Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Przychodnia

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 23 ... 44  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 3 z 44]

1 Przychodnia on Czw 15 Maj 2014, 11:35

First topic message reminder :

Witaj w Świątyni Zarazków, istnym niebie chorób przenoszonych drogą kropelkową i największym zbiorowiskiem młodocianych z chorobami wenerycznymi – przychodni! Pokryty graffiti błękitny budynek mieści w sobie dwa gabinety lekarzy ogólnych. Jeśli oni nie będą w stanie ci pomóc, skierują cię do specjalistów; w Old Whiskey znajdują się aktualnie gabinety ginekologa, okulisty, laryngologa i dentysty.
Przy przychodni działa również mała klinika z izbą przyjęć, do której trafiają ludzie z ranami postrzałowymi, pocięci nożem, czy krwawiący przez inne niefortunne przypadki – po powierzchownym zajęciu się raną poszkodowani zawożeni są niezwłocznie do szpitala w Appaloosie. Lekarze tu pracujący wydają się być pozbawieni radości życia, lecz co się dziwić – ich pacjenci nie należą do najczystszych, czy najkulturalniejszych. Jednak żeby się u nich leczyć trzeba mieć wykupione ubezpieczenie, dostać je z pracy, lub słono zapłacić – opieka zdrowotna w Stanach jest bowiem odpłatna. I to wysoce.

Każda osoba legalnie zatrudniona jest ubezpieczona i może korzystać z usług przychodni.
Jeśli chcesz się ubezpieczyć prywatnie musisz jednorazowo zapłacić 5000$
Jeśli nie posiadasz ubezpieczenia, ceny za konkretne zabiegi/leczenie są ustalane indywidualnie przez MG. Rachunek będzie wysyłany na pocztę leczonej postaci po jej wyjściu z przychodni/kliniki.

Zobacz profil autora

51 Re: Przychodnia on Pon 18 Sie 2014, 20:52

Cath, gdy skończyła rozmowę oddała telefon i wypuściła pacjenta z gabinetu. Uśmiechnęła się do niego słabo i zaraz potem rozejrzała się. Na korytarzu było kilka osób, ale nigdzie nie widziała tego nieznajomego. Aż w końcu dojrzała ciemną czuprynę na zewnątrz, w linii prostej od wyjścia. Zrobiła najgłupszą rzecz jaka była możliwa - ruszyła w tamtym kierunku. W sumie chciała zamknąć drzwi, ale gdy chwyciła za nie, były zablokowane. Nie zdążyła ogarnąć co jest nie tak, gdy dojrzała radiowóz. Odetchnęła z ulgą. Przy policjantce nic nie zdziała. Jakże nieświadoma była Cath tego, co się działo w tym mieście. Jak bezczelni stawali się kryminaliści.



Zobacz profil autora

52 Re: Przychodnia on Pon 18 Sie 2014, 21:28

Gabrielle, owszem, miała podejść do Tyrsena, zanim zdążyła, zauważyła ruch w drzwiach wejściowych do przychodni. Spojrzała tam i dostrzegając kobietę, do niej najpierw postanowiła podejść. Przez ramię jeszcze spojrzała na mężczyznę i odezwała się do lekarki.
- To pani wzywała policję?



Gabrielle R. Ramirez

Zobacz profil autora

53 Re: Przychodnia on Pon 18 Sie 2014, 21:33

Gdy zauważyła, że policjantka podchodzi do niej miała ochotę uciec z tego miejsca. Zaraz z korytarza usłyszała nerwowe szepty, które zawsze towarzyszyły pojawieniu się policji. Blondynka jednak przełknęła ślinę i dzielnie skinęła głową.
- Ten facet groził mi spluwą, że pożałuję jak nie będę posłuszna. Miałam mu pokazać wszystkie informacje dotyczące wypadku w Dust Road. - nagle zorientowała się, że to co mówi jest... cóż, bynajmniej dziwne. W sumie facet nic jej nie zrobił. A jak miał pozwolenie na broń to już w ogóle wyszła na idiotkę. Poważna lekarka! O dupę rozbić taką poważność. Cath nerwowo podrapała się po głowie i spojrzała na Tyrsena z przestrachem.



Zobacz profil autora

54 Re: Przychodnia on Pon 18 Sie 2014, 21:41

Patrick popatrzył na policjantkę i zrobił "wielkie oczy".
- Co robiłem? Czym?! - odchrząknął. - Ona wymyśla historię do zdarzenia! Jedynie co, to się może za bardzo narzucałem. O, starszy mężczyzna o kulach to potwierdzi, bo widział całe zdarzenie, pacjent. - w sumie okoliczności są na jego rękę. Nikt nie widział żadnego zastraszania, żadnej broni... mogli więc uznać, że lekarka po prostu dramatyzuje.

Zobacz profil autora

55 Re: Przychodnia on Pon 18 Sie 2014, 21:47

Jak tylko usłyszała słowa na temat grożenia bronią, położyła dłoń na kaburze i odwróciła się do Tyrsena. Interesował się wypadkiem na Dust Road? Zastraszał? A teraz zaprzeczał, nie wyglądając na specjalnie zdenerwowanego.
Powrót do przeszłości! Jedno słowo przeciwko drugiemu i konieczność sprawdzenia tego.
- Proszę się odwrócić i złożyć dłonie na głowie. Chcę pana tylko przeszukać.
Postawiła dwa kroki w stronę Tyrsena i spojrzała na niego wymownie. Chyba miało to znaczyć, że lepiej będzie jak posłucha jej od razu. Pacjentem, który to rzekomo widział, zajmie się później.



Gabrielle R. Ramirez

Zobacz profil autora

56 Re: Przychodnia on Pon 18 Sie 2014, 21:52

Widocznie słowa lekarki były bardziej wiarygodne niż jakiegoś zarośniętego gostka. Tak przynajmniej uważała Catherine. No cóż, policjantka była zobowiązana chociaż to sprawdzić, nie powinna bagatelizować jej wezwania. Służba nie drużba. Blondynka uśmiechnęła się pod nosem, spoglądając na Tyrsena, nieświadoma, że nie miał on przy sobie broni.
- Moich pacjentów w to nie mieszaj. - mruknęła mało odważnie, zapewne nawet jej nie usłyszał. Kobieta trzymała wciąż się drziwi, jakby w takiej pozie czując się bezpieczniej. Jednak włosy na karku i tak stanęły jej dęba.
- Może jakiś gang czy mafia go wysłała! - powiedziała głośniej, do Gabrielle.



Zobacz profil autora

57 Re: Przychodnia on Pon 18 Sie 2014, 22:03

Patrick posłusznie odwrócił się i założył ręce na głowę.
- Ekhm... zanim mnie wymacasz... proszę o imię, nazwisko i stopień służbowy. - miał jak największe prawo do spytania się o to. Sczególnie, że miał zaraz zostać wymacany.
Przy nim raczej nie mogła znaleźć wiele, jako iż w kieszeniach trzymał jedynie papierosy, zapałki, telefon, klucze i portfel z 500$. Z szyi, pod koszulką, zwisał naszyjnik w kształcie tiwaz. Już niebezpieczniejsze rzeczy miał w torbach bocznych, gdzie trzymał narzędzia. Żadnej spluwy znaleźć tu się nie dało...



Zobacz profil autora

58 Re: Przychodnia on Pon 18 Sie 2014, 22:10

- Zamknij się.
Ramirez nie zamierzała dyskutować z podejrzanym, które rościł sobie śmieszne prawa. Mógł najzwyczajniej w świecie odmówić, co jednak nie skończyłoby się dla niego dobrze hehe Rączki policjantki najpierw przejechały po boku Tyrsena, by następnie zbadać przód i zjechać niżej. Kazała mu stanąć w rozkroku i sprawdziła nogi, szukając broni w każdym możliwym miejscu. Gdy nic nie znalazła cofnęła się i spojrzała na Catherine.
- Gdzie ma pani tego pacjenta? Potwierdzi on pani słowa?
Ramirez podeszła do motoru i zerknęła w torby, zerkając na Tyrsena, które pewnie nie wyglądał na zadowolonego.



Gabrielle R. Ramirez

Zobacz profil autora

59 Re: Przychodnia on Pon 18 Sie 2014, 22:17

To się nie działo naprawdę. Gdy Gabrielle przeszukała mężczyznę i nic nie znalazła, Cath stała jakby ją wmurowało w podłogę i wpatrywała się w ciemnowłosego. Zamrugała oczami, by wrócić do rzeczywistości, kiedy policjantka zwróciła się do niej z pytaniem. Pokazała na pacjenta siedzącego na ławce na korytarzu kliniki, ale pokręciła z rezygnacją głową.
- Ale on nie widział broni. Zrozumiał wszystko opacznie. On... Nic nie powie... Ja... Ja naprawdę... - już nie wiedziała co ma mówić. W jej oczach ponownie pojawił się strach. Czyżby ten koleś miał pójść wolno? Nasłała na niego policję, kwestia czasu kiedy się zemści. A ona? Ojojoj.



Zobacz profil autora

60 Re: Przychodnia on Pon 18 Sie 2014, 22:37

Nie tak ostro. - powiedział, gdy policjantka zeszła poniżej pasa i uśmiechnął się, nadal odwrócony plecami. Gdy ta nic nie znalazła i zajęła się motocyklem, ten tylko wzruszył ramionami.
- Chyba motasz się w zeznaniach, piękna. - puścił oczko do lekarki. Chyba mogła się domyślić, co to oznaczało.
- Tak jak mówiłem, żadnej broni i żadnego zastraszania. - zwrócił się do policjantki. - Ja rozumiem, że wyglądam jak potencjalny bandyta, ale nie przesadzajmy...

Zobacz profil autora

61 Re: Przychodnia on Pon 18 Sie 2014, 22:46

W sakwach też nie znajdując żadnej broni, Ramirez spojrzała w stronę pacjenta i następnie wbiła spojrzenie w lekarkę. Oj nie podobały się jej te oskarżenia, niczym nie poparte. Popatrzyła na brodacza i ruszyła do przychodni.
- Nie ruszać się nigdzie.
Gabrielle przeszła przez próg i ruszyła do mężczyzny, odpoczywającego na ławeczce. Tyrsen i Catherine mogli usłyszeć jak Ramirez się przedstawia i pyta o sytuację między parą lekarką a brodaczem. Mężczyzna tylko machnął ręką i znowu zaczął gadkę o flirtach i o tym jak musiał czekać na zmianę opatrunku. Policjantka aż zacisnęła szczękę, spoglądając w stronę kobiety. Podziękowała mężczyźnie za pomoc i ruszyła z powrotem.
- Dobra, nie mam czasu na kłótnie między wami. O co chodzi na prawdę?
Rzuciła pytanie do obydwojga, mierząc ich zniecierpliwionym spojrzeniem.



Gabrielle R. Ramirez

Zobacz profil autora

62 Re: Przychodnia on Pon 18 Sie 2014, 22:52

Pani Pankhurst była wyjątkowo niepokojącą staruszką. Lubiła pchać palce tam gdzie nie trzeba, a nawet jej się to podobało. A zrzędliwa! Takich to mało w tym mieście? Trzeba się było tego dopiero na własnej skórze dowiedzieć. Pandora była tutaj zaledwie kilkanaście dni, zamieszkując wcześniej hotel, a teraz na stałe kupując sobie dom, ale nie przyzwyczaiła się jeszcze do niespodzianek. Całe chyba miasto huczało o tym co się z przychodnią dzieje. Musiała się spieszyć i teraz nawet przepychać przez tłum ludzi.
- Jestem lekarzem! - uciekło gdzieś pomiędzy zebranymi kiedy przeciskała się między zainteresowanymi próbując dostać się do środka.

Zobacz profil autora

63 Re: Przychodnia on Pon 18 Sie 2014, 22:53

Raz i dwa, Cath wychodzi na totalnego głupka. Ogólnie to była inteligentną osobą, ale w takich sytuacjach się gubiła. Nie znała świata od tej strony i nie wiedziała kompletnie co powinna powiedzieć.
- No bo... Nikt tego nie widział. Ja naprawdę, nie znam go. Chciał wyłudzić informacje, zamknęłam się w gabinecie z pacjentem i on poszedł... Na pewno schował broń. Nie kłamię. Wiem, że nie znacie mnie w Old Whiskey, ale nie wymyślam! - zaczęła wyjaśniać policjantce, spoglądając raz na nią, raz na Tyrsena. Ręce jej się trzęsły i głos łamał. Była bliska płaczu w poczuciu bezsilności. Wpadała w coraz większą panikę ze strachu. Ten typ ją znajdzie i tym razem nie zdąży zadzwonić na policję. Bogata wyobraźnia już podsyłała jej czarne scenariusze. Miała wielką ochotę uciec z krzykiem do domu. W końcu jednak zrezygnowana westchnęła.
- Kłótnia wymknęła się spod kontroli. Nic poważnego... - mruknęła spuszczając głowę. Usłyszała jednak znajomy głos i drgnęła. Doktor Milton!



Ostatnio zmieniony przez Catherine Hernández dnia Pon 18 Sie 2014, 23:04, w całości zmieniany 1 raz



Zobacz profil autora

64 Re: Przychodnia on Pon 18 Sie 2014, 23:03

Patrick uśmiechnął się.
- O, tak trudno się przyznać? Tylko od razu policję wzywać o jakieś zmyślone rzeczy? - przynajmniej tutaj się uratowała. Pewnie później z nią i tak inaczej porozmawia... w najmniej spodziewanym momencie i czasie.
- Widzi? Nic się nie dzieje, a będzie gadane na pół miasteczka przez miesiąc. - Tyrsen oparł się o motor i obserwował zbliżającą się osobę. Więcej tych lekarzy w mieście nie było?

Zobacz profil autora

65 Re: Przychodnia on Pon 18 Sie 2014, 23:11

Odwróciła się w stronę nadbiegającej Milton i uniosła brew, stając przed kobietą i wyciągając rękę, by ją zatrzymać. W ogóle co to za zbiegowisko. Ramirez przewróciła oczami i popatrzyła po ludziach.
- Proszę wracać do środka, nic się nie stało!
Zawołała i wróciła spojrzeniem na dwójkę z którą rozmawiała. Już sama nie wiedziała co zrobić z kobietą, która najpierw rzucała oskarżeniami, a potem się ze wszystkiego wycofywała. Popatrzyła na nią uważnie, po czym podeszła i złapała za ramię, by odciągnąć na bok, poza uszy brodacza.
- Tknął panią? Proszę powiedzieć szczerze.



Gabrielle R. Ramirez

Zobacz profil autora

66 Re: Przychodnia on Pon 18 Sie 2014, 23:24

Lekarka już miała dosyć tego wszystkiego. Była zestresowana, nie wiedziała jak ma się zachowywać w takiej sytuacji. Pochodziła z dużego miasta i nigdy nie znalazła się w podobnym kłopocie. Uniosła ręce do buzi, a trzęsły się one lekko. Wzrokiem uciekła gdzieś w bok. Nie potrafiła spojrzeć policjantce w oczy. Gdy ta ją odciągnęła na bok, Cath zachowywała się tak samo.
- Już sama nie wiem. Groził mi bronią. Nie mam żadnych dowodów. Głupia nie jestem, ma Pani tylko moje słowa, które nic nie znaczą. - odparła zrezygnowana. Nie podejmowała walki. Nie było sensu. Spojrzała w końcu przepraszająco na funkcjonariuszkę. Na jej twarzy pojawił się mdły uśmiech.
- Przepraszam za kłopot. Poniosę ewentualne koszty wezwania...



Zobacz profil autora

67 Re: Przychodnia on Pon 18 Sie 2014, 23:39

Jak do środka wracać skoro ona tutaj wraca do środka z czegoś co nie można tymże środkiem nazwać. Zatrzymała się jak na znak. Dłoń pani Raminez wcale nie taka groźna pozwoliła Miltonowej wychylić się w prawo, wychylić się w lewo.
- Ja tutaj... pracuję... - wysapała zdyszana. Chwyciła mocniej torbę. - Catherine, co się dzieje? Ja za nią odpowiadam, pani władzo!

Zobacz profil autora

68 Re: Przychodnia on Pon 18 Sie 2014, 23:40

Miała ochotę załamać ręce. Puściła ramię kobiety i spojrzała w stronę brodacza, namyślając się wyraźnie. W końcu jednak znowu twarz na Hernandez zwróciła i pokręciła głową. Nie wiedziała czy dobrze oceni sytuację, ale musiała.
- Pozostanę przy pouczeniu. Jeśli jeszcze raz będzie pani wzywać policję, potem miotając się w zeznaniach, nie skończy się na grzywnie. Niech pani wraca do środka... 
Odpowiedziała i ruszyła do radiowozu, ignorując Milton i obserwując Tyrsena. Stwierdzić tylko mogła, że Hernandez nie ma gustu w doborze mężczyzn. Ramirez wsiadła do samochodu i odpaliła stacyjkę.
Powoli odjechała.

zt



Gabrielle R. Ramirez

Zobacz profil autora

69 Re: Przychodnia on Wto 19 Sie 2014, 00:00

Patrick był istnym szatanem. Plan był dopracowany w prawie wszystkich szczegółach... oprócz zniknięcia lekarki za drzwiami... chociaż to w sumie było najbardziej do przewidzenia.
Gdy policjantka załamała ręce i wróciła do samochodu, on podszedł do lekarki. Aż sobie przypomniał baśń o tym chłopcu, co ciągle wołał o pomoc na żarty, aż w końcu wszyscy mieli go w dupie przy prawdziwym zagrożeniu.
Tyrsen złapał kobietę za rękę i nachylił się do jej ucha.
- Mówiłem, żebyś była grzeczna. Wzywanie policji tutaj nic nie da, piękna. - szeptał. - Doigrałaś się. Te dane mają się u mnie pojawić. Szukaj Tyrsena w barze Viva Maria. - złożył na jej ustach iście Judaszowski pocałunek, puścił ją i wrócił do swojej bestii na dwóch kółkach. - Znasz konsekwencje. - powiedział na krótko przed tym, jak odpalił motocykl, wycofał kawałek na ulicę i ruszył przed siebie.

/zt ---> przyczepa Tyrsena

Zobacz profil autora

70 Re: Przychodnia on Wto 19 Sie 2014, 00:17

Pojawienie się doktor Milton nic tutaj nie pomogło. Cath miała taki mętlik w głowie, że prawie dostała zawrotów. A na pewno ją rozbolała łepetyna. Westchnęła i odpowiedziała drżącym głosem.
- Pani doktor! Ja... Nie, nic. Małe nieporozumienie. - odparła. Zaraz potem ten ciemny typek złapał ją za rękę i zbliżył się. Zadrżała, a oczy otworzyła szeroko w strachu.
Zaraz zginę, zaraz zginę, zaraz zginę... Przemknęło jej przez myśl i nie była w stanie się wyrwać facetowi. Odrętwiała słuchała tego co mówi, nie zareagowała nawet na pocałunek. Wpatrywała się w niego jak odjeżdża, a gdy zniknął za rogiem ulicy zgięła się w pół i odetchnęła ciężko.
- Pani Milton, ja... Potrzebuję na resztę dnia wolnego. Natychmiast. Pacjentów, których miałam dzisiaj przyjęłam. Na więcej... nie dam rady... - wydukała i weszła pośpiesznie do środka. Zamknęła się w gabinecie i na mega speedzie przebrała się. Chwyciła torebkę i wybiegła z kliniki. Wsiadła do swojego wozu i odjechała. Po drodze jeszcze chciała kupić paczkę fajek. Chrzanić płuca.

ZT > dom.



Zobacz profil autora

71 Re: Przychodnia on Wto 19 Sie 2014, 14:46

> Apache Road

Wrocila wraz z jedna karetka, gdy ona juz odstawila zwloki. Wyszla z wozu i westchnela. Nieprzyjemne wezwanie, same trupy na miejscu. Cath powlokla sie do przychodni, by zrobic notatke odnosnie ofiar. Nie musiala sie przebierac, gdyz byla w lekarskim stroju. Weszla do gabinetu lekarskiego i zaraz zaczela sporzadzac notatke. Opisala ile trupow oraz ich oibrazenia., gdy skonczyla wyslala wszysko faksem do biura szeryfa.

Gdy zrobila notatke poszla do przychodni, by zmienic jeszcze kilka opatrunkow, rozciac pare szwow i wlozyc jedna reeke w gips. Typowo proste zadania, ktore miala obcykane. Jednak w glowie jej wciaz cos siedzialo. Nie byl to dzisiejszy wypadek, choc on takze pozostal w jej pamieci. Ale bylo to zadanie jakie dostala od nieznajomego mezczyny.
Do czego sie posunie jesli nie zaniose mu tych dokumentow.... Rozmyslala. Gdy skonczyla po poludniu preace wykorzystala moment, ze pielegniarki nie ma w pokoju. Weszla i wyciagnela z odpowiedniej szuflady dokumenty odnosnie wypadku na Dust Road. Szybkim krokiem opuscila pomieszczenie i poszla do gabinetu lekarskiego, gdzie bylo ksero. Zaczela pospiesznie wszystko szybko kserowac. Jeszcze nie zdecydowala czy pojdzie... Gdy skonczylz odniosla teczke do pokoju i schowala tam gdzie bylo jej miejsce. Ksero wlozyla w oddzielna teczke i wrzucila do torby. Zaraz potem opuscila przychodnie.



Zobacz profil autora

72 Re: Przychodnia on Czw 21 Sie 2014, 16:30

Przyczepa Ennisa -->

Poranek był rześki, lekki wietrzyk rozwiewał troski okolicznych przechodniów; wszystkich oprócz Ennisa. Miał potwornego kaca. Nie przywykł do picia w ten sposób - nie pozwalało mu na to ani prawo, ani jego usposobienie, ale wczoraj zdarzyło mu się przekroczyć więcej niż jedną swoją granicę. Przede wszystkim poszedł się bić i to stanowiło główną przyczynę jego wycieczki do przychodni. Pulsujący ból, który przeszywał go, gdy tylko dotykał swojego nosa, oraz mocno spuchnięta i zaczynająca sinieć prawa strona szczęki trochę zaczęły go niepokoić. Co, jeśli Tyrsen złamał mu nos? Ennis wolał się upewnić, że to tylko powierzchowne obrażenia. No i dostać coś solidnie przeciwbólowego.
Wsunął się do poczekalni, przekazał recepcjonistce swoją sprawę i usiadł na jednym z krzesełek obok otyłej kobiety w średnim wieku i zasmarkanego dziewięciolatka. Oparł się o ścianę, odchylił głowę do tyłu i przymknął powieki, pod którymi zatańczyły jak szalone wszystkie barwy tęczy. Natychmiast zrobiło mu się niedobrze.
Może to kac, a może wstrząśnienie mózgu, pomyślał. Spokojnie czekał, aż ktoś go przyjmie.



Zobacz profil autora

73 Re: Przychodnia on Czw 21 Sie 2014, 17:00

Viva Maria! >

Po wizycie pod Viva Maria! Cath ruszyła prosto do pracy. Była wzburzona i wpadła do przychodni naburmuszona. Na szczęście pacjenci byli zwykle mili i lekarka uspokoiła się. Gdy wyszła z gabinetu, by zawołać kolejną osobę spojrzała na ławkę.
- Pan Enderman, zapraszam! - zawołała, spoglądając na kartę zza szkieł okularów. Potem rozejrzała się po korytarzu i, gdy chłopak wszedł, zamknęła za nim drzwi i stanęła przy biurku. Spojrzała na nieznajomego i uśmiechnęła się do niego miło.
- No ładnie, ładnie. Gdzie się tak urządziłeś? - zapytała i gestem poprosiła, by podszedł. Potem obejrzała buzię dokładnie.



Zobacz profil autora

74 Re: Przychodnia on Czw 21 Sie 2014, 17:14

Ennis ewidentnie miał złamany nos. Jeśli Cath chciała dobrze go opatrzyć i nastawić, mnożnik na inteligencję, próg 61. Jeśli nie przekroczysz, masz kolejną próbę, ale chłopaka boli jak jasna cholera, ze prawie się posiusiał w majtki.

Zobacz profil autora

75 Re: Przychodnia on Czw 21 Sie 2014, 17:22

71

Kobieta sprawdziła nos. Złamany. Zacmokała z dezaprobatą.
- Kto ci sprzedał taki cios, że nos złamał. Teraz się przygotuj na krótki ból. Raz, dwa... - nie doliczyła do trzech i zdecydowanym ruchem nastawiła nos. Zaraz potem włożyła nieco wacików do nosa, bo popłynęło trochę krwi.
- Jak ci mocniej spuchnie to obłóż lodem. I nie ruszaj go i uważaj na nos. - pouczyła go i czekała na reakcję. Czy coś wyjaśni lub ma jakieś pytania.

/ odpisz mi też na poprzedniego, jak zadawałam tam pytania.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 3 z 44]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 23 ... 44  Next

Similar topics

-

» Przychodnia

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach