Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Droga do Old Whiskey - Apache Road

Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 15, 16, 17

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 17 z 17]

1 Droga do Old Whiskey - Apache Road on Pon 19 Maj 2014, 16:22

First topic message reminder :

Dwupasmowa droga szybkiego ruchu, która prowadzi przez bezkresy pustyni. Droga jest dość kręta, ale zdarza się, że również odcinki całkiem proste ciągną się przez parę mil. Tablice odmierzają odległość do miasteczka. 
Łączy sie ona z Apache Road, która prowadzi z Old Whiskey do Appaloosa City.

Zobacz profil autora

401 Re: Droga do Old Whiskey - Apache Road on Czw 25 Cze 2015, 19:35

- Wierz mi, że spotkałam i tę pumę i tych dwóch facetów i jestem prawie pewna, że sobie na to jakoś zasłużyli - a narratorka wciąż ma w głowie tylko "klątwa działa znakomicie!".
- bo muszę odpocząć i pomyśleć - odparła - a tam miałam mieć spokój. Chociaż chyba lokalna fauna lubi mnie nawiedzac.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

402 Re: Droga do Old Whiskey - Apache Road on Czw 25 Cze 2015, 20:12

/ 19.09.2013, z Czerwonych skał

- O super, nie tylko puma ale jeszcze jacyś obcy. Faktycznie, odpoczywasz - fuknęła.
Jak dla niej, to Liluye prosiła się o guza!
- To chociaż zmień miejsce. Przenieś obozowisko - zasugerowała.

Zobacz profil autora

403 Re: Droga do Old Whiskey - Apache Road on Czw 25 Cze 2015, 21:15

- Skąd mogłam wiedzieć, że ktoś tam będzie? - odfuknęła w odpowiedzi - Nie mialam pojęcia! Ale mam broń w razie czego, tak? - zerknęła na torbę, którą miała w nogahc.
- Przeniosę, niech będzie -zapewniła - jedźmy do ciebie, jak możemy, bo u mnie wyłączona woda na ten wyjazd.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

404 Re: Droga do Old Whiskey - Apache Road on Czw 25 Cze 2015, 21:17

Wywróciła oczami.
- To Arizona, słońce, a nie Londyn czy Paryż. Tu każdy może każdego zabić we własnym ogródku! 
Prychnęła. 
- Zgoda...- kiwnęła głową i zjechała w odpowiedni skręt, by móc dojechać do zachodniej dzielnicy.

/zt - Dom Betty Jou



Zobacz profil autora

405 Re: Droga do Old Whiskey - Apache Road on Pią 03 Lip 2015, 20:13

/ 23.09.2013, z Appaloosy (kino, kolacja), koło 24:00

Po seansie udali się do najtańszej pizzerii w mieście i zjedli to, na co ich było stać. Noah jednak wyskrobał dodatkowe kilka dolców i mogli wziąć jeszcze mała Margaritę na wynos. Po kilku godzinach spędzonych na randce, chłopak poczuł się już nieco swobodniej, bo według niego - okazało się, ze wcale tak źle nie było jak sobie wyobrażał, ze będzie.
To znaczy - nie chodziło o to, ze randka z Consuelą będzie porażka, raczej to, że on będzie się zachowywać jak porażka. 
A może się zachowywał? O boże, co jeśli tak było?!
Porażka!
Ale zapewne będzie to analizować z rana. Teraz, oboje byli najedzeni, a to oznaczało pewnego rodzaju szczęście i relaks. 
Jechali pustą, pustynną drogą, w fordziku z odsłoniętym dachem; w radiu leciały jakieś nocne smęty a na horyzoncie powoli rysowało się Old Whiskey.
Noah spojrzał w niebo i chwile później zajechał na pobocze, by spokojnie obejrzeć gwiazdy and nimi, które wysypały się na niebie jak pryszcze na twarzy Landona. 
- Ej, wiesz, że to co widzimy, to mogą być galaktyki, które już dawno nie istnieją?



Zobacz profil autora

406 Re: Droga do Old Whiskey - Apache Road on Pią 03 Lip 2015, 21:29

Kiedy tylko Consuela zaczęła zapominać, że to randka - od razu zaczęła się lepiej bawić w towarzystwie Noah. Siedziała w fotelu samochodu i słuchała Careless Whisper George'a Michaela, czując wiatr we włosach i lekką senność. To był całkiem fajny dzień. Kiedy Noah zjechał nagle na pobocze, unosząc brew, a po jego słowach zmarszczyła brwi.
- Galaktyki? Przecież stąd nie widać żadnych galaktyk. Co najwyżej gwiazdy. - poprawiła go i w duchu pokręciła głową z dezaprobatą, dając sygnał narratorce, że przy okazji następnego zlotu najlepiej będzie, jak powtórzy tę ciekawostkę kolejny milion razy.
- To gwiazdy już dawno nie istnieją. To widok za czasów dinozaurów, wiedziałeś o tym? - zapytała, po czym rozłożyła sobie siedzenie do pozycji prawie leżącej i z rozmarzeniem wpatrywała się w niebo.
- Moja ulubiona gwiazda, to o... ta! Nazwę ją Beata Kozidrak. - powiedziała.



Zobacz profil autora

407 Re: Droga do Old Whiskey - Apache Road on Pią 03 Lip 2015, 21:33

I on położył siedzenie, by mieć lepszy widok na galaktyki... a przepraszam, gwiazdy.
- No ale, czy nie jest tak, ze gwiazdy to słońca innych galaktyk? Czyli tka jakby, coś z nich widzimy? - dopytał, podkładając sobie ręce pod głowę.
- No a skąd masz pewność, ze to z czasów Dinozaurów? Może wcześniejsze? Przed dinozaurami było coś jeszcze przecież, płazy, ryby, pantofelki. Wiem, bo grałem w taką grę, Spore i tam wiesz, naukowcy nad tym pracowali by zrobić jak najlepszy symulator ewolucji. I zaczynasz od takiej bakteryjka kończysz na podbijaniu takich galaktyk. I wyobraź sobie, że taka, kiedyś bakteria, może teraz siedzieć gdzieś, w samochodzie, na innej planecie, w innej galaktyce i właśnie patrzeć na tę Beatę Kozidrak.



Zobacz profil autora

408 Re: Droga do Old Whiskey - Apache Road on Pią 03 Lip 2015, 21:59

Consuela uniosła brwi, słuchając wywody Noah.
- A ja kiedyś grałam w taką grę, stymulator życia, takiego prawdziwego. I tam jest taki generator, gdzie ogarniasz wszystkie elementy składowe takiej istoty, która potem wprowadzasz w to życie, w wybranym wcześniej przez ciebie otoczeniu. Te otoczenia to na przykład Miłowo, Dziwnowo, czy Werona, a ta gra to się The Sims nazywa. - również przyszpanowała swoimi gamerskimi doświadczeniami.
- ...i tam jest taka jedna interakcja: zaproś sima do patrzenia w gwiazdy. Hehehe... - zaśmiała się głupkowato, a w samochodowym radiu poleciał własnie Krawitz i Fly Away.
Consuela od razu podgłośniła.
- Uwielbiam ten kawałek! - i zaczęła go śpiewać w głos, orientując się, że rzeczywiście ona ajłonczu gerałej, no i właściwie to oni też lec si de stars end milki łej, end iwen Mars.



Zobacz profil autora

409 Re: Droga do Old Whiskey - Apache Road on Pią 03 Lip 2015, 22:05

- A to ja grałem, ale w te pierwsze części, to tam na przykład było coś takiego jak karesy. No i ja nie kumałem, co to są te karesy, co za durne słowo? No dopiero potem w bibliotece słownik miałem no i zobaczyłem, że to znaczy umizgi. To chyba wolałem faktycznie to karesami nazywać.
Gdy Consuela zaczęła śpiewać, to i on. Byli na pustyni, nikt ich nie słyszał, żaden sąsiad z pyskiem nie wyskoczy, ze co to tam się dzieje u tej Ramirez?! Policję wołać, policję!
A tu policji nie było i mogli śpiewać ile wlezie.
- Ej, słuchaj Lupita. Bo ja wiem, ze ci smutno no i czasami jesteś samotna i brakuje ci przyjaciół i... więc jakbyś chciała to... kiedy tylko chcesz to możesz używać mojego laptopa bez pytania, co nie? Żebyś sobie mogła na tej Kiszewie grać. I Simy i Spore. Chyba mam jeszcze SimCity 3000.
Radio właśnie zapuszczało chyba same hity GWIAZD. Właśnie rozległy się nuty piosenki "Rocketman" i to Noah zaczął śpiewać.



Zobacz profil autora

410 Re: Droga do Old Whiskey - Apache Road on Pią 03 Lip 2015, 22:28

- W simsach? Karesy i umizgi? Co to w ogóle jest umizg? Brzmi jak jakiś oślizgły robal, co się kręci w kupie. Ew. - wzdrygnęła się lekko, szybko wracając do patrzenia w niebo.
Uniosła lekko brwi, kiedy Noah oświadczył jej, że może bez pozwolenia podkradać mu laptopa.
- Dzięki, Noah. Jestem wzruszona. - przyznała, a potem powiedziała - ...tylko najlepiej załóż hasło na folder z tymi fanartami do sailorek. Wiesz, które mam na myśli... - urwała, milcząc przez chwilę wymownie.
- Wolałabym sobie nie rujnować dzieciństwa po raz drugi. - oznajmiła, po czym dodała zaraz - ...a strony dla dorosłych ogląda się w trybie incognito. To tak na przyszłość, jakby ci kiedyś ktoś, no wiesz, grzebał w laptopie, czy coś. - wzruszyła ramionami.



Zobacz profil autora

411 Re: Droga do Old Whiskey - Apache Road on Pią 03 Lip 2015, 22:32

Aż się zapadł bardziej w fotelu, czując że palą go policzki.
- Dobra, założę hasło. I będę się wylogowywać z pejsbuka - dodał, patrząc na Consuelę ukradkiem. 
- Widać, już nie mam nic do ukrycia przed tobą, więc nie będę się stresować porannymi namiotami - podrapał się po nosie i wrócił do oglądania gwiazd.
- Ale nie zmieniaj mi tapety na pulpicie, lubię mieć Shakirę na monitorze.



Zobacz profil autora

412 Re: Droga do Old Whiskey - Apache Road on Pią 03 Lip 2015, 22:48

- Namiotami? A ty co, mój dom wygląda ci na pole camping... aaaahaaaa... - jak już załapała, co Noah miał na myśli, to zarechotała głupio, trącając chłopaka pięścią w ramię.
- Wiem, wiem... Shakira... nazwij tak swoją gwiazdę. W końcu ponoć lubisz blondynki. Blondynki i czarnoskóre. - zauważyła, wzruszając ramionami i wsłuchując się w śpiewający teraz z radia zespół R.E.M.



Zobacz profil autora

413 Re: Droga do Old Whiskey - Apache Road on Pią 03 Lip 2015, 23:26

- E nie... jakbym odkrył gwiazdę... o, na przykład tę - wskazał na jakąś nad nimi - to bym nazwał ją po bracie. Joshua. Joshua Nantan Houser. A tę... - wskazał na najmniejszą - Może, jakbym oczywiście ją odkrył, to Lupita. Ale pewnie ją ktoś już odkrył, wiec tak nie nazwę. Za to.... jak odkryję drogę mleczną, to nazwę po sobie. Bo lubię Milky Waye.
Podrapał się po nosie, wciąż patrząc w niebo i słuchając Across the universe
- A wiesz... może i lubię blondynki, może i lubię czarne - też wzruszył ramionami - no ale prawda jest taka, że nie siedzę tu z czarnoskórą blondynką, tylko tobą. No, ale co ja tam wiem. 
Położył nogi na desce rozdzielczej i chwycił za pudełko, zimnej już pizzy. Kawałek podał dziewczynie, wsłuchując się w gadaninę nowego DJ-a w OWWWR. Teraz już wiemy czemu wszystkie piosenki były o gwiazdach, wszak Jools zafascynował się ostatnio kosmosem.



Zobacz profil autora

414 Re: Droga do Old Whiskey - Apache Road on Sob 04 Lip 2015, 10:53

Consuela uśmiechnęła się cwaniacko po słowach Noah, doskonale zdając sobie sprawę z jego niewybredności, po czym wszamała kawałek zimnej piccy i po kolejnej chwili gapienia się w gwiazdy i wsłuchiwania się w Starman Bowiego - Consuela zasnęła.



Zobacz profil autora

415 Re: Droga do Old Whiskey - Apache Road on Sob 04 Lip 2015, 11:00

Oczywiście Noah nie mógł sobie pozwolić na luksus zaśnięcia. Musiał przecież jeszcze ich dowieźć do domu. Nie zostaną przecież na noc na pustyni, po pierwsze zmarzną, po drugie grasuje wciąż puma ludojad. 
Brr!
Odpalił silnik i skierował swoją wierną arkę w stronę Old Whiskey.

/zt



Zobacz profil autora

416 Re: Droga do Old Whiskey - Apache Road on Pon 20 Lip 2015, 13:42

/14.10.13, popołudnie/

Teddy jechała na peryferie Old Whiskey. Ileż w końcu ferm ze strusiami może być w okolicy. Sama nie wiedziała, co ją obchodziły dzikie akcje na haju Mulan, ale niech będzie.
/zt



Zobacz profil autora

417 Re: Droga do Old Whiskey - Apache Road on Sro 02 Mar 2016, 15:18

/ Początek

Może byłem martwy, może żyłem, zniknąłem a i owszem. Czy miałem na to wytłumaczenie? Nie nie musiałem się tłumaczyć przed nikim i niczym. Czy byłem wyklęty? Możliwe. Na kurtce wciąż miałem naszywkę świętych. Czy się wyrzekłem gangu? Nie wiem. Nie wyrzekłem się wartości jakie Su mi przekazał. Tak naprawdę szanowałem go za to. Powiedział mi co to zaufanie co to lojalność. Zapewne teraz mnie wyśmieją, zapewne zedrą naszywki oplują. Miałem to gdzieś.
Nigdy nie stałem na czele czegokolwiek, zawsze z tyłu, zawsze z boku. Robiłem swoje gdy było potrzeba, ale zasługiwałem też na szacunek.
Zniknąłem, tak!
Szukałem odkupienia? Nie?
Czy wróciłem? Było do czego? Można rzec że byłem w okolicy.
Zatrzymałem motocykl, w uszach ucichła muzyka wydobywająca się z jego silnika. Wciąż ten sam, niezawodny duch, który niósł mnie po drogach obu Ameryk. Ucichł zamilkł. Już za nim tęsknię. Staliśmy się jednością, jakbym wrósł w niego.
Patrzyłem na miasto nad którym wisiała klątwa... Klątwa sprzed wieków. Nikt nigdy jej nie zdejmie, nawet za tysiąc lat. Upadłe miasto i upadli ludzie w nim mieszkający. Żywiący nadzieję że kiedyś będzie potęgą.
Wolno sięgnąłem do kieszeni kurtki. Wyjąłem zgniecioną paczkę Marlboro. Zostały mi dwa papierosy, mocne symbol Ameryk, nie jakieś elektroniczne gówno. Z drugiej kieszeni wyjąłem zapalniczkę, przed twarzą pojawił się płomień, a za płomieniem miasto nad którym unosiła się łuna.
Śmieszne, paradoks. Wieczne płonące miasto. Moja zapalniczka i jej płomień były jak znicz na płycie grobowca.
Papieros rozżarzył się na jego końcu, a ja wciągnąłem biały, trujący, podobno rakotwórczy dym.
Znałem kiedyś dziewczynę, miała dwadzieścia lat umarła na raka, paliła papierosy. Jej dziadek też palił całe życie i też miał raka, umarł w wieku osiemdziesięciu siedmiu.
Czas na śmierć, na życie i umieranie był zawsze. Trzeba było tylko być na to gotowym. Czy ja byłem, nigdy nie będę. Nie za to co w życiu zrobiłem. Czy odkupię swoje winy? Wątpliwe. Zostaje mi tylko liczyć na litość stwórcy.
Wypościłem ze zgniłych płuc dym. Nie było co ratować. Puste spojrzenie wbijało się w dachy budynków, które wolno znikały w szarości nadchodzącej nocy.
Nie chciałem tam wjeżdżać do miasta, mimo tego co tam zostawiłem. Nie chciałem wracać do wspomnień. Nie było już tam miejsca dla mnie.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 17 z 17]

Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 15, 16, 17

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach