Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Park miejski

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 6 z 10]

1 Park miejski on Nie 15 Mar 2015, 18:41

First topic message reminder :

Park miejski usytuowany jest za przychodnią. Jest to kwadrat terenu porośnięty głównie sukulentami, suchymi trawami i krzakami. W porach deszczowych jest nieco bardziej zielony, poza nimi wyschnięty, jak i reszta okolic Old Whiskey.
Na terenie parku znajduje się niewielki plac zabaw (dwie huśtawki i parę drabinek), a obok niego budynek publicznej toalety. Tutaj można też znaleźć fontannę z wodą (taką do picia, nie ozdobną, gwoli ścisłości). Przy placu zabaw stoi kilka piknikowych ławek.
Przez park idzie jedna ścieżka łącząca dwie ulice, w których rogu wciśnięty jest skwer. Na uwagę zasługuje fakt, że w parku nie stoi ani jedna latarnia. Źródło światła wieczorem i w nocy stanowią zatem tylko latarnie okalających go ulic.

Zobacz profil autora

126 Re: Park miejski on Pią 29 Maj 2015, 15:05

- Masz na to całe życie - powiedział. - Gorzej z pieniędzmi - dodał, gdzie właśnie te papierki to był niewielki - przynajmniej w takim przypadku - wyznacznik szczęścia, na którym trzeba było polegać w takich wyjazdach, jeśli chciało się zobaczyć znacznie więcej.
- No wiem, wiem, że są tu góry. Co ty, nie jestem Stevie Wonder, by nie widzieć - zaśmiał się. - Ale na tych górach nie pozjeżdżam na nartach, nie? Chyba że wytrzaśniesz mi sztuczny śnieg, Liluye - to powiedziawszy, Juleczek wskazał w stronę gór. - Poza tym, słyszałem parę razy, że są nawiedzone, więc... Nie chciałbym, by jakiś duch mnie prześladował do końca mojego lichego życia - przyznał i zdawał się w to wierzyć!
Kiedy Liluye zaczęła mówić o tej dziczy w markecie to Jools spojrzał na brwi dziewczyny i zaraz się zaśmiał.
- Pewnie pomógł ci plaster z którąś z postaci, co? - spytał wesołym tonem i zaraz westchnął. - No tak, to jest przerażające, że ludzie potrafią się rzucać na innych w momencie dość niebezpiecznym. Mnie na szczęście nie było w Old Whiskey, a jedynie dom ucierpiał - przyznał i wzruszył ramionami.
- Zdziwiłbym się, jakby ktoś nie chciał korzystać.



Jools, karta

Zobacz profil autora

127 Re: Park miejski on Pią 29 Maj 2015, 21:28

- E.. nie tak najgorzej - wzruszyła ramionami - Mam trochę oszczędności, mogę je na coś takiego przeznaczyc. Nie potrzebny mi większy dom czy lepszy samochód, więc.. nic mnie nei ogranicza, tak właściwie - w razie czego zawsze mogła poprosić rodziców. Albo nie pojechać i tyle. Proste.
- Ale góry masz i też można je zwiedzać - marudziła dalej swoje. Te były najlepsze! Od czegokolwiek innego - Duchy..? No, wcale nie tak łatwo je spotkać - uśmiechnęła się lekko tajemniczo, tym bardziej, że Jools nie wydawał się wyśmiewać z tego pomysłu. Na pewno nie aż tak. Albo dobrze udawał. Koniec końców, zrobił dobre wrażenie na Lil.
- Nie, miałam takie małe plasterki zamiast szwów i wyglądałam.. nieciekawie pierwsze dwa dni - przyznała - Bardzo ten dom? - dopytała. W końcu mógł go całkiem stracić, jak niektórzy.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

128 Re: Park miejski on Pią 29 Maj 2015, 21:45

- Jak masz to korzystaj, naprawdę. Tym bardziej, że nie masz zapotrzebowania, więc - uśmiechnął się do Liluye. On sam wolałby wydać na auto, które potrzebowało. Nawet nie obraziłby się za możliwość kupienia nowego, aczkolwiek nie miał parcia, by zbierać. Pieniądze dla niego były tylko po to, by mieć za co się ubrać, za co zjeść i gdzie mieszkać. Przede wszystkim.
- Zwiedziłbym, jakbym się znał i wiedział, że nie padnę przez ciśnienie - tak, tak. Jools wierzył w to, że jak wejdzie nieco wyżej to ciśnienie się zmieni, a on przy swoim nad to pewnie padnie! A może nie? Zawsze mi się myliło, jak to jest.
- Nie? - spytał i przyjrzał jej się podejrzliwie. - Coś o tym wiesz, będę musiał się dowiedzieć - mruknął ze śmiechem. Z perspektywy Reynoldsa to bardziej był respekt wobec tego, czego nie zna. Najwidoczniej za dużo się naoglądał i usłyszał od takiego Starego Jacoba, ażeby uważać to za bzdurę, ale jeśli zrobił na niej dobre wrażenie - to pewnie go to ucieszyło.
- A kto wygląda ciekawie jak dostaje w twarz? - spytał z uśmiechem i pokręcił głową. - Nikt, o, nikt nie wygląda dobrze - przyznał.
- A dom? No, plażę miałem w sypialni - pokiwał głową i spojrzał na zegarek, przy czym skrzywił się nieznacznie.
- Niestety, ale muszę uciekać - powiedział. - Choć trudno mi się oderwać, bo taka sympatyczna rozmowa była, dzięki - uśmiechnął się do Liluye i kiwnął na Moirę. - Mam nadzieję, że zdążę się dowiedzieć nieco więcej o tutejszych górach - te słowa wyrażały chęć na dalsze spotkanie! - Do zobaczenia!
I poszedł!

/zt



Jools, karta

Zobacz profil autora

129 Re: Park miejski on Nie 31 Maj 2015, 13:08

/ 2.09, południe

Mało oryginalnie, ale podobno wyrywanie panienek na słodkiego psiaka zawsze było skuteczne na STO PRO. A że z Howiego taki Don Juan to totalnie pasuje. Khm.
Indianin z racji tego, że nie miał żadnych innych zajęć jak oglądanie telewizji i obrastanie w tłuszcz, to wolał tego drugiego uniknąć. Dlatego wyszedł ze swoim psem do parku, by tam trochę poćwiczyć i wymęczyć najlepszego przyjaciela.
Znalazł jakiś patyk, na którym nie było skorpiona czy innych stworzonek i zaczął rzucać Papajowi, która biegł radośnie i zaraz wracał z badylem w pysku, oddając grzecznie.
Ubrany zwyczajnie, w białą koszulkę, spodenki i trampki, odsłaniając swoje piękne łydy.



Zobacz profil autora

130 Re: Park miejski on Nie 31 Maj 2015, 13:21

/2.09.2013/

Jean nie miała wiele do roboty, poza pracą w Heaven's Gates. A do pracy szła dopiero popołudniu. Wstała pewnie godzinę, albo dwie temu, bo było i tak zbyt gorąco, by długo spać. Wynajmowała dom razem z paroma innymi dziewczynami Świętych, ale wybitnie dobrymi koleżankami nie były. Zastanawiała się, czy by nie napisać do Trish, ale jakoś nie mogła się zebrać.
Ostatecznie postanowiła wyleźć z chaty na jakieś zakupy, bo ostatnio znów przyszły tony reklamówek z West Marketu. Ucięła sobie drogę przez skwer. I idąc w ciemnych okularach, ze spuszczoną głową, niezbyt zwracała uwagę na otoczenie. Chyba trochę się bała. Zawsze trochę się bała, że ktoś ją zaczepi, że się okaże, że ją zna. Że komuś gdzieś obciągała, albo coś. Albo jakaś żona, co gorsza, ją dopadnie. Brrr.
A potem poczuła uderzenie w policzek. Zamarła, dosłownie zamarła, z ust wyrwał się cichy okrzyk, bo nie wiedziała co się stało. Miejsce po uderzeniu pulsowało i chyba lekko krwawiło, gdy podniosła dłoń do twarzy. A potem pod jej nogami pojawił się pies.
Co?...



Jean Green

Zobacz profil autora

131 Re: Park miejski on Nie 31 Maj 2015, 13:31

Nikt by nie uwierzył w celność Howahkana, gdyby się komukolwiek przyznał. Chyba musiał mieć wtedy zamknięte oczy, lub rzucał za siebie, że trafił w biedną dziewczynę, prosto w policzek. Siriusly?
- Kurwa. - rzucił i poleciał za psem w stronę różowowłosej. A gdy już do niej dopadł do pochylił się lekko, spoglądając na policzek. - Kurwa, wybacz. Nie patrzyłem gdzie rzucam. Masz jakieś chusteczki?!
On nie miał ze sobą nic. A gotowy był wyskakiwać z koszulki i wycierać krew, by tylko wynagrodzić ten cios.
Papaj siedział z kijem w pysku obok i spoglądał na tę dwójkę, czekając cierpliwie na powrót do zabawy.



Zobacz profil autora

132 Re: Park miejski on Nie 31 Maj 2015, 13:40

Sądzę, że jego marne celowanie mogło mieć związek z tym, że był niewidomy na jedno oko. Albo po prostu Baby Jane miała pecha. Bo miała. Dziewczyna spoglądała to na psa, wesoło merdającego ogonem, to na swoje palce ze śladami krwi. Ale nie, że jakoś wielce krwawiła. Ot, skórę jej rozcięło, trochę piekło, trochę ciekło, ale żyła.
Zaczynanie rozmowy od "kurwa" przy jej obecnym zajęciu wprawiało w lekką konsternację. Ściągnęła okulary z nosa, zmarszczyła brwi i uniosła wzrok na mężczyznę. Nie, chyba go nigdy wcześniej nie widziała.
- Eee - bąknęła. - Nie, nie mam.
Zmacała swoją torebeczkę. Miała tam portfel, telefon, błyszczyk i klucz do mieszkania.
- Jest bardzo źle? - spytała, obracając lekko twarz w jego stronę.



Jean Green

Zobacz profil autora

133 Re: Park miejski on Nie 31 Maj 2015, 13:47

Rzeczywiście, przywitał się niemalże z nią po imieniu. Jednak nie to miał na myśli oczywiście.
- Pech. - mruknął i spojrzał na ten rozcięty policzek. - Nie jest tak źle, ale czymś to trzeba wytrzeć.
Rozejrzał się, jakby w pobliżu miał znaleźć jakiś magiczny kufer, z którego wyciągnie zestaw pierwszej pomocy. Cóż. Nie żyli w RPG. Zatem jego wojskowe odruchy sprawiły, że ściągnął koszulkę. Złapał Baby pod brodę bez słowa, zbliżył się i zaczął brzegiem materiały wycierać lekko cieknącą krew, dookoła rozcięcia.
- Nie spodziewałem się, że aż tak źle celuję. - zagadał, przepraszającym tonem. Nieświadomy, że mogło to zabrzmieć dziwnie.



Zobacz profil autora

134 Re: Park miejski on Nie 31 Maj 2015, 13:54

A ona przyglądała się temu, co koleś robi, w totalnym szoku. Nawet chciała się odsunąć, twarz oddalić, no bo jak to? Dlaczego on to robił? To było... miłe. Ale bardzo dziwne. Ludzie rzadko robili dla mniej miłe, bezinteresowne rzeczy.
- Umm - mruknęła skonsternowana sytuacją. - Nie szkodzi, ja po prostu mam pecha - bąknęła, czując miłe mrowienie na karku. W duchu zastanawiała się, czy będzie musiała mu się jakoś odpłacić.
- Nie musiałeś tego robić - dodała, wskazując na jego koszulkę. To było cholernie dziwne! A przecież ona miała styczność z różnymi dziwnościami. - Możeeee... ja ci zapłacę za pranie, albo coś - wyrzuciła z siebie.



Jean Green

Zobacz profil autora

135 Re: Park miejski on Nie 31 Maj 2015, 14:08

Gdy już wytarł krew, strzepnął koszulkę i założył ją po prostu. W dzisiejszych czasach była taka dziwna moda, że plamy krwi u dołu materiału wyglądały jakby były zrobione celowo.
- Co ty. Teraz będę mógł sprzedać tę koszulkę za grube miliony. Patrz jak hipstersko wygląda. - rozłożył ręce i cofnął się o krok, prezentując w pełni. Posłał jej lekki uśmiech, ale w ciemnych oczach widać było smutek.
- Musiałem, to była w końcu moja wina. - wzruszył ramionami i schował jedną rękę do kieszeni, a drugą przeczesał ciemne włosy. - A właśnie... niezłe włosy.
Skinął głową w stronę jej kolorowej głowy.



Zobacz profil autora

136 Re: Park miejski on Nie 31 Maj 2015, 14:15

Och, wow. Podniosła na niego sarnie, niebieskie spojrzenie i po chwili się roześmiała.
- To byłabym wtedy najbliżej sławy w całym swoim życiu - westchnęła rozbawiona. Potem machnęła ręką i pokręciła głową.
- Nie można przewidzieć wszystkiego - rzuciła życiową mądrością. Nie, żeby jakąś miała. Po komentarzu o włosach uśmiechnęła się szerzej i sama dotknęła różowych kosmyków.
- Dziękuję! Jestem teraz najbardziej kolorowa w całej tej dziurze - wypaliła i zaraz trochę pożałowała. Zbliżyła rękę do rany, ale cofnęła ją i zamiast tego pochyliła się, żeby pogłaskać psa po łebku. - Cześć!



Jean Green

Zobacz profil autora

137 Re: Park miejski on Nie 31 Maj 2015, 14:23

Odchrząknął, gdy się witała z psem. Machnął potem ręką.
- Ym... Cześć. - sam też się przywitał. - Howahkan. A ten przystojniak - wskazał na psa. - to Papaj.
Pies grzecznie siedział, gdy został pogłaskany, zamerdał żywiej ogonem i położył uszy, pod dotykiem ręki.
A mężczyzna milczał, za bardzo nie wiedząc co dalej zrobić, lub mówić. W końcu wydusił z siebie żałosne zaproszenie.
- W ramach odszkodowania za straty materialne w postaci krwi zapraszam cię na coś dobrego do zjedzenia. Jeżeli w tym miasteczku jest jakiś dobry lokal... - spoglądał na Baby, nieświadom kogo zaprasza właśnie.



Zobacz profil autora

138 Re: Park miejski on Nie 31 Maj 2015, 14:33

Stała taka zgięta w pół, z różowymi włosami zasypującymi twarz i miziała dalej psa, gdy mężczyzna się odezwał. Rozbawiona uniosła głowę, nie przerywając głaskania.
- W sumie... to mówiłam do psa - powiedziała, nie mogąc się powstrzymać przed sprostowaniem. Po chwili wyprostowała się i poprawiła luźny crop top. - Jean. Albo Jane, jak ktoś woli - wzruszyła lekko ramionami. Zerknęła na psa.
- Papaj? Jak ten owoc? Czy jak ten marynarz? - w sumie nie była pewna ani jednego, ani drugiego. Jej dzieciństwo raczej nie było usłane kreskówkami.
- Och, to raczej ty poniosłeś straty materialne - wskazała koszulkę. - Ale to bardzo miło z twojej strony! - rozpromieniła się. Szybko jednak uśmiech spłynął jej z twarzy. - Uhm, no... Jak lubisz burgery to na obrzeżach jest knajpa...



Jean Green

Zobacz profil autora

139 Re: Park miejski on Nie 31 Maj 2015, 15:22

- Miło. - mruknął krótko. - Marynarz. - pokiwał głową z lekkim uśmiechem, zadowolony z faktu, że Baby załapała od razu nawet jak nie spędziła połowy życia na bajkach.
Potem wyciągnął rękę i odsunął się jakby pokazując, że mogą ruszyć w drogę.
- Naprawdę jadałem gorsze rzeczy, więc jest mi wszystko obojętne. - wyznał i ruszyli. W międzyczasie machnął na Pajaja, by ten zostawił gałąź, a pies posłusznie wykonał polecenie i zaraz był u jego prawej nogi, idąc krok w krok, jak maszyna.

zt oboje > do burger kinga xD



Zobacz profil autora

140 Re: Park miejski on Wto 09 Cze 2015, 20:28

Zapadał spokojny, przyjemny wieczór dając wytchnienie tą subtelną nutą chłodu nie wyczuwalną za cholerę w ciągu dnia. Niektórzy jednak, mimo to, wciąż oblewali się zimnym potem...
Ledwo trzymała się za kółkiem, choć w życiu sama by się do tego nie przyznała. Dłonie coraz słabiej zaciskały się na uchwytach, palce ześlizgiwały się z hamulca. Drżenie całego ciała coraz bardziej dawało do zrozumienia, że ma jeszcze chwilę, momencik... i JEB! I zaatakował ją wysoki krawężnik, o który zaklinowało się przednie koło. Runęła wraz z motocyklem (i tylko Bogu dzięki, że nie jechała szybko), jedynie łutem głupiego szczęścia unikając przygwożdżenia nogi pod masą stalowego konia.
Zaklęła pod nosem.
Nie miała wyboru, jak odczołgać się od miejsca jakże żałosnego wypadku, by pod najbliższym, suchym niby jej skóra na zgięciach rąk krzewie puścić siarczystego bełta. Och, dawno już takiego zjazdu nie miała...

Zobacz profil autora

141 Re: Park miejski on Wto 09 Cze 2015, 20:38

// 07.09.2013, wieczów

Foxxy zaparkowała nucąc pod nosem jakąs piosenkę. Była w nawet dobrym humorze, jeszcze wystrojona od wizyty u prawnika. To była jakaś lampa w tunelu. Nie na pewno nie jego koniec, ale lampa na samym środku. Czemu zaparkowała obok parku miejskiego nie wie nikt, ale za to moze jej podziękować kobieta, która właśnie co się rozwaliła motocyklem. Spojrzała zdezorientowana i podeszła do rzygającego dziewczyny.
- Hej, nic ci nie jest? - spytała kontrolnie. Och powinna też podziękować za dobry humor Foxxy, bo ona za bardzo nie lubiła mówić z rzygającymi ludźmi.



Zobacz profil autora

142 Re: Park miejski on Wto 09 Cze 2015, 20:45

Odgarnęła włosy, coby ich nie ubrudzić. W sumie, to nie było tego dużo, bo nic nie jadła od dwóch dni - ale z drugiej strony, może lepiej nie zapuszczać się w szczegóły. Kiedy usłyszała czyjś głos nad sobą drgnęła nerwowo, wykonując gest, jakby chciała uspokajająco machnąć ręką, jednak niezbyt jej to wyszło. Odchrząknęła głośno i odsunęła się o ile tylko mogła od rzygowin, by paść na wznak. Wtedy dopiero spojrzała na postać Foxxy, którą to widziała jak przez mgłę. Białą, biiaaałą mgłę... Białą jak... jak koks... NIE. Wrrrróć. Nie myślimy o koksie!
-Yy...yyhymmm. -Ot, niezgrabne niby-potwierdzenie wydarło się z jej gardła.



Zobacz profil autora

143 Re: Park miejski on Wto 09 Cze 2015, 20:54

Patrzyła na reakcję detoxu ćpunki. w takim stanie to nawet na hulajnogę by nei wsiadła, a nie była jakąś bardzo odpowiedzialną osobą.
- Taaak.. - powiedziała nic nie rozumiejąc i zapalając papierosa. - To faktycznie nie moje imię, ale jesteś blisko. - powiedziała cynicznie. Nie miała jakiegoś szacunku do ćpunki, nei miała przy sobie "towaru", ba nawet nim nie handlowała mimo, ze była w kartelu. Przy kucnęła przy niej i podała jej rozpakowanego batonika.
- Jedz. - poleciła spokojnie palac papierosa.



Zobacz profil autora

144 Re: Park miejski on Wto 09 Cze 2015, 21:03

Usiadła, choć nie bez trudu. W trzęsące się ręce pochwyciła cukrową bombę, która to na krótszą metę mogła nawet wyciągnąć ją z dołka. Na taki stan zawsze dobrze cukier!
-To był zły... pomyyssł. -Burknęła między powolnymi kęsami. Trochę to trwało, jednak w końcu dobrnęła do połowy batona. Umrzeć nie umrze. Przynajmniej na razie, bowiem w tej chwili bardziej ciekawiła ją Foxxy, na którą przeniosła z powrotem wzrok.
-To nie tak, że no... eh. Jest lepiej, niż to wygląda. -Westchnęła z rezygnacją.



Zobacz profil autora

145 Re: Park miejski on Wto 09 Cze 2015, 21:08

Fox nie patrzyła na pałaszująca batonika kobietę. Nie jej było oceniać. Sama nigdy nie brała, więc nie wiedziała jak to jest, ale skoro nie może wytrzymać dnia bez papierosa, to wiedziała jak ąłtwo ulec nalogowi. Wypuściła dym gdzieś na bok. I gdy ta odzyskała nieco energii, by wybelkotać jakieś angielskie słowo, dopiero wtedy spojrzała na Francesce.
- Nie moja sprawa. Miałaś szczęście, że mam dzisiaj dobry humor i batonika przy sobie. - odpowiedziała. Jednak jej ton głosu nie był miły. Był obojętny i chłodny, co szło w parze z jej spojrzeniem.
- Tylko nastepnym razem nie właź na żaden motocykl... - burknęła z papierosem w ustach.



Zobacz profil autora

146 Re: Park miejski on Wto 09 Cze 2015, 21:23

Fran zmarszczyła lekko brwi i zamrugała kilka razy, pewno mieląc w swoim meksykańskim łbie angielski. Zaraz też potrząsnęła przecząco głową i uśmiechnęła się niemrawo.
-Aa, nie nie! To akurat było konieczne. Byłam... ciekawa, jak to podziała na -odchrząknęła- percepcję. Badania potwierdzają: chujowo... -Burknęła już ciszej.
Dziewczyna spróbowała dźwignąć się na nogi, ale to jeszcze nie był jej moment. Zakołysała się i opadła lekko z powrotem na tyłek.



Zobacz profil autora

147 Re: Park miejski on Wto 09 Cze 2015, 21:31

Spojrzała w zdziwieniu na kobietę.
- Jakimiś, kurwa, naukowcem jesteś? - spytała prosto z mostu. Zdziwiła się tej odpowiedzi ludzie raczej robia to dla zabawy, a nie dla sprawdzenia percepcji. - Bo mi wyglądało na samobójstwo, ale zabójstwo. - dodała. Tak dziewczyna mogła się zabić, albo kogoś, albo jakiegoś kota, pancernika. Foxx skończyła papierosa i wgniotła go palcami w ziemię. Rozejrzała się do tyły na leżący na środku ulicy motocykl i wzruszyła ramionami. Dzieciaki.



Zobacz profil autora

148 Re: Park miejski on Wto 09 Cze 2015, 21:40

Fran skurczyła się jakby w sobie, wydymając dolną wargę. Nie miała ochoty zdradzać się przed kimkolwiek z tym, co robi w Old Whiskey - odrobina nieostrożności i prędko skończy w ciupie, albo gorsza: za Meksykańską granicą. Na samą myśl przygryzła lekko wargę.
-No, mniej więcej. Jakoś do śmierci mi nie prędko, ale są rzeczy ważne i ważniejsze.
Ponowiła próbę i tym razem nawet udało się jej wstać. Małe sukcesy, mówili zawsze, liczą się przede wszystkim. Sytuacja jednak wciąż była, jak to by można rzec, "okłard". Powoli powiał się na nowo charakter w tej wątłej osobie, stojącej przed Foxxy, ale wciąż daleko jej było do zwyczajowej świetności. Nim więc namyśliła się, co właściwie powinna powiedzieć, ścisnęła palcami skronie i odetchnęła ciężko.
-Tsa... mam tylko nadzieję, że nie jesteś niewolnicą prawa i sprawiedliwości i zdołamy zapomnieć o całej sytuacji. Za flaszkę, czy coś. -Nie mówiła zbyt szybko, ale mimo to dopiero teraz wypuściła z płuc powietrze. Kobieta przed nią wciąż wydawała się jej jakby zamazana, ale przynajmniej mogła już porządnie skupić wzrok. O, nawet uśmiechnęła się nieco.



Zobacz profil autora

149 Re: Park miejski on Wto 09 Cze 2015, 21:47

Foxxy spoglądała z zainteresowaniem na proces odżywania umysłu. Nawet lekko się usmiechneła na opcję prawej i sprawiedliwej, ale nie skomentowała tego. Sama wstała i pomachala do kobiety.
- Spokojnie nie wiem jak się nazywasz to troche ułatwia sprawę. - mruknęla. Skrzyżowała ręce na piersi i obserwowała bacznie wyraźną postać kobiety.
- Zawieść ciebie gdzieś? - spytała grzecznie. Tak, wszystko byle nie wracać do domu i męża. Trochę dziwna sytuacja, ale dzisiaj nie miała ochoty go oglądać. Wolała obserwować ćpunkę na detoksie.



Zobacz profil autora

150 Re: Park miejski on Wto 09 Cze 2015, 21:53

Pokiwała powoli głową. Pomogła jej, a ta się nawet nie przedstawiła. Mama nie byłaby dumna... Z resztą. Mama W OGÓLE nie powinna być z niej dumna.
-Pies. Tak dla utrudnienia sprawy. -Uśmiechnęła się kącikiem ust. Uśmiech jednak zniknął już w następnej chwili, kiedy przeszył ją dreszcz. -Uchh, nie wiem... nie powinnam zostawiać motocykla. Z drugiej strony, jeżeli masz ochotę na obiecaną flaszkę za pomoc... -Nie dokończyła, obdarowując kobietę pytającym spojrzeniem lekko skośnych oczu.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 6 z 10]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach