Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Convallaria Street

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 5 z 10]

1 Convallaria Street on Pią 16 Maj 2014, 15:08

First topic message reminder :

Ulica Konwalii jest drogą tylko częściowo utwardzoną. Prowadzi do rzeźni i kurzej fermy. Dalej jest już tylko droga gruntowa, którą ostatecznie dojedzie się do bram rancza Randalla.

Zobacz profil autora

101 Re: Convallaria Street on Czw 13 Lis 2014, 21:29

No fakt, niezbyt roztropnie byłoby o tym mówić Connorowi, chociaż, gdyby wiedziała, że Święci niezbyt przepadają z Buendiami to mogłaby to wykorzystać. Ja tutaj oczywiście nic nie sugeruję. Czas pokaże jak to się wszystko rozwinie.
Oczywiście to co mówiła wydało mu się zdecydowanie znajome. Różowe neony poza miastem to mógł być tylko Brzoskwinka, której właścicielem jest żona Smitha, która chyba w tamtym związku nosi spodnie, bo Smith na takiego nie wyglądał.
- To może pójdziemy do Elmir's Dinner? - Zapytał, bo chyba to miejsce było najbliższym lokalem od tego miejsca. Eastman wcale nie zdawał sobie sprawy, że trwa tam jakaś dzika impreza.



Connor Loco Eastman
Zobacz profil autora

102 Re: Convallaria Street on Czw 13 Lis 2014, 21:43

Morgan nie była taka głupiutka angielką za jaką ją uważano. Elmir's Dinner odwiedziła zaraz po przyjeździe do Old Whiskey. Było o wiele za blisko, nei daj Boże spotka tam jeszcze kogoś od jej "szefa". Szczerze to nawet nie wie, czy może przebywać tutaj. z drugiej strony nie świadomie już sama się naraża rozmawiając z Connorem.
- Miło z twojej strony, ale wolałabym iść w mniej stołówkowe miejsce, może jakiś bar? - odpowiedziała miłym głosem. O tak, najlepiej grac najlepszymi kartami.



Zobacz profil autora

103 Re: Convallaria Street on Czw 13 Lis 2014, 21:51

No skoro jej się nie podobał Elmir's dinner, to najbliższym barem była chyba Viva. W sumie to może nawet lepiej, bo u Elmira to nie czułby się tak swobodnie jak w lokalu Betty. Delikatnie się uśmiechnął do niej zadziornie.
- Chyba mam dobre miejsce. - Powiedział i użyczając jej ramienia zaprowadził ją do lokalu.

/ztx2 -> Bar "Viva Maria!"



Connor Loco Eastman
Zobacz profil autora

104 Re: Convallaria Street on Sob 15 Lis 2014, 22:39

< Appaloosa City (noc z 26 na 27 marca 2013)

Smith całą drogę się nie odzywał; w samochodzie było słychać tylko i wyłącznie radio, w którym aktualnie przygrywały klasyki. Co jakiś czas Smith postukał dłonią w kierownicę, w rytm puszczanych piosenek. Lecz nic poza tym.
W końcu zaparkował przy jednej z ulic krzyżujących się potem z Main Street w Old Whiskey. Zgasił silnik, radio zmilkło. Lecz teraz to Smith mówił.
- Mam w dupie, jakie masz relacje, z tym swoim popierdolonym tatuśkiem i jeszcze bardziej popierdoloną babcią. W sumie, to nie mam zamiaru się nimi przejmować i nie mam ochoty wchodzić im w drogę. I ty chyba doskonale wiesz dlaczego?
Spojrzał na chłopaka przez ramię. 
- Bystry jesteś, nie musimy udawać. Dlatego powiem ci jedno, Enderman. Albo gramy w jednej drużynie, albo trzymaj się z daleka. Wybrałeś sobie życie na tej wsi, dobrze, rozumiem. W takim razie spierdalaj i nie pojawiał się w moim. Zrozumiano? Ani Regina, ani Sabrina nie powinny się z tobą kontaktować. Nie chcę, by brały udziału w tej całej szopce. Dlatego spokojna głowa, nikt cię nie "wyda" twojej matce. Ale jeśli przez te twoje histerie i rodzinne historie coś się stanie moim córkom, to możesz być pewien, że matka cię zobaczy dopiero na twoim szybkim pogrzebie. Zrozumiano?
Odblokował drzwi i kazał Ennisowi wysiadać.
- Sam to załatw ze swoją rodziną, dobrze ci radzę - warknął, spoglądając na chłopaka zza uchylonej szyby. - Prędzej czy później ktoś cię znajdzie i może to nie będzie Sabrina, która utuli cię i wycałuje, tylko ktoś o wiele mniej delikatny. Rozumiesz?

Zobacz profil autora

105 Re: Convallaria Street on Sob 15 Lis 2014, 22:52

Ennis całą drogę spędził z głową wtuloną w ramiona. Znowu był wrakiem człowieka. Wyrzuty sumienia już spadły na niego jak głaz i ciężko mu było się jakkolwiek uspokoić. Był wdzięczny za to, że Smith całą drogę milczał.
Gdy Smith zatrzymał samochód, Ennis wysłuchał go uważnie, od czasu do czasu kiwając głową. Nie miał zamiaru tchórzyć, patrzył Polakowi prosto w oczy. Zresztą doskonale go rozumiał.
- Gdyby to ode mnie zależało, Panie Smith, to ja i pańskie córki już nigdy byśmy się nie spotkali - powiedział gorzko. - Doskonale rozumiem, o co panu chodzi. I proszę się nie martwić. Wcześniej się z nimi nie kontaktowałem i teraz też nie będę. Tylko... - urwał na chwilę. Mógł poprosić Smitha, żeby je od niego przeprosił czy jakkolwiek na nie wpłynął. Pomyślał jednak, że to zły pomysł. - Nie chciałem nikogo urazić, bo i Regina i Sabrina są mi drogie... Każda na swój sposób. Mówię to tylko do pana wiadomości - wziął wdech. - Lepiej będzie, jeśli faktycznie będą miały teraz do mnie żal. To oszczędzi wszystkim problemów na przyszłość.
Otworzył drzwi pasażera i wyszedł na ulicę. Poczuł się już trochę lepiej, z dala od miasta i czających się w nim koszmarów. Wysłuchał tego, co Smith ma mu do powiedzenia nie bez pewnej goryczy. Facet miał rację.
- Rozumiem... - powiedział krótko. Pewnie faktycznie będzie musiał się w końcu skonfrontować z rodziną. Kiedy będzie gotów. - Nie będę już panu stał na drodze. Dziękuję, panie Smith. I przepraszam.



Zobacz profil autora

106 Re: Convallaria Street on Sob 15 Lis 2014, 22:59

Smith przekręcił kluczyk w stacyjce. Radio ponownie zaczęło grać. 
Mężczyzna spojrzał na Ennisa i pokręcił głową.
- Też kiedyś miałem taką kitę na głowie - powiedział - weź ją obetnij.
Wcisnął sprzęgło, gaz, zmienił biegi i chwilę potem Ennis widział tylko oddalający się samochód. 
Może i Smith chciał trzymać Endermana i całą jego rodzinkę z dala od Reginy i Sabriny, ale chyba zdawał sobie sprawę, że kiedyś brudy krewnych Ennisa wyjdą na wierzch - i ktoś za to oberwie rykoszetem.
I temat tego smarkacza znowu się pojawi. 
Anthony sam jeszcze do końca nie wiedział, czy dobrze zrobił puszczając gówniarza wolno.

/zt

Zobacz profil autora

107 Re: Convallaria Street on Nie 16 Lis 2014, 10:43

Ręka Ennisa automatycznie powędrowała do jego włosów i poczuł, jak na twarz wypływa mu lekki rumieniec zakłopotania. Nim zdążył jednak cokolwiek odpowiedzieć, Smith już odjechał, pozostawiając chłopaka sam na sam ze swoimi myślami.
Wbił ręce w kieszenie i powolnym krokiem ruszył do swojej przyczepy. Miał kompletny mętlik w głowie. Cieszył się, że ten pokręcony dzień wreszcie się skończył.

// zt



Zobacz profil autora

108 Re: Convallaria Street on Pon 01 Gru 2014, 18:38

/późne popołudnie/

Po ostatnim incydencie z policjantem i odsiadką w areszcie, Jean nie była specjalnie chętna do poszukiwania ewentualnych klientów. Ale kaucja, którą musiała oddać Trish, a także inne wydatki, choćby na ciuchy i sprzęty łączące ją ze światem, znacznie uszczupliły jej portfel. A skoro uszczupliły jej portfel, to portfel Świętych z Arizony z pewnością dał do zrozumienia, że czas uzupełnić braki.
Dlatego Jean uszykowała się i wyszła na łowy. Odkąd kupiła komórkę, zapewne pilnujący dziwek święty śledził ją przez aplikację "gdzie jest moje dziecko", czy inny gps. W każdym razie wybrała się w stronę rancza Randalla, bo pracujący tam ludzie na pewno nie byli z policji, a za to po dniu pracy mogliby się pokusić o zaczepienie jej.
I tak właśnie Jane szła powoli chodnikiem, posyłając spojrzenia mijanym mężczyznom, głównie tym zmotoryzowanym, bo mało kto był tu bez samochodu.



Jean Green

Zobacz profil autora

109 Re: Convallaria Street on Pon 01 Gru 2014, 18:49

/ chyba znikąd, pora ta sama wiadomo

Jean musiałaby mieć naprawdę ogromnego pecha, by ponownie trafić na policję. To tak jakby dostać dwa razy piorunem, stojąc w tym samym miejscu. Chociaż biorąc pod uwagę, że w miasteczku węszył detektyw z Appaloosa to robiło się nieciekawie. To zmieniało sytuację na dostanie piorunem na wzgórzu, siedząc na czubku drzewa z anteną na głowie.
Wracając jednak do rzeczywistości to Jane miała inne szczęście. Bowiem drogą, prowadzącą na obrzeża, a dokładniej na farmę, jechała właśnie ogromna postać na... rowerze. Standardowo Florencio miał na kierownicy uchwyt na komórkę, z której leciały zmysłowe głosy Shakiry, która śpiewała coś o miłości w jego rodzimym języku. Pogwizdywał przy tym.
Gdy zbliżał się do Baby Jane przyuważył ją, a że była osamotniona to po prostu się zatrzymał i oparł nogą o ziemię.
- Senorita! Hola! - przywitał się, unosząc dłoń. Oczywiście, że ją poznał. Każda kobietka w Old Whiskey zajmowała szczególne miejsce w jego czułym i dużym sercu. Pytanie czy ona jego pamiętała. No cóż, z takim wyglądem!?





musico Floriano
Zobacz profil autora

110 Re: Convallaria Street on Pon 01 Gru 2014, 19:00

Wpierw doszły jej uszu dźwięki piosenki, którą oczywiście znała, tylko nie rozumiała w tym wypadku ani słowa. Ach, przy takich nutach aż się prosiło o jakieś taneczne ruchy! Zaczęła więc iść nieco lżejszym krokiem, chociaż w jej nowych butach na potężnym obcasie ciężko chyba mówić o lekkości. Obróciła się po chwili, odrzucając rozpuszczone włosy na plecy.
Blask boskiego Florencio niemal zwalił ją z nóg.
- Hola! - odparła, trzepocząc rzęsami. - Jak ci mija dzień? - na powitaniu w znacznej mierze znajomość hiszpańskiego się u Jean kończyła, więc pytanie zadała już po angielsku.



Jean Green

Zobacz profil autora

111 Re: Convallaria Street on Pon 01 Gru 2014, 19:11

Przeczesał palcami swoje misternie ułożone włosy z kilogramem pasty na nich. Lśniły one w blasku słońca jak zwykle. Można było śmiało rzec, że chyba spędził nad nimi dzisiejszego ranka więcej czasu niż Baby. Oczywiście to nie odejmowało mu męskości. No way!
Gdy wykonał ten gest, prześlizgnął się wzrokiem po ciuszkach młodej kobiety i uśmiechnął się do niej, kończąc swą wędrówkę na jej dużych oczach.
- Senorita! Taka piękna. - dorzucił coś od siebie po angielsku i ściągnął jędrną pupę z siodełka. Podszedł do niej, chwycił dłoń i ucałował wierzch po szarmancku.
Chyba mniej więcej zrozumiał znaczenie pytania. Dzień.
- Teraz... wspaniale. - odparł prostymi słowami, wpatrując się w Jane. Potem jednak podrapał się po skroni, zastanawiając nad czymś. Pewnie kleił kolejne słowa.
- Co ty... tutaj... robisz? - rzucił, choć gramatycznie zapewne nie było to poprawne. Ale akcent miał zniewalający, to trzeba przyznać. Do tego pomagał sobie małą gestykulacją.





musico Floriano
Zobacz profil autora

112 Re: Convallaria Street on Pon 01 Gru 2014, 19:18

Blask Florencio sprawiał, że mimo doprowadzenia się do dość dobrego stanu, a przynajmniej na tyle wyrazistego, by zatuszować jej szaromysią urodę, Jean czuła się zdecydowanie zbyt mało atrakcyjna.
Pewnie jakby była Florencio i ktoś kazał jej kupczyć ciałem, to miałaby o wiele większe wzięcie.
Ale te myśli zeszły na bok, gdy ją skomplementował. Uśmiechnęła się przymilnie.
- Och, może być jeszcze lepiej - odpowiedziała zatem, wysilając się na dłuższy kontakt wzrokowy z mężczyzną. Było to nie lada wyzwanie, bo przy zbyt długim wpatrywaniu w niego mogłaby się całkiem roztopić!
Co tu robila? Musiała się zastanowić, co powiedzieć.
- Czekam... - rzekła w końcu tajemniczo.



Jean Green

Zobacz profil autora

113 Re: Convallaria Street on Pon 01 Gru 2014, 19:24

Na pewno nie było tak źle. A przynajmniej tak uważał Florencio. Jemu podobały się kobiety za samo bycie kobietami. Kochał je wszystkie. Co prawda żadna nie mogła się w takim wypadku czuć wyjątkowa, ale na szczęście nie wiedziały o podejściu meksykanina i mogły spokojnie się tak poczuć. Trochę to zawiłe, ale prawdziwe.
Znów zrozumiał połowicznie i bez problemu zatopił się w tym dłuższym spojrzeniu kobietki. Przejechał w zamyśleniu palcem po bródce, gdy odpowiedziała mu tak tajemniczo. A że, nie podejrzewałby tego niewinnego kwiatuszka, jakim była Baby Jane, o taki zawód to nadal nie miał bladego pojęcia o niczym. Także o tym, że mógłby przeszkadzać.
- Na co? - zapytał, zaintrygowany. - Na kogo? A już chciałem odprowadzić panienkę do domu.
Dodał po hiszpańsku.





musico Floriano
Zobacz profil autora

114 Re: Convallaria Street on Pon 01 Gru 2014, 19:30

- Może na ciebie - zaśmiała się, ale potem zrobiła głupią minę, bo nie zrozumiała, co powiedział potem. Wysiliła się więc i wydukała: - No comprendo.
Chociaż nie była pewna, czy to znaczy "nie rozumiem". A skoro nie wiedziała, to po prostu stała i się ładnie uśmiechała. I co jakiś czas zerkała to w jeden bok, to w drugi, gdy ulicą przejeżdżały jakieś samochody.



Jean Green

Zobacz profil autora

115 Re: Convallaria Street on Pon 01 Gru 2014, 19:37

Także się roześmiał głośno z jej żarciku, aż mu włosy zafalowały. Jednak szybko zamilkł, gdy usłyszał , że kobieta nie rozumie co powiedział. Odchrząknął więc i oparł swój rower, ramą o nogę, by mieć obie ręce wolne.
- Senorita iść do domu. Ja z panienką. Chcę. A może tequila. - pstryknął na końcu palcami z uznaniem, jakby właśnie odkrył nowy pierwiastek. Genialna myśl. Brakowało, by wykrzyknął Eureka! Co z tego, że przeszkadzał biednej pani w pracy.





musico Floriano
Zobacz profil autora

116 Re: Convallaria Street on Pon 01 Gru 2014, 19:43

TAK! Jean mało nie podskoczyła z radości. Tak. Jej nowy klient. Taki piękny. Na pewno dobrze zapłaci. Na pewno nie był gliną. Wszystko zaczynało się układać!
- Och, cudownie! Chodźmy więc! - powiedziała i wzięła mężczyznę pod ramię, ale przypomniała sobie, że on ma rower ze sobą. Tak czy siak musieli zawrócić, by dotrzeć do whorehouse'u.
- Do domu. Może znajdzie się i tequila - w końcu klient nasz pan, a i dziewczyny sobie nie żałowały.



Jean Green

Zobacz profil autora

117 Re: Convallaria Street on Pon 01 Gru 2014, 19:52

Matko Boska Częstochowska. Jakby tylko boski Florencio był świadomy jak zrozumiała go Jean to chybaby zemdlał ze trzy razy i uderzył głową o krawężnik, a potem zrobiłby salto i wyrżnął twarzą o beton. Wszystko w tanecznym stylu.
Jednak nie był świadomy, a widząc rozentuzjazmowaną buźkę Baby on także wyglądał na szczęśliwego. Mina mu zrzednie zapewne, gdy dojdzie co do czego.
Nie zrozumiał oczywiście wszystkiego. A rower wziął ze sobą, nie przeszkadzał mu on, prowadził jedną ręką, pod drugą mając drobne rąsie Jane. Dał się prowadzić do jej domu, ze świadomością, że grzecznie odprowadza młodą panienkę.


zt oboje





musico Floriano
Zobacz profil autora

118 Re: Convallaria Street on Wto 03 Lut 2015, 12:59

/Viva Maria

Zajechały na odpowiednią ulicę i znalazły odpowiedni budynek, a potem wysiadly z samochodu.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

119 Re: Convallaria Street on Wto 03 Lut 2015, 13:01

/ Viva Maria

Zajechały przed przyczepę ze szkaradny flamingiem. Eva wyskoczyła z samochodu, wsadziła kluczyki w swoje obcisłe spodnie i razem z Liluye poszła pod drzwi. Zapukała grzecznie z jakieś dziesięć razy.
- JOŁ! KURIER!



Evangelia Auguste

Zobacz profil autora

120 Re: Convallaria Street on Wto 03 Lut 2015, 13:05

Niestety, nikt nie odpowiadał. Głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie?
Na szczęście żaluzje w oknach nie były zasłonięte.

Zobacz profil autora

121 Re: Convallaria Street on Wto 03 Lut 2015, 13:06

Liluye podeszła do okna i zajrzała przez nie a potem zapukała w szybę.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

122 Re: Convallaria Street on Wto 03 Lut 2015, 13:09

Eva skrzywiła swoje piękne pełne usta w zniecierpliwionym grymasie i zaczęła walić pięścią w drzwi.
- JOOOOOOŁ MÓWIE ŻE KURIER! ...cholera. Widzisz tam kogoś? - zwróciła się do Liluye.



Evangelia Auguste

Zobacz profil autora

123 Re: Convallaria Street on Wto 03 Lut 2015, 13:17

Liluye zauważyła mężczyznę, który leżał na kanapie. A obok niego kilka butelek piwa.. Pijany? 
Żeby dostać się do środka, macie kilka opcji:

  • Rozbroić zamek w drzwiach
  • Wywarzając drzwi
  • Włamać się do przyczepy przez okno, rozbrajając zamek
  • Włamać się przez okno rozbijając je

Zobacz profil autora

124 Re: Convallaria Street on Wto 03 Lut 2015, 13:19

- tak. Jakiś facet i piwo.. może pijany? - zmarszczyła brwi.
- Co robimy?




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

125 Re: Convallaria Street on Wto 03 Lut 2015, 13:22

Podeszła do okna i też zajrzała do środka. No oczywiście że pijany do nieprzytomności. Faceci. Ech.
- eeee no to nie wiem - podrapała się po ostrzyżonej głowie. Obejrzała zamek w drzwiach.
- Może się jakoś otworzy? Masz wsówkę? Albo tą, karte jakąś? - tak jak na filmach.



Evangelia Auguste

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 5 z 10]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach