Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Park miejski

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 8 z 10]

1 Park miejski on Nie 15 Mar 2015, 18:41

First topic message reminder :

Park miejski usytuowany jest za przychodnią. Jest to kwadrat terenu porośnięty głównie sukulentami, suchymi trawami i krzakami. W porach deszczowych jest nieco bardziej zielony, poza nimi wyschnięty, jak i reszta okolic Old Whiskey.
Na terenie parku znajduje się niewielki plac zabaw (dwie huśtawki i parę drabinek), a obok niego budynek publicznej toalety. Tutaj można też znaleźć fontannę z wodą (taką do picia, nie ozdobną, gwoli ścisłości). Przy placu zabaw stoi kilka piknikowych ławek.
Przez park idzie jedna ścieżka łącząca dwie ulice, w których rogu wciśnięty jest skwer. Na uwagę zasługuje fakt, że w parku nie stoi ani jedna latarnia. Źródło światła wieczorem i w nocy stanowią zatem tylko latarnie okalających go ulic.

Zobacz profil autora

176 Re: Park miejski on Nie 21 Cze 2015, 20:10

Zmarszczyła czoło.
-No chyba nie chcesz mi powiedzieć, że ci się odwidziało!-burknęła, odrywając głowę od niego, ale nie wyrywając się z uścisku.-Pff, dzieci z Gabrielle, chyba nie w tym milenium!-zaśmiała się.
Otworzyła usta.
-No chyba nie!-oburzyła się.



Zobacz profil autora

177 Re: Park miejski on Nie 21 Cze 2015, 20:18

- Ej, no co ty! To, ze nie umiem się przyzwyczaić, to nie znaczy, że mi się odwidziało!
Sam się zaśmiał na uwagę o następnym milenium. Co racja to racja. Chyba, ze nagle kobiecie coś odwali. Na to tez musiał być gotowy. 
- No dobrze, odpuszczę te dzieciaki... na kiedy termin?

Zobacz profil autora

178 Re: Park miejski on Nie 21 Cze 2015, 20:24

Chwilę mierzyła go podejrzliwym spojrzeniem.
-No dobra.-odpuściła, uśmiechając się.-Masz szczęście. Ale miej się na baczności, Cooper!-zapowiedziała.
No, nie spodziewała się, by Gabrielle nagle zmieniła zdanie. Choć kto ją tam wie!
-Na połowę grudnia. Jeszcze mnóóóstwo czasu!-westchnęła, głaszcząc się po brzuchu.-O, o, o!-ożywiła się nagle i złapała rękę Coopera, by przysunąć ją do swojego brzucha.-Czujesz? Jeju, czasem mam wrażenie, że one już za moment ze mnie wyskoczą!



Zobacz profil autora

179 Re: Park miejski on Nie 21 Cze 2015, 20:28

- Hoho, to bedą wesołe święta!
Gdy Lola chwyciła jego rękę i położyła na brzuchu, to chyba Cooper pierwszy raz tak naprawdę się zawstydził. Był niepewny, zmieszany, ale też.. szczęśliwy? No, ze go taki zaszczyt kopnął!
Aż mu się ręka zatrzęsła.
- O... o kurcze... - rzucił, uśmiechając się - czuję.

Zobacz profil autora

180 Re: Park miejski on Pon 22 Cze 2015, 09:41

Zaśmiała się też.
-Bo ja wiem? Pewnie spędzę je w szpitalu.-powiedziała, wzdychając.
W końcu trojaczki to nie byle co! Będą ich pewnie monitorować czy coś...!
Przyglądała mu się z rozbawieniem. Lola nie miała granic, więc nie widziała w tym nic złego. Poza tym totalnie będzie mamą, która będzie karmić publicznie. Więc... no.
-Co ty nigdy nie dotykałeś brzucha ciężarnej?-zapytała, szturchając go ramieniem.-Nie gryzę.



Zobacz profil autora

181 Re: Park miejski on Pon 22 Cze 2015, 10:25

- No... nie. Jak moja siostra była w ciąży to nie pozwalała i strzegła brzucha jak prawdziwa żydowska matka - zaśmiał się. W końcu się zorientował, ze trzyma tę dłoń odrobinę za długo. 
- No ja wiem, ze nie gryziesz, ja wiem! - dodał, już się rozluźniając - dzięki. W sumie, zabawne uczucie. ogólnie, dosyć abstrakcyjne, ze gdzieś tak w środku jest drugi człowiek. W sumie to trójka! 
Odgarnął włosy.
- To kiedy wracasz do biura? Przydałby nam się ktoś to odsłuchiwania podsłuchów.

Zobacz profil autora

182 Re: Park miejski on Pon 22 Cze 2015, 10:34

Roześmiała się.
-Bez sensu.-przyznała.-To takie śmieszne uczucie! Co prawda... czasem dzieciaki przesadzają, zwłaszcza, gdy wszystkie stwierdzą, że im niewygodnie, no ale...-wzruszyła ramionami. Lola była matką Texico.
Pogłaskała się jeszcze po brzuchu, jakby chciała uspokoić fasolki, uśmiechając się do siebie. Chyba w końcu pogodziła się z wizją siebie jako matki.
-...teraz?-odpowiedziała mu, gdy stwierdził, że mogłaby się przydać. W sumie to i tak jej się już nudziło!



Zobacz profil autora

183 Re: Park miejski on Pon 22 Cze 2015, 11:07

Zaśmiał się.
- Już? Teraz? No, widzę, żeś się na urlopie nudziła. Ale nie martw się, na twoim miejscu pewnie też bym chciał szybko do biura wrócić.
Wstał i podał rękę Loli, by ta się na nim wsparła.
- Możemy iść. Obczaisz co i jak!

Zobacz profil autora

184 Re: Park miejski on Pon 22 Cze 2015, 11:15

Wzruszyła ramionami.
-Jestem zawsze gotowa do akcji. Zawsze.-powiedziała z naciskiem, śmiejąc się też.
Oczywiście, że się nudziła! Urlopy były straszne! I są!
Pewnie stęknęła cicho przy wstawaniu i musiała odetchnąć, gdy już się podniosła. Ona sobie nieżle wyrobi mięśnie pleców przez te bachory.
Tak więc poszli!


/zt x2 komisariat



Zobacz profil autora

185 Re: Park miejski on Nie 26 Lip 2015, 20:54

/19.10.2013/wieczór/początek/

Emily zapewne po dniu pełnym wrażeń i licytowanych randek, wybrała się na spacer ze Skipperem, swoim niesfornym, dość młodym pitbull terrierem. Słuchała sobie pewnie na słuchawkach wykładu z nauk ścisłych profesora Matta Matica.
Skipper wąchał psie kupy, a Emily z głową w chmurach rozmyślała o cyferkach i pięknie nieskończoności. W pewnym momencie poczuła dość mocne szarpnięcie, kiedy Skipper nagle przyuważył innego psiaka, szczerząc zęby i warcząc na niego. Emily wyjęła słuchawki z uszu, spoglądając ze zdezorientowaniem na psinę, która po chwili wyrwała się jej tak mocno, że ta omal nie zaryła zębami o ubitą ścieżkę.



Zobacz profil autora

186 Re: Park miejski on Nie 26 Lip 2015, 21:10

/19.10.2013/wieczór/początek/

A ową psiną był spokojny i ułożony niczym żołnierz - Papaj, pies Howahkana. Nie był na smyczy i właśnie wracał do swojego pana z patykiem w pysku, gdy zatrzymał się w pół kroku i spojrzał na Skippera, który ciągnął prawie swoją właścicielkę po glebie.
Howahkan widząc to też uniósł brwi zdziwiony.
- Papaj. - zawołał Indianin, a pies pojawił się obok jego nogi i obserwował pitbull terriera. - Tak to jest jak pies jest silniejszy.
Posłał słaby uśmiech kobiecie.



Zobacz profil autora

187 Re: Park miejski on Nie 26 Lip 2015, 21:20

Dziewczyna zaparła się na swoich patykowatych, krzywych nóżkach, ciągnąć Skippera do siebie za smycz z całej siły. Pies zaczął się wierzgać, przez co dziewczyna ledwo zdołała utrzymać smycz w dłoniach. Zdołała jednak zareagować na słowa chłopaka wyjątkowo głupio brzmiącym śmiechem, którym się od razu z miejsca zawstydziła. Długiego czasu na wstyd jednak nie miała, gdyż Skipper zaczął szczekać na Papaja, by ostatecznie wyrwać się dziewczynie i rzucić się za nim galopem. Podejrzewam, że Papaj myśli samobójczych nie miał, dlatego prysnął przed odrobinę bardziej wyrywnym psem.
- O nie! - zakrzyknęła córeczka McConnora i rzuciła się biegiem za psinami. - Ja przepraszam, to jeszcze szczeniak! - zawołała przez ramię do Howiego.

Kostki dla Oldwooda na kondycje i refleks (jeśli zdecyduje się na gonitwę za swoim psem), próg: 70. Jeśli przekroczysz - udaje ci się dosięgnąć smyczy Skippera i uchronić Papaja przed psim wrestlingiem. Jeśli nie - Skipper rzuca się na Papaja, beztrosko kąsając go w kark.



Zobacz profil autora

188 Re: Park miejski on Nie 26 Lip 2015, 21:26

81

Howahkan zareagował w odpowiednim momencie i złapał za smycz psa Emily, ratując swojego pupila przed pogryzieniem. No bo Papaj nie był agresywny i nie zaatakowałby nawet w samoobronie.
- Aj! Aj! Spokój! - zawołał do szalejącego psa. - Pani! Kaganiec dla takiego narwańca, bo na jakieś dziecko skoczy jeszcze!
Rzucił przejęty i zdenerwowany.



Zobacz profil autora

189 Re: Park miejski on Nie 26 Lip 2015, 21:44

Emily biegła za Howakhanem, a gdy już go dogoniła, to myślała, że zemdleje, gdyż na tyle tylko kondycji pozwoliło jej te 10 punktów.
- Ja przepraszam... - zaczęła zdyszana, przejmując smycz od Howiego.
- To jeszcze młodziak, on na pewno nie zrobiłby mu krzywdy. On tylko chce się bawić. - zapewniła, broniąc swojego pupila i próbując utrzymać się na nogach, podczas gdy on się wierzgał.
- Skipper, nosz motyla noga, psinko! - zawołała, nieco przez zęby, wyjmując z kieszeni psiego chrupka. Skipper skoczył na Emily, która poczęstowała się smakołykiem, a potem - w końcu! - usiadł przy niej, patrząc na nią błagalnym wzrokiem i prosząc o więcej.
- Na szczęście każdą najgorszą bestię da się jakoś ujarzmić. - powiedziała, cała zdyszana i uśmiechnięta.
- Jeszcze raz przepraszam. - dodała trochę nieśmiało.



Zobacz profil autora

190 Re: Park miejski on Nie 26 Lip 2015, 21:52

Odetchnął, chociaż wcale się nie zmachał jakoś bardzo. Oddał smycz i obserwował psa i właścicielkę.
Na szczęście każdą najgorszą bestię da się jakoś ujarzmić. - czy ktokolwiek da radę ujarzmić bestię o imieniu Howahkan? Czy mężczyzna odnajdzie wreszcie spokój, nie bojąc się o napady lęku lub wybuchy agresji? Oto jest pytanie, które nie śniło się fizjologom.
- Skoro jest młody, trzeba go porządnie wychować. Bo osoba, na którą skacze nie wie, że on chce się tylko bawić... - przeczesał włosy dłonią. - Howahkan.
Potem przywitał się i lekko uśmiechnął. Mimowolnie poprawił luźną koszulkę bez ramiączek. Wiadomo - mrau.



Zobacz profil autora

191 Re: Park miejski on Nie 26 Lip 2015, 22:06

- Przepraszam! - powtórzyła zmieszana po raz setny - Takie coś wydarzyło się mi po raz pierwszy. Może po prostu nie wiem... może polubił twojego psa? - zapytała, śmiejąc się znowu, brzmiąc trochę jak hamujący pociąg. Zaraz potem przyłożyła dłoń do twarzy, nieco zawstydzona.
- Emily. - również przedstawiła się, wyciągając do Howiego dłoń.
- Jesteś Apaczem? - dopytała - Howakhan to chyba Apackie imię, prawda? Podobno mój daleki wujek od strony ojca był Apaczem. Najadł się kiedyś zepsutych gruszek i rzucił się do stawu. - westchnęła cicho, jednak po chwili lekki uśmiech wrócił na jej twarz. Podniosła wzrok na chłopaka, wyginając usta w jeszcze szerszym uśmiechu, jednak zaraz potem zachwiała się na nogach, kiedy Skipper zaczął się domagać kolejnego smakołyka.
- Nie widziałam cię tu wcześniej. Jesteś tu od niedawna? - zapytała.



Zobacz profil autora

192 Re: Park miejski on Nie 26 Lip 2015, 22:11

Uniósł brwi, gdy trajkotała. Milczał cały ten czas i jedynie na pytanie o Apaczów to kiwnął głową, lekko się krzywiąc. I znowu zaszufladkowany do tych Indian. Eh.
- No, od niedawna... Emily to piękne imię. - rzucił nagle i sam nie wiedział czemu tak powiedział.
Gdy Skipper znów się wiercił to Howahkan spojrzał na niego. Potem na swojego psa, który siedział obok jego nogi. Chciał rzucić kijem, by się Papaj nie nudził, ale domyślał się reakcji drugiego psa.
- Imię Apackie może, ale wolę nazywac siebie po prostu Amerykaninem.



Zobacz profil autora

193 Re: Park miejski on Nie 26 Lip 2015, 22:19

Emily zgarbiła się, zachowała głowę w ramionach tak, że zrobiły jej się trzy podbródki, zaśmiała się i znowu zabrzmiała kretyńsko. To dlatego jeszcze nie miała męża.
- Dzięki. - powiedziała, machając zawstydzona ręką, a gdy chrumknęła w tym chichocie jak świnka, znowu przyłożyła dłoń do ust. Powinna chyba skorzystać z metody Kim Kardashian i ograniczać wszelkie ekspresje twarzy, od których robią się zmarszczki i przy których następuje większe ryzyko brzmienia jak delfin z dałnem.
- Dobrze, Kapitanie Ameryko! - oznajmiła z uśmiechem, nie zdając sobie sprawy, że Howie to bardziej Hulk.
- Widziałam cię chyba na tej całej licytacji randek. To wspaniale, że tyle osób wzięło w tym udział! - powiedziała z lekkim podekscytowaniem, żywo kiwając głową i podając Skipperowi chrupka.



Zobacz profil autora

194 Re: Park miejski on Nie 26 Lip 2015, 22:30

Przyrównanie go do superbohatera zaraz połechtało jego ego i aż się wyprostował, wypinając dumnie pierś. Zasalutował kobiecie, a potem się roześmiał. Jej śmiech nie drażnił go. W sumie nie reagował z żaden sposób na niego.
- Ta... Poszedłem z nudów. Dzieciaka i tak nie mam to i po co mi plac zabaw czy tam przedszkole. Ale wiesz... Człowiek czuje się lepszy, gdy coś dobrego zrobi. Masakra, ale tak większość pewnie myśli. Emm...
Kopnął kamyk butem, chowając ręce w kieszeniach dresów.



Zobacz profil autora

195 Re: Park miejski on Nie 26 Lip 2015, 22:42

- Nie ma nic złego w myśleniu w taki sposób. Sama tam poszłam, żeby poczuć się lepiej sama ze sobą. To nie jest w końcu tak, że obchodzi mnie los każdego dziecka w Old Whiskey. Zabrzmiało to okropnie, ale tak jest. - wzruszyła lekko ramionami.
- No... przynajmniej dopóki nie stanie się moim uczniem. - odpowiedziała dziarsko, łapiąc się pod boki i zdmuchując loka opadającego jej na czoło.
- Oni są akurat dla mnie bardzo ważni. - przyznała, wzruszając ramionami. - Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy ile satysfakcji przynosi praca z dzieciakami. - znowu wzruszyła ramionami - Czasami sobie myślę, że to jest moje jedyne powołanie. Rozumiesz, sens życia. - uśmiechnęła się - Dlatego tak ważne są tego typu placówki. - dodała, kiwając głową, jednak zaraz potem się speszyła swoją gadaniną.



Zobacz profil autora

196 Re: Park miejski on Nie 26 Lip 2015, 22:50

Uniósł brwi. Uczniowie.
- Jesteś nauczycielką? Ah! Chyba cię kiedyś widziałem w szkole... Jak byłem potrenować. Tak, tak! - wskazał na nią palcem prawie dźgając nim ją w cyca, ale potem się szybko zreflektował, że tak nie wypada, że tak tylko jaskiniowcy robią. Zatem zaśmiał się nerwowo - jakby był takim jaskiniowcem. Odchrząknął. Boże, Howahkan ogarnij się, bo do końca życia będziesz taką pierdołą do kobiet.
- Nauczanie to sens życia? Jak to? Co chcesz przez to powiedzieć. - zaintrygowały go te słowa. Mógł kontynuować temat zapominając o swoich gafach.



Zobacz profil autora

197 Re: Park miejski on Nie 26 Lip 2015, 23:13

- Tak, uczę matematyki w podstawówce. - przyznała, a kiedy Howie zaczął wypytywać o jej zawód, na jej policzkach pojawiły się wypieki. Uwielbiała o tym rozmawiać, gdyż uwielbiała swoją pracę. W końcu dzieliła grono ludzi, którzy zawodowo robili to, co sobie wymarzyli, nie mogło więc być inaczej!
- Tu nawet nie chodzi o nauczanie, tylko o wskazanie drogi. Nauczyciel jest tylko drogowskazem, a to sprawia, że czuję się komuś potrzebna. W końcu jeśli jestem w stanie najsłabszemu uczniowi zasiać miłość do dzielenia pod kreską, to co stoi mi na przeszkodzie w osiąganiu większych rzeczy? Przepraszam, że sprzedaję ci takie oklepane, tanie frazesy, ale tak to własnie wygląda z mojej perspektywy. - wzruszyła lekko ramionami, mając nadzieję, że nie zabrzmiała jak jakiś tani Paolo Kołelo.
- Po prostu kocham tę pracę, a to chyba najważniejsze, nie>? Robić to co się kocha. - westchnęła, po czym dodała - ...ale teraz to an pewno zabrzmiałam jak Paolo Koelo - roześmiała się piskliwie i kretyńsko.



Zobacz profil autora

198 Re: Park miejski on Nie 26 Lip 2015, 23:45

Wysłuchał ją uważnie, naprawdę ciekaw odpowiedzi. Przyglądał się jej uważnie. Na koniec uśmiechnął się mimowolnie i opuścił wzrok, sam się śmiejąc.
- Kurde, w twoich ustach brzmi to naprawdę super. To tak jakby... zostawiasz po sobie ślad. W każdym uczniu! Uczysz ich tego i oni potem to potrafią przez całe życie, a może nawet przekazują to swoim dzieciom za iks lat. Kurwa... Ups. wybacz. - zasłonił usta dłonią.
- Twoje życie nabiera sensu! - czyżby Howahkan powoli doznawał olśnienia. I to za sprawą obcej mu kobiety ze zwariowanym psem. Zamrugał i spojrzał na nią zupełnie inaczej. Jakby z wdzięcznością i o wiele większą sympatią.



Zobacz profil autora

199 Re: Park miejski on Nie 26 Lip 2015, 23:57

Uniosła lekko brwi, widząc podekscytowanie Howakhana. Gdyby sam był psem, to pewnie teraz machałby ogonkiem.
- Och, ty też myślałeś o tym zawodzie? - zapytała zaciekawiona - Ach, jak cudownie spotkać kogoś z kim mozna podyskutować na tematy okołooświatowe! - powiedziała z rozmarzeniem, brzmiąc trochę jak stara dziwaczka, ale aktualnie miała to gdzieś.
Dopiero po dłuższej chwili zauważyła, że Skippera nie ma w pobliżu jej. Zupełnie nie zauważyła momentu, w którym się oddalił. Z początku przeraziła się, jednak zaraz potem promienny uśmiech wrócił na jej całkiem ładną buźkę.
- Mówiłam, że chciał się jedynie pobawić. - powiedziała do Howiego roześmiana, wskazując palcem na Skippera, grzecznie bawiącego się z Papajem.



Zobacz profil autora

200 Re: Park miejski on Pon 27 Lip 2015, 00:05

Chyba się też zaangażował zbytnio w rozmowę, bo nie zarejestrował momentu gdy Papaj polazł się bawić ze Skipperem. Co prawda był bardziej zdystansowany, ale zabawa to zabawa.
- Nie wiem. Czy myślałem? To chyba za dużo powiedziane. Nie mam wykształcenia odpowiedniego... Ale uczenie dzieciaków lekkoatletyki mogłoby być... super?
Zaśmiał się do własnych, rodzących się myśli.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 8 z 10]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach