (w przyczepie brata gdy bierze pracę ze sobą)
4) Telefon i słuchawki
5) Graty - w skrócie stare rzeczy w postaci ubrań, książek, złomu, który składuje w kartonach u Mark'a.

Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach