Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Ron Brody

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Ron Brody on Czw 31 Lip 2014, 10:28

Karta postaci


   Informacje podstawowe:

   Imię: Ron
   Nazwisko: Brody
   Pseudonim: Irishman
   Data i miejsce urodzenia: 12.10.1989 r., Bray, Irlandia
   Narodowość: Irlandczyk/Amerykanin (matka była Amerykanką)
   Rodzina:
Wuj – August Williams (nie żyje)- młodszy brat mojego ojca, były krupier wyrzucony za oszustwa w kasynie. Prosty człowiek, który lubił wypić i pograć w karty z koleżkami od kieliszka. Zginął w wypadku samochodowym, gdy wracał do domu w stanie absolutnie nietrzeźwym. Wypadł z drogi i wpadł do kotliny. Jego auto stoczyło się niczym blaszana puszka i tak samo było powyginane.

   Od kiedy zamieszkuje Old Whiskey: Od dziewiętnastu lat
   Statystyki:

   Inteligencja: 46
   Charyzma: 26
   Celność: 10
   Refleks: 16
   Kondycja: 10
   Siła: 6
   Spostrzegawczość: 16

   Dodatkowa umiejętność:
* Hackowanie/programowanie: 20

   Prawo jazdy: Tak

   Wykształcenie:

   Zawód wyuczony: Programista [tytuł inżyniera, niedokończony magister]
   Zawód wykonywany: Informatyk na zamówienie
   Języki: irlandzki, niemiecki, podstawowa łacina [z kółka filozoficznego]

   Fizyczność:

     Wzrost i budowa ciała: 180 cm, 78 kg.
   Znaki szczególne: Tatuaż róży w tarczy na prawym ramieniu
   Kalectwa: Brak
   Choroby przewlekłe: Astma
   Informacje dodatkowe (opcjonalny dłuższy opis wyglądu):


   Charakter i osobowość:

  Największa wada: Mściwość
   Największa zaleta: Pracowitość
   Zainteresowania/hobby:
- Muzyka (gł. rock i jego odmiany, ale preferuje również inne, dobrze brzmiące kawałki)
- Alkohol (gł. jego picie, choć znane mi są tajniki jego pędzenia)
- Filozofia
- Literatura wszelkiej maści
- Dobre filmy
- Nauki ścisłe (matematyka, fizyka, ekonomia, informatyka)

   Fobie i lęki:
- Utrata części ciała
- Publiczne upokorzenie
- Klauny

   Cel w życiu/największe pragnienie:
- Stanie się wielkim człowiekiem o wielkich możliwościach
- Stabilność finansowa
- Założenie własnej rodziny
- Posiadanie psa
   Informacje dodatkowe (opcjonalny dłuższy opis charakter)

   Krótka notka biograficzna postaci:
Jeśli trzymać się chronologii zdarzeń, historie mojego życia musiałbym zacząć opowieściami z Zielonej Wyspy, ale nic szczególnego nie wyniesiecie z nich. Miałem wtedy pięć lat gdy wyjechaliśmy do Nowego Świata, więc mam mało wspomnień z tego okresu, a i tak nie jestem pewny ich autentyczności.

Do Arizony przyjechałem z moimi rodzicami z zaproszenia stryja Augusta. Jeszcze wtedy był dobrze prosperującym krupierem i w miarę ogarniętym facetem bez nałogu. Mieszkałem razem z matką i ojcem w jego domu przez kilka miesięcy. Później wyprowadziliśmy się i mieliśmy własne lokum z własnym ogrodem oraz psem – po prostu mały Eden...

Właśnie taki kit wciskałem znajomym w podstawówce gdy przechwalaliśmy się kto ma lepszy dom. Prawda była zupełnie inna. Rodzice ogarnięci młodzieńczym szałem wyjechali swoim camperem w świat zostawiając mnie samego z wujkiem. Miało to miejsce rok po przyjeździe do USA. Ogólnie mój żywot z krewniakiem był całkiem znośny- miałem pokój na strychu, jedzenie, jakieś ubranie. Żyliśmy chu***o, ale stabilnie.

Co do mnie samego, to od zawsze nie byłem duszą towarzystwa. Chowałem się przed światem w bibliotece lub w domu, bo zawsze gdy ktoś wyciągał do mnie rękę to tylko po to by dać w pysk kujonowi. Ja z kolei nie oddawałem – nastawiałem drugi policzek licząc na to, że im się znudzę. Żałosne, ale prawdziwe podejście.

Potem przyszedł czas na ogólniak. Tu również należałem do grona dobrze uczących się uczniów, ale pozbawionych życia towarzyskiego. Choć w odróżnieniu od nich starałem się jakoś uspołecznić, przełamać tę izolację od świata – imprezy, wolontariat szkolny, jakieś drobne żarty z różnymi osobami. Mimo to zawsze byłem szóstym albo nawet dziesiątym kołem u wozu. Udawałem, że ten fakt mnie nie rusza, lecz w duszy chowałem nadzieje, że z czasem będzie lepiej.

Na studiach diametralnie się zmieniłem. Zdystansowałem się do ludzi, zdałem sobie sprawę, że w tym świecie będąc dobrym człowiekiem można tylko dostać po mordzie. Aby móc jakoś żyć musiałem się wycwanić, złamać pewne zasady moralne i etyczne by żyć godnie, jak normalny człowiek. Więc zacząłem robić swoje małe machlojki – handel chrzczonym bimbrem, kradzież testów, sprawianie kłopotów osobom, które na to zasłużyły i inne podobne procedery, do których dołączyły się swoiste pachołki, uczestniczące w moich planach. Mieliśmy swoje zasady, istne credo, które sprawiało, że czuliśmy się inni od nielubianych oraz wyklinanych ulicznych gangów i przestępców, coś co sprawiało, że myśleliśmy, że jesteśmy dobrymi ludźmi z niegodziwymi uczynkami na sumieniu. Istni antybohaterowie dwudziestego pierwszego wieku.

Z czasem jakoś wróciłem do pierwotnego punktu wyjścia. Wujek umarł, więc musiałem pójść do pracy i rzucić studia. Już od jakiegoś czasu grzebię przy komputerach różnych osób, robiąc kretyńskie aplikacje i z niemym licem przyjmując zapłatę od nich. Może to nie są kokosy, ale starcza na wszystko. Codziennie przed robotą czytam gazetę o tym jak jakieś dziecko zabił rówieśnika za 100$, czy o kolejnej nastolatce, która zaćpała się na śmierć. Te wszystkie zdarzenia dotyczyły mojego miasta .Co raz częściej rozmyślałem o tym, jak bym mógł spokojnie zakładać rodzinę oraz pracować w tym miejscu, bez strachu, że będę musiał odbierać moje pociechy w plastikowych workach. Nocami, przed snem, wracały do mnie wspomnienia ze studiów, ideały, które mi przyświecały.

Może jednak warto coś zrobić z tym miastem ? Potrzeba tylko człowieka wśród całego tego bajzlu, który też będzie robił bałagan, ale również będzie trzymał za gardło innych bałaganiarzy. Jak Ojciec Chrzestny, Don Vito Corleone, tyle że nie będzie trzeba handlować oliwą...


   Majątek i ekwipunek podręczny:
Majątek:
- Toyota Hilux II – czerwone auto z wypłowiałym lakierem oraz śladami rdzy przy kołach. Czasem dławi się silnik podczas szybkiego odpalania.
- Kolekcja płyt winylowych – kolekcjonerskie płyty z klasykami rocka, które kupuję na pchlim targu za przysłowiowe grosze.
- Gramofon – urządzenie za lat 80. znalezione na wyprzedaży garażowej do którego, dzięki małej znajomości elektroniki, podłączono zestaw głośników komputerowych, które znalazłem na śmieciach.
- Gitara elektryczna - grat za 20 $ z lombardu. Prosty gryf, klasyczna obudowa w piaskowym kolorze z licznymi śladami zadrapań. Piecyka do podłączenia nie mam, więc korzystam z przerobionej kolubryny od komputerowych. Kiepska jakość, ale musi starczyć.

- Banjo – pamiątka po wujku. Oryginalne irlandzkie banjo, o klasycznym kształcie w idealnym stanie.

Podręczny ekwipunek:
- Netbook – mały, czarny przenośny komputer o prędkości przemiału danych pralki, ale idealnie nadaje się do serfowania w sieci oraz jako ruter kradzionego internetu od sąsiadów.
- Smartphone – mały prezent od operatora, gdy zakładałem umowę o abonament. Czarna, klasyczna cegła do gadania i SMS-owania. Telefon jest pełny autorskich aplikacji.
- Portfel – czarny, skórzany, z kilkoma dolcami, rabatami zniżkowymi do sklepów i klubów
- Komplet kluczy – do domu, piwnicy i auta.

Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Similar topics

-

» Jarl Ragnar the Wolf-Grin

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach