Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Hawton Avenue

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 3 z 6]

1 Hawton Avenue on Pią 16 Maj 2014, 15:04

First topic message reminder :

Tutaj znajduje się urząd miasta, kancelaria prawnicza J. Santosa (na skrzyżowaniu z Pickles Street) i redakcja miejscowej gazety. Na skrzyżowaniu z główną drogą stoi przychodnia oraz apteka.

Zobacz profil autora

51 Re: Hawton Avenue on Pią 14 Lis 2014, 17:12

Burknął coś pod nosem. Atmosfera była ciężka.
- Hm? - spojrzał na Clausa, gdy ten nieco innym tonem zwrócił się do niego. - Eee. Masz na myśli Allison? - zmarszczył brwi. Potem wzruszył ramionami. - No, spotkałem ją ostatnio, pogadaliśmy chwilę, ale raczej bez... szczegółów. A bo co? Odświeża znajomości? - wymownie poruszył parę razy brwiami.



Zobacz profil autora

52 Re: Hawton Avenue on Pią 14 Lis 2014, 17:24

Oparł się o motor.
-No. Allison, tak!-przyznał mu szybko, bo faktycznie dopiero teraz przypomniało mu się imię.-Ano. Odświeża.-zarechotał pod nosem.-...i jest mocno interesowna. Wypytywała o to czy dalej siedzimy w dragach. I o interesy. I bar.-mruknął, przekładając wykałaczkę językiem z jednej strony na drugą.-Zawsze była taka wścibska?-dopytał, krzyżując nogi przy łydkach.



Zobacz profil autora

53 Re: Hawton Avenue on Pią 14 Lis 2014, 17:36

- Mmm... - mruknął tylko i podrapał się po głowie. - Dragi, interesy, bar?
Ciekawska, nie ma co.
- Nooo, od gówniary kręciła się za Betty Jou... - urwał i chwilę milczał. - Chyba ją zawsze ciągnęło do skór i motorów, co nie? - zaśmiał się krótko. - Co do baru, to chyba wspomniałem jej, że Betty wyjechała i dlatego bar zamknięty... Ale dragi...
Baker zacisnął usta. Dragi. I jej rzekome zatrucie. Jej chujowy wygląd. Cholera.
Wzruszył ramionami.
- To baba, Claus. Baby zawsze są wścibskie - skwitował w końcu.



Zobacz profil autora

54 Re: Hawton Avenue on Pią 14 Lis 2014, 17:48

Claus, milcząc, skinął głową, gdy ten powtórzył tematy jej pytań. Najwyraźniej Sue postanowił coś połączyć w całość.
Zaśmiał się w tym samym momencie co Baker.
-Do ciebie też lepiła się jak ćma do lampy?-spytał z krzywym uśmiechem.
Zmarszczył brwi, gdy przerwał i milczał przez chwilę. Gdyby nie jego zacięta mina to uwierzyłby, że faktycznie to nic wielkiego. Jeżeli jednak szef postanowił mu o czymś nie wspominać, to nie dociekał. To w końcu nie było aż tak ważne. Przynajmniej nie teraz. Mieli teraz ważniejsze rzeczy od Allison i jej problemów.
-Ojj, są...-przyznał mu, unosząc brwi i kiwając głową.-Apropo bab... Co z Betty?-spytał, niejako spodziewając się, że to może być grząski temat.
Ale mimo wszystko... To była Betty. Mógł za nią dostać po uszach.



Zobacz profil autora

55 Re: Hawton Avenue on Pią 14 Lis 2014, 18:08

- Co? Nie - odparł krótko. - Raczej, hm... Cieszyła się chyba, że mnie widzi. Tak... Po prostu.
Znowu wzruszył lekko ramionami. Futerał ze snajperką nie był w końcu jakis super lekki. Poruszył barkami na zmianę, jakby to miało pomóc mu się rozluźnić.
- Co z Betty? - powtórzył i spojrzał na Clausa. Poker face. - Podnajęła mi bar.
Nie miał nic więcej do powiedzenia. Nie wiadomo, czy dlatego, że coś mu stanęło w gardle, czy dlatego, że wiele więcej o obecnych zajęciach Betty Jou nie wiedział. Chyba babciowała.

Na szczęście RESZTA ŚWIĘTYCH SIĘ ZJECHAŁA, więc Baker zarządził, że ruszają. Nie było przecież czasu do stracenia.

Wszyscy członkowie gangu udają się do lokacji http://www.oldwhiskey.pl/t111-opuszczona-kopalnia-miedzi

Zobacz profil autora

56 Re: Hawton Avenue on Nie 23 Lis 2014, 14:34

--> 31.03.13 z domciu

Don't stop me nooow! I'm having such a good time... - dobiegało ze słuchawek wciśniętych w uszy. Jon aż takiego dobrego czasu nie miał. Nie przebiegł daleko a już zaczął ciężej oddychać. Jednak nie miał zamiaru się poddawać. Oczywiście, że będzie go wszystko boleć, ale o to chyba chodzi w treningu co nie?
Raz. Dwa. Raz. Dwa. Lewa. Prawa. Lewa. Prawa. Skurcz.
Chwila przerwy.
...
Lewa. Prawa. Raz. Dwa
... I am a sex machine ready to reload...





Zobacz profil autora

57 Re: Hawton Avenue on Nie 23 Lis 2014, 14:47

z domu

Cóż, nie problem było dogonić Jona, gdyż nie był on wybitnie wysportowany. A Cath jak skręciła w Hawton Avenue to ujrzała mężczyznę w seksownym dresiku. Z lekkim uśmieszkiem momentalnie go dogoniła i zrównała się.
- Oho, ktoś tu się zasapał nieźle. - rzuciła, a obok niej podskoczył Szczypior z wywieszonym jęzorem. - Cześć, Jon! Widzę, że bieg przełajowy na pikniku trochę cię zmotywował.
Nie zatrzymywała się, a biegła truchtem dalej.



Zobacz profil autora

58 Re: Hawton Avenue on Nie 23 Lis 2014, 14:54

Jon zasłuchawszy się w muzyce nie zorientował się, że ktoś koło niego jest dopóki nie otarło się o niego coś kudłatego.
Spojrzał w dół i zobaczył psa, który ewidentnie nie ogarniał swojego szcześcia i chyba zaraz wybuchnie. Wyciągnał słuchawki i przywitał się w kolejności.
- Cześć Szczypior, hej Cath - sap, sap - raczej mi przypomniał, że miałem coś ze sobą - sap -zrobić.
Nie miał zamiaru przyśpieszać więc Cath pozostawało biec tak wolno, że aż do tyłu.
- Jak impreza? Siedziałaś do końca?





Zobacz profil autora

59 Re: Hawton Avenue on Nie 23 Lis 2014, 14:59

Pociągnęła psiaka, by tak się nie rzucał na biednego Jona, bo go jeszcze przewróci. Sama miała okazję nieco odpocząć, bo też była zmęczona. I o dziwo, Jon miał okazję ją zobaczyć po raz pierwszy bez makijażu! Święto lasu.
- Tego się po tobie nie... spodziewałam. - Przed ostatnim słowem odetchnęła, bo wiadomo, też miała przyspieszony oddech. Gdy tak zwolniła do jego tempa, to zaczęła podskakiwać z nogi na nogę, a jej długa kita majtała się na boki.
- Bardzo mi się podobała. Odprowadziliśmy z Ronem Lolę i Naiche i wróciliśmy. Prawie do końca. Jak spędzasz święta? Jedziesz do rodziny czy coś?
Tup, tup, tup, tup, tup, by nie zapomnieć.



Zobacz profil autora

60 Re: Hawton Avenue on Nie 23 Lis 2014, 15:27

Cath i bez makijażu dobrze wygladała. Ale z jej żyrafim wzrostem i ich tempem wyglądali na bardzo dziwną parę biegaczy.
- Ty chyba powinnaś grać w kosza. I co ma znaczyć, że się nie spodziewałaś - zaśmiałby się ale nie starczyło mu oddechu - Zobaczysz, jeszcze zacznę robić pompki - tu już parsknął, ale szybko pożałował.
Uśmiechnął się po podekscytowanej bestii biegnącej koło niego. ...Szczypiora znaczy.
- Wygląda jakbyś go w ogóle na spacery nie zabierała.
- Ah, to fajnie, ja się zmyłem nieco szybciej - tup tup tup ominąć psią kupę tup tup tup
- Nie, siedzę w mieście. Nie specjalnie obchodzimy święta razem. - Bez siostry to nie to samo. Skrzywił się nieco.
- A ty?





Zobacz profil autora

61 Re: Hawton Avenue on Nie 23 Lis 2014, 15:34

Wzruszyła ramionami na wzmiankę o koszu.
- Grałam trochę. Ale to na studiach. W liceum byłam cheerleaderką. - To ci nowina. Nikt by się nie domyślił. Zresztą, nie byli aż tak bardzo dziwna para, bo Cath miała adidasy bez obcasa, więc różnica została zmniejszona.
Spojrzała przelotnie na Szczypiora, która wyglądał jakby był na ecstasy.
- On tak już ma zawsze. Nie jest zbyt rozgarnięty, ale ADHD to chyba wchłonął od wszystkich w schronisku, łącznie z hyclami. - odetchnęła, przeskakując dalej z nogi na nogę w tempie Jona. Nigdzie jej się nie spieszyło, więc co będzie gdzieś lecieć do Appaloosa i z powrotem.
- Aha, no to ja podobnie. - też nie skomentowała sytuacji rodzinnej. Choć miała ją ogromną, nikt jej nie chciał tam na święta. - Ale w sumie dobrze mi z tym.



Zobacz profil autora

62 Re: Hawton Avenue on Nie 23 Lis 2014, 15:49

- Poważnie? Ale chyba nie byłaś na szczycie piramidy? - Cath wyglądałaby jak iglica na PeKiNie.
- No ja byłem w klubie szachowym, więc jedyne co mogłem wyćwiczyć do nadgarstki - powiedział nie zdając sobie sprawy z konotacji. Na jego spodniach pojawił się ślad po ślinie. Miał nadzieję, że to Szczypior jest temu winny, nie jego włascicielka.
Jon przestał już czuć swoje łydki, ale o dziwo pomogło to mu się skoncentrować na dalszym biegu. Słuchawki obijały się bezwładnie o jego chudą klatę.
- Z resztą, to tylko Wielkanoc. Ja już zjadłem swoją porcję jajecznicy i to by było na tyle z obchodów. - Uśmiechnął się pogodnie.





Zobacz profil autora

63 Re: Hawton Avenue on Nie 23 Lis 2014, 15:58

Wywróciła oczami. A co to za insynuacje! Przecież była idealna.
- Oczywiście, że byłam. Byłam wisienką na torcie! Tylko wtedy znacznie chudsza i lżejsza. - zarzuciła kitą, a potem uśmiechnęła się pod nosem i spojrzała na Jona wymownie. Serio? Nadgarstki? Wszystko jasne.
- Z wprawą przesuwałeś pionki, co? - mruknęła do siebie po cichu, mając nadzieję, że tego nie usłyszy. Cóż, Cath nie miała w zwyczaju ślinić męskich spodni, więc na pewno, chyba, to był pies.
A gdy blondynka tak obserwowała biednego koronera jak się męczył to od razu wyszła z propozycją.
- Może kawka w Elmirze?



Zobacz profil autora

64 Re: Hawton Avenue on Nie 23 Lis 2014, 16:08

- Okej, okej, wierzę wisienko!  - zaśmiał się 
- Słucham? Nie dosłyszałem - popatrzył na nią zdezorientowany. Co ta mina miała znaczyć? Wzruszył ramionami. Eh, kobiety.
Popatrzył na Cath z nieukrywaną wdzięcznością
- Z chęcią. - i skierowali się do Elmira, nadal biegnąc bo Jon tak łatwo się nie poddawał.

--> Elmir's Dinner





Zobacz profil autora

65 Re: Hawton Avenue on Nie 23 Lis 2014, 19:41

--> Pickles Street.

Uff. Puff. Jeszcze trochę. Do domu nie miał już daleko a Fryderyk Rtęć dodawał mu otuchy. Jednak nie było łatwo. Spocił się niemiłosiernie a blade lico zmieniło kolor na chłodnik litewski.
Ale w końcu!
Oto jest!
Widzi już swój dom. Ostatnia prosta!

zt w domyśle do domciu.





Zobacz profil autora

66 Re: Hawton Avenue on Sro 26 Lis 2014, 17:35

<--- biuro

Gabrielle jeździła po mieście, nie mając żadnych specjalnych planów. Miała być w terenie, to była. Byle tylko tego idiotę Swarka nie musiała oglądać. Była wściekła a złość nie chciała puścić. Złość na mężczyznę i na siebie, że poczuła wyrzuty i wyszła na kretynkę.
Zatrzymała się w końcu na poboczu i niespokojnie zawierciła na fotelu.
Nienawidziła bezczynności.
Dlatego z nadzieją spojrzała na radio, gdy te zatrzeszczało.
Centrala do oficer Ramirez. Jak już tam jesteś w terenie to mogłabyś przywieźć jakiś obiad. Powtarzam, obiad.
Serio? W pierwszej chwili Gabrielle pokręciła głową i parsknęła śmiechem, ale w drugiej znowu, nie zamierzała sobie wchodzić na głowę. Dlatego złapała za słuchawkę i odezwała się surowo.
- No chyba Cię matka nie kocha. Sam sobie rusz dupsko.
Uśmiechnęła się do siebie, czekając na odpowiedź.
Oficerze Ramirez, to sprawa wagi lokalnej. Jeśli zawalisz to zadanie, to czeka nas albo niezadowolenie pracowników spowodowane pustym żołądkiem albo kolejka do toalety. Pamiętaj, nie wszyscy dobrze trawią chili czy ananasa na pizzy, Powtarzam - mało kto lubi ananasa na pizzy.
Policjantka wybuchnęła śmiechem i tak długo nie odpowiadała, póki się nie uspokoiła. Odetchnęła i nacisnęła guzik na słuchawce, znowu przybierając surowy, zły i ostrzegawczy ton głosu.
- Radzę Ci Cooper już zaklepywać sobie miejsce w kolejce. Tylko uważaj na Lolę, bo tymi swoimi tipsikami wydrapie Ci oczy, gdy bardzo jej się będzie chciało.
Szybko wyłączyła nadawanie i zaśmiała się sama do siebie.
Oficerze Ramirez, zmiana planów. Twoim zadaniem jest wyśledzić Turka by przygotował nam kebab.
Gabrielle uniosła brew i popukała się w czoło, które zaraz zmarszczyła, zastanawiając się jak zgasić detektywa. Nie, wyłączenie radia było pójściem na łatwiznę.
- Jak już tak wspólnie składacie mi zamówienia, to spytajcie szeryfa czy się dorzuci do pizzy.

Uwaga, do wszystkich jednostek oficer Ramirez! Powtarzam, do oficer Ramirez! Pilne! Obiad u koronera! Powtarzam - obiad u koronera Harpera dziś wieczorem. Obowiązuje przystrojenie się w dobry nastrój.


I ładną sukienkę. Bez odbioru!

Gabrielle wybuchnęła śmiechem i odłożyła słuchawkę, by już w lepszym humorze pojechać dalej.

zt



Gabrielle R. Ramirez

Zobacz profil autora

67 Re: Hawton Avenue on Pią 28 Lis 2014, 19:59

/3.04 wieczór/

Rita po skończonej zmianie wskoczyła w samochód, żeby podjechać na zakupy do West Marketu. Ledwo się dowlokła z parkingu do środka, a chodzenie w tym labiryncie regałów to już w ogóle była masakra. W końcu, umęczona (i głośno dająca o tym znać), wylazła ze sklepu. Wrzuciła zakupy na siedzenie, łapiąc od razu za butelkę taniego wina i paczkę chrupek, które zamierzała konsumować w drodze do domu.
- Wrrrr...rr...r... - silnik zakaszlał i na tym się skończyło. Rita oskarżyła o to Boga i uderzyła czołem o kierownicę, bo wszyscy wiedzą, że to pomaga w poruszeniu auta. Niestety nie pomogło nawet po powtórzeniu tego trzy razy. Dlatego odkręciła wino i pociągnęła zdrowy łyk. Najlepsze rozwiązanie wszystkich problemów.



Zobacz profil autora

68 Re: Hawton Avenue on Pią 28 Lis 2014, 20:14

Dom Jonathana --->

Skittles kontynuował swój maraton, który miał na celu ukoić jego zmysły. O ile wybicie szyby w warsztacie i obszczanie Bakerowi wycieraczki było w jego mniemaniu objawem jego geniuszu, tak pozostawienie swoich gatek pod domem Jonathana już nie bardzo. W połowie przemierzania ulicy zorientował się, że pewnie sobie obtarł swoje pisanki.
Na domiar wszystkiego spostrzegł rozkraczonego na środku ulicy gruchota tej zbolki, Rity. Przyspieszył kroku, wznosząc ku niebu modlitwy o to, by go nie zauważyła, myśląc na przemian o swych umęczonych jądrach.



Zobacz profil autora

69 Re: Hawton Avenue on Pią 28 Lis 2014, 20:19

Niedoczekanie. Nawet gdyby Rita i Skittles byli w kopalni na Alasce, pozbawieni światła, to ona by go odnalazła. Tak. Odsunęła od siebie butelkę, usta wciąż mają ściągnięte w dzióbek. Wychyliła się przez okno i obczaiła dupcię najpiękniejszego mężczyzny w Old Whiskey. Zaraz potem otworzyła drzwi i w podskokach ruszyła za nim.
Nim się obejrzał, złapała go pod ramię i wyszczerzyła zęby.
- Siemasz, dupku - przywitała go z rozmarzonym uśmiechem. - Gdzie leziesz? Chcesz mi pomóc zatoczyć samochód na drugi koniec miasteczka? Wiedziałam, że tak!



Zobacz profil autora

70 Re: Hawton Avenue on Pią 28 Lis 2014, 20:31

...i nagle jak z najgorszego koszmaru, Rita złapała go w swoje szpony. Mało by brakowało, żeby krzyknął. Na szczęście nic takiego się nie wydarzyło, a bębenki uszne panny Bishop mogły odetchnąć z ulgą.
W każdym razie z typową dla siebie znudzoną miną, zblazowana postać Skittlesa spojrzała na dziewczynę z wyrazem najwyższej pogardy, na jaką było go stać. po chwili przeniósł wzrok na jej rozklekotanego grata.
- Silnik ci padł? Może nasyp do niego viagry, to się obudzi. - mruknął złośliwie, po czym wyrwał swoje ramię z jej uścisku.
Nic na nią jeszcze nie wymyślił, ale odwet był tylko kwestią czasu.



Zobacz profil autora

71 Re: Hawton Avenue on Pią 28 Lis 2014, 20:41

Prychnęła, gdy obdarzył ją swoim typowym, znudzonym spojrzeniem i drugi raz, gdy wyszarpnął ramię. Nie to nie.
- Niestety całą już wykorzystałam - odparła, zadzierając brodę w górę. Uśmiechnęła się złośliwie. - To musiała być niezapomniana noc, Jones - pokiwała głową z przekonaniem.
- Mam wino i chrupki, no nie bądź pałka, pomóż mi - wbrew pozorom, to wcale nie brzmiało jak prośba. Bardziej jak próba przekupienia.
- Co tam w motelu? Teraz obciąga ci Łysy, czy ta ruda dziwka? - spytała po chwili słodkim tonem. - Mam nadzieję, że spuszczasz im się na twarz - zarechotała złośliwie. Jakby była facetem, to by tak robiła. W każdym razie jej spojrzenie zsunęło się z pięknej twarzy Skittlesa na niższe, acz równie piękne partie jego ciała. Tak niewiele ich dzieliło, och!



Zobacz profil autora

72 Re: Hawton Avenue on Pią 28 Lis 2014, 21:04

- Tak, niezapomniana. Całą noc śmiałem się, ze potrzebowałaś wiadra viagry, żeby mi przy tobie stanął - powiedział, po czym wydał z siebie do bólu fałszywy, wymuszony śmiech - Normalnie boki zrywać.
Kolejne słowa Rity przyjął z malującym się na twarzy obrzydzeniem.
- Spuszczam się na cycki twojej starej. - skwitował, po czym bezceremonialnie podrapał się w krok. Do chuja wafla, przydałyby mu się te gacie.
- Nie masz w planach dać mi spokoju, nie? - mruknął, już nieco zmęczony tą zboczoną jędzą, zauważając oczywiście moment, w którym taksowała go spojrzeniem.



Zobacz profil autora

73 Re: Hawton Avenue on Pią 28 Lis 2014, 21:11

Aż się zapowietrzyła. Boże, widzisz i nie grzmisz! Zacisnęła palce w piąstkę i walnęła Skittlesa w brzuch.
- Dupek - warknęła.
Potem otworzyła szerzej oczy i krzyknęła "ha!"
- Wiedzialam! Ona lubi takie rzeczy. Szmata - wywróciła oczami. - Spokoju? Przecież ja nic nie robię - odpowiedziala niewinnie i zatrzepotała rzęsami. - A ty nie masz w planach pomóc mi z autem? - spytała tym samym tonem, co Skittles.
Pokręciła głową. Ech, przyznałby już, że się z niej zgrywa, a potem mogliby zaliczyć dziki seks na tylnym siedzeniu jej samochodu. Tak, byłoby idealnie. Rita się rozmarzyła.



Zobacz profil autora

74 Re: Hawton Avenue on Pią 28 Lis 2014, 21:22

Kiedy go uderzyła, Skittles odepchnął ją od siebie, nie siląc się na subtelności. Dotknęła go, jeszcze się czymś zarazi. Fuj.
- No dobra, pomogę ci. - oznajmił z głębokim westchnieniem, teatralnie wywracając oczami. Zmierzył w kierunku samochodu. Zatrzymał się jednak w połowie drogi i zwrócił się w kierunku dziewczyny. Wyciągnął w jej stronę palec.
- ...ale obiecaj mi, że potem odczepisz się ode mnie raz na zawsze. - tak. To brzmiało jak dobry deal. W sumie gdyby miał pewność, że Rita odczepi się od niego permanentnie, to byłby w stanie się posunąć nawet do bardziej radykalnych kroków, jak na przykład... zrobienia jej obiadu, albo... obejrzenia z nią pierwszego sezonu Glee. Albo nawet wszystkich sezonów Glee, byleby się od niego odczepiła!

Zobacz profil autora

75 Re: Hawton Avenue on Pią 28 Lis 2014, 21:31

Zachwiała się i mało nie wpadła na hydrant. Dzięki, Skittles! Fuknęła pod nosem i podniosła na niego mało przychylne spojrzenie. Ale wtedy Jones obwieścił, że jej pomoże! Twarz zaraz jej się rozjaśniła i już po chwili ruszyła za nim, gdy...
- Co?
Usta ułożyły jej się w kształt "o". No jak to? Jak to, odczepi się? Przecież... przecież byli kumplami! No dobra, nie byli. Rita skrzyżowała ramiona i pokręciła głową.
- Naprawdę spodziewasz się, że dotrzymałabym słowa? - spytała kpiąco. - Musiałbyś zrobić o wieleee więcej, żebym się odczepiła - dodała i zarzuciła głową, by pozbyć się loka z oka. Niestety nie podziałało, więc musiała odgarnąć go palcami.
Zresztą, odczepić od Skittlesa? No jak to!
W Old Whiskey musiałby pojawić się jakiś inny, nowy, egzotyczny, boski mężczyzna, który swym blaskiem i wspaniałością przyćmił tę bijącą od Skittlesa. A to, niestety, mogło nigdy nie nastąpić!



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 3 z 6]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Similar topics

-

» 5th Avenue

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach