Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Bar "Mały John"

Idź do strony : Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 2]

1 Bar "Mały John" on Nie 22 Lut 2015, 22:28

First topic message reminder :

BAR ZAMKNIĘTY DO ODWOŁANIA

Bar „Mały John” znajduje się (jak każda wiejska knajpa) w centrum miasteczka, tuż obok kościoła. Dzięki temu co niedziela nie trzeba maszerować kilometrów, by po kazaniu zamoczyć dziób w obrzydliwie taniej whiskey.
Miejsce to kiedyś nazywało się „Sugar Hill” i było pierwszym barem w okolicy. Jednak w latach 50tych przybytek zamknięto. Knajpę otwarto ponownie, pod nowym szyldem, w 1978 roku i od razu zyskało nową klientelę spragnioną piwa, wódki i hazardu.
„Mały John' słynie z cotygodniowych pojedynków pokerowych, jednorękich bandytów i brudnych szklanek.
Wejdź do środka, rozejrzyj się! Szara boazeria pięknie komponuje się ze starym parkietem i bordowymi firankami. Wysoki bar, oklejony czymś na rodzaj drewna, zaprasza i jednocześnie odstrasza tłustymi plamami na blacie – lecz to zdaje się nie przeszkadzać stałym gościom, którzy okupują to miejsce.

Zamów whiskey, wódkę albo piwo, które smakuje jak woda – spędź tu swoje najlepsze chwile w Sugar Hill.

Zobacz profil autora

26 Re: Bar "Mały John" on Pią 24 Kwi 2015, 21:56

3
65

Claus podniósł się niczym feniks, wykorzystując moment, w którym wszyscy postanowili zignorować dziadka. Ale on nie taki bezbronny, halo, halo! Więc pewnie z zaskoczenia tutaj ładnie wyskoczył na agresorów, bo musza popadać jak muchy szybciutko na glebę, bo to nie ma co. A jak nie, to można zaraz co innego ogarnąć. Jakieś inne urządzonka. Ale póki szef mówi, co by nie wyciągać spluw... to nie!
Na odgłos strzału obrócił się i... zamarł. Skończyły się zarty. Wyciągnął spluwy. To się nazywa wojna.



Zobacz profil autora

27 Re: Bar "Mały John" on Pią 24 Kwi 2015, 22:09

Tylko nie spluwy - i to jeszcze w tak ciasnym miejscu. To oznaczało tylko i wyłącznie jatkę, której jednak wolałby uniknąć. William został znokautowany, Benton jak widać też. Sue nie ogarnie długo, mając osłaniając dupę jednocześnie swoją, jak i Parkera, po Ramirez na pierwszy rzut oka już było widać, że jest niedoświadczona w te klocki i mimo, że reszta jakoś sobie tam radziła - ogólny bilans najlepszy nie był.
Idąc w ślad za swoimi towarzyszami (strasznie to brzmiało, ale to właśnie wyglądało w tej chwili) i on wyciągnął spluwę i zastrzelił pierwszego, który się na niego zapędził. Gdy wycelował w następnego - ten jedynie podniósł dłonie. Koleś, w którego celował Claus, wycelował za to w Skittlesa. Nie odważył się jednak strzelić, gdyż słyszał odbezpieczaną przy swoim uchu broń.



Zobacz profil autora

28 Re: Bar "Mały John" on Pią 24 Kwi 2015, 22:18

William z pewnością będzie odchorowywać ten nokaut na jego tułów i ranę na jego udzie. Spodziewał się tego, więc gdy tylko Baker mu dopomógł, odsuwając od niego typa, który tak się zajął Parkerem, ten skinął lekko, zapewne w podzięce.
Księgowy próbował się podnieść. Dźwignąć chociaż do pozycji siedzącej, kiedy usłyszane strzały nie były czymś pożądanym przez kogokolwiek z zebranych. Parker za dużo zdziałać nie mógł z poziomu podłogi, chcąc chociaż zorientować się, jak źle (lub dobrze) jest z jego nogą. Sam jednak pilnował się, by w razie czego sięgnąć po broń, choć nadal preferował sięgnięcie po nóż, jak najdzie taka potrzeba.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

29 Re: Bar "Mały John" on Pią 24 Kwi 2015, 22:27

No, to pięknie. Baker przewrócił najbliższy stolik, złapał Parkera pod ramiona i wciągnął za niego. Spojrzał przy okazji na krwawiącą nogę księgowego.
- Uciskaj, bo zejdziesz, nim stąd wyleziemy - zasugerował, najwyraźniej nie biorąc pod uwagę opcji, że stąd nie wyjdą. Sięgnął po broń i wycelował, wychylając się zza osłony. Nie patyczkował się. Pierwszą kulę oberwał ten, który wylądował w trójkącie z Clausem i Skittlesem. Drugą koleś, który strzelił do Jima.
Wtedy też Baker wylazł zza stolika i ruszył w stronę baru, by sprawdzić, co z Jimem. Nie rezygnował jednak z trzymania przed sobą pistoletu, w ramie jakby któryś z debili coś kombinował.
- Chyba pójdziemy pić gdzieś indziej.



Zobacz profil autora

30 Re: Bar "Mały John" on Pią 24 Kwi 2015, 22:47

Jimmy wyczołgał się zza baru, ledwo łapiąc oddech.
- Nie zapomnijcie jeszcze o mnie, kutasy. - zaśmiał się ochryple, a wtem w jego kierunku poleciało krzesło. Na szczęście Benton zdążył się uchylić, jednak runęła jedna półka z alkoholem, robiąc wokół straszny huk.

- Nigdzie kurwa nie idziecie - oznajmił jeden członek opozycji w kierunku Bakera i wycelował mu prosto w głowę. Pociągnął za spust.

Szansa dla Clausa, by uratować Bakera. Refleks i celność, próg: 75. Przekraczając, popychasz w samą porę kolesia, a ten chybia. Jeśli nie przekroczysz - Sue obrywa i czekacie wszyscy na dalsze wskazówki.



Zobacz profil autora

31 Re: Bar "Mały John" on Pią 24 Kwi 2015, 22:54

53 +4*5 = 73 ;/

Bilans był chujowy. William miał coś z nogą, każdy dostał w ryj, a Jim... Oj, Jim... Claus odetchnął, gdy wyczołgał się zza baru. Chyba się starzał, bo takie sytuacje odbijały się na nim za mocno. Baker był bezpieczny z Parkerem za stolikiem... zaraz, kurwa, co on tutaj robi? I zanim się mógł spostrzec, jeden z Piździelców zdołał odpalić spluwę, celując prosto w Sue...



Zobacz profil autora

32 Re: Bar "Mały John" on Pią 24 Kwi 2015, 23:03

Kula niestety dosięgła Bakera. Mógłby co prawda uchylić się przed nimi jak w Matrixie, ale był już na takie numery za stary.
Chyba wszystkim stanęło serce, kiedy Baker padł na ziemię, a jego ciało sztywniało z każdą sekundą coraz bardziej. Jimmy ryknął głośno, Skittles zdjął skurwiela, który w niego strzelił, a Consuela bezmyślnie rzuciła się w kierunku lezącego na ziemi, szefa gangu, klękając w kałuży jego krwi. Zapewne obejrzała się jeszcze na rannego Parkera, poobijanego jak sam skurwesyn. Ten na szczęście żył. A Baker...
Nagle z daleka słychać było policyjne syreny. Ci, którzy zdołali się podnieść, zaczęli wiać drzwiami i oknami, zapominając o pozostawianych przez nich w lokalu Świętych i Skittlesie (najwidoczniej mieli sporo za uszami).
- Claus, wyciągnij stąd Parkera i wjeb do auta. Jebać jego motor. Bakera tak samo. I spierdalamy. Po drodze zastanowimy się co z nim zrobić. - zarządził. Nie było w końcu czasu na zastanawianie się.



Zobacz profil autora

33 Re: Bar "Mały John" on Pią 24 Kwi 2015, 23:11

Jimmy podbiegł do Bakera i ze sporym wysiłkiem podźwignął go do góry,nie mając jednak siły, by go utrzymać, dlatego oparł się o ścianę. Na szczęście pewnie któryś z chłopaków go w tym wspomógł.
- No no, Baker. To żeś się kurwa doigrał w końcu. - mruknął gorzko, patrząc na kałuże krwi, którą po sobie zostawił.
Consuela zalała się łzami, jednak nie miała wiele czasu, by się mazać, gdyż Benton rzucił w jej kierunku kluczyki do samochodu, kazać jej biec i odpalić. Tak też uczyniła.
- Czegoś ty się, kurwa, nażarł... - jęknął, wzdychając ciężko, taszcząc go do samochodu.



Zobacz profil autora

34 Re: Bar "Mały John" on Pią 24 Kwi 2015, 23:14

- Tortilli - odparł półprzytomnie Baker, czując, że ma całe spodnie mokre od krwi. Teraz już wiedział mniej więcej, jak muszą czuć się starsi z problemem nietrzymania moczu. W każdym razie nie myślał zbyt przytomnie, bo gdyby tak było, kazałby komuś zapierdalać po jego motor.



Zobacz profil autora

35 Re: Bar "Mały John" on Sob 25 Kwi 2015, 00:18

William, który wylądował z Bakerem (ale nie w łóżku, wbrew pozorom moi mili!), skinął na słowa szefa krótko. Kiedy więc Sue postanowił ich bronić, Parker ściągnął pasek, wysuwając go za szlufek i chciał choćby orientacyjnie odmierzyć wysokość rany, ażeby móc nad nią zacisnąć pasek, jak tylko najmocniej się dało, żeby czuć i nogę, i nie zejść tak szybko!
Parkera jednak chwilowo zamroczyła utrata krwi, bo zanim ogarnął, że Baker został postrzelony, to już przy nim była Consuela. Will chcąc nie chcąc też się przechylił, ażeby ogarnąć sytuację, choć i z jego nogą nie było najlepiej.
- Zabierz tylko pierdolone sakwy - rzucił po słowach Skittlesa, gdy ten oznajmił, by zostawić motocykl księgowego i Bakera. - spojrzał też na Jonesa, a potem na Consuelę, chcąc sięgnąć do telefonu, jednak tego nie zrobił, chwilowo zastanawiając się nad tym czy sam dałby radę ruszyć, ale nie było mowy.
- Dzwonić, kurwa, do Beth - stwierdził. Wbrew pozorom, jakoś WZGLĘDNIE sytuację ogarniał. - Nie będzie spała - dodał po chwili, jakby ku zapewnieniu i nic dziwnego, ale Will pobladł zauważalnie. Rozejrzał się tylko czy aby nic nie zostawia, prócz krwi, a potem dał się przenieść, lądując w aucie.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

36 Re: Bar "Mały John" on Sob 25 Kwi 2015, 00:29

- Może się lepiej nie odzywaj, bo nie wiadomo ile nam tutaj jeszcze pociągniesz. - mruknął, wrzucając Bakera na tylne siedzenie - zapewne to samo stało się z Parkerem, a potem wsiadł na miejsce kierowcy, każąc Consueli ogarnać chłopaków z tyłu i przypilnować, by się nie powykrwawiali - zwłaszcza Baker, który dużo szybciej tracił krew niż Parker.
Claus i reszta chłopaków zapewne prysnęli w drugą stronę, sadzając dupcie na swoich motocyklach i zmierzając do Old Whiskey. Jimmy za to skierował pojazd do Appaloosa.
- Beth to się zajmie prędzej tobą. - mruknął Jim i jak przygazował, to pewnie nimi wszystkimi szarpnęło ostro.
- Bakera zostawimy pod szpitalem w Appaloosa. Musi tylko zostawić tutaj broń, telefon i wszystkie dokumenty. Nie będę, kurwa ryzykował jego zgonu. Skurwiel dostał w pachwinę.



Zobacz profil autora

37 Re: Bar "Mały John" on Sob 25 Kwi 2015, 00:40

William, który wylądował z tyłu, starał się jakoś ogarnąć sytuację. Nie szło mu (jak i autorce) za dobrze, aczkolwiek to nie jemu groziło tak szybkie wykrwawienie się.
Księgowy spojrzał na Consuelę, a potem na Bakera, do którego się podczołgał, choć wiele metrów ich nie dzieliło. Parker spojrzał po szefie i syknął, gdy Jim docisnął gazu, ażeby szybciej dotarli do szpitala w Appaloosa.
- Dobra - skwitował słowa Grubego, by zaraz samemu wziąć się za wyciągnięcie tej broni, telefonu czy wszelakich dokumentów. Rzecz jasna, o ile udało mu się znaleźć i zgarnąć, by pozostawić w samochodzie, którym jechali.
Polecił też Consueli, by naciskała na pachwinę, powyżej niej, choć było to cholernie niewygodne miejsce. Byleby tylko dotarli do szpitala, gdzie mieli zająć się Sue.
- Sakwy wzięli? - spytał, nie wiedząc czy Ramirez tym się zajęła, czy ci, którzy pojechali do Old Whiskey. Nie miało to jednak znaczenia, bo opuszczali już Sugar Hill, kierując się do AC.

/ Will, Baker, Consuela i Jim zt, Appaloosa City, szpital ->



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

38 Re: Bar "Mały John" on Sob 25 Kwi 2015, 09:51

Claus nie mógł uwierzyć, że nie udało mu się ściągnąć kolesia, który celowal do Bakera. Był nieźle wkurwiony i... jakby gdzieś w środku przestraszony, że to się mogło gorzej skończyć. Następnym razem najpierw ostrzelają lokaj i potem będą brać się na pogawędki z ewentualnymi ocalałymi, a nie, kurwa...
Nie spodobało mu się, że Skittles wydawał mu rozkazy. Pomógł jednak Parkerowi, bo nie było co się rozdrabniać i teraz kłócić, podczas gdy słychać było syreny. Pozabierał sakwy i wszelakie rzeczy, które mogły świadczyć o ich obecności, po czym odjechał w pizdu... do Old Whiskey.

/zt



Zobacz profil autora

39 Re: Bar "Mały John" on Sob 25 Kwi 2015, 13:57

// noc z 10 na 11 sierpnia, 2013

Dwa radiowozy zajechały pod bar, w którym niestety nie było już świętych. Lecz i tak zostawili coś za sobą, coś zdecydowanie lepszego niż odciski palców czy plamę spermy na podłodze...
Widząc motory pod lokalem, McConnor uśmiechnął się do siebie. Podszedł do maszyn, pokiwał głową i przykucnął przy tablicach rejestracyjnych.
- No, no, panie Baker - mruknął, poznając numery - chyba niedługo się spotkamy.

Numery rejestracyjne pozostawionych maszyn zostały spisane, a biuro szeryfa już rano mieli adresy ich właścicieli.

/zt

Zobacz profil autora

40 Re: Bar "Mały John" on Czw 30 Kwi 2015, 09:49

// poranek po strzelaninie

Po odnalezieniu motocykli Świętych pod barem w Sugar Hill, szeryf postanowił powiadomić detektywa Coopera. Razem pojechali jeszcze raz na miejsce, w towarzystwie kolejnych techników, którzy zbierali kolejne próbki krwi i łuski.
Dla Coopera to nie była przypadkowa bójka w barze, ale nie mógł się przecież posiłkować tylko swoimi przeczuciami. Jednak dwa ciała wcale nie sprawiały, że scena w barze mniej przypominała potyczki gangów.
Cooper kazał zebrać wszystkie próbki krwi i ciała przewieźć do biura koronera. Jeśli to byli członkowie kartelu, to znajdą ich w bazie po DNA. Wtedy to tylko potwierdzi teorię detektywa, że Święci biorą udział w regularnej wojnie.

Policja zabrała ciała, próbki krwi i łuski, które znaleziono na miejscu. Motocykle świętych zostały odwiezione na parking policyjny.


/zt

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 2]

Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach