Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Przychodnia

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 24 ... 44  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 4 z 44]

1 Przychodnia on Czw 15 Maj 2014, 11:35

First topic message reminder :

Witaj w Świątyni Zarazków, istnym niebie chorób przenoszonych drogą kropelkową i największym zbiorowiskiem młodocianych z chorobami wenerycznymi – przychodni! Pokryty graffiti błękitny budynek mieści w sobie dwa gabinety lekarzy ogólnych. Jeśli oni nie będą w stanie ci pomóc, skierują cię do specjalistów; w Old Whiskey znajdują się aktualnie gabinety ginekologa, okulisty, laryngologa i dentysty.
Przy przychodni działa również mała klinika z izbą przyjęć, do której trafiają ludzie z ranami postrzałowymi, pocięci nożem, czy krwawiący przez inne niefortunne przypadki – po powierzchownym zajęciu się raną poszkodowani zawożeni są niezwłocznie do szpitala w Appaloosie. Lekarze tu pracujący wydają się być pozbawieni radości życia, lecz co się dziwić – ich pacjenci nie należą do najczystszych, czy najkulturalniejszych. Jednak żeby się u nich leczyć trzeba mieć wykupione ubezpieczenie, dostać je z pracy, lub słono zapłacić – opieka zdrowotna w Stanach jest bowiem odpłatna. I to wysoce.

Każda osoba legalnie zatrudniona jest ubezpieczona i może korzystać z usług przychodni.
Jeśli chcesz się ubezpieczyć prywatnie musisz jednorazowo zapłacić 5000$
Jeśli nie posiadasz ubezpieczenia, ceny za konkretne zabiegi/leczenie są ustalane indywidualnie przez MG. Rachunek będzie wysyłany na pocztę leczonej postaci po jej wyjściu z przychodni/kliniki.

Zobacz profil autora

76 Re: Przychodnia on Pią 22 Sie 2014, 12:48

Ennis dowlekł się do gabinetu z trudem. Kac schodził, ale za to ból twarzy tylko się zwiększył. Nie wróżyło to dobrze.
- Dzień dobry, pani doktor. Chyba nie muszę mówić, w czym problem... - wymamrotał i stanął przed Catherine z miną cierpiętnika.
Gdy lekarka zapytała o powód jego obrażeń, trochę się zawstydził.
- To... Skomplikowana historia. Przypadek. Przeznaczenie? - wybąkał, podczas gdy lekarka oglądała jego twarz z bliska. - Trafiłem tam, gdzie nie powinienem, no i w rezultacie tak wyglądam.
Oczywiście nos był złamany. Mógł się tego spodziewać. Jednak Tyrsen miał niezły prawy sierpowy. Gdy Catherine nastawiła mu nos, Ennis aż podskoczył z bólu, ale zaraz po tym poczuł wyraźną ulgę. Przytrzymał podane mu waciki i wysłuchał rad Hernandez co do jego obitego nosa.
- Dziękuję. Na przyszłość mam nauczkę, żeby nie wciskać się z butami tam, gdzie widzę rządek motocykli Świętych... - urwał, bo przez myśl przeszło mu, że może nie powinien rozpowiadać o wczorajszej "imprezie". - Ktoś się jeszcze pojawił z podobnymi obrażeniami?
A po chwili dodał nieśmiało:
- No i czy mógłbym dostać coś przeciwbólowego?...



Zobacz profil autora

77 Re: Przychodnia on Pią 22 Sie 2014, 15:30

Lekarka drgnela, gdy uslyszala ponownie o Swietych. No rozpanmoszyli sie w tym miescie niesamowicie. W kwasna mina wywrocila oczami, a potem podeszla do przeszkonej szafki, otworzyla i wreczyla Ennisowi tabletke. Dala kubeczek z woda i usmiechnela sie do niego.
- Ze Swietymi to ty sie nie zadawaj. Dobrze ci radze. Widzisz jak cie urzadzili. No, polykaj i zmykaj.
Gdy pacjent wyszedl, Cath przebrala sie i wyszla z pracy

Zw > dom



Zobacz profil autora

78 Re: Przychodnia on Pią 22 Sie 2014, 19:04

Ennis spostrzegł grymas na twarzy Catherine, gdy ta usłyszała wzmiankę o Świętych. Najwyraźniej miała z nimi jakieś zaszłości - tylko dlaczego? Lekarka wydawała się być całkiem sympatyczną, zupełnie neutralną dla takich gangów osobą, co więc mogło między nimi zajść? Aż miał ochotę zapytać, ale zdrowy rozsądek kazał mu być cicho. Kiwnął posłusznie głową, gdy ta powiedziała mu, żeby od Świętych trzymał się z daleka. Nie miał zresztą tego specjalnie w planach, styl życia polegający na popychaniu dziwek, piciu i jeździe na motocyklu raczej go nie interesował.
Podziękował doktor Hernandez za wizytę i tabletkę i udał się do wyjścia. Resztę dnia postanowił przeleżeć w łóżku z kompresem na głowie, słuchając OWWWR.

// zt



Zobacz profil autora

79 Re: Przychodnia on Sob 23 Sie 2014, 14:13

Apache road >

Zaparkowala na parkingu obok przychodni i wysiadla z auta. Dziewczyny wysadzila gdzies po drodze. Weszla do budynku i zwrocila uwage wszystkich pacjentow oraz lekarzy i pielegniarki. Gapili sie na nia jakby dopiero co wrocila z imprezy... Co coz, tak bylo. Poszla do lazienki, by sie odswiezyc. Ciuchy lekasrskie miala akurat w praniu, wiec musiala z powrotem wcisnac sie w czerwona kiecke oraz szpilki. Zarxucila na siebie kitel lekarski i skierowala sie do gabinetu, gdzie miala zaczac przyjmowac pacjentow.
- bardzo przepraszam za spoznienie, zapraszam pierwsza osobe. - weszla z pacjentem do gabinetu.



Zobacz profil autora

80 Re: Przychodnia on Sob 23 Sie 2014, 14:22

Eastman postanowił wybrać się do przychodni. Był trochę poobijany po tym potrąceniu przez Consuelę, no i jeszcze chciał, aby jakiś fachowiec spojrzał na jego nos. Mimo, że już w przeszłości miał go złamanego to ostatnio też został mocno naruszony, wolał to sprawdzić. Nie był wprawdzie jakiś przewrażliwiony, ale czasem trzeba było pójść do lekarza.
Gdy lekarka wywołała go gabinetu to wszedł za nią i zamknął za sobą drzwi.
- Dzień dobry. - Przywitał lekarkę. - Connor Eastman, numer karty 185. - Nie chcąc tracić czasu wolał od razu powiedzieć jej, aby nie musiała się dopytywać.



Connor Loco Eastman
Zobacz profil autora

81 Re: Przychodnia on Sob 23 Sie 2014, 14:29

Catherine stukala obcasami po posadzce, a mine miala malo przytomna. Skrzywila sie, gdy weszla do oswietlonego jasnmo gabinetu. Potem odwrocila sie i zwiazala na powrot wlosy, w wysoki kucyk. Zmierzyla pacjenta od stop do glow i uniosla jedna brew. Kawal pacjenta.
- hm, dobrze, cos konkretnego ci dolega czy przyszedles na kontrole? - zapytala cicho obserwujac go uwaznie. Miala wrazenie jakby juz kiedys go spotkala. Zajrzala do jego mkarty, lezacej na biurku. - ... Connorze?



Zobacz profil autora

82 Re: Przychodnia on Sob 23 Sie 2014, 14:40

Indianin nie znał tej kobiety, ona musiała być jakaś nowa.
- Na kontrolę przyszedłem z nosem. - Od razu było widać, że kilka dobrych lat temu coś poszło nie tak i nos był złamany. - Jakiś czas temu dostałem w niego i sugerowano mi, abym przyszedł, żeby zobaczyć czy wszystko z nim okej. No i dzisiejszej nocy miałem stłuczkę. - Wolał to nazwać stłuczką, bo w sumie to nie było nic takiego zaraz strasznego. Consuela jechała bardzo wolno, a on zaraz gdy wszystko się okazało ok to wstał i praktycznie nic go nie bolało. Bo to właściwie sam upadek bolał go najbardziej. - Trochę mnie plecy bolały, ale już przeszło. - Dokończył opowiadanie o swoich urazach.



Connor Loco Eastman
Zobacz profil autora

83 Re: Przychodnia on Sob 23 Sie 2014, 14:46

Cath sciagnela okulary, gdy przestala wgapiac sie w karte pacjenta. Zdawalo sie, ze w ogole nie slucha tego co ma do powiedzenia pacjent. Jednak, gdy skonczyl pokiwala glowa i powrocila na niego wzrokiem, zielonych oczu.
- Rozbierz sie od pasa w gore, prosze. Zaraz sprawdze wszystko. - poprosila i znow miala dziwne wrazenie, ze gdzies juz o tym slyszala, o nosie w sensie. W miedzyczasie przeszla do oszklonej szafki i wyciagnela stamtad kolejna tabletke przeciwbolowa, niezbyt mocna. Polknela i popila woda mineralna, ktora stala na biurku.
- juz? - powrocila do pacjenta.



Zobacz profil autora

84 Re: Przychodnia on Sob 23 Sie 2014, 14:51

Wodził wzrokiem za panią doktor i lekko się uśmiechnął widząc, że bierze tabletkę przeciwbólową. Ściągnął t-shirt z długim rękawem pokazując w pełni swój tatuaż, kilka blizn na torsie oraz całkiem świeże siniaki z wczoraj. Na plecach miał trochę zdartą skórę, one chyba ucierpiały najbardziej po wczorajszym wypadku.
- Zabalowało się wczoraj? - Zapytał z uśmiechem satysfakcji czekając aż lekarka go obejrzy. Cóż, ona tańczyła, a on terroryzował uciekinierkę, która go chciała przejechać. Każdy ma jakiś sposób na spędzanie wolnego czasu.



Connor Loco Eastman
Zobacz profil autora

85 Re: Przychodnia on Sob 23 Sie 2014, 14:59

Cath podeszlka do niego i usmiechnela sie lekko. Wzruszyla ramionami. Nie miala zamiaru m,owic pacjentowi, ze glowa ja boli od nadmiaru alkoholu oraz o densingu wczorajszym.
- Migrena. - odparla jedynie i stanela za Connorem. Zaczela uciskac w roznych miejscach na jego plecach w miedzyczasie poytajac. - Gdy zaboli to mow.
Sprawdzila w ten sposob plecy. Potem kazala mu sie polozyc na lezance i zrobila to samo z brzuchem, sprawdzala, czy nic go nie boli. Oczywiscie nie uciskala siniakow czy zadrapan, bo wiadomo - one bola. Sprawdzala organy raczej.
- Usiadz i oddychaj gleboko. - poprosila milym, ale nieco nieobecnym, glosem i wziela stetoskop. Sprawdzila prace pluc.



Zobacz profil autora

86 Re: Przychodnia on Sob 23 Sie 2014, 15:13

Ta, migrena, jasne bo uwierzę. Takie kity to my wciskamy, a nie nam. Pokiwał tylko głową, a na jego twarzy nadal był ten uśmieszek.
Connor posłusznie wykonywał polecenia jakie mu dawała Catherine, w sumie dlaczego miałby ich nie wykonywać. Gdyby miał tego nie robić to bezsensowne byłoby w ogóle pojawienie się w tej przychodni. Gdy już go poprosiła, aby usiadł to i oddychał głęboko to też robił to co chciała. Spojrzał na plakietkę na jej piersi, "Catherine Hernández", tak było tam napisane. Czekaj, czekaj... Jak miała na imię ta znajoma Liluye? Ona w smsie napisała Cath. Czyżby to jej naprzykrzał się Tyrsen? To było możliwe. Zastanawiał się teraz co Indianka opowiedziała swojej koleżance o nim. Bo jeżeli to była ona, to Liluye w szybki sposób mogła się dowiedzieć o jego wypadku, a on o tym nie chciał jej mówić. Lekarka mogła teraz zauważyć nagle szybsze bicie serca, ale tylko przez chwilę.



Connor Loco Eastman
Zobacz profil autora

87 Re: Przychodnia on Sob 23 Sie 2014, 15:20

Nic niepokojascego sie nie dzialo, dlatego Cath usmiechnela sie zadowolona.
- Na szczescie nic ci nie jest. Jednak jak bedziesz mial jakies zawroty glowy lub bol sie przeciagnie w okolicach siniakow, zglos sie do mnie. A tereaz sie ubieraj. - odparla i poczekala. Po chwili pochylila sie i obejrzala jego nos. Pokrecila glowa z niedowierzaniem.
- Chyba czesto sie bijesz, co Connor? Kolejna osoba z pogruchotanym nosem. Moze jeszcze powiesz, ze Swiety cie tak zalatwil? No poczekaj, troche zle sie zrosl, ale jesli nie masz z nim problemow to nic nie bede robic. Czekaj, czekaj... Znasz moze Liluye? - nagle oswiecilo ich w prawie tym sasmym momencie. Casth podejrzliwie spojrzala na Connora ni coifnela sie o krok. Swiety?



Zobacz profil autora

88 Re: Przychodnia on Sob 23 Sie 2014, 15:40

Miał nadzieję, że zawrotów żadnych nie będzie miał, bo po co po raz kolejny iść do lekarza. Wolał tam chodzić w ostateczności, bo jak się dużo bił i było dużo kontuzji to potem problemy i takie tam.
- W ostateczności, wpadnę. - Powiedział ze spokojem zakładając górę odzieży. W ostateczności to pewnie wtedy jak będzie go tak bolało, że będzie znaczyło iż umiera. Bo skoro lekarz stwierdziła, że wszystko jest ok. To nie ma żadnych przesłanek, aby miało być nie okej.
Zapytała go czy często się bije. Nie, wcale nie często. Raz w tygodniu to nie jest często, bo mniej więcej tyle gdzieś wychodziło patrząc na ostatnie tygodnie. Ale gdzieś trzeba w końcu odreagować! Gdy zapytała go czy jakiś Święty go tak urządził to szczerze powiedziawszy chciał się roześmiać strasznie głośno, ale przykrył usta udając, że ma napad kaszlu. A ostatnie pytanie to po prostu go poraziło. Spojrzał na nią.
- Liluye, to ta Indianka, tak kojarzę, sam jestem w połowie Indianinem. Mamy tu taką społeczność i się wszyscy kojarzymy. - Dobry blef, nie ma co. Ale już był pewien, że ta blondynka to Cath.



Connor Loco Eastman
Zobacz profil autora

89 Re: Przychodnia on Sob 23 Sie 2014, 17:01

Lekarka unioslka jedna brew i usmiechnela sie chytrze. Tak, tak, kity wciska takie co niemiara, ale Cath juz wiedziala wszystko. W koncu nawet nie musiala z Indianki wyciagac tego na sile. Liluye sama jej powiedziala.
- Tak, tak, oczywiscie ze kojarzysz. Sprobowal bys nie kojarzyc dziewczyny, z ktora... - nie dokonczyla, ale uniosla palcec. - ... Sie czasem widujesz. Czyli jestes tez Swietym, no pieknie. Dbaj o nia, bo jak nie...
Pomachala palcem ostrzegawczo. Jednak nie spinala sie jakos bardzo, bo pamkietala, ze to on doradzil jej co powinna zrobic, by byc bardziej ostrozna. Dlatego usmiechnela sie i kiwnela glowa.
- Dziekuje jednak za rade. Nie przyda sie, ale wazne sa takze checi. To wszystko jesli nie masz do mnie pytanm.



Zobacz profil autora

90 Re: Przychodnia on Sob 23 Sie 2014, 17:22

To było pewne, że blondynka pozna się na jego kłamstwach, skoro już potrzebowała tylko potwierdzenia to wiadome było, że się dowie. Ale, że Liluye aż tak dużo jej powiedziała, że Catherine ogarnęła, że on to on. Czyli wyglądało na to, że ufała tej dziewczynie. Czyli ok.
- Święty to ja nie jestem, mam trochę na sumieniu. - Zaśmiał się do niej. Mogło to znaczyć, że ma jakieś grzechy ciężkie, albo lekkie. Normalnie by się nie przyznał co potrafił robić. Póki co dbanie o Liluye to był jego priorytet, także o to nie musiała się martwić.
- Radzę jeszcze raz przemyśleć tę radę. - Musiało chodzić zapewne o tę broń. - On może tu jeszcze się zjawić. - Powiedział mając na myśli Tyrsena, bo tak podejrzewał, że to on ją zaatakował. Posiadanie małego rewolweru jeszcze nikomu nie zaszkodziło, albo jakiegoś gazu, ewentualnie paralizatora. Takie rzeczy były bardzo przydatne.
- Dzięki i trzymaj się doktorku. - Powiedział po czym wyszedł z gabinetu zostawiając ją samą.

/zt



Connor Loco Eastman
Zobacz profil autora

91 Re: Przychodnia on Sob 23 Sie 2014, 18:59

Slowa Indianina zabrzmialy niemalze jak grozba, a Cath az zadrzala slyszac je. Nie byla to zbyt przyjemna wizja. nie miala juz ochoty ogladac tej twarzy, ani sluchac przeklenstwa i grozb. Gdy Connor wyszedl, Catherine zajela sie dalszym przyjmowaniem pacjentow.
Po południu skończyła zmianę i wróciła do domu.

ZT > dom Jonathana



Zobacz profil autora

92 Re: Przychodnia on Nie 31 Sie 2014, 22:13

<< Dom Gertrudy i jej kota Arturka


- Tam jest przychodnia. - wskazał pochylając się do przodu. Wystarczyło skręcić i zaparkować na krawężniku. Zaledwie chwila. Tutaj dostałby mandat. Dlatego pojechał na parking. - Już możesz sama iść?



Zobacz profil autora

93 Re: Przychodnia on Nie 31 Sie 2014, 22:22

Usiadła w samochodzie i oparł głowę na fotelu, jak jej polecił Zachary. Zamknęła oczy i dotknęła czoła, w takiej pozycji oczekując aż dojadą na miejsce. Wolałaby obserwować jak mężczyzna prowadzi, jednak musiała dbać o wrażenie.
- Nie, niedobrze mi.
Otworzyła najpierw jedno oko, potem drugie, twarz w stronę kierowcy zwracając. Zamrugała oczkami, robiąc niewinną i chorą minę, jak zawsze wtedy, gdy chciała wycyganić u mamy zwolnienie z lekcji.
Szczególnie wuefu, bo nie umiała łapać piłek.



Zobacz profil autora

94 Re: Przychodnia on Nie 31 Sie 2014, 22:31

Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa kurwaaaaaaa, Brightwoooooooooood...
- Dobrze. - powiedział i kiwnął głową. - Dobrze. - kiwnął znów i spojrzał na poszkodowaną. Jesteś odpowiedzialny za jej zdrowie, Brightwood. - Dobrze. - I odpiął pasy. Jej też, coby się nie ruszała za bardzo.
- Ale wysiąść dasz radę, nie? - Otworzył swoje drzwi i pomyślał, że przecież tak blisko już jest. Bez kitu, nie będzie jej przecież tam nosił. Może zawoła panią doktor. Stał chwilę podparty pod boki. Potem okrążył auto żeby jej w razie czego asystować. - Dobrze.



Zobacz profil autora

95 Re: Przychodnia on Nie 31 Sie 2014, 22:39

To było takie miłe ze strony mężczyzny, że chciał się nią zająć i doprowadzić do jej wyzdrowienia. Tammy już zapomniała, że przez niego bolało ją ramie. I tylko to było prawdziwe w jej przedstawieniu.
Chociaż rudzielec zaczął sam być święcie przekonany, że głowa ją boli i jest jej niedobrze. Tak jak zawsze gdy udawała przed rodzicami. Musiała najpierw samą siebie przekonać, że jest chora. Teraz poczekała aż drzwi Zachary otworzy i wyszła z samochodu.
- Dziękuję.
Powiedziała, torbę ciągnąc za sobą. Może dzięki temu dzisiejszemu zderzeniu nie będzie musiała jutro iść do szkoły? Jak ona nie lubiła poniedziałków! Uśmiechnęła się do Brightwooda i powoli ruszyła do przychodni, nie spuszczając z mężczyzny oka.



Zobacz profil autora

96 Re: Przychodnia on Nie 31 Sie 2014, 22:44

Chyba zaczął hiperwentylować przez to wszystko. I jakoś tak mu się gorąco zrobiło, że co chwila poprawiał koszulę. Bo przecież dla Gertrudy ubrał się ładnie. A ta nawet nie podziękowała za klej do protez. Niewdzięczna. Ech, kobiety.
Otworzył drzwi do przychodni, a potem podleciał do recepcji. Wytłumaczywszy co i jak czekał w kolejce do przychodni łażąc w kółko. W końcu doktor otworzył drzwi.
- Dzień dobry... wieczór! - Przywitał się najładniej jak mógł. Później jeszcze słówko powiedział do lekarki czy też lekarza i już uciekał, przepraszając za problemy zarówno pracownika placówki jak i Tammy.

ZT

Zobacz profil autora

97 Re: Przychodnia on Nie 31 Sie 2014, 23:13

Człapała za Zacharym, przytrzymując pasek torby, uwieszonej na ramieniu. Weszła za mężczyzną powoli i gdy ten poleciał do recepcji, ona usiadła sobie na krzesełku naprzeciw. Patrzyła na Brightwooda, uśmiechając się sama do siebie. Wydawał się być tak przejęty jej stanem. Nie to co okropny Naiche!
Tammy była pewna, że Zachary na nią poczeka! Już wstawała z krzesełka, gdy ten rozmawiał z lekarzem, a zaraz siadała z powrotem, gdy ten się żegnał. Aż się przykro dziewczynie zrobiło, że ją zostawił!
Nie chciała sama do gabinetu wchodzić, więc spuściła główkę i miała nadzieję, że o niej zapomną.
W końcu nic jej nie było i zaraz się wszystko wyda!



Zobacz profil autora

98 Re: Przychodnia on Pon 01 Wrz 2014, 01:23

Przyczepa Liluye >

Wezwano ją do nagłego wypadku, dlatego była w pracy o tak późnej porze. Przychodnia już była zamknięta, a działała jedynie klinika. Cath wyszła z jednego gabinetu i westchnęła zmęczona, potarła czoło i skrzywiła się. Dlaczego to zawsze okazuje się coś innego... Miał być ciężki przypadek, a okazało się zszywanie i do domu. Stażystka podeszła do recepcji, by sprawdzić czy ktoś nie czeka w kolejne. Przejrzała jedną kartę i rozejrzała się po poczekalni.
- Tammy Johnson! - zawołała i zerknęła znów w kartę sprawdzając wiek. Gdy to zrobiła natychmiast odgadła, która to Tammy. Podeszła do dziewczyny i kucnęła. Spojrzała na nią z lekkim uśmiechem zatroskanej ciotki.
- Tammy, co się stało? - zapytała cicho.



Zobacz profil autora

99 Re: Przychodnia on Pon 01 Wrz 2014, 09:31

Gdy rozległo się jej nazwisko, aż wcisnęła się w krzesełko, które zaskrzypiało, jakby przejmując strach nastolatki. Tammy podniosła głowę, nie zamierzając się odzywać. Popatrzyła na kobietę w białym fartuchu i na swoje nieszczęście była jedyną nieletnią w tym miejscu.
Gdy stażystka do niej podeszła, rudzielec spojrzał w bok i przygryzł dolną wargę, wzruszając ramionami. O nie! Rodzice się o wszystkim dowiedzą a na mieście będą o niej gadać!
- To znaczy... ja tylko upadłam i ręka mnie trochę boli, ale.. głowa, to już mnie nie boli. Bolała trochę w samochodzie, ale już nie, nie...
Najpierw chciała iść w zaparte, ale ostatecznie stwierdziła, że taka wymówka jest całkiem sensowna. Popatrzyła na swe kolana i dopiero po chwili odważyła się spojrzeć na kobietę.



Zobacz profil autora

100 Re: Przychodnia on Pon 01 Wrz 2014, 11:37

Gdy Tammy spojrzała na lekarkę ta się uśmiechnęła. Choć Cath była zmęczona i marzyła o gorącej, pachnącej kąpieli to przecież była w ukochanej pracy i mogła pomagać innym. Położyła rękę na ramieniu dziewczyny.
- Nie denerwuj się. Wszystko zaraz sprawdzimy, dobrze? Chodź do gabinetu i wszystko mi opowiedz co się stało i gdzie boli. - wstała i ruszyła w stronę drzwi. Oczywiście zanim to zrobiła poczekała na Tammy. Potem otworzyła drzwi i gestem zaprosiła nastolatkę do środka.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 4 z 44]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 24 ... 44  Next

Similar topics

-

» Przychodnia

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach