Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Ferma strusi J. McGywera

Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14, 15  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 12 z 15]

1 Ferma strusi J. McGywera on Czw 02 Kwi 2015, 12:57

First topic message reminder :

W skład gospodarstwa wchodzi dom mieszkalny, mieszczący trzy pokoje, kuchnię i łazienkę oraz jeden budynek gospodarczy. 

Kiedyś uprawiano tu czosnek i cebule, przez kilka lat – jabłka. Pięć hektarów ziemi. Oprócz stodoły oraz budynku gospodarczego znajduje się tu też szopa oraz niewielka szklarnia.
Duży budynek gospodarczy będzie przeznaczony na skład jajek i całego badziewia potrzebnego do hodowli ptasiorów. Stodoła musi być przystosowana dla strusi. Reszta terenu będzie przeznaczona na wybieg dla zwierząt.



Zakupione przez J. Kovalsky'ego dnia 11.09.2013



Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sob 13 Cze 2015, 19:14, w całości zmieniany 2 razy

Zobacz profil autora

276 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 29 Cze 2015, 18:34

- Nie, nie, autem jestem, nie pije, jak prowadzę. Przecież wiesz - złota zasada Joolsa. Nigdy nie jeździł, będąc pod wpływem.
- E... hehe - pewność siebie przed mikrofonem zmieniła się, kiedy Julek siedział przed kumplem i jego żoną na papierze, bo uczucia to było tu mniej niż między trupem a kwiatkami, które wąchał od spodu. - No bo zanim była ta cała sytuacja z kupieniem gospodarstwa, to tutaj już wcześniej siedziałem, nie? I z taką typiarą, mniejsza o kogo chodzi, gadałem i jakiś typ na nas cisnął. I broń wyciągnął, a że ja nie miałem wtedy przy sobie to skorzystałem z okazji, że kolo się zapatrzył na tę typiarę - zaczął tłumaczyć. - No i rzuciłem w niego kamieniem. I zabiłem - wyjasnił, nie martwiąc się o to, że ktoś ich usłyszy. Byli sami, a do tego mówił nieco ciszej.
- No to go zakopałem. O, o tam - wskazał na szopę. Po chwili przyglądania się tej dwójce, walnął w podłokietniki krzesła ogrodowego czy czegoś-tam i popędził do szopy.



Jools, karta

Zobacz profil autora

277 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 29 Cze 2015, 18:57

Leszek siedział nieruchomo.
Wytrzeszczył oczy na Joolsa.
I otworzył usta.
- Co? Kurwa? Zrobiłes? - odezwał się w końcu - Ja pierdole Jools!!! - aż wstał - Gdzie? W szopie? - odwrócił się do kobiety.
- A ty co? Nic nie widziałaś jak wbijałaś tą pojebaną sexrurę w ziemię? - Leszek wziął głęboki oddech i postanowił przestać panikować. To było trudne. Wskazał palcem na kolegę.
- Ty. W Szopie jestł łopata i jakiś worek. Nie chćę twoich resztek na mojej pięknej, niewinnej fermie! - głos mu się trochę złamał na koniec.



Zobacz profil autora

278 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 29 Cze 2015, 19:03

Gdy tylko to usłyszała nawet nie czekałana chłopaków. Wstała i poszła do szopy. Oczywiście usłyszała Leszka. Na ułamek sekundy się zatrzymała i spojrzała na niego.
- To TY kupiłes fermę z trupem. - przypomniała mu. Nie wiedziała za kogo ją ma, ale jej cierpliwość się kończyła. W każdym razie jak dotarli do szopy, ona od razu chwyciła łopatę i podała ją Joolsowi i nic nie powiedziała. Chyba wiedział co z nią zrobić.



Zobacz profil autora

279 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 29 Cze 2015, 19:10

- O mój Boże - zawołał Jools.
- Będziecie się przepychać czyja to wina? Jesteście małżeństwem, więc to jest wasza ziemia, chyba spisałeś intercyzę czy inne gówno, choć i tak jako... - wziął łopatę i przesunął wszystkie graty, aby zacząć kopać. - ...małżeństwo to i tak to idzie na was, więc to w sumie wasza wina, ale nie dobra, moja, mój błąd - powiedział, dalej machając łopatą w tę i nazad. - Nie przewidziałem, że ktoś tu zamieszka na jakiś miesiąc po cichym pogrzebie, no ludzie - wywrócił oczami, ale kopał posłusznie.
- Poza tym, hehehehe, skoro nie wyczailiście to w sumie dobrze zakopałem, hehehe - zaśmiał się. Nerwowo, bo jednak mu źle było, a chciał dobrze. ON NAPRAWDĘ CHCIAŁ DOBRZE, bogowie.
I kopał.



Jools, karta

Zobacz profil autora

280 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 29 Cze 2015, 19:15

- Ja wiem czyja to "wina" - zrobił w powietrzu znak cudzysłowia - Twoja Jools. Ty zabiłeś, ty zabieraj tego trupa.
Zrobił wielkie oczy i popatrzył na parę jakby się urwali z choinki.
- Co idzie na nas? O czym ty pierdolisz? Mówisz, że trup jest na działce bo ją kupiłem? Ocipiałeś Puknij ty się w czoło. Otaczają mnie psychopaci! - sam też zabił ale do jasnej cholery nie traktował tego jak spacer po jebanym parku.
Kucnął koło szopy i schował twarz w dłoniach.
- Boże. Wywieź to stąd.



Zobacz profil autora

281 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 29 Cze 2015, 19:23

Spojrzała na Joolsa, który kopał, i na Leszka, który mamrotał. Wzruszyła jedynie ramionami. Wzięła jakiś plastikoway worek pewnie do śmieci i wyszła z szopy. Poszła do swojego samochodu i bagażnik wyścieliła workiem. Po chwili zajechała tyłem do szopy.
- Ty nam też pomożesz. - powiedziała do Leszka otwierając drzwi do szopy. Bagażnik jej samochodu był otwarty.
- Dasz radę go przenieść? - spytała Joolsa wskazując na bagażnik.
- Macie jakis kanister z paliwem? - spytała chłopców. Nie zamierzała się kłócić kogo to trup, trzeba sie go pozbyć.



Zobacz profil autora

282 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 29 Cze 2015, 19:32

Czerwonawy od nerwów i machania łopatą Jools, spojrzał na Leszka.
- Ty naprawdę myślisz, że ja specjalnie tu zakopałem ciało? W BIAŁY DZIEŃ miałem zapierdalać po całym mieście?! - spytał głośno, bo się mijali obaj w rozumowaniu, ale nic dziwnego! Jeden próbował naprawić, drugi się przeraził myślą, że jego strusie mogły wydziobać trupią wątróbkę na imprezie.
- Nie, wy się oboje puknijcie. W ten czy inny sposób - powiedział Jools. - Jakby coś miało się zdarzyć na tej działce, to oboje odpowiadacie, nie? Tak mi przynajmniej wiadomo, że tak działają małżeństwa, no ale co tam - westchnał, próbując się uspokoić.
- NO JAKI PSYCHOPATA, CZY JA WYGLĄDAM JAKBY TO W OGÓLE MNIE NIE OBESZŁO?! - podniósł głos, już z czerwonymi policzkami, bo normalnie nie czaił tego. Ni chu chu nie czaił tego! - Nie jestem żadnym psychopatą, nie sprawia mi to przyjemności, więc nic nie mów, serio - rzucił i się zamachał, że gdyby nie ciało to przekopałby się do Indonezji.
- Dobra, dobra, sam to ogarnę - powiedział do Foxxy, sięgając po drugi worek, żeby ciała nie było widać. - Mam w aucie - rzucił przez ramię na pytanie o kanister.
Po zapakowaniu ciała w worek Jools wziął się za kopanie.
- Nie, nie musi z nami jechać - stwierdził sucho, poddenerwowany całą sytuacją, choć wiedział, że to było najbardziej prawdopodobne, jak zareaguje Leszek. On też by tak zareagował przecież!



Jools, karta

Zobacz profil autora

283 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 29 Cze 2015, 19:50

- A speclajnie się człowieka pozbyłeś? I po chuja wafla gadasz tu o jakimś małżeństwie jak to nic do rzeczy nie ma? W. Mojej. Szopie. Jest. Trup! I najwyraźniej jest tubylcem skoro kisi się tu już ile??
Potargał włosy na czaszce.
- No kurwa nie przekręcaj kota ogonem! Ja tu się dowiaduję, że mój kumpel podłożył mi świnię i jeszcze mam się czuć winny!? - Leszek już był w pełnej histerii. I to nic, że wiedział, że Jools niczego specjalnie mu na złość nie zrobił. Sapał już cięzko z nerwów.
- Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi. A ty mi dopiero teraz o tym mówisz - dodał słabo.



Zobacz profil autora

284 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 29 Cze 2015, 19:58

Nie chciała ich słuchac, była w trybie zepsutego ekspresu do kawy. Gdy skończyli wymieniać się zdaniami spojrzała na nich.
- Ej, to nie najlepszy moment. - powiedziała do ich dwojga. - Możemy to ogarnąć po opanowaniu sytuacji, na spokojnie, przy kawie, dwulitrowej whiskey? - poprosiła jedynie. I nie jej głos ani spojrzenie nie było chłodne tylko opanowane. Pewnie pomogła wpakować ciało do bagażnika.
- Potrzebujemy jedynie miejsca. - powiedziała pakując druga łopatę na tylne siedzenia samochodu. I wtedy spojrzała pytająco na Leszka, wiedziala, ze zna lasy. - Znasz jakieś? - rzuciła.



Zobacz profil autora

285 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 29 Cze 2015, 20:06

- Czy jakby typek celował do ciebie lub laski obok ciebie to byś sobie spierdolił, bo nie masz broni czy byś się bronił? - spytał, choć zaraz sam sobie odpowiedział. - O, o, no właśnie, lepiej bronić nie? - rzucił, zaklepując łopatą dziurę, a potem zasunął tam graty, żeby to jakoś wyglądało.
- Ty kurwa w ogóle słuchasz? Skąd miałem wiedzieć, że będziesz chciał kupić ziemię, w której zakopałem trupa po ukamienowaniu go?! - warknął, bo obaj teraz byli jacyś poddenerwowani.
- Nie chciałem ci mówić w dzień parapetówki. No weź jakby to zabrzmiało "Cześć, Lechu, słuchaj, masz prezent z okazji przeprowadzki, trupa w szopie" czy zaproponować na imprezę "Ej, młodzi, słuchajcie, pobawimy się w archeologów, kto znajdzie ciało wygrywa traumę do końca życia, yaaay" - wyciągnął dłoń z kciukiem ku górze. - Nie pojebało mnie na tyle, by przy ludziach gadać. No, sorry, nie? - machnął rękoma, zamykając bagażnik po wniesieniu ciała z Foxxy. - Naprawiam swój błąd - dodał i pokręcił głową na propozycję o whisky.
- Nie wiem czy do lasu warto iść i się męczyć, można jechać na skały, nie? - spytał i zaraz przetarł swoją twarz, nadal poddenerwowany.



Jools, karta

Zobacz profil autora

286 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 29 Cze 2015, 20:10

Słuchał tylko Joolsa i nic już nie mówił, bo nie miał siły sie nakręcać. No i kolega miał rację. Tylko co z tego jak Leszek i tak czuł się zdradzony.
- Palenie czegokolwiek w lesie jest poronionym pomysłem za duże ryzyko, że się nie opanuje i będzie dupa. Poza tym tam łażą ciągle ludzie co by mogli zobaczyć pogożelisko... a pustyni nie znam. - powiedział zrezygnowany.



Zobacz profil autora

287 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 29 Cze 2015, 20:12

Mało ją już obchodziło, czy ktoś jej słuchał, czy nie. Jego strata. Skinęła głową na Joolsa.
- Ja będę prowadzić, weź kanister. Pojedziemy w okolice czerwonych skał. - nie zarządziła, ale po prostu im zakomunikowała. Wsiadła do samochodu od strony kierowcy. Spojrzała na Leszka, ale nic nie powiedziała. Czekała po prostu na Joolsa.



Zobacz profil autora

288 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 29 Cze 2015, 20:19

Cała trójka miała rację, ale ich umiejętność komunikowania się pod wpływem nerwów (bądź i nie) była o tyle rozbrajająca, że lepiej było nie ogarniać czegokolwiek.
Julek jęknął. Pewnie dlatego, że nie wierzył w kobiety i ich umiejętność prowadzenia samochodem. Nie ufal, no ale nie miał zamiaru się sprzeczać, bo chciał, żeby to wszystko jak najszybciej minęło i mieć spokój.
Zajął miejsce z tyłu (bo przykładne małżeństwo musi siedzieć z przodu) i zapiął pasy. Coś mu ciśnienie się podniosło, więc się wymacał, bo może tabletki ma przy sobie.
- Swoją drogą... muszę zacząć czytać o teleskopie, bo ostatnio nie przeglądałem informacji, a to źle. Muszę się przygotować, nie? - zerknął do lusterka wstecznego, jakby coś chciał się upewnić. - No, serio, ten Hubble'a jest całkiem interesujący, ba! Sam zamówiłem, powinienem na dniach dostać...

/zt - cała trójka - czerwone skały ->



Jools, karta

Zobacz profil autora

289 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 29 Cze 2015, 22:26

<- czerwone skały, 21.09, 14/15

Znając Julka i chęć spokoju życia, to on czekał jak głupi, aż wszystko się ogarnie, by z workami wpakować się do auta.
- No, na pewno - powiedział nikle rozbawiony. - Jakoś nie mam w planach kolejnych trupów - dodał po chwili, kurczowo trzymając się klamki od tylnych drzwi samochodu, w razie gdyby miał wyskoczyć. Był gotów.
I jechali, jechali, jechali, aż dojechali na obrzeża.



Jools, karta

Zobacz profil autora

290 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 29 Cze 2015, 22:30

// ta sama pora ta sama trasa.
Spokojnie zajechała pod dom.
- Kawy, herbaty? Ja mam godzine do pracy jeszcze. - zakomunikowała wychodząc z samochodu. Po czym po prostu wyciągnęła papierosa i zapalniczką znalezioną w schowku zapaliła go. Już ograniczała, ale tak sytuacja nie zdarza się na co dzień. Wyciągnęla paczkę w strone chłopców, by się poczęstowali. Potem juz tylko ruszyła do swojej zimnej kawy, do miejsca, gdzie zaczęli rozmawiać.
- Sytuacja opanowana. - powiedziała siadając i przymykajac oczy.



Zobacz profil autora

291 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pon 29 Cze 2015, 23:04

Jools pokręcił głową.
- Nie palę - powiedział od razu, już po raz któryś, ale nie wydawał się tym poddenerwowany. Najwidoczniej nerwy spowodowane wcześniejszą gadką z Leszkiem, go całkowicie wypompowały z energii na najbliższą godzinę.
- Em, ta. Jasne - powiedział, wspierając dłonie o oparcie krzesła i spojrzał na Leszka.
- Kiedy chcesz robić tę imprezę? - spytał. - W końcu jak mam zareklamować, to muszę wiedzieć, kiedy mają przyjść, nie? - zaśmiał się, choć nie wyglądał, jakby mu było do śmiechu.

/ zbiorowe zt, cała trójka kuniec



Jools, karta

Zobacz profil autora

292 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 10 Lip 2015, 17:16

7.10, popołudnie, początek

Czas najwyższy się było w końcu pojawić i oddać pieniądze i się napić, jak zapraszał. Nie była jednak sama... Wysiadła z auta, a zaraz za nią wyskoczył... Szczypiorek! Zaszczekał i merdał ogonem jak pojebany. Biegał w kółko i robił milion innych rzeczy. Wzięła go zatem na smycz, by nie rozpierdzielił ogródka Foxxy.
Potem złapała za butelkę Piccolo i ruszyła do drzwi, w które zaraz zapukała.



Zobacz profil autora

293 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 10 Lip 2015, 17:31

/też wtedy

Leszek siedział na przy padoku i Cath mogła go robaczyć z progu, gdy nikt jej nie otworzył. Właśnie strugał coś swoim scyzorykiem.



Zobacz profil autora

294 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 10 Lip 2015, 17:58

Gdy nikt nie otwierał, a niecierpliwy pies szarpał za smycz to puściła go luzem i wycofała się spod drzwi, rozglądając zza ciemnych okularów.
- Hm, hm, hm. - powzdychała, aż zauważyła go. Zaraz ruszyła w jego stronę, witając się już z daleka. - Cześć, Leszek!
Pomachała mu i uśmiechnęła się wesoło. Szczypiorek dopadł go pierwszy, uradowany jak zwykle.
- Widzę, trafiłam akurat na przerwę.



Zobacz profil autora

295 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 10 Lip 2015, 18:06

Szypiora porwał Szalik i dwa psy zaczeły ganiać jak pojebane po padoku strasząc strusie. Leszek westchnął.
- Durne psiska. Cześć Cath - uśmiechnął się do dziewczyny - no, właśnie skończyłem wzmacniać płot dla moich raptorów - poklepał pal ręką i pokazał jej co ma w drugiej - i strugam breloczki. Może opchnę kilka na imprezie. Wiesz o imprezie tematycznej, tak? Masz, ten jest gratis - Dał jej breloczek w kształcie głowy raptora.



Zobacz profil autora

296 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 10 Lip 2015, 18:18

Spojrzała na dwa szalone psy i aż nie wierzyła, że Szczypior trafi kiedyś na równie pojebanego kumpla.
Gdy wróciła wzrokiem na Leszka to uniosła brwi, nie za bardzo wiedząc o co chodzi.
- Raptorów? ... Przecież... to strusie. - biegała wzrokiem po spłoszonych zwierzętach i po Leszku.
Przyjęła breloczek i przyjrzała się mu.
- Ładny, masz talent. Jaka impreza tematyczna? - nie miała zielonego pojęcia chyba.



Zobacz profil autora

297 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 10 Lip 2015, 18:24

- Ciiicho. To współczesne raptory. - puścił jej oko - W radiu Żulsik zapowiadał. Mój Raptor world - wskazał na tablicę nad bramą - organizuje ogólną iprezę z przebraniami. Najlepiej w tematyce dinozuropodobnej. Będzie żarło, tańce, możliwość pogłaskania PRAWDZIWEGO raptora - tu wskazał na strusia - i zakupienia pierdół i jaj. - wyszczerzył się.
- Dzięki. A ty tak czysto towarzysko czy masz jakąś sprawę?



Zobacz profil autora

298 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 10 Lip 2015, 20:24

Teraz natomiast zmarszczyła brwi. Tematyka dinozaurowa? Meh. Jakoś to jej super, hiper nie podjarało, w przeciwieństwie do każdego innego pewnie.
- No to fajno. - skomentowała tylko, nie wyglądając na przekonaną. Wolałaby jakieś party w tematyce czerwony dywan czy glamour, czy konkretnej dekady. Nawet klimaty Harrego Pottera byłyby bardziej znośne.
- Tylko nadal nie widzę tego, jak strusie są raptorami. - jako lekarz jakoś to do niej nie przemawiało. Machnęła jednak ręką. Przysiadła się i pokazała kolorową butelkę szampana dla dzieci.
- Zapraszałeś na napicie się. No i mam do oddania kaucję i moją wdzięczność za wtedy. - uśmiechnęła się czarująco.



Zobacz profil autora

299 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 10 Lip 2015, 20:31

- No jak to. Ptaki są bliskimi krewnymi dinozaurów. Co prawda kurczakowi bliżej do raptora, ale strusie mają odpowiednią wysokość. Mam nadzieję, że też przyjdziesz.
Ah, no tak, prawie o tym zapomniał. Spojrzał na piccolo. 
- Ha. super, chodź do ogrodu - zaprowadził dziewczyne i wykombinował dwa kieliszki.
- Moja małżonka - słowo to powiedział z wywróceniem oczu - była bardzo niepocieszona, że wydaję swoje ciężko zarobione, hehe, pieniądze na twoją wolność.



Zobacz profil autora

300 Re: Ferma strusi J. McGywera on Pią 10 Lip 2015, 20:51

Ah! Na to nie wpadła.
- To prawda. Może być ciekawie... - wizja imprezy zakrapianej alkoholem ją skusiła, nawet jeśli tematyka już mniej. - Pewnie, że przyjdę.
Mrugnęła z uśmiechem. A potem poszli do ogrodu, a Szczypior poleciał jak szalony za swą pańcią. Rozlała musujący sok do kieliszków i zapewne stuknęli się.
Na wspomnienie o małżonce Leszka, Cath nie mogła powstrzymać rozbawienia, bo od razu przypomniała jej się ich ostatnia rozmowa.
- A co jej nie pasowało? To już nie można pomóc znajomej? Czy ona wszędzie doszukuje się spisków czy czego? - westchnęła. Upiła szampana. Ble. Brak procentów. No, ale sama nie będzie pić. Nie w towarzystwie.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 12 z 15]

Idź do strony : Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13, 14, 15  Next

Similar topics

-

» Ferma strusi J. McGywera

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach