Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Opuszczone ranczo

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 4 z 8]

1 Opuszczone ranczo on Wto 04 Lis 2014, 19:20

First topic message reminder :

Jadąc Hawton Avenue poza granice Old Whiskey, po skręceniu w jedną z nieutwardzonych dróg, dotrzeć można do niewielkiego, opuszczonego rancza. Prosperowało prawdopodobnie do końca lat dziewięćdziesiątych, później rozrastające się ranczo Randalla stało się zbyt dużą konkurencją dla rodzinnego gospodarstwa i... umarło.
Okolice rancza zarośnięte są typową roślinnością - niskimi krzakami, trawami, pokurczonymi drzewkami.
Stoi tu drewniany, dwupiętrowy dom, a obok niska, miejscami łatana blachami stodoła. Do niej przylega zagroda. Za domem leży przewrócony wiatrak.

Na terenie rancza, blisko domu, stoją dwa kampery. Święci z Arizony i pracujące dla nich dziewczyny ogarnęli teren rancza otaczający dom, jak i samo jego wnętrze.

Zobacz profil autora

76 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 12:54

- Zawsze można to przyspieszyć - mruknął do Consi, stając sobie z boku, bo nie będzie Maro przeszkadzał w tej zabawie. - W ten sposób lub inny - westchnął i spojrzał na ten dom. - Może został tam pogrzebacz, więc kolegę można tutaj zostawić na kilka godzin, żeby sobie policzył, ile jeszcze ma do oddania, wraz z odsetkami - powiedział do Ramirez i skierował się do domu, a nuż - może faktycznie znajdzie?



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

77 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 12:57

Po opuszczonym ranczu rozległ się krzyk Curwooda, który stracił paluszek. Oj bolało. Na moment zabrakło radiowcowi tchu do odpowiedzi, gdy promieniujący ból przeszył całą rękę.
- No kurrr... - Sapnął w piach, który wciskał się mu do ust - Zapłacę.



Zobacz profil autora

78 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 13:07

35+5*6>50

Gdy paluszek odskoczył a Billy rzucił magiczne słowo uśmiechnąłem się.
- Jutro o ósmej rano bank otwierają - mruknąłem stając nad Billym jak kat, pewnie w końcu za takie numery mnie ktoś zajebie, ale teraz zbytnio o tym nie myślałem. Gdyby Billy nie pyskował.
Gdyby dalej się stawiał, mógłbym tak ciąć do 21.
- Jak zrobisz nas w chuja, pójdziesz na policję nie tylko ty stracisz co nieco Baby też, więc nawet o tym nie myśl...



Zobacz profil autora

79 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 13:10

- Ja bym mu nie ufał. Już wielokrotnie pokazał że lubi cwaniaczyć. Nie odda tej kasy jak go puścimy, tylko spróbuje komuś powiedzieć, albo kogoś na nas napuścić. Bez jednego palca nadal jest takim samym zasranym padalcem jak wcześniej. Następnym razem nie da się tak zaskoczyć. - stwierdził Seth i właściwie miał rację, bo pamiętał jak to było za jego czasów w Hells Angels, kiedy był jeszcze młodym szczylem. Takie cwaniaki nigdy nie płacą, chyba że mają kasę przy sobie w momencie przyciskania. Jeśli zostawia się ich samym sobie, to wtedy zaczynają kombinować, a w tym momencie za dużo się powiedziało żeby dać się wyrolować.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

80 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 13:37

Consuela uśmiechnęła się, kiedy Billy oznajmił, że zapłaci. Przekonała go!
Gdy jednak wysłuchała wątpliwości (z resztą słusznych) Clustera, to schyliła się, by podnieść paluszka i obracając go w dłoniach z wyraźnym obrzydzeniem na twarzy zarzuciła swoim pomysłem.
- Jeśli nie zapłaci, to Bejbe blablabla... - westchnęła ciężko - Nie tak powinniśmy postawić sprawę, chłopaki. Weźmiemy się za nią tak czy siak, a kiedy Tomcio Paluszek - wskazała na blondyna jego własnym palcem - ...ureguluje swój dług, to wtedy uwolnimy jego Dulcyneę. - uśmiechnęła się nieco demonicznie, starając się jednocześnie nie rzygnąć.



Zobacz profil autora

81 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 13:47

William ledwo parę kroków zrobił, a się okazało, że jednak Curwood zdecydował się na spłatę. Dobrze więc. Księgowy wrócił, telefon na moment wyciągnął, a potem schował do kieszeni i wziął od Consueli palca, by temu się przyjrzeć.
- Może Baby, z którą się spotkasz po spłacie, ucieszy się na ten widok - westchnął, znużony. - Na pewno sobie dogodzi jakąś twoją częścią - dodał i wsunął wolną dłoń do kieszeni spodni, palec rzucając w stronę Ramirez. Lepiej z tym wyglądała.
- Ale wiesz, że to już nie jest tysiąc, prawda? - spytał. - Przyniesiesz w zębach dwa tysiące, odsetki bardzo szybko rosną - oznajmił.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

82 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 13:58

- Masz rację - rzuciłem do Setha, Consuela też miała rację i Will miał racje, co za ekipa, aż się w duchu uśmiechnąłem, co cztery głowy to nie jedna.
- dwa kafle Billy - nachyliłem się i zrobiłem mu rewizję wszystkich kieszeni co tam było? - trzeba jechać po Baby i ją przypilnować co by nasz kogucik nie na naczupirzył się znowu.
Potem sięgnąłem do kieszeni po chustkę i obwinąłem nią dłoń Billa, no miałem trochę serca i rozumu, jeszcze mi tu zejdzie.
- kto jedzie po Baby?



Zobacz profil autora

83 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 14:33

Parker papieroska odpalił, zadumał się, a kiedy Maro spytał o to, kto jedzie po Baby, to się rozejrzał.
- To wy jedźcie - rzucił do Consueli i Setha. - Na pewno ucieszy się z widoku kobiety, ta wasza solidarność jajników czy czegokolwiek innego - machnął na młodszą Ramirez i zaraz wpadł na kolejny pomysł.
- Zresztą, od Baby też trzeba wziąć chociaż pięćset. Niech pamięta, że to obopólna wina, a nie będzie dalej grzmocić się z innymi za darmo - stwierdził do Maro. - To ją czegoś nauczy - dodał.
Lekko butem trącił rękę Curwooda.
- Ile masz zapłacić? - spytał, bo może DJ miał sklerozę?



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

84 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 14:37

Seth kiwnął głową i spojrzał z góry na pozbawionego palca Curwooda. Uśmiechnął się pod nosem, przypominając sobie takie akcje sprzed dekady, kiedy jeszcze nie było hipsterów, smartfonów, a ludzie dzwonili polifonią tu i tam.
- Dobra. Gdzie ona jest? - zapytał Seth i powoli ruszył w kierunku pickupa, wsuwając sobie fajkę do ust, by zaraz potem ją odpalić. Otworzył lekko nadjedzone rdzą drzwi pojazdu i stanął w nich, patrząc na Maro i Willa.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

85 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 14:44

/22:30:28/

Bejbi nieświadoma dramatów, które rozgrywały się gdzieś w ciemnościach za ranczem, przyjmowała klienta. Tak, o dziwo. Był to starszawy kierowca tira, który lubił młode ciałka. I nie miał z kim gadać przez dwanaście godzin jazdy z jednego miejsca Stanów na drugi.
Był u niej już drugi raz w ciągu ostatnich tygodni i znów nie mogła wyjść z podziwu, że potrafi nadawać w czasie grzmocenia. A to, że benzyna droga, a to jedzenie chujowe, a to że on by wolał jeździć po innej trasie, ale nie może. A to jeszcze, że żonie alimenty spłaca, a taka długa trsa to mu dużo kasy przynosi.
W sumie, to nawet go lubiła.
Nie był perwertem.
W końcu skończył, zlazł z niej, klepnął w tyłek i kazał sobie podać gacie. No więc zgramoliła się z wyra, żeby rzucić mu i gacie i spodnie, a potem wciągnąć na siebie bieliznę. Skrzywiła się lekko i zaczęła rozważać, czy zdąży wziąć prysznic.



Jean Green

Zobacz profil autora

86 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 14:59

- Ja wiem gdzie jest. - oznajmiła Consuela, po czym machnęła ręka, by Seth się za nią pokierował.
Po krótkim spacerku po jałowym terenie opuszczonego rancza, dotarli do domu uciech, w którym już z daleka było słychać, że dziewczyny brały się ostro za robotę.
Kiedy przekroczyli próg, natknęli się na młodziutką, ale już zmęczoną życiem, półnagą dzierlatkę.
- Gdzie Baby? - spytała, a dziewczę wskazało na drzwi pokoju nieopodal. Consuela nabrała mocno powietrza w płuca i ścisnęła mocniej palec Billy'ego (hehehe), kiedy usłyszała za drzwiami męski głos.
- Czyń honory, stary. - rzuciła do Setha.



Zobacz profil autora

87 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 15:17

Seth spojrzał na nią z uśmieszkiem.
- Powinnaś mi jeszcze wskazać kierunek palcem. - rzucił i ruszył do drzwi. Słysząc głos faceta mówiący coś o gaciach i tym że zaraz musi jechać stwierdził że trafili lepiej niż się spodziewał. Złapał za klamkę i otworzył drzwi.
- Baby blues się skończył, Janusz. - rzucił do wąsatego kierowcy tira i spojrzał na Jane, zaplatając ręce na klatce piersiowej.
- Cześć, młoda. W najbliższej przyszłości palczaste przyjemności z DJem staną się nieco mniej spektakularne.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

88 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 15:22

- Dwa tysiące.
Wysapał ze zniecierpliwieniem, leżąc pyskiem w piachu i zaciskając zęby z bólu. Miał ochotę się podnieść, ale skrępowane ręce nie pomagały. Curwood może i w gorszej pozycji, ale nie odmawiał sobie pomstowania w myślach.
Chociaż wyrzucał sobie głupotę za obracanie dziwki, to jednak nie zamierzał machnąć ręką na utratę palca.



Zobacz profil autora

89 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 15:25

Odskoczyła, gdy tak nagle nieproszeni wpadli do pokoju. Spojrzała na klienta, który ubierał się powoli. Jemu chyba też niespecjalnie się spodobało, że Święci złożyli im wizytę.
- Pojebało was? - zapytal.
Jean przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Nie wiedziała, co to miało oznaczać, ale na pewno nic dobrego. No, ona wiedziała! Wiedziała, że to się źle dla niego skończy! I go ostrzegała! Naprawdę się wystraszyła.
- Czego chcecie?! Przecież... - machnęła ręką na tirowca. No przecież pracuje, tak?



Jean Green

Zobacz profil autora

90 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 15:26

Pan Janusz, zawstydzony zaistniałymi okolicznościami i w nadziei, że nie doczeka się żadnych kłopotów, pospiesznie naciągnął na siebie resztę ubrań, po czym wybiegł czym prędzej z tej jaskini rozkoszy.
- A tak swoją drogą, Bejbe... - wychyliła się zza Setha - W razie, gdybyś była jeszcze niedopukana, to zawsze możesz się pokusić o palcówkę. - oznajmiła i rzuciła w dziewczynę paluszkiem Billa, z pewną ulga pozbywając się tej części ciała ze swojej orbity.
- A teraz cho z nami!



Zobacz profil autora

91 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 15:31

Jako że autor poprosił, to napiszę, że Maro przekazał Williamowi sekator, który Parker dwukrotnie podrzucił w ręce i przykucnął przed Curwoodem. Wzrokiem powiódł za Salinasem, który najwidoczniej musiał się oddalić i gdzieś oddzwonić lub się odlać.
- Bardzo dobrze, Billy! - rzucił zadowolony i zaraz obrócił mężczyznę tak, że zamiast pysk w piachu, to potylicę miał. Powinno mu być wygodnie.
- Nie chcemy przecież, żebyś się piachem udławił, prawda? Poczekamy na koleżankę, może odwiedzi - dodał i spojrzał w stronę przyczep.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

92 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 15:33

Seth przyjrzał się reakcji Jane na mały palec Billa, parskając śmiechem. Zaciągnął się papierosem, którego uprzednio podpalił i rzucił spojrzenie Consueli.
- Jednego można Baby pogratulować. Nie wtydzi się swoich uczuć i ślimaków z innymi. - mruknął kąśliwie, ale w dobrym tonie, mając na myśli speszoną Motley Crue w momencie powitania Maro. Ach, jaki to był piękny widok.
- Naciągaj gacie na tę wąską dupę i zbieraj zabawki, palcówka poczeka.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

93 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 15:47

W pierwszej chwili nie skumała nawet, co w nią rzucono. Dopiero potem, gdy paluszek upadł na ziemię, zrozumiała. I aż się zapowietrzyła, spoglądając na odciętą część ciała. A potem na Setha i Consuelę.
I ty, Brutusie, przeciwko mnie?! Była taka zawiedziona. Jej koleżanka z celi.
Zaciskając mocno usta sięgnęła po spodnie i bluzkę. Wciągnęła je na siebie, stopy wbiła w trampki i z bardzo nieszczęśliwą miną spojrzała na Świętych.



Jean Green

Zobacz profil autora

94 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 15:59

Po pijącym do niej komentarzu Setha, Consuela przybrała minę grumpy cata i pacnęła motocyklistę w ramię z wiadomym sobie wdziękiem.
- Niczego się nie wstydzę. Wylewność w uczuciach idzie mi jak z palcem w dupie - wink wink.
- Wybacz koleżanko, ale gdyby twój kochaś spłacił dług, to nie miałabyś teraz kłopotów. Niestety, nie kiwnął nawet palcem. - wink wink.
W każdym razie obstawiam, że Bejbe nie trzeba było siłą prowadzić w miejsce pobytu Billy'ego, Maro i Parkera, także potuptali sobie tam grzecznie. Consuela spojrzała na zegarek.
- Proponuję wypuścić już Curwooda, a co do Bejbe... - zmrużyła lekko oczy i położyła palec na brodzie - Może będziemy obcinać jej po paluszku, co 3 godziny, dopóki Curwood się nie wywiąże? - rzuciła propozycją. Oj, mimo wszystko miała nadzieje, że szybko mu pójdzie. Z jednej strony była dumna ze swoich pomysłów, a z drugiej zdawała sobie sprawę z tego, że są okrutne. Jak na razie zwyciężała jednak ciemna strona mocy. Chyba dobrze się czuła w szeregach Świętych.



Zobacz profil autora

95 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 21:05

Po takim czasie czekania i milczenia, bo najwidoczniej Curwood się obraził (chociaż nie było absolutnie żadnego powodu), w końcu William zauważył i Consuelę, i Setha, i Baby, przy czym do tej ostatniej się uśmiechnął szeroko. Dziewczyna mogła zauważyć sekator, a więc i to, czym odcięto paluszek DJa.
- Baby, płacić to płacić, a nie nadal za darmo dawać się w obroty - zauważył. - Też musisz swoje wyłożyć.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

96 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 21:15

Szła jak na ścięcie. Mając w pamięci odcięty palec Billy'ego (chyba jego...) było to całkiem prawdopodobne. Serce biło jej jak szalone, ale bała się jeszcze bardziej, że jeśli spróbuje uciec, to ta dwójka strzeli jej w plecy. Czy coś.
Jednak dopiero, gdy dotarli na miejsce, gdzie była jeszcze dwójka motocyklistów i Billy... Wpadła w panikę i histerię. Widok zakrwawionego sekatora i Curwooda zwiniętego na ziemi, z jakąś szmatą owiniętą wokół dłoni, wcale nie poprawił sytuacji. Ani też pomysł Consueli i Willa. Jego uśmiech był chyba najgorszy.
Zaczęła rozpaczliwie kręcić głową i powtarzać "nie", cofając się w tył. Byle dalej od nich. Co było straszne, bo jednocześnie chciała wiedzieć, że nic więcej nie utną jej kowbojowi.



Jean Green

Zobacz profil autora

97 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 21:39

Hm, chciałem coś mądrego powiedzieć, ale może trzeba było milczeć. Wysłuchałem wszystkich co mają do powiedzenia. Myślałem. Gdy pojawiła się Baby spojrzałem na nią na jej strach w oczach. Czy ruszyło mnie sumienie, nie chyba nie nie mogło. Moje milczenie trwało chyba wieczność. Ciągnęło się i ciągnęło.
- Posłuchaj Billy jutro ósma trzydzieści widzę cię tutaj z kasą - mruknąłem po raz ostatni - jeśli nie...
Podszedłem do dziewczyny i pociągnąłem ją za rękę bliżej Curwooda.
- Ona straci nie tylko palce - to chyba był jasny przekaz. Jak ktoś miał serce mógł Curwooda odwieźć do banku. Ja miałem zamiar nocować dzisiaj z Baby. Mogliśmy grać w karty, pić, śmiać się lub płakać kto co wolał. Billy mógł po prostu ustawić się w kolejkę do banku.



Zobacz profil autora

98 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 21:43

- Och, złotko, nie przesadzaj i nie powtarzaj się - odparł z rozbawieniem, a żarzący się papieros rzucił na ziemię, przydeptując butem. - Zadecydowałaś, a to... - kiwnął na Curwooda. - ...to po prostu konsekwencja, nic trudnego. Jest A i jest B - wzruszył ramionami, dając potem powiedzieć Salinasowi, co i jak.
- Zatem ty dwa tysiące, Curwood, a ty, Baby, 500 do jutra - skwitował i westchnął cicho. - Chyba że znowu mają pójść palce wek, a dług znowu większy, mm? - spojrzał po tej dwójce, oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi, potwierdzenia.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

99 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 22:33

Seth siadł sobie na pace pickupa i odpalił kolejnego szluga, zaciągając się. Słuchał wszystkich po kolei w ciszy. Uśmiechnął się pod nosem.
- Ktoś dziś zostaje z Baby na randce, coby Billy miał motywację, nie? - zapytał, wypuszczając dym z ust.
- A może po prostu polecimy w kółeczko na Baby i zobaczymy co nasz Luźny Paluch zrobi? Ale chyba tego można mu oszczędzić...




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

100 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 22:45

Miala tak bardzo przejebane. Przenosila tylko spojrzenie z jednego faceta na drugiego, gdy po kolei zabierali głos. Zacisnęła usta, ale broda jej drżała i miała szklanki w oczach. Z ucieczki też nici, bo masywna łapa Salinasa zacisnęła się na jej ramieniu.
I co, jakie kółeczko?
Chyba po prostu nie chciała dopuścić do siebie znaczenia tego określenia.
- Tak - wydusiła z siebie w końcu. - Zapłacę - pisnęła, wbijając wzrok w ziemię. - Tylko go zostawcie - podniosła błagalne spojrzenie na Parkera. Mimo tego przeklętego sekatora, był chyba najmilej wyglądającym Świętym.



Jean Green

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 4 z 8]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach